Zanim nastała zielona psychoza, uczyli mnie o wiatrakach, że mają być dodatkiem do systemu. Jakieś 5-10% (nie pamiętam dokładnie) i nie stawiać ich w kupie (czyli to co dziś nazywają "farmy wiatrowe"). Z prostego powodu - to jest źródło zależne od pogody, dostarczające prąd przez 1/3 roku i nie może być oparciem dla miejscowej sieci. Tego miało się nawet nie wliczać do mocy zainstalowanej, bo to moc pozorna. Albo moc Schrodingera - raz jest, raz jej nie ma. Wiatraki miały tylko okresowo odciążać lokalną sieć i zaoszczędzić trochę pieniędzy gdy wieje.

To co mamy dziś, to efekt agresywnego lobbingu energetycznych chciwego lobby, które postanowiło wejść w najbardziej strategiczny sektor (bo zawsze pewny popyt). Zlikwidowali zaawansowaną technicznie konkurencję (bloki węglowe, gazowe, jądrowe...), wiecznie potrzebują dotacji, dopłat, regulacji prawnych pod siebie, modyfikacji sieci pod siebie, pierdyliony hektarów żeby zainstalować moc równą jednemu blokowi węglowemu.

W Norwegii mają czas jeszcze się zatrzymać, bo to 10% systemu. W Polsce już dobijają do 15% i wszystko skupione na małej powierzchni. Jak będzie wiało, to do Danii, Niemiec czy Szwecji tego prądu nie sprzedasz, bo tam jeszcze więcej wiatraków, blisko i wieje w tym samym czasie. Co się wtedy dzieje? Np. w Norwegii na północy za dużo postawili i jak za dużo wieje, to elektrownie wodne albo muszą sprzedawać prąd że stratą, albo spuszczać wodę ze zbiorników. W Polsce elektrownie węglowe podobno się skarżą, że przez ciągłą regulację bardzo podbija im to koszt produkcji (o podatkach za emisję nawet nie wspominając).

Podsumowując - farmy wiatrowe to najbardziej szkodliwe źródło energii. Tracą na tym wszyscy, a zarabia małe grono (zazwyczaj zagraniczne:) Ta branża nie powinna istnieć. Małe gminy mogą sobie same stawiać po kilka wiatraków jak im się opłaca i mają obok elastyczne inne źródło.

Żeby tak mocno wylobbować tak szkodliwą i prymitywną energetykę, musieli nastraszyć ludzików, że CO2 nas zabije i wcisnąć kit, że możemy zatrzymać zmiany klimatu. Jednak z tym jest jak z wojna na Ukrainie - już tylko Europa i kilka państw spoza w to brnie, a reszta świata się śmieje i rozwija energetykę prawidłowo miksując OZE z konwencjonalną. Efekt taki, że Europa jest dziś najgorszym i najdroższym na świecie miejscem do jakiegokolwiek produkcji przemysłowej czy nawet tych centrów danych.

#energetyka #oze

6

@cziter2,

To powrót do komuny, znów Chazarzy wdrażają marksizm. Za pierwszej komuny też tępaki polityczne były wystawiane do rządzenia krajem do zarządzania przedsiębiorstwami. Jak się skończyło to wiemy.

Gwoli ścisłości.

farmy wiatrowe to najbardziej szkodliwe źródło energii. Tracą na tym wszyscy, a zarabia małe grono


Jeszcze bardziej dewastujące stabilność systemu energetycznego i droższa w pozyskaniu jest energia z paneli PV.
@cziter2, parę kontrargumentów:

- Stabilność systemu – choć wiatr jest źródłem zmiennym, nowoczesne systemy energetyczne opierają się na miksie źródeł: OZE + elektrownie konwencjonalne + magazyny energii. W wielu krajach udział wiatru przekracza 20–30% bez utraty stabilności, dzięki elastycznemu zarządzaniu siecią i integracji z innymi źródłami.

- Prognozowanie produkcji – rozwój modeli meteorologicznych pozwala przewidywać generację z wiatru z dużą dokładnością na 24–48 godzin, co ułatwia planowanie pracy elektrowni konwencjonalnych.

