Ja mam lekarstwo na depresję dla mężczyzn:



1. pożyteczna praca - gdzie widzisz że to co robisz jest pożyteczne i służy czemuś

2. z której normalnie da się utrzymać siebie i rodzinę

3. na całe życie, bez zagrożenia że "w excelu się nie zgadza więc korpo zamyka i migracja do shithole country "



To "lekarstwo" dla całej męskiej populacji jest wielokrotnie droższe niż to co wydajemy na służbę zdrowia, bo trzeba byłoby przemodelować całą ekonomię i wyjebać do śmietnika "zysk dla udziałowców najważniejszy"

Zdjęcie

Takie życia mieli nasi dziadowie - praca w polu gdzie można było wyżyć z tego całe życie - jedyny problem to były wojny, choroby i czasami klęski naturalne - ale dziś to nie problem. Nie mówię żebyśmy wracali do orania pola, ale trzeba się przestawić z "10% populacji zarabia dobrze" na "wszyscy zarabiają tyle aby żyć normalnie" - wedle katolickiej nauki społecznej (nie żaden socjalizm "wszystkim ruwno")

14

@kusanagi, zgadzam się w niemal w 100%. Jedyne zastrzeżenie jest takie, że są momenty w życiu ludzi, nawet pracowitych i wartościowych ludzi, w którym załamują się psychicznie i potrzebują pomocy, a to czy wiadomo pożyteczne, pracowite życie nie ma z tym nic wspólnego.
@Ijon_Tichy, po to w Polsce mieliśmy parafie które w sumie były takim "mini socjalizmem" - ludzie sobie pomagali ale też wymagali trzymania poziomu - zwykłe niechodzenie do kościoła i już wytykali cię palcami w domyśle abyś się wstydził.

Socjalizm i komunizm zaczerpnęły garściami z tego - ale usuwając religijność albo raczej zastępując ją zakamuflowanym kultem szatana.
@kusanagi, te punkty to świetny punkt wyjścia. Jednak dalej sugerujesz, że los pojedynczego człowieka jest zależny od społeczeństwa, co odbiera sprawczość. Jest dokładnie odwrotnie, to działanie pojedynczych jednostek buduje społeczeństwo, w którym można pracować mniej. Dlaczego to kwestia indywidualna? Można szukać wymówek typu kobiety i imigranci zwiększają podaż pracowników, ale to ślepa uliczka. Gdyby każdy zrobił tak jak mówią punkty, czyli zaczął robić to co lubi, oraz co przynosi korzyści, za które inni są gotowi zapłacić, a pracujący szanuje swoją pracę, to więcej niż garstka miałoby lżejsze życie. Zobacz ilu jest urzędników, ludzi na socjalu, rentach, a nawet w pracy. Kto nie legitymizował darmozjada w pracy, ten nie zna życia.

Jak napisał @Tomkilla_new to nie kwestia ile zarabiasz, tylko na co wydajesz. Znam ludzi, którzy przez 10 lat zarobili miliony, żyli jak piwniczaki, nie mieli luksusów, a skończyli w długach. Znam też takich, co za dwie minimalne mieli godne i spełnione życie.

Nawiązując do @DarrDarek, trzeba się odciąć od propagandy i zacząć robić swoje. A gdy otoczenie nie sprzyja, to znaleźć takie, w którym wartości takie jak praca i uczciwość są ważne.
@ohvi,



1. większość ludzi w Polsce gra na poziomie "nigthmare"

2. jak nie masz jeszcze pleców, rodziców którzy ci pomogą, jesteś z patologicznego środowiska, po dzieciństwie masz PTSD i autentyczną depresję - to masz nightmare+

3. cel gry w rozumieniu prawicowym to: mieć rodzinę (2-3 dzieciaki), dom, pracę (najlepiej godną i na poziomie umiejętności), nie zarżnąć się i nie umrzeć ze stresu przed 50, bez cheatów (np. długi które dam w spadku dzieciom)

4. cel gry to nie: "lewicujący" NEET, nie pracuję, nie uczę się, nie mam rodziny, mam 30-40 lat i gniję sobie komfortowo w piwnicy rodziców - nawet jak mi z tym źle i wiem że to złe

5. warunki gry to nie: mam nadzianych rodziców i ustawili mi dorosłe życie jak jeszcze miałem 20 lat / mam fajną dobrze płatną prace dzięki nepotyzmowi

6. cheat typu: wyjechałem na emigrację, żyję pośród obcych, ale jako tako nawet nieźle wyszyłem - odpada bo taki emigrant w statystykach jest stracony



Sporo ludzie w Polsce daje radę "grać" na takich warunkach i wykręcać imponujący score. Ale pytam: czy my musimy grać na takim poziomie? Kto i dlaczego nam taki poziom gry ustawił?

