Badania przesiewowe: fałszywy święty grall medycyny na przykładzie mammografiiyoutu.be

Tekst powstał w całości na podstawie podcastu Vinaya Prasada, profesora między innymi biostatystyki. Zainspirował mnie do tego ten mem http://lurker.land/post/bc7hzdekowhm

, który mógł powstać tylko dlatego, gdyż ludzie mają fałszywe przekonania co do rzeczywistości utkanej przez, chyba prawie całą, medyczną branżę. I moja uwaga - są badania przesiewowe które mają większy sens i te które sensu, w świetle nauki, nie mają. Tego w tekście brakuje, ale chciałbym być rzetelny
>

Mammografia funkcjonuje dziś jak dogmat. W przekazie publicznym — zarówno medialnym, jak i medycznym — przedstawiana jest jako oczywisty wybór, niemal moralny obowiązek. Hasła w rodzaju „badaj się, ratuj życie” powtarzane są bez zastrzeżeń, mimo że ten przekaz jest znacznie bardziej stanowczy niż pozwalają na to dane naukowe.

Zdjęcie

<span class="spoiler"> "oczekiwania vs rzeczywistość"[/spoiler]

Pytanie nie brzmi: czy mammografia wykrywa raka. Wykrywa — i to bardzo skutecznie. Pytanie brzmi: czy dzięki temu kobiety żyją dłużej. I tu zaczyna się problem, o którym w oficjalnej narracji mówi się niechętnie.

„Jeżeli badanie nie wydłuża życia, nie można uczciwie mówić, że je ratuje.”

Czego naprawdę chcemy od badań przesiewowych?

Badania przesiewowe wykonuje się u ludzi zdrowych. To fundamentalna różnica w porównaniu z leczeniem chorych. W takiej sytuacji próg dowodów powinien być najwyższy z możliwych. Mimo to komunikacja medialno-medyczna wokół mammografii jest znacznie bardziej kategoryczna niż wynikałoby to z badań.

Sensowny screening powinien:

wykrywać nowotwory istotne klinicznie,

zmniejszać liczbę zgonów z ich powodu,

sprawiać, że ludzie żyją dłużej,

Ten ostatni punkt pozostaje niespełniony — choć w przekazie publicznym niemal się o nim nie wspomina to tak naprawdę screening zmienia jedynie etykietę przyczyny śmierci.

Żółwie, króliki i ptaki – co naprawdę wyłapuje mammografia

Wyobraźmy sobie zagrodę z płotem.

W środku są:

żółwie – nowotwory tak wolno rosnące, że nigdy nie zdążyłyby zaszkodzić,

króliki – nowotwory groźne, ale możliwe do zatrzymania, jeśli wykryje się je wcześnie,

ptaki – agresywne raki, które „przelatują nad płotem” niezależnie od screeningu.

Zdjęcie

Jedynie króliki są realnym celem badań przesiewowych. Problem polega na tym, że mammografia nie odróżnia żółwia od królika, a ptaków i tak nie powstrzymuje.

„Wykrywanie większej liczby nowotworów to zły punkt końcowy(endpoint). Liczy się to, jakie nowotwory wykrywamy.”

Zdjęcie

W praktyce oznacza to masowe diagnozy zmian, które nigdy nie stałyby się chorobą, i agresywne leczenie zdrowych kobiet — przy jednoczesnym braku wpływu na najbardziej niebezpieczne przypadki.

Więcej diagnoz, brak dłuższego życia

Wbrew medialnym narracjom, które mówią o „ratowaniu tysięcy istnień”, wieloletnie badania pokazują coś znacznie mniej spektakularnego: kobiety regularnie poddawane mammografii nie żyją dłużej.

Zdjęcie

Krzywe przeżycia dla kobiet badanych i niebadanych są niemal idealnie nałożone — rok po roku, dekada po dekadzie.

„Jeśli po 30 latach umiera taki sam odsetek kobiet, to znaczy, że nikt nie zyskał dodatkowych lat życia.”

To fundamentalny fakt, który pozostaje w jaskrawej sprzeczności z tonem kampanii informacyjnych i rekomendacji formułowanych w sposób niemal kategoryczny.

Dane populacyjne nie potwierdzają obietnic

Gdyby mammografia działała tak, jak sugeruje przekaz publiczny, po latach masowego screeningu powinniśmy widzieć:

-wyraźny spadek liczby dużych guzów,

-spadek raka z przerzutami,

-przesunięcie ciężaru choroby w stronę łagodniejszych postaci.

Tymczasem obserwujemy:

Zdjęcie

eksplozję małych guzów,

brak istotnego spadku nowotworów zaawansowanych.

„Jeżeli łapie się coraz więcej małych guzów, a liczba dużych pozostaje taka sama, to znaczy, że nie łapie się tych, które naprawdę zabijają.”

Zdjęcie

To kolejny punkt, w którym dane stoją w sprzeczności z uproszczonym, optymistycznym przekazem medialno-medycznym.