- Rozproszenie geograficzne – im większy obszar, na którym stoją turbiny, tym mniejsze ryzyko, że wszystkie przestaną produkować jednocześnie. W Polsce farmy wiatrowe są coraz częściej rozproszone, a dodatkowo rozwija się morska energetyka wiatrowa, która ma inny profil wietrzności niż lądowa.

- Koszt energii – w ostatniej dekadzie koszt wytwarzania energii z wiatru spadł o kilkadziesiąt procent. W wielu aukcjach OZE w Polsce i Europie energia z wiatru jest tańsza niż z nowych bloków węglowych czy gazowych.

- Niezależność od paliw kopalnych – wiatr nie wymaga importu surowców, co zmniejsza ryzyko szantażu energetycznego i wahań cen paliw.

- Dochody lokalne – gminy czerpią wpływy z podatków od nieruchomości i dzierżaw gruntów, a właściciele ziemi otrzymują opłaty za dzierżawę pod turbiny.

- Recykling – coraz więcej elementów turbin (stal, miedź, aluminium) podlega recyklingowi; trwają prace nad pełnym recyklingiem łopat.

- Udział wiatru w polskim miksie energetycznym rośnie, ale wciąż jest niższy niż w wielu krajach UE – co oznacza, że istnieje przestrzeń do jego bezpiecznej integracji z systemem.

Energetyka wiatrowa nie jest „panaceum” i wymaga uzupełnienia innymi źródłami oraz inwestycji w sieci i magazyny energii. Jednak przy odpowiednim miksie i zarządzaniu może obniżać koszty energii, zwiększać bezpieczeństwo energetyczne i ograniczać emisje.
@Socjaldemokrata, ty sobie zarty robisz z tymi argumentami, prawda? W ogole sądząc po twoim nicku mamy to traktować jak troling polityczno-lobbistyczny?

Np. pkt. 3. - klasyczne zaklamywanie rzeczywistosci. W Niemczech tez tak zaklamywali ze stawiali farmy na terenach na ktorych koszt postawienia wiatrakow nigdy sie nie zwroci. Dane historyczne byly caly czas dostepne...

Pkt. 4. - dofinansowania, ograniczenia itd. a znajac specyfike elektrowni weglowych czy innych mamy przyjad ze energia z wiatrakow jest najtańsza? Pusc dwa konie wyscigowe w wyścigu ale jednemu dołóż do tego wóz z 10 osobami, dla smaczku kobietami-lewaczkami. Takimi typowymi- po 120kg. minimum wagi każda. I bedziesz argumentował ze ten drugi koń szybszy bo mamy twarde dane bo tamten koń wygrał wyścig.

Ad. magazyny energi - pomijajac dofinansowania i koszty wytworzenia (jakie sa, takze spoleczne) to po co rozwiazywać problem ktory sie tworzy celowo? Nie ma problemu, nie trzeba go rozwiązywać.

Twoje argumenty to masa połprawd i manipulacji. Po prostu albo jsteś głupi albo bezczelny i traktujesz nasz, czytających to jak idiotów.

Wyjasnisz nam czytajacym i dyskutujacym tutaj ktore z powyższego?

P.S. Nie mam wiele czasu wiec konkrety bez pierdo....a jak zwykle niektorzy maja w zwyczaju ze jak sie ich przyciśnie to w odpowiedzi sa na 10 innych tematach ale nie tym o ktore sie go pyta.
@Codziennie_cos_nowego,

- W Niemczech i innych krajach faktycznie zdarzało się, że turbiny budowano w miejscach o słabszym wietrze, np. w wyniku subsydiów lub planów politycznych, co wpływało na zwrot inwestycji.

- Raporty Bundesnetzagentur i instytutów energetycznych pokazują jednak, że w skali całego kraju średnie koszty produkcji energii wiatrowej na lądzie w ostatnich latach spadły – choć lokalne projekty mogły być trwale nierentowne.

- W zestawieniach LCOE (Levelized Cost of Energy) sporządzanych przez m.in. IRENA, energia z wiatru i PV często wypada taniej od nowych inwestycji w węgiel czy gaz – przy uwzględnieniu dotacji, ulg podatkowych lub kosztów emisji CO₂.