Ja osobiście znam sporo ludzi którzy zaczynali od 0 w latach 90/00 i wyszli nieźle, mają dzieci - ale też wiem jaką przejebaną drogę musieli przejść o której nie mówią chyba że ich wyraźnie i celowo o to zapytasz - w skrócie musieli kombinować na 200%, próbować i wyjebać się na pysk 100 razy aż z czasem coś udało im sie osiągnąć.

Ale ich jest mało - więcej znam takich którzy po prostu odpuścili i sobie gniją.
@kusanagi, obecnie niestety żyjemy w świecie w którym korporacja jest w stanie pozbawić cie pracy, żeby osiągnąć większy zysk. Nawet nie chodzi o to, że grozi jej upadek. Po prostu chciwość.
Ależ to myślenie zakompleksionego człowieka. Po co siedzieć w kołchozie, który jak państwo zabiera owoce naszej pracy i daje nierobom, jak można iść tam, gdzie uczciwie można sprzedać swój czas i energię i jeszcze dostać wdzięczność.
@Socjaldemokrata,
obecnie niestety żyjemy w świecie w którym korporacja jest w stanie pozbawić cie pracy, żeby osiągnąć większy zysk


Brednie. Zwyczajnie korporacje dają wydajny model przedsiębiorstwa, ale wydajny tylko w pewnym zakresie biznesowym. Wtedy taka korporacja sieci handlowych faktycznie przebija jakością handlu małe sklepiki, bo dopracowanie wydajności pracy w marketach korporacji, lepsza logistyka dostaw daje przewagę, że temu pracownikowi marketu nie opłacałoby się nawet otwierać małego sklepu osiedlowego, gdzie z trudem walczyłby o dochód 4000 zł na rękę lub mniej, gdy to samo uzyskuje za 8 godzin pracy bez większego wysiłku po zatrudnieniu w sieci handlowej.

To nie znaczy, że sieci handlowe wytną każdy handel, bo wystarczy krótki łańcuch dostaw do osiedlowego spożywczaka warzyw, owoców, kapusty kiszonej od rolnika, i tam nie ma najmniejszych szans by umowy podpisywane przez jakiegoś Lidla przebiły taki prosty model zamówień "wieczorem telefon do rolnika - a rano w sklepie ziemniaki po złotówce, kiszona kapusta i cały zestaw warzyw".

Najśmieszniejsze, że na korporacje handlowe może narzekać socjalista, gdy to tępaki socjalizmu marksistowskiego walczyły w PRL z handlem prywatnym, a ponieważ handel "uspołeczniony" nie potrafił w wolnej walce konkurencyjnej wyeliminować prywatnych kupców, toteż tępaki marksistowskie zaczęły zamykać biznes prywaciarzy dekretami państwowymi.

Socjaliści, lewicowcy, to są ludzie nie mający pojęcia o gospodarce, o ekonomii, to są tępaki. Najgorsze, gdy tępaki lewicy uwierzą, że oni są wykształceniu i mają prawo dopasowywać państwo do swoich lewicowych wierzeń. Wtedy idzie zamordyzm, pałowania, obozy reedukacji, masowe zbrodnie i to wszystko wg tępaków-oszustów socjalistycznych "by ludziom żyło się dostatniej".
@kusanagi, W sumie jeżeli jednostka chce założyć rodzinę i żyć maksymalnym minimum, to po odziedziczeniu, wybudowaniu domku, można za jedną wypłatę żyć kilka miesięcy. Tak więc można żyć i pracować 2-3 miesiące w roku w dzisiejszym świecie.

Jednak trzeba nie kupować całego tego szmelcu, jedzenia marketowego z dużą przebitką.

Auto mieć bardzo proste a nie jakieś 20 letnie audi tylko np. suzuki celerio.

Dziś potrzeby ludzi są ogromne, a przodują w tym kobiety wpadając w pułapkę życia z instagrama.
@Tomkilla_new, tak w istocie jest jak mówisz.

