Ja mam lekarstwo na depresję dla mężczyzn:
To "lekarstwo" dla całej męskiej populacji jest wielokrotnie droższe niż to co wydajemy na służbę zdrowia, bo trzeba byłoby przemodelować całą ekonomię i wyjebać do śmietnika "zysk dla udziałowców najważniejszy"

Takie życia mieli nasi dziadowie - praca w polu gdzie można było wyżyć z tego całe życie - jedyny problem to były wojny, choroby i czasami klęski naturalne - ale dziś to nie problem. Nie mówię żebyśmy wracali do orania pola, ale trzeba się przestawić z "10% populacji zarabia dobrze" na "wszyscy zarabiają tyle aby żyć normalnie" - wedle katolickiej nauki społecznej (nie żaden socjalizm "wszystkim ruwno")
1. pożyteczna praca - gdzie widzisz że to co robisz jest pożyteczne i służy czemuś
2. z której normalnie da się utrzymać siebie i rodzinę
3. na całe życie, bez zagrożenia że "w excelu się nie zgadza więc korpo zamyka i migracja do shithole country "
To "lekarstwo" dla całej męskiej populacji jest wielokrotnie droższe niż to co wydajemy na służbę zdrowia, bo trzeba byłoby przemodelować całą ekonomię i wyjebać do śmietnika "zysk dla udziałowców najważniejszy"

Takie życia mieli nasi dziadowie - praca w polu gdzie można było wyżyć z tego całe życie - jedyny problem to były wojny, choroby i czasami klęski naturalne - ale dziś to nie problem. Nie mówię żebyśmy wracali do orania pola, ale trzeba się przestawić z "10% populacji zarabia dobrze" na "wszyscy zarabiają tyle aby żyć normalnie" - wedle katolickiej nauki społecznej (nie żaden socjalizm "wszystkim ruwno")
Ijon_Tichy
1
kusanagi
0
Socjalizm i komunizm zaczerpnęły garściami z tego - ale usuwając religijność albo raczej zastępując ją zakamuflowanym kultem szatana.
ohvi
1
Jak napisał @Tomkilla_new to nie kwestia ile zarabiasz, tylko na co wydajesz. Znam ludzi, którzy przez 10 lat zarobili miliony, żyli jak piwniczaki, nie mieli luksusów, a skończyli w długach. Znam też takich, co za dwie minimalne mieli godne i spełnione życie.
Nawiązując do @DarrDarek, trzeba się odciąć od propagandy i zacząć robić swoje. A gdy otoczenie nie sprzyja, to znaleźć takie, w którym wartości takie jak praca i uczciwość są ważne.
kusanagi
0
Sporo ludzie w Polsce daje radę "grać" na takich warunkach i wykręcać imponujący score. Ale pytam: czy my musimy grać na takim poziomie? Kto i dlaczego nam taki poziom gry ustawił?
Ja osobiście znam sporo ludzi którzy zaczynali od 0 w latach 90/00 i wyszli nieźle, mają dzieci - ale też wiem jaką przejebaną drogę musieli przejść o której nie mówią chyba że ich wyraźnie i celowo o to zapytasz - w skrócie musieli kombinować na 200%, próbować i wyjebać się na pysk 100 razy aż z czasem coś udało im sie osiągnąć.
Ale ich jest mało - więcej znam takich którzy po prostu odpuścili i sobie gniją.
Socjaldemokrata
0
ohvi
0
DarrDarek
0
Brednie. Zwyczajnie korporacje dają wydajny model przedsiębiorstwa, ale wydajny tylko w pewnym zakresie biznesowym. Wtedy taka korporacja sieci handlowych faktycznie przebija jakością handlu małe sklepiki, bo dopracowanie wydajności pracy w marketach korporacji, lepsza logistyka dostaw daje przewagę, że temu pracownikowi marketu nie opłacałoby się nawet otwierać małego sklepu osiedlowego, gdzie z trudem walczyłby o dochód 4000 zł na rękę lub mniej, gdy to samo uzyskuje za 8 godzin pracy bez większego wysiłku po zatrudnieniu w sieci handlowej.
To nie znaczy, że sieci handlowe wytną każdy handel, bo wystarczy krótki łańcuch dostaw do osiedlowego spożywczaka warzyw, owoców, kapusty kiszonej od rolnika, i tam nie ma najmniejszych szans by umowy podpisywane przez jakiegoś Lidla przebiły taki prosty model zamówień "wieczorem telefon do rolnika - a rano w sklepie ziemniaki po złotówce, kiszona kapusta i cały zestaw warzyw".
Najśmieszniejsze, że na korporacje handlowe może narzekać socjalista, gdy to tępaki socjalizmu marksistowskiego walczyły w PRL z handlem prywatnym, a ponieważ handel "uspołeczniony" nie potrafił w wolnej walce konkurencyjnej wyeliminować prywatnych kupców, toteż tępaki marksistowskie zaczęły zamykać biznes prywaciarzy dekretami państwowymi.
Socjaliści, lewicowcy, to są ludzie nie mający pojęcia o gospodarce, o ekonomii, to są tępaki. Najgorsze, gdy tępaki lewicy uwierzą, że oni są wykształceniu i mają prawo dopasowywać państwo do swoich lewicowych wierzeń. Wtedy idzie zamordyzm, pałowania, obozy reedukacji, masowe zbrodnie i to wszystko wg tępaków-oszustów socjalistycznych "by ludziom żyło się dostatniej".