- Bez wsparcia państwowego koszt jednostkowy wiatru w wielu lokalizacjach nadal jest konkurencyjny, ale różnice zależą od lokalnych warunków wiatrowych, cen surowców i systemu opłat za emisję.

- Problem magazynowania wynika z charakteru OZE – produkcja nie zawsze pokrywa się z zapotrzebowaniem (nadwyżki i niedobory).

- W scenariuszach dużego udziału OZE, brak magazynów oznacza konieczność utrzymywania rezerw mocy z innych źródeł lub importu, co podnosi koszty systemowe.

- Krytycy zwracają uwagę, że to koszt generowany „pośrednio” przez wybór niestabilnych źródeł, zwolennicy mówią, że inwestycje w magazyny i sieć to koszt transformacji, który z czasem się amortyzuje.

Jeżeli uważasz, że OZE w miksie są zbędne to proszę o przedstawienie alternatywy. Nie mamy jeszcze elektrowni atomowej.
@Socjaldemokrata,

I znów.

zwolennicy mówią, że inwestycje w magazyny i sieć to koszt transformacji, który z czasem się amortyzuje


Widzę, że wiedza do ciebie nie dociera, albo dociera z opóźnieniem jak w jakimś kiepskim AI obłożonym zapisami cenzorskimi przez nadzorujących programistów.

Jeszcze raz powtórzę. Nie ma żadnych magazynów poza mikroskopijnym udziałem elektrowni szczytowo-pompowych na poziomie 1% zużycia dziennego. To tylko rezerwa stabilizacji chwilowej a nie żadne magazyny, bo magazynem nie jest 1-procentowa pojemność.
@DarrDarek,

- Magazyny energii to nie tylko elektrownie szczytowo-pompowe

- W Polsce rzeczywiście dominują elektrownie szczytowo-pompowe jako forma magazynowania, ale świat idzie dalej: baterie litowo-jonowe, magazyny cieplne, wodór, sprężone powietrze – to wszystko są technologie, które już działają lub są wdrażane.

- W 2023 r. Polska uruchomiła pierwsze większe magazyny bateryjne, a kolejne są w planach – choć skala jest jeszcze niewystarczająca, trend jest wyraźny

- System elektroenergetyczny nie musi polegać wyłącznie na dużych magazynach. Coraz większą rolę odgrywa tzw. demand-side response, czyli elastyczne zarządzanie popytem.

- Rozproszone źródła energii (np. panele fotowoltaiczne z domowymi magazynami) mogą lokalnie stabilizować sieć.

- OZE mogą współpracować z gazem ziemnym, biogazem czy elektrowniami jądrowymi jako źródłami stabilizującymi.

- W krajach takich jak Dania czy Niemcy, mimo podobnych wyzwań, udział OZE w miksie energetycznym przekracza 40–50%, a systemy działają stabilnie dzięki integracji różnych technologii.
@Socjaldemokrata,

W Polsce rzeczywiście dominują elektrownie szczytowo-pompowe jako forma magazynowania, ale świat idzie dalej: baterie litowo-jonowe, magazyny cieplne, wodór, sprężone powietrze – to wszystko są technologie, które już działają lub są wdrażane


Wdrażane, czyli nie działają a jedynie pięknoduchy nie znające podstaw fizyki mają nadzieję, że zadziałają.

Realia! Realia są takie, że JEDYNE istotne magazyny w krajach EU to te elektrownie szczytowo-pompowe, czyli dla dużych państw EU to ok. 1%. Jeden procent to nieistotna skala jako magazyn.

Owszem, są nagłośnione pajacowaniem naukowo-propagandowym baterie aku, ale to są skrajnie nieistotne wielkości magazynów. Magazyny 100 MWh w skali kraju takiego jak Polska czy tym bardziej Niemcy, to jest ćwierć promila udziału. Taki pic na wodę dla ignorantów z dziedziny fizyki. No ale ignoranci o tym czytali wiele razy i o tym mówią, a dla propagandzistów to jest cel. Tak ogłupiać głupich ludzi, by wierzyli oszustom.

W 2023 r. Polska uruchomiła pierwsze większe magazyny bateryjne, a kolejne są w planach – choć skala jest jeszcze niewystarczająca, trend jest wyraźny


Ile? Jedna setna promila udziału w energii dobowej? Mniej? Więcej?

