#kradzionezfb
NIEWOLNICY KORPORACJI
Piątek, 17:40. Biedronka.
Kobieta po dwunastu godzinach pracy staje przy kasie samoobsługowej. Dwoje dzieci ciągnie ją za kurtkę. Skanuje. Pakuje. Skanuje. Pakuje. Coś piszczy. Skanuje jeszcze raz. Waga nie łapie. Komunikat: „Proszę czekać na obsługę." Obsługa jest przy innej kasie, bo obsługi zostały trzy osoby na cały sklep.
Czeka.
Dziecko płacze. Drugie rozlewa sok.
W końcu skanuje dalej. Szybko, bo kolejka rośnie, bo ludzie patrzą, bo jest zmęczona, bo chce do domu.
Dwa jogurty nie pikają, ale lecą do torby — bo waga i tak nie działała, bo system się zawieszał, bo nikt nie przyszedł pomóc.
Kamera to zarejestrowała.
Ochrona zatrzymuje ją przy wyjściu.
— Pani nie zapłaciła za dwa produkty.
— Przepraszam, kasa się zacinała, musiałam…
— Muszę spisać protokół.
Dwa jogurty. Wartość: 7,58 zł.
---
Trzy tygodnie później stoi w kuchni. Dzieci są w przedszkolu. Na blacie leży koperta z logo kancelarii prawnej. Ręce jej się trzęsą, kiedy ją otwiera — tak samo, jak trzęsły się przy tej kasie, gdy system się zawieszał po raz czwarty.
Zarzut: przywłaszczenie mienia.
Czyta to zdanie trzy razy. Za każdym razem brzmi tak samo absurdalnie — i tak samo realnie.
System nagrał, że dwa produkty przeszły obok skanera. Kamera pokazała, że trafiły do torby. Algorytm ochrony nie ma kolumny na „zmęczenie". Nie ma kolumny na „system się zawieszał". Nie ma kolumny na „samotna matka po dwunastu godzinach na nogach".
Ma jedną kolumnę: produkt zeskanowany / produkt niezeskanowany.
Adwokat mówi, że da się to wyjaśnić. Koszt: dwa tysiące złotych.
Za jogurty za siedem pięćdziesiąt osiem.
A korporacja? Ma czysty protokół. Ma nagranie. Ma statystykę „zapobiegania kradzieżom" do raportu kwartalnego.
I dalej nie ma kasjera.
---
Dwadzieścia lat temu ta sama kobieta chodziła do tego sklepu z matką. Stały w kolejce. Kasjerka mówiła „dzień dobry". Skanowała. Liczyła. Jeśli coś nie piknęło — poprawiała. Koniec transakcji. Jasny podział: kasjerka odpowiada za skanowanie, klient odpowiada za zapłatę.
Tamta kasjerka miała na imię Bożena. Pracowała tu siedemnaście lat.
Zwolnili ją w zeszłym roku. Na jej miejsce postawili maszynę. Maszyna nie choruje, nie potrzebuje urlopu, podwyżki, ZUS-u, przerwy na lunch.
Maszyna potrzebuje tylko jednego.
Ciebie.
Bez szkolenia. Bez umowy. Bez wynagrodzenia. Ale z pełną odpowiedzialnością prawną za każdy błąd systemu, którego nie projektowałeś i którego działania nie rozumiesz.
Bożena za błąd skanowania dostawała upomnienie od kierownika.
Ty za błąd skanowania dostajesz wezwanie z prokuratury.
---
W sobotę rano ta kobieta otwiera telefon. Na ekranie reklama: „Zadbaj o swoją wątrobę — suplement XYZ, promocja tylko dziś."
Nie szukała tego. Nie wpisywała tego. Nie mówiła o tym nikomu.
Ale w czwartek o 18:12 kupiła piwo. Kartą, przy kasie samoobsługowej. A w sobotę rano — leki na wątrobę. Też kartą. Też przy kasie samoobsługowej. Algorytm połączył dwa paragony i wie o niej więcej niż jej najlepsza przyjaciółka.
W niedzielę wieczorem kupuje test ciążowy.
W poniedziałek rano dostaje reklamę kliniki ginekologicznej.
