
Dawid Kacprzyk, lekarz-polityk wywołał oburzenie w narodzie. W ubiegłym roku wykazał 1,6 mln zł dochodu. Gdy według grafiku miał pełnić dyżur na SOR, bywał telewizji, brał udział w sesjach rady miasta czy w politycznych spotkaniach.
Portal zero.pl przyjrzał się dokładniej sprawie Kacprzyka. W ubiegłym roku wykazał 1,6 mln zł dochodu. W Warszawskim Szpitalu Południowym średnio miał pracować 331 godz. miesięcznie, czyli 11 godz. dziennie, zakładając zupełny brak dni wolnych przez cały rok.
Oprócz tego Dawid Kacprzyk pracuje w trzech innych placówkach medycznych oraz jest radnym Ursusa. Do niedawna był również szefem młodzieżówki KO.
„Dotarliśmy do grafików Kacprzyka z Warszawskiego Szpitala Południowego z 2025 r. Sprawdziliśmy też, co robił w dniach i godzinach, w których według dokumentacji miał dyżurować. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych” – czytamy na zero.pl.
Z dokumentacji wynika, że Kacprzyk pracował na przykład trzy doby z rzędu bez żadnej przerwy.
8 czerwca Urząd m.st. Warszawy opublikował oświadczenie majątkowe radnego KO w dzielnicy Ursus Dawida Kacprzyka. 28-latek miał w ramach własnej praktyki lekarskiej uzyskać 1,6 mln zł dochodu.
„Kacprzyk pracuje w czterech warszawskich publicznych placówkach. Najmocniej związany jest z Warszawskim Szpitalem Południowym (placówka jest własnością miasta), w którym jest koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego” – czytamy.
Redakcja podkreśla, że to „błyskawiczna kariera” i że powierzenie funkcji „koordynatora SOR-u osobie bez specjalizacji i z tak krótkim doświadczeniem jest sytuacją co najmniej nietypową”.
Szpital Południowy przekazał, że Kacprzyk w ubiegłym roku wypracował 3976 godzin, co daje średnią miesięczną 331 godz. Jego stawki godzinne mają nie odbiegać od stawek rynkowych. Z kolei Naczelna Izba Lekarska poinformowała, że Kacprzyk należy do 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w kraju.
Z dokumentacji wewnętrznej szpitala i grafików lekarza za ubiegły rok, na które powołuje się zero.pl wynika, że 1 lutym Kacprzyk spędzał średnio 13,5 godz. na dyżurach każdego dnia. W czerwcu było to już prawie 14 godz., a w listopadzie 15 godz. dziennie.
„Tu wyraźnie podkreślmy: to comiesięczne plany dyżurów. Wszystkie dyżury sumują się idealnie do 3976 godzin, które wskazał oficjalnie szpital. Ale nie można wykluczyć, że któregoś dnia Kacprzyk zamienił się z kimś na dyżury i nie zostało to po prostu odnotowane w dokumentacji. Dokonywanie takich korekt to obowiązek koordynatora SOR-u, czyli samego Kacprzyka. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, by zmian było kilkanaście i żadna nie znalazła odzwierciedlenia w papierach, które do chwili obecnej są w szpitalnej bazie. Dokumentacja służy także do naliczenia właściwego wynagrodzenia” – wskazuje redakcja zero.pl.
Redakcja wysłała pytania do szpitala i Dawida Kacprzyka o to, czy zaszły istotne zmiany w grafiku. Nikt nie udzielił odpowiedzi.
Wskazano też przykładowe sytuacje, gdy Kacprzyk miał mieć dyżur, ale go nie pełnił. 13 lutego ubiegłego roku Kacprzyk pochwalił się spotkaniem z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. 30 kwietnia był gościem w TVP3 Warszawa, choć według dokumentacji pełnił całodobowy dyżur.
„1 czerwca 2025 r. Kacprzyk głosował (jak sam wskazał – 'trzaskał’) w wyborach prezydenckich. Według grafiku dyżur miał rozpocząć o godz. 8. Tymczasem o 8:22 opublikował wpis sugerujący, że dopiero rusza do pracy po głosowaniu” – czytamy.
11 kwietnia zaś Kacprzyk oglądał tzw. debatę przed wyborami prezydenckimi. Całą dobę też miał być na dyżurze na SOR.
„Był to zresztą dyżurowy maraton, gdyż Kacprzyk – według grafiku – pracował od 11 kwietnia od godz. 8 rano do 15 kwietnia do godz. 8 rano. Oznacza to, że – jeśli tylko dokumentacja szpitalna nie zawiera błędów – dyżurował bez przerwy przez 96 godzin” – napisano.
Redakcja naliczyła też kilkanaście przypadków, gdy Kacprzyk miał wedle dokumentacji pracować, ale w rzeczywistości był zajęty polityką. Wskazano głównie na promocję siebie w sieci jako radnego oraz promocję KO.