- System elektroenergetyczny nie musi polegać wyłącznie na dużych magazynach. Coraz większą rolę odgrywa tzw. demand-side response, czyli elastyczne zarządzanie popytem


Pic na wodę dla ignorantów. Nawet sto magazynów z jedną setną promila udziału w energii dobowej da w efekcie sumarycznie jeden promil. Matematyki i fizyki nie da się oszukać bredniami propagandowymi.

Rozproszone źródła energii (np. panele fotowoltaiczne z domowymi magazynami) mogą lokalnie stabilizować sieć


Jeszcze raz. To że tysiąc bogatszych Polaków postawiło sobie magazyny 10 kWh przy domu, to sumaryczna skala wynosi 10 MWh, czyli setne części promila zużycia dobowego energii. Nieistotny pic na wodę.

OZE mogą współpracować z gazem ziemnym, biogazem czy elektrowniami jądrowymi jako źródłami stabilizującymi
"

Znów brak wiedzy wychodzi. Elektrownie jądrowe nie mogą być źródłem stabilizującym dla OZE z wiatru i słońca.

W krajach takich jak Dania czy Niemcy, mimo podobnych wyzwań, udział OZE w miksie energetycznym przekracza 40–50%


Dania jest nieistotna, bo całość stablizacji zależy od sąsiadów - Niemiec i Szwecji. To takie popierdółki niewarte wymieniania, bo to zupełnie inna skala problemów, jeśli większe Niemcy im stabilizują.

Niemcy są dobrym przykładem, bo to jest prymus w EU, choć wielu ich nie docenia, no bo przecież nie mają takiego udziału OZE jak malizny Norwegia, Dania czy Szwecja. W Niemczech dokładnie widać, jak kosztowne jest włączenie OZE w ilości 50% i nawet trochę ponad. Ceny prądu w Niemczech to praktycznie najwyższe ceny w EU. Liczba problemów taka, że tylko dobrze zarządzany przemysł niemiecki mógł przyjąć na klatę taką liczbę problemów stabilizacji. A sukcesem granicznym jest te lekko ponad 50% z OZE. Oczywiście, jeśli liczyć pełną energię na ogrzewanie i transport, to udział OZE już nie jest w Niemczech 50% a zaledwie 20%. Stąd realne, graniczne obniżenie emisji z CO2 to 20% a nie 90% jak mówiła Zielińska w euforii odlotu od fizyki.
@Socjaldemokrata,

nowoczesne systemy energetyczne opierają się na miksie źródeł: OZE + elektrownie konwencjonalne + magazyny energii


Bajdurzenie o magazynach energii, to bzdury propagandowe dla laików. Jedynym większym magazynem energii dziś jest elektrownia szczytowo-pompowa. Udział takich ESP w energetyce dużych państw jak Niemcy, Polska, Hiszpania, to coś ok. 1% codziennie zużywanej energii elektrycznej. 1% to jest nic. To pic na wodę. Więcej ESP w Polsce czy w Niemczech się nie postawi, bo to dewastacja środowiska, strasznie drogie inwestycje bez szans na komercyjny zwrot nakładów.

O akumulatorach nawet nie ma sensu gadać, bo o tym gadają tylko ignoranci. Jeden cykl przechowania energii w aku kosztuje kilka razy drożej niż sama energia.

dokładnością na 24–48 godzin, co ułatwia planowanie pracy elektrowni konwencjonalnych


Co nie zmienia faktu, że nadal dostosowanie mocy przez elektrownie węglowe i gazowe jest drogie. Elektrownie węglowe wg prognozy zmniejszają wsyp węgla, zmniejsza się ciśnienie pary, zmniejsza się moc, ale też zmniejsza się sprawność - to są duże koszty. Gdy elektrownia zmniejszy w południe moc o połowę, to opróczy kosztów mniejszej sprawności ponosi też cały czas stałe koszty załogi, amortyzacji, utrzymania, a jedynie zużycie węgla spada i opłacalna produkcja też mocno spada. Przychód mniejszy, a koszty tylko mniejsze w samym węglu - tylko i wyłącznie.

koszt wytwarzania energii z wiatru spadł o kilkadziesiąt procent. W wielu aukcjach OZE w Polsce i Europie energia z wiatru jest tańsza niż z nowych bloków węglowych czy gazowych


To że jest tańsza, to bzdura. Energia z wiatru i słońca jest kilka razy droższa niż z węgla. Mało tego, nie da się oddzielić kosztów energii z wiatru i słońca od kosztów pracującej w tle, stabilnej elektrowni węglowej. Bez węgla i gazu nie dałoby się dawać energii z wiatru i słońca. Koszt węglówki jest częścią kosztów wiatraków i paneli PV.