Każdy zakup ma jej imię, nazwisko i sygnaturę czasową. Każdy koszyk buduje jej profil. Każde przyłożenie karty to kolejna linia w bazie danych, do której nie ma dostępu, ale która ma pełny dostęp do niej.
Mogłaby zapłacić gotówką. Ale przy samoobsłudze gotówką nie zapłaci. „Proszę do normalnej kasy." Tej jednej. Tej z kolejką na piętnaście minut.
Więc przykłada kartę. Szybko, wygodnie, „nowocześnie".
Najpierw „wygoda". Potem „standard". Na końcu — brak wyboru.
I nikt jej nie zapytał, czy się na to zgadza.
Bo nie musiał.
Bo sama podeszła do tej kasy. Sama się zeskanowała. Sama się sprofilowała.
I jeszcze powiedziała: „Wolę samoobsługę, bo szybciej."
---
Kiedyś kasjer był kosztem korporacji.
Dziś ta kobieta jest jej darmowym pracownikiem. Wykonuje pracę. Ponosi odpowiedzialność. Płaci pełną cenę. I dziękuje, że „ma wybór".
System nie potrzebuje czołgów. Wystarczy apka, wygoda i zgoda, której nikt nie musiał pytać — bo sama ją dała.
A ci, którzy to widzą? „Oszołomy."
Jest poniedziałek, 7:15. Ta sama Biedronka. Ta sama kobieta. Staje przy kasie samoobsługowej.
Skanuje. Pakuje. Skanuje. Pakuje.

#sleevecontent
NIEWOLNICY KORPORACJI
Piątek, 17:40. Biedronka.
Kobieta po dwunastu godzinach pracy staje przy kasie samoobsługowej. Dwoje dzieci ciągnie ją za kurtkę. Skanuje. Pakuje. Skanuje. Pakuje. Coś piszczy. Skanuje jeszcze raz. Waga nie łapie. Komunikat: „Proszę czekać na obsługę." Obsługa jest przy innej kasie, bo obsługi zostały trzy osoby na cały sklep.
Czeka.
Dziecko płacze. Drugie rozlewa sok.
W końcu skanuje dalej. Szybko, bo kolejka rośnie, bo ludzie patrzą, bo jest zmęczona, bo chce do domu.
Dwa jogurty nie pikają, ale lecą do torby — bo waga i tak nie działała, bo system się zawieszał, bo nikt nie przyszedł pomóc.
Kamera to zarejestrowała.
Ochrona zatrzymuje ją przy wyjściu.
— Pani nie zapłaciła za dwa produkty.
— Przepraszam, kasa się zacinała, musiałam…
— Muszę spisać protokół.
Dwa jogurty. Wartość: 7,58 zł.
---
Trzy tygodnie później stoi w kuchni. Dzieci są w przedszkolu. Na blacie leży koperta z logo kancelarii prawnej. Ręce jej się trzęsą, kiedy ją otwiera — tak samo, jak trzęsły się przy tej kasie, gdy system się zawieszał po raz czwarty.
Zarzut: przywłaszczenie mienia.
Czyta to zdanie trzy razy. Za każdym razem brzmi tak samo absurdalnie — i tak samo realnie.
System nagrał, że dwa produkty przeszły obok skanera. Kamera pokazała, że trafiły do torby. Algorytm ochrony nie ma kolumny na „zmęczenie". Nie ma kolumny na „system się zawieszał". Nie ma kolumny na „samotna matka po dwunastu godzinach na nogach".
Ma jedną kolumnę: produkt zeskanowany / produkt niezeskanowany.
Adwokat mówi, że da się to wyjaśnić. Koszt: dwa tysiące złotych.
Za jogurty za siedem pięćdziesiąt osiem.
A korporacja? Ma czysty protokół. Ma nagranie. Ma statystykę „zapobiegania kradzieżom" do raportu kwartalnego.
I dalej nie ma kasjera.
---
Dwadzieścia lat temu ta sama kobieta chodziła do tego sklepu z matką. Stały w kolejce. Kasjerka mówiła „dzień dobry". Skanowała. Liczyła. Jeśli coś nie piknęło — poprawiała. Koniec transakcji. Jasny podział: kasjerka odpowiada za skanowanie, klient odpowiada za zapłatę.