– Czy byłbym w stanie tak dyżurować? Nie. Pewnie dlatego, że jestem słaby i leniwy. Ale być może gdzieś na świecie jest jakiś cud genetyczny, który by potrafił – powiedział zero.pl lekarz Damian Patecki, w latach 2022–2026 przewodniczący komisji kształcenia medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.
Dodał, że w dobrze zorganizowanych SOR-achh nie ma możliwości dyżuru dłuższego, niż 24 godz. Natomiast 72 godz. to „wynik ekstremalny”.
Podobnego zdania był przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce Michał Sutkowski.
– Kilka razy przytrafił mi się trzydniowy maraton. Były to inne czasy, decyzja wtedy sprowadzała się do tego, czy będzie lekarz zmęczony, czy nie będzie żadnego. Ogółem: nie polecam nikomu. Ani lekarzom, ani pacjentom – podkreślił.
Jego zdaniem, trzeciej doby lekarz jest „w najlepszym razie półprzytomny, a częściej nieprzytomny”. Przypadki, gdy taka sytuacja się zdarza, tj. kilka dób dyżuru, to „zupełnie wyjątkowe” momenty, np. skrajne obłożenie szpitala po serii poważnych wypadków. Nie może jednak to być norma.
Redakcja wskazała też, że SOR Warszawskiego Szpitala Południowego ma zwykle dwóch lekarzy na dyżurze i około 65 pacjentów dziennie.
„Trzech medyków z tego szpitala, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje, że ich zdaniem trudno sobie wyobrazić, by lekarz w takim systemie pracy mógł regularnie zajmować się działalnością polityczną w czasie dyżuru. Co najwyżej w godzinach nocnych jest niekiedy czas na sen” – czytamy.
Ponadto nie ma możliwości, by lekarz koordynator dyżurował tylko pod telefonem z domu. Jest to możliwe tylko w przypadku niektórych oddziałów i specjalizacji, nie na ostrym dyżurze dużego warszawskiego szpitala.
Lekarze powiedzieli redakcji „Zero”, że najpewniej odpowiedzią na publikację tych informacji będzie komunikat, że „Kacprzyk przecież był 'pod telefonem'”. Według rozmówców redakcji, będzie to tylko próba „gaszenia pożaru”.
„Specyfika pracy na SOR-ze jest bowiem taka, że lekarz może być potrzebny w każdej chwili. Osoba koordynująca pracę oddziału, w ramach swojego dyżuru, tym bardziej. Ponadto w niektórych godzinach obłożenie SOR-u powoduje, że każda para rąk medyka jest na wagę złota, więc nie miałoby sensu dyżurować pod telefonem” – podał portal zero.pl.
Osoba dobrze zorientowana w realiach tegoż szpitala cytowana przez portal zauważa też, że byłaby to „daleko idąca niegospodarność, by płacić lekarzowi ze stanowiskiem kierowniczym za samą gotowość do pracy tak ogromne pieniądze”.
W latach 2018-2024 Warszawski Szpital Południowy tylko w jednym roku zanotował zysk netto. W pozostałych miał straty, z czego w 2023 i 2024 roku prawie 5 mln zł.
Dyrektorem szpitala jest Anna Łukasik. W 2015 roku była wiceministrem zdrowia w rządzie PO-PSL.
Ale jak się wywali jeszcze więcej pieniędzy w państwową usługę medyczną – albo jak to ładnie się nazywa, „przeznaczy się więcej funduszy na darmową służbę zdrowia – to na pewno nie będzie takich sytuacji, prawda?
http://nczas.info/2026/06/15/byl-na-dyzurze-a-tymczasem-wystepowal-w-telewizji-gigantyczne-kontrowersje-wokol-milionowych-zarobkow-mlodego-lekarza-i-radnego-ko/
#usmiechnietakoalicja
PostironicznyPowerUser
2
DarrDarek
4
skurwysyny polityczne razem z kliką mafijną wyrywają kasę z państwowego, bo przecież jak za komuny - państwowy NFZ to kasa niczyja. Tyle że za komuny na takich złodziei był kodeks karny i groźba powieszenia grupy kolesi za większy przewał.
CosTamCosTam
3
Zobaczcie jak klasa polityczna jest bezczelna ... myślicie, że nikt nie wiedział ? Na serio ? Wiedzieli, ale nawet ci z opozycji nie krzyczeli, bo ich znajomi też pasożytują na społeczeństwie. Dzieje się to od szczebla krajoweo do szczebla gminnego i niżej ...
A co się z gościem stanie ? Już słyszę, że pokazowo wywalili go z PO. Za 2 lata będzie sprawa karna, usłużny "niezależny" sędzia da mu prace społeczne, lub warunkowe umożenie. A w międzyczasie załatwią mu jakąś cichą pracę- może doradca na kontrakcie ? - żeby nie rzucał się w oczy.