Oderwane od realiów ekonomiki przedsiębiorstwa przetargi to tylko wycena czego akurat jest dużo, a czego mało. Jeśli w czasie, gdy jest dużo słońca i wiatru cena energii na giełdzie spada 5-krotnie, to nie znaczy, że wiatrak czy PV jest tanie. Nie, nadal wiatrak i PV jest drogie, a jedynie państwo będzie musiało dać dotację dla pośrednika energetycznego, by wypłacił za wiatrak i za PV ustaloną wcześniej cenę energii. Bo zakład energetyczny najchętniej nie chciałby żadnej energii z wiatraka czy z PV. Ale jeśli jest zmuszony pobierać tę niestabilną energię, to wg przepisów dostaje dotację od państwa na przelewy dla prosumentów i dla wiatrakowców, a w dodatku zakład energetyczny ma prawo podbijać końcową cenę energii na poczet wyższych kosztów utrzymania wiatraków i paneli PV.

Niezależność od paliw kopalnych – wiatr nie wymaga importu surowców, co zmniejsza ryzyko szantażu energetycznego i wahań cen paliw


Odlot narracji bajkopisarzy spośród humanistów nie rozumiejących fizyki.

Udział wiatru w polskim miksie energetycznym rośnie, ale wciąż jest niższy niż w wielu krajach UE – co oznacza, że istnieje przestrzeń do jego bezpiecznej integracji z systemem


Też bzdura. Z dużych państw EU przodują oczywiście Niemcy i Hiszpania. Ale poza czołówką, Polska ma jeden z najwyższych udziałów energii z wiatru i słońca. Wyższy niż we Francji, wyższy niż w Italii. Oczywiście, nieistotne są malizny narodowe jak Norwegia czy Szwecja, bo to nieporównywalne z dużym państwem Unii.
@DarrDarek, proszę o podanie swoich źródeł, że energia z węgla jest tańsza. Do węgla sporo dopłacamy.

Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska za 2024 r., średni koszt techniczny (bez ETS, podatków i kosztów sprzedaży) wynosił:

- Wiatr lądowy – ok. 192 zł/MWh

- Fotowoltaika – ok. 195 zł/MWh

- Węgiel kamienny – ok. 441 zł/MWh

- Węgiel brunatny – ok. 223 zł/MWh

Oznacza to, że w ujęciu czysto produkcyjnym, bez kosztów emisji CO₂, energia z wiatru i słońca jest w Polsce tańsza od większości źródeł konwencjonalnych.

Wskaźnik LCOE (Levelized Cost of Electricity) porównuje całkowite koszty inwestycji i eksploatacji z całkowitą produkcją energii w cyklu życia instalacji.

Globalne analizy BloombergNEF pokazują, że nowe farmy wiatrowe i słoneczne mają dziś niższy LCOE niż nowe elektrownie węglowe i gazowe na większości rynków.

Spadek kosztów technologii OZE w ostatniej dekadzie wyniósł kilkadziesiąt procent, a prognozy przewidują dalsze obniżki.

To prawda, że OZE wymagają źródeł dyspozycyjnych (np. węgiel, gaz, hydro, magazyny energii) dla bilansowania sieci.

Jednak koszty te nie są tożsame z kosztami samej produkcji energii z wiatru czy słońca – to element kosztów całego systemu elektroenergetycznego.

W miarę rozwoju magazynów energii i elastycznych źródeł (np. elektrowni szczytowo‑pompowych, baterii) udział kosztów rezerw może maleć.

Dane z polskiego rynku pokazują, że w miesiącach z wysoką produkcją z wiatru i słońca średnie ceny energii na rynku hurtowym spadają, bo OZE wypierają droższe jednostki węglowe z tzw. merit order.