Tamta kasjerka miała na imię Bożena. Pracowała tu siedemnaście lat.
Zwolnili ją w zeszłym roku. Na jej miejsce postawili maszynę. Maszyna nie choruje, nie potrzebuje urlopu, podwyżki, ZUS-u, przerwy na lunch.
Maszyna potrzebuje tylko jednego.
Ciebie.
Bez szkolenia. Bez umowy. Bez wynagrodzenia. Ale z pełną odpowiedzialnością prawną za każdy błąd systemu, którego nie projektowałeś i którego działania nie rozumiesz.
Bożena za błąd skanowania dostawała upomnienie od kierownika.
Ty za błąd skanowania dostajesz wezwanie z prokuratury.
---
W sobotę rano ta kobieta otwiera telefon. Na ekranie reklama: „Zadbaj o swoją wątrobę — suplement XYZ, promocja tylko dziś."
Nie szukała tego. Nie wpisywała tego. Nie mówiła o tym nikomu.
Ale w czwartek o 18:12 kupiła piwo. Kartą, przy kasie samoobsługowej. A w sobotę rano — leki na wątrobę. Też kartą. Też przy kasie samoobsługowej. Algorytm połączył dwa paragony i wie o niej więcej niż jej najlepsza przyjaciółka.
W niedzielę wieczorem kupuje test ciążowy.
W poniedziałek rano dostaje reklamę kliniki ginekologicznej.
Każdy zakup ma jej imię, nazwisko i sygnaturę czasową. Każdy koszyk buduje jej profil. Każde przyłożenie karty to kolejna linia w bazie danych, do której nie ma dostępu, ale która ma pełny dostęp do niej.
Mogłaby zapłacić gotówką. Ale przy samoobsłudze gotówką nie zapłaci. „Proszę do normalnej kasy." Tej jednej. Tej z kolejką na piętnaście minut.
Więc przykłada kartę. Szybko, wygodnie, „nowocześnie".
Najpierw „wygoda". Potem „standard". Na końcu — brak wyboru.
I nikt jej nie zapytał, czy się na to zgadza.
Bo nie musiał.
Bo sama podeszła do tej kasy. Sama się zeskanowała. Sama się sprofilowała.
I jeszcze powiedziała: „Wolę samoobsługę, bo szybciej."
---
Kiedyś kasjer był kosztem korporacji.
Dziś ta kobieta jest jej darmowym pracownikiem. Wykonuje pracę. Ponosi odpowiedzialność. Płaci pełną cenę. I dziękuje, że „ma wybór".
System nie potrzebuje czołgów. Wystarczy apka, wygoda i zgoda, której nikt nie musiał pytać — bo sama ją dała.
A ci, którzy to widzą? „Oszołomy."
Jest poniedziałek, 7:15. Ta sama Biedronka. Ta sama kobieta. Staje przy kasie samoobsługowej.
Skanuje. Pakuje. Skanuje. Pakuje.

#sleevecontent
Dps
2
Sleeve
0
Socjaldemokrata
0
Sleeve
0
Dps
1
LocalHostError
0
dsol17
4
Tylko,że realnie to jest niestety smutne bo pokazuje jak skurwiona i skurwiała jest współczesna korpo-lewica na pasku żydostwa i neoliberałów...
LocalHostError
1
mtelisz
1
jak ty gówno wiesz, ale się tym musisz pochwalić
Socjaldemokrata
-2
dsol17
0
>Chuj że rdzeń tej historii to wierutna bzdura, w życiu by nie było jakichś wezwań z prokuratury tylko zwykły mandat jest za kradzież do 800 zł. Ale jakiś prawacki przygłup zwali se konia do tej smętnej historyjki i weźmie ją za z życia wzięta
@LocalHostError : jaki słodziutki gaslighting
Socjaldemokrata
0
dsol17
0
Ale prawdziwym problemem tutaj to jest to,że firma zwala odpowiedzialność za błędy na kasie (również te nie wynikłe z błędów ludzkich a zbyt "taniej" infrastruktury będącej wynikiem pazerności właścicieli firmy) na sprzedawcę lub klienta.