Mam kilka znajomych z mojego rocznika (ze szkoły i studiów) które się prędzej posrają jak 2 razy w roku nie pojedą na wakacje - chociaż to jedno wielkie gówno, festiwal konsumpcji i próżności, ale kilka tysięcy wypierdolą w błoto. Konsumpcja oczywiście musi być. Dziecko "by chciały" ale "nie ma czasu ani pieniędzy i jej mąż nie pomaga ()"

Albo inna kategoria "młodych wykształconych" - kredyt na thermomixa 8k pln a potem ten jebany garnek leży nieużywany XXXXXDDDDDDDDDDD

Śmiejemy się ze starych bab że wydają tysiące na garnki a kurwa młode pokolenie kobiet wjechało w ten scam jednym ślizgiem.

Ponieważ system opiekuńczy daje im 10000 siatek bezpieczeństwa - to nie ma sytuacji "nie słuchasz mężczyzny - wylatujesz na pysk na ulice i zdychaj z głodu" - tylko taka wariatka najwyżej w wieku 40 lat otoczy się kotami i będzie żyła na "rencie z powodu depresji" obciążając pracujących.

Nie bez powodu kiedyś dziewczyny były ostrzegane "jak nie wyjdziesz za mąż + nie urodzisz do 25 roku życia to zmarnujesz życie dziewczyno"
@kusanagi,

Dziś to nie poziom zarobków utrudnia dobre życie, zakładanie rodziny czy stabilność życiową. Dziś to co utrudnia normalne życie, to propaganda, ideologia, oszuści ideologiczno-propagandowi meRdiów i otoczenia wespół z oszustami wystawionych do władzy bezwolnych pachołków masońskich.

Co przywróciłoby normalne relacje w społeczeństwie? Odrzucenie żydowskiego duraczenia o dyskryminowanych, niezależnych kobietach na początek. Brak podpieprzania przez państwo socjalistycznych nędzników ideologicznych połowy kasy z dochodów jako haracz dla socjalistycznych oszustów, ten brak podpieprzania tak wysokiego haraczu siłą rzeczy już dawałby mikroskopijne możliwości wspierania dochodowego kobiet i tym samym praca kobiet byłaby wynagradzana typowo rynkowo. Nie byłoby "przedszkoli dla kobiet" w postaci setek tysięcy stanowisk urzędniczych, bo w państwie konserwatywnych liberałów sprawy państwowe obsługiwałyby głównie dopracowane systemy informatyczne z obsługą sto razy mniejszą urzędników. Dziś AI jeszcze bardziej zmniejszałaby zapotrzebowanie na ludzi na stanowiskach urzędniczych.

Jaki byłby skutek tylko tej jednej zmiany?

Ano taki, że ogólnie państwo konserwatywnych liberałów byłoby bogatsze, a zarobki mężczyzn i małego odsetka kobiet-specjalistek byłyby wyższe, a za to zarobki większości kobiet byłyby sporo niższe niż mężczyzn (nawet nie musiałyby być niższe niż dziś, ale dużo niższe niż męskie). A to dawałoby tradycyjne zachęty, że większość kobiet szukałaby swojego lepiej zarabiającego mężczyznę i dla większości z nich tym księciem byłby ślusarz robiący cuda w swoim warsztacie, dla niektórych to byłby informatyk, czy urzędnik, który nadzorowałby z firmą zewnętrzną system komunikacji z petentami w całym urzędzie miejskim.

Oczywiście w ślad za tym, dobra tradycja pełna byłaby opisów nieroztropnych mężczyzn wydających zarobki na drogie auto i będących odpowiednikiem głupiego świerszcza skaczącego po łące latem a nieprzygotowanego do zimy. Każdy dobry opis, dobry film, dobry wzorzec dawałby spokojnego mężczyznę, który jako ślusarz zarabia 10.000 zł, jeździ starym autem za 20 koła, ale budującym dom dla swojej rodziny i rozpoczyna budowę tego domu w wieku 20 lat, bo już poznał i poślubił swoją koleżankę z klasy.

Stabilność? Stabilność tylko przez uczciwą pracę i przez brak oszustów socjalistycznych u władzy huśtających gospodarką, na której się nie znają. Tym samym nadal byłyby sytuacje, że ślusarz traci pracę i szuka kolejnej po bankructwie wcześniejszego pracodawcy, ale zabezpieczenie oszczędnościami daje mu i tak dobrą stabilność. Byłaby i tak większa stabilność niż miał gospodarz 100 lat temu, gdy nieurodzaj zbiorów stawiał rodzinę pod ścianą wizji niedostatku przez cały rok lub dłużej.