Gdy udział OZE spada (np. w lutym 2025 r. przy słabym wietrze), ceny rosną – co potwierdza, że tania produkcja z OZE realnie wpływa na obniżenie cen rynkowych.

Jak widzisz, twierdzenie że energia z wiatru i słońca jest „kilka razy droższa” niż z węgla, nie znajduje potwierdzenia w aktualnych danych kosztowych. W ujęciu kosztów technicznych i LCOE OZE są dziś konkurencyjne lub tańsze od większości źródeł konwencjonalnych. Koszty rezerw i stabilizacji to odrębny element rachunku – dotyczą całego miksu energetycznego, a nie wyłącznie OZE.
@Socjaldemokrata,

Już mijasz się z prawdą publikując źródła ideologiczne. Równie dobrze mógłbyś z czasów PRL publikować dane GUS, jak to PRL był 10 potęgą ekonomiczną a poziom życia był nie niższy a nawet wyższy niż w państwach kapitalistycznych, imperialistycznych.

Węgiel kamienny – ok. 441 zł/MWh


Wystarczy przytoczyć ChatGTP i już te twoje dane są do kosza wyrzucić.
@DarrDarek, jeżeli dane Ministerstwa Środowiska są dla ciebie ideologiczna, to jakiego źródła użyłeś Ty? Chat Gpt to nie źródło, to model językowy.

Moje źródło: http://nettg.pl/gornictwo/215271/prad-z-wegla-dwa-razy-drozszy-niz-z-wiatru-ministra-zielinska-tego-nie-da-sie-oszukac
@Socjaldemokrata,

Wydumane ceny energii z wiatraków, brak ujęcia przez ciebie kosztów pracującej w tle (lub oczekującej w tle) elektrowni węglowe, to są zarzuty do twoich danych ideologicznych. Dane o faktycznych kosztach wiatraków są z klauzulą tajności, i nikt z właścicieli farmy wiatraków nie powie ci, ile dostał dotacji na inwestycję, ile dostaje dotacji rocznie.

Za to łatwo ocenić koszt energii od prosumentów z panelami PV wg starych zasad net-meteringu. Taki prosument wg net-meteringu ma możliwość rozliczenia ceny energii choćby z wieczora grudniowego wg ilości dostarczonej energii choćby z majowego południa minus 20%. Czyli prosument PV nie płaci za 1 MWh prądu w grudniu, która to 1 MWh kosztowałaby go dziś ok. 1000 zł, a ma możliwość dać w zamian prąd z maja w ilości 1,25 MWh. Pominę duże straty na wypychanie prądu z lokalnych, wiejskich PV do miasta, które to straty mogą przekraczać 20%. Sama cena przyjęcia energii przez energetykę z PV to 1000 zł za 1,25 MWh, czyli 800 zł/MWh. A to jest już 3-4 razy drożej niż energia z elektrowni węglowej.

A tym lepiej widać bzdury wyciągania wniosków o opłacalności na podstawie ceny giełdowej prądu. Ten prąd od producenta z net-meteringu przyjęty przez zakład energetyczny w południe majowe kosztuje zakład 800 zł/MWh, bo o tyle zakład będzie musiał zmniejszyć cenę rachunku końcowego w grudniu temu prosumentowi. Ten sam zakład MUSI z nadmiaru energii sprzedać na giełdzie ten prąd prosumenta PV za 800 zł/MWh w cenie giełdowej z majowego południa po ok. 100 zł/MWh lub niżej. Za to w grudniu, gdy prosument wieczorem jedzie na pompie ciepła zasilanej z elektrowni węglowej, zakład energetyczny musi zapłacić na giełdzie ze ten prąd dla prosumenta nawet 1000-2000 zł/MWh. To że zakład dostał 100 zł a zapłacił 1000 zł by się rozliczyć z prosumentem, to nie znaczy, że to sam zakład pokryje z własnej kasy prezesa. Nie, na poczet tego ma możliwość podbicia cen dla wszystkich pozstałych i może dostawać dotacje z kasy podatników.
@Socjaldemokrata,

Dobrze, że masz w samym linku string "ministra_zielinska". To ta sama, która plotła kosmiczne brednie o tym, że zmniejszymy dzięki Zielonemu Wałowi emisję CO2 o 90%. Co świadczyło, że Zielińska nie rozumie absolutnie kursu fizyki ze szkoły średniej. Takimi danymi chcesz się podpierać?