Tomkilla_new
2
Jednak trzeba nie kupować całego tego szmelcu, jedzenia marketowego z dużą przebitką.
Auto mieć bardzo proste a nie jakieś 20 letnie audi tylko np. suzuki celerio.
Dziś potrzeby ludzi są ogromne, a przodują w tym kobiety wpadając w pułapkę życia z instagrama.
kusanagi
1
Mam kilka znajomych z mojego rocznika (ze szkoły i studiów) które się prędzej posrają jak 2 razy w roku nie pojedą na wakacje - chociaż to jedno wielkie gówno, festiwal konsumpcji i próżności, ale kilka tysięcy wypierdolą w błoto. Konsumpcja oczywiście musi być. Dziecko "by chciały" ale "nie ma czasu ani pieniędzy i jej mąż nie pomaga (
Albo inna kategoria "młodych wykształconych" - kredyt na thermomixa 8k pln a potem ten jebany garnek leży nieużywany XXXXXDDDDDDDDDDD
Śmiejemy się ze starych bab że wydają tysiące na garnki a kurwa młode pokolenie kobiet wjechało w ten scam jednym ślizgiem.
Ponieważ system opiekuńczy daje im 10000 siatek bezpieczeństwa - to nie ma sytuacji "nie słuchasz mężczyzny - wylatujesz na pysk na ulice i zdychaj z głodu" - tylko taka wariatka najwyżej w wieku 40 lat otoczy się kotami i będzie żyła na "rencie z powodu depresji" obciążając pracujących.
Nie bez powodu kiedyś dziewczyny były ostrzegane "jak nie wyjdziesz za mąż + nie urodzisz do 25 roku życia to zmarnujesz życie dziewczyno"
DarrDarek
1
Dziś to nie poziom zarobków utrudnia dobre życie, zakładanie rodziny czy stabilność życiową. Dziś to co utrudnia normalne życie, to propaganda, ideologia, oszuści ideologiczno-propagandowi meRdiów i otoczenia wespół z oszustami wystawionych do władzy bezwolnych pachołków masońskich.
Co przywróciłoby normalne relacje w społeczeństwie? Odrzucenie żydowskiego duraczenia o dyskryminowanych, niezależnych kobietach na początek. Brak podpieprzania przez państwo socjalistycznych nędzników ideologicznych połowy kasy z dochodów jako haracz dla socjalistycznych oszustów, ten brak podpieprzania tak wysokiego haraczu siłą rzeczy już dawałby mikroskopijne możliwości wspierania dochodowego kobiet i tym samym praca kobiet byłaby wynagradzana typowo rynkowo. Nie byłoby "przedszkoli dla kobiet" w postaci setek tysięcy stanowisk urzędniczych, bo w państwie konserwatywnych liberałów sprawy państwowe obsługiwałyby głównie dopracowane systemy informatyczne z obsługą sto razy mniejszą urzędników. Dziś AI jeszcze bardziej zmniejszałaby zapotrzebowanie na ludzi na stanowiskach urzędniczych.
Jaki byłby skutek tylko tej jednej zmiany?
Ano taki, że ogólnie państwo konserwatywnych liberałów byłoby bogatsze, a zarobki mężczyzn i małego odsetka kobiet-specjalistek byłyby wyższe, a za to zarobki większości kobiet byłyby sporo niższe niż mężczyzn (nawet nie musiałyby być niższe niż dziś, ale dużo niższe niż męskie). A to dawałoby tradycyjne zachęty, że większość kobiet szukałaby swojego lepiej zarabiającego mężczyznę i dla większości z nich tym księciem byłby ślusarz robiący cuda w swoim warsztacie, dla niektórych to byłby informatyk, czy urzędnik, który nadzorowałby z firmą zewnętrzną system komunikacji z petentami w całym urzędzie miejskim.
Oczywiście w ślad za tym, dobra tradycja pełna byłaby opisów nieroztropnych mężczyzn wydających zarobki na drogie auto i będących odpowiednikiem głupiego świerszcza skaczącego po łące latem a nieprzygotowanego do zimy. Każdy dobry opis, dobry film, dobry wzorzec dawałby spokojnego mężczyznę, który jako ślusarz zarabia 10.000 zł, jeździ starym autem za 20 koła, ale budującym dom dla swojej rodziny i rozpoczyna budowę tego domu w wieku 20 lat, bo już poznał i poślubił swoją koleżankę z klasy.
Stabilność? Stabilność tylko przez uczciwą pracę i przez brak oszustów socjalistycznych u władzy huśtających gospodarką, na której się nie znają. Tym samym nadal byłyby sytuacje, że ślusarz traci pracę i szuka kolejnej po bankructwie wcześniejszego pracodawcy, ale zabezpieczenie oszczędnościami daje mu i tak dobrą stabilność. Byłaby i tak większa stabilność niż miał gospodarz 100 lat temu, gdy nieurodzaj zbiorów stawiał rodzinę pod ścianą wizji niedostatku przez cały rok lub dłużej.