Nie jestem socjalistą i już nie będę. Ale sytuacja w której przedsiębiorca swoje sknerstwo, swoje błędy lub wręcz koszty swoich przekrętów (słowem SWOJE RYZYKO BIZNESOWE) przerzuca na pracowników lub klientów zwyczajnie same proszą się o wpierdol dla takiego przedsiębiorcy lepszy niż wpierdol jaki urządzało NKWD "kułakom" i innym podciąganym pod "burżujów" - czy to osoba fizyczna czy organizacja. A ponieważ wpierdol jest niestety tu nielegalny - choć o grzywne czy inne bolesne sankcje...
Sytuacja w której prywatyzowane są zyski a "uspołeczniane" są straty to jest zwyczajny BANDYTYZM i tyle.
i nazywanie tego kapitalizmem czy czymkolwiek innym niż bandytyzm oraz wmawianie ludziom że to normalne jest czystym skurwysyństwem. Ktoś kto okrada pracowników i klientów, ktoś kto wywozi staruszkę do lasu i pali ja żywcem i mówi że sama się podpaliła bo on w ramach "prywatyzacji" wyrzuca lokatorów by zarobić, ktoś kto wywala pracownika który miał zawał na ławkę "by nie mieć problemów" jest zwyczajnym PRZESTĘPCĄ OT CO.
I wbrew "wolnorynkowemu" podejściu niektórych tutaj ktoś kto przerabia mieszkania na kojce dla szczurów o rozmiarze mniejszym jak cela więzienna i sprzedaje je w ramach "flipperstwa" jako "mikroapartamenty" też jest BANDYTĄ a nie żadnym przedsiębiorcą.
No sorry ale w ramach sporu "prawica" vs "lewica" - bardzo umownego zresztą - w tym kraju stracono z oczu podstawowe zasady PRAWORZĄDNOŚCI i PORZĄDKU SPOŁECZNEGO,SOLIDARNOŚCI SPOŁECZNEJ - w jej miejscu stawiając czy to w ramach patologicznie zrozumianego "socjalizmu" czy "kapitalizmu" patologiczny skrajny EGOIZM jednostek podchodzący pod PSYCHOPATIĘ, prowadzący do tego tak,że "byle mi było dobrze,a resztę niech i nawet szlang trafi". Oczywiście ponieważ taka głupia egoistyczna jednostka funkcjonować musi w społeczeństwie a to dzięki temu podejściu jest chore i patologiczne - dobrze być nie może.
Jak zwykle skrytykujesz zapewne i tyle.Ech...
Andrzej_Zielinski
4
Zamiast rzewnej historii historia z prawdziwego życia... nawet dość nie dawna.
----------------------------------------
http://informacje.wp.pl/wiadomosci/ostrowiec-swietokrzyski-34-latka-oszukiwala-na-kasie-samoobslugowej-7251989482361409a
----------------------------------------
[edit] Ale jedno muszę przyznać. Aby 7 razy wyłapać babkę to muszą mieć niezły system profilowania klientów. Wiesz ile tysięcy może przez market przejść w ciągu dnia + jeżeli jeszcze zapamiętują każdego nawet do 7 odwiedzin to baza jest potężna.
Sleeve
1
mtelisz
2
Prę lat temu na pewnej budowie dużego obiektu sportowego:
Jeden z moich podwładnych narzeka, że nie może skorzystać z przeglądarki CAD w smartfonie bo co i rusz odpala mu się jakaś reklama, różna reklama, ale wkurwiająca.
Zaproponowałem wyczyszczenie cash'ów w telefonie , na co odparł, że nie może bo wtedy z płatnościami telefonem ma na początku problemy.
No to jak chce bez problemów płacić telefonem to musi uznać i zaakceptować inwigilację.
Dla niego najgorsze było to, że ma połączone konto z żoną i ona też dostaje różne reklamy na swego smartfona, a czasem to są reklamy dupek porno
dsol17
0
To cierpliwą ma albo niedouczoną,że nie zawnioskowała jeszcze o rozwód.
reflex1
4
Sleeve
3
pentakilo
2
Sleeve
2