Całkiem serio radzę znaleźć opracowania takich samych ministrów marksizmu stosowanego z czasów PRL, gdzie Polak żył wg raportów na poziomie imperialistycznych krajów kapitalizmu.
@DarrDarek, czyli moje dane są błędne bo nie lubisz ministra, ale dalej nie przedstawiasz źródła swoich?
@Socjaldemokrata,

To są podstawy wiedzy o tym temacie. Nie pamiętasz, gdy elektrownie węglowe prezentowały na banerach obraz z żarówką, gdzie 35% żarówki to była cena energii z elektrowni a 65% to był narzut podatku ETS pajaców marksistowskich z Unii? Poszła histeria pajaców politycznych, że to kłamstwo, że uderza w sojusze marksizmu-leninizmu, i wycofano reklamę. Dziś już trzeba samemu wyliczać cenę, bo pierwszym ograniczeniem zamordystów marksistowskich jest niedopuszczanie prawdy. Ogromnie wysoką cenę z paneli PV kupowaną przez energetykę z net-meteringu już ci wyliczyłem. Wysokie ceny z wiatraków są utajniane. Wiadomo, że wiatraki off-shore dają bardzo wysoką cenę, ale to jedyne co wolno publikować. W zawiłościach dopłat do wiatraków i wiatru nie zorientujesz się, bo nie masz dostępu do utajnianych danych.

Za to cenę energii z elektrowni węglowych sam możesz sobie wyliczyć. Jeśli ceny giełdowe prądu po uśrednieniu są na poziomie 500-600 zł/MWh, jeśli wiemy, że elektrownie węglowe nie dostają żadnych dotacji (choć powinny za zmniejszanie mocy w tle wiatraków i PV), jeśli wiemy, że elektrownie węglowe MUSZĄ dodawać do swojej ceny przymusowy zakup podatku ETS w cenie ok. 300-400 zł za tonę CO2 (tona CO2 idzie z emisji ok. 1 MWh energii elektr), to łatwo wyliczyć, że cena produkcji z elektrowni węglowej praktycznie nigdy nie przekracza 200-250 zł/MWh.

http://energetyka24.com/elektroenergetyka/wiadomosci/janowska-elektrownia-w-belchatowie-moze-produkowac-prad-za-210-zl

Masz wywiad jeszcze sprzed 3 lat, gdzie mowa o 210 zł/MWh.

Nie oczekuj, że w zamorydzmie marksistowskim ministerstwo napisze ci prawdę. Tak nie było za pierwszej komuny i tak nie jest za drugiej. Mało. Z doświadczeń pierwszej komuny wiadomo, że nie było bardziej kłamliwych raportów niż oficjalne raporty ministerstw marksistowskiego państwa.
- Koszt energii – w ostatniej dekadzie koszt wytwarzania energii z wiatru spadł o kilkadziesiąt procent. W wielu aukcjach OZE w Polsce i Europie energia z wiatru jest tańsza niż z nowych bloków węglowych czy gazowych.


a odejmując podatki i ETSy?

- Niezależność od paliw kopalnych – wiatr nie wymaga importu surowców, co zmniejsza ryzyko szantażu energetycznego i wahań cen paliw.


No, na szczęście same wiatraki i ich obsługa jest w pełni krajowa i nie wymaga importu niczego i polegania na innych

- Dochody lokalne – gminy czerpią wpływy z podatków od nieruchomości i dzierżaw gruntów, a właściciele ziemi otrzymują opłaty za dzierżawę pod turbiny.


No tak - bo jak wiadomo od dzierżawy gruntu pod inne obiekty nie ma dochodu, a gminy nie pobierają podatków.

A poza tym - skąd te dochody? Czyżby nie pochodziły de facto z pieniędzy który ludzie płacą za prąd?

- Recykling – coraz więcej elementów turbin (stal, miedź, aluminium) podlega recyklingowi; trwają prace nad pełnym recyklingiem łopat.


No patrz, a jak wygląda recykling tych starych złych elektrowni, głównie jakby nie patrzec, z betonu i metali?

