Pierwszy niedługo do zjedzenia. Chociaż wątpię abym to ja go spróbował, bo na bank ktoś inny sobie go zerwie. Ale to w sumie norma, bo w końcu rośnie pod blokiem. Tak więc nie mam z tym problemu. Niech sobie ludzie korzystają.

#takietam #pomidor

6

@reflex1, ja już pierwsze 2 pomidory z mojego ogrodu zjadłem (pierwszy dojrzał w niedzielę). Ale byłoby więcej i wcześniej, tylko reszta rodziny nie może się doczekać, zrywają i zjadają zanim pomidory dobrze dojrzeją.

A co do drzew publicznie na osiedlu to nawet jak wiadomo że niczyje (pozostałość po sadzie który kiedyś był w miejscu osiedla + samosiejki które wyrosły później) to chętnych do zrywania praktycznie nie ma.

Czasem zrywam mirabelki i ałycze na dżem, albo kilka jabłek do placków (bo kwaśne jabłka najlepsze do placków a w sklepie takich kwaśnych nie sprzedają). Poza mną jest jeszcze taki staruszek który czasem zbiera śliwki bo też lubi dżem z mirabelek (głównie te co spadły bo chodzić po drzewach czy nawet po drabinie nie da rady) bywało że mu pomagałem.

I więcej chętnych nie ma, a w okolicy mieszka kilkaset osób.

Kiedyś przypałętał się jakiś człowiek, twierdził że jest głodny i nie ma na jedzenie - pokazałem mu te drzewa, mówię mu tu są jabłka tam dalej śliwki, jedz do woli, możesz też nazbierać na zapas ile tylko chcesz, ale nawet on nie był chętny.
@reflex1, u mnie w Polsce pod blokiem rośnie czereśnia. Każdy wie, że to nie jego więc nikt nie zrywa. Zrywa właściciel nieogrodzonej działki i zwierzęta
@Dps, Tu zrywa każdy. Owszem to ja wszystko ogarnąłem, bo były to nieużytki. Więc kupiłem ziemię i kwiatki i zrobiłem aby było ładnie przed blokiem. Teraz też dozorca pomaga. I z tym że ktoś sobie weźmie pomidorka, nie mam problemu. Toż to nie własność prywatna. Ale to że ktoś zajebał dwa drzewka oliwne i 4 kaktusy, to już się wkurwiłem.