Subiektywne poczucie ocalenia

Wiele kobiet jest przekonanych, że mammografia uratowała im życie. To zrozumiałe — wykrycie nowotworu i jego usunięcie naturalnie prowadzi do takiej narracji. Problem w tym, że nie wiemy, co wydarzyłoby się bez badania.

Nawet przy bardzo korzystnych założeniach skuteczności mammografii, prawdopodobieństwo realnego uratowania życia konkretnej osoby jest niewielkie.

„Większość kobiet z rakiem wykrytym w mammografii nie zawdzięcza badaniu wydłużenia życia — jedynie wcześniejszą diagnozę.”

Sackett i niewygodna prawda o medycynie prewencyjnej

W tym miejscu pojawia się diagnoza znacznie szersza niż sama mammografia. David Sackett, jeden z twórców medycyny opartej na faktach, zwracał uwagę, że medycyna prewencyjna ma skłonność do arogancji.

Opisywał ją jako:

agresywną — wkraczającą w życie ludzi bezobjawowych,

pewną siebie — mimo braku twardych dowodów przewagi korzyści nad szkodami,

nietolerującą sprzeciwu — reagującą atakiem na tych, którzy zadają niewygodne pytania.

Sackett wskazywał również na narcyzm środowiska medycznego: przekonanie, że intencja czynienia dobra wystarcza jako uzasadnienie działania. Że skoro „robimy coś”, to musi to być słuszne. Dane stają się wówczas przeszkodą, a nie kompasem.

Znamy to doskonałe z reakcji na covid19

„Nie wolno aktywnie namawiać zdrowych ludzi do interwencji, jeśli nie udowodniono, że średnio przynosi im ona korzyść.”

To trafna diagnoza również dziś — zwłaszcza gdy medialno-medyczny przekaz brzmi znacznie bardziej stanowczo, niż pozwalają na to badania.

Podsumowując

Mammografia przesiewowa:

-nie wykazuje wpływu na długość życia,

-prowadzi do masowej nadrozpoznawalności,

-nie zmniejsza istotnie liczby nowotworów zaawansowanych,

-opiera swój status głównie na narracji, nie na twardych efektach.

Wbrew dominującemu przekazowi nie jest to „oczywiste dobro”. Jest to interwencja o niepewnym bilansie, która powinna być przedmiotem świadomej decyzji, a nie presji, moralizowania i medialnych sloganów.

Źródło: http://youtu.be/-9hQO7X1bmU

#medycyna #vinayprasad #screening #badaniaprzesiewowe #mity

5

@Dps, badałem temat nowotworów i doszedłem do wniosku że, mogą one być spowodowane przez bakterie gram ujemne znajdujące się w mikrobiocie. W badaniach wychodzi że, istnieje związek pomiędzy lipopolisacharydem i nowotworami, ponadto lipopolisacharyd przedostając się z jelita do krwiobiegu krąży po nim stąd przeżuty nowotworów po usunięciu go. W jednym z badań na włoskim przedsiębiorcy podano mu fałszywy lek na raka, czyli zwykłe placebo i nowotwór po kilku miesiącach znikł, po czym temu przedsiębiorcy powiedziano że, to był eksperyment i nie podano mu zwykłe placebo, rak u tego pacjenta powrócił. Z tego wniosek że za tymi zmianami mogą być odpowiedzialne bakterie oportunistyczne.
@szymonpl, wyjaśnij mi związek z artykułem bo chciałem zrozumieć do czego się odnosisz
@Dps, chodzi mi o to że, gdyby np przykład wyeliminować przyczyny powstawania zmian nowotworowych to można by zmniejszyć środki jakie są przeznaczanie na leczenie i diagnostykę owych chorób. Przykładowo gdyby dowiedziono że, np. nowotwory są spowodowane przez toksyny z bakterii proteus to poprzez badanie poziomu metabolitów z moczu można by było z dużym prawdopodobieństwem określić jakie pacjent ma predyspozycje do powstania zmian nowotworowych i jak rokuje w przypadku kiedy już ma zaawansowanego raka.
@Dps, Czyli można to skwitować jako naganianie kobiet z małym raczkiem na przyjęcie chemii? I biznes się kręci... nowe dane same wpływają z eksperymentów na zastraszonych gojach.
@Pajonk_STRACHU, ja to bardziej widzę jako

- robienie sztucznych pacjentów $

- pompowanie wpływu branży

I wydaje mi się, że to wcale nie zawsze musi wynikać ze złej woli, najczęściej to robią pożyteczni idioci, a kto ma zarobić ten zarobi
@Dps,
Pacjent wyleczony, to klient stracony
@Dps, inną sprawą wcale nie pomijalną jest sam fakt jak to badanie jest czasami w stanie przez samo jego wykonanie zainicjować nowotwór. Kiedyś czytałem, że wywierana siła żeby rozplaszczyć pierś w mammografie może spowodowac mechaniczne zgniecenie komorek gruczołu, do tego dochodzi jeszcze promieniowanie rtg, czy to prawda nie wiem ale kiedyś natknąlem się na taką wzmiankę.