@Socjaldemokrata, Generalnie klasyka - będziemy przelewać z pustego w próżne - ludzie więcej płacą za prąd ale dzięki temu gminy zarabiają i mają za co płacić więcej za prąd.
@dodge_durango, tak, odejmując ETSy jak pisałem w poprzednim wpisie. Dane z ministerstwa.
@cziter2, najlepszym dowodem tego co piszesz jest to, że maksymalnie utrudniono możliwość żęby postawić wiatraka czy solarów z lokalnym magazynem na użytek własny czy sąsiadów.
@dodge_durango, Dokładnie. Gdyby ludzie mogli tylko dla siebie kłaść na dachu fotowoltaikę, a z sieci brać brakującą energię, to miałoby więcej sensu. Przy założeniu, że wyszłoby taniej, ale dziś już panele są chyba tak tanie.

Magazyny energii wejdą dopiero jak pojawią się lepsze baterie. Teraz bez dopłat nie przejdzie.
@dodge_durango,

utrudniono możliwość żęby postawić wiatraka czy solarów z lokalnym magazynem


Raczej ktoś poszedł po rozum do głowy, że potencjalny pożar aku powinien odbywać się w wydzielonej szopie w pewnej odległości od sąsiadów i domu, a nie w samym domu.

Realia magazynu w aku, to dziś jest cena magazynu 20 kWh na poziomie 50.000 zł. Przyjmując, że zimą raczej nie ma szans, by instalacja 10 kWp dała pełne naładowanie aku, to dajmy na to, 300 razy w roku będzie pełny cykl ładowania i odzyskania energii z tego magazynu. 300 razy 20 kWh, wg ceny 1zł daje 6000 zł w przechowanej energii. Gdy prosument PV liczy sobie, że sama produkcja energii, zwrot z paneli PV, to dla niego koszt co najmniej 0,40zł/kWh, to można rzec, że rocznie "zarobi" 3600 zł w relacji do tego, co zapłaciłby energetyce bez magazynu. To jednak należy pomniejszyć. Bo ten prosument korzysta też ze swojej energii wtedy, gdy świeci słońce a wcale nie ma magazynu. W ciągu dnia korzysta, bo nie musi ładować magazynu. Realnie ten z magazynem niech będzie rocznie 3000 zł do przodu. Inwestycja zwróci mu się po 17 latach, tylko 7 lat wcześniej aku mogą być do wymiany i całą inwestycję szlag trafi. Mało tego, aku mogą spłonąć. Lepiej ubezpieczyć, a to jest koszt. Mało tego, komórka z aku musi mieć zimą podgrzewanie, bo aku nie może być ładowane poniżej zera st. C.

Ludzie liczący swoją kasę wiedzą, że dziś to pic na wodę.
Raczej ktoś poszedł po rozum do głowy, że potencjalny pożar aku powinien odbywać się w wydzielonej szopie w pewnej odległości od sąsiadów i domu, a nie w samym domu.


@DarrDarek, a nie byłoby bezpieczniej 500 (albo 700m) od najbliższych zabudowań, w podziemnym bunkrze?

Natomiast kwestia finansowana to jest zupełnie inna sprawa - kazdy sobie może policzyć i wybrać czy mu się opłaca. To jest takie typowe uszczęśliwianie ludzi na siłe
@dodge_durango,

Ja jestem za wolnością wyboru, włącznie z maksymalną wolnością w prawie budowlanym. Jednak jeśli już ktoś reguluje aku, to dobrze, że reguluje zapewne z wymogiem stawiania w pewnej odległości od domu sąsiadów. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby bogaty kupował za 50.000 zł swój magazyn z aku i stawiał go w swoim domu. Co najwyżej robiłbym regularnie akcję uświadamiającą, że aku li-ion mogą się zapalić i wtedy płonie wszystko dookoła razem z ludźmi. Dziś akcja propagandowa oszustów "eko-politycznych" jest odwrotna. Próbują wycofać zakazy parkowania elektryków w piwnicach bloków. Duraczą ludzi, że nie ma żadnego zagrożenia pożarem aku. Były bodaj naciski, by przewoźnicy morscy wycofali swój zakaz przewożenia elektryków na statkach transportowych.