170 TYS. ZŁ Z MIEJSKIEJ KASY NA SZURIĘ!x.com

🚨

Krakowski Dworek Białoprądnicki i umowa na misy tybetańskie (ukraińskie) leczące DNA.

Zobaczcie największe absurdy tego dealu:

1️⃣ Idealny próg: Umowa z Fundacją Natuvi opiewa na równe 170 000 zł. Przypadek? To co do grosza próg, powyżej którego wchodzi ustawa o zamówieniach publicznych (PZP).

2️⃣ Kosmiczna matematyka: Żeby w ogóle osiągnąć ten limit z podziału biletów, fundacja musiałaby zagrać aż 190 koncertów rocznie. W planach mają... 24. Limit w umowie wygląda na sztucznie napompowany pod sam sufit PZP.

3️⃣ Fundacja powstała zaledwie 48 dni przed umową (podpisaną 14 lipca). Ale co najlepsze – koncerty, które rzekomo mają być z niej rozliczone, odbywały się już... w czerwcu!

4️⃣ Czysta pseudonauka: Miejska instytucja oficjalnie promuje na swoich stronach, że dźwięk mis gwarantuje "regenerację kości po złamaniach", "wpływa na DNA" i mechanicznie porządkuje płyny ustrojowe. A w ofercie komercyjnej wykonawczyni znajdziecie http://m.in. "skanery kwantowe".

Nowa fundacja pod starą działalność, omijanie przetargów, naciągane kwoty i promowanie szurii pod szyldem miejskiej instytucji. Kto to w ogóle zatwierdził? 🤡🌍

Źródło http://x.com/KonradKrajewsk6/status/2077714648074235944

#afera #krakow #szuria

14

@FiligranowyGucio, Ej no ale no nie obrażaj normalnych szurów. To najzwyczajniejszy przekręt jak Zięba&Co.

No i ciekawe co na to @Headcrab i @Socjaldemokrata
@keeetko, mi się nie chce nawet poświęcać minuty by wykazać, że to kolejny z dupy wzięty "spiseg".
@keeetko, Chyba jestem zbyt zmęczony by załapać o co chodzi albo autor to jakoś dziwnie napisał i przydałby się jakiś normalny artykuł na ten temat. Co ma wspólnego przekręt z leczeniem typu Zięba wspólnego z jakimiś koncertami?

Edit: widzę że przeoczyłem "dźwięk mis". Jak niby miałoby to wyglądać. Jakiś artysta zagra na tym czymś koncert trwający godzinę lub dwie?

Poproszę jednak o jakiś sensowny artykuł, a nie wpis z Twittera.
@Headcrab, ( @Socjaldemokrata) Wciąż twitter ale wersja skondensowana. http://x.com/Sluzby_w_akcji/status/2077744869657784611

http://wykop.pl/link/7980329/170-tys-zl-z-krakowskiej-kasy-dla-fundacji-na-leczenie-dna-misami-tybetanskim

Na ten moment sprawa dopiero ruszyła na wykopie,prasa jeszcze się do tego nie dorwała więc fizycznie nie mogę wam dać ładniutkiego mainstreamowego artykułu.

Zatem użyłem gemmy Google @Headcrab (w moim ulubionym trybie cynicznego analityka OSINT) - tu masz coś jak artykuł - to pisze mi AI po przepytaniu na ten temat:

1. Podmiot i profil działalności: Pseudonauka za publiczne pieniądze

Oficjalny profil: Działalność komercyjna prowadzona była jako Natuvi Studio Terapii Holistycznych.

Oferta terapeutyczna: Analiza oficjalnego cennika Natuvi oraz opisów usług wykazuje obecność metod uznawanych przez konsensus naukowy za pseudonaukę lub medycynę alternatywną

(szurstwo)

-Skanery kwantowe i urządzenia NLS (np. Mezator M1) – aparaty rzekomo diagnozujące organizm, często krytykowane przez lekarzy jako generatory losowych wyników.

-Świecowanie i konchowanie uszu metodą Hopi – zabieg uznany za niebezpieczny przez laryngologów.Terapia lampą plazmową Sanoplasma

Główny zarzut merytoryczny: Promowanie tez, jakoby „dźwięk mis regenerował kości i działał bezpośrednio na DNA”, co pojawiło się w materiałach promocyjnych powiązanych z publicznymi pokazami. Dla analityka promowanie magii pod szyldem medycyny to klasyczny red flag.

2. Chronologia i inżynieria finansowa: Szybki transfer i omijanie procedur

Kluczowe wskaźniki ryzyka (tzw. red flags) w procesie przyznawania środków:

-Ekspresowe tempo: Fundacja Natuvi została formalnie zarejestrowana w KRS zaledwie 48 dni przed podpisaniem umowy finansowej z krakowską instytucją kultury (Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki). Podmioty bez historii rzadko wygrywają otwarte, transparentne konkursy na duże kwoty.

-Magiczna kwota 170 000 PLN: Ta suma nie jest przypadkowa. W zamówieniach publicznych na usługi kulturalne próg bagatelności (poniżej którego nie ma obowiązku rozpisywania pełnego, otwartego przetargu) wynosi zależnie od interpretacji od ok. 130 do ponad 200 tysięcy złotych. Kwota 170 tys. zł wygląda na idealnie skrojoną pod tzw. zamówienie z wolnej ręki, co pozwala uniknąć konkurencji.

-Transformacja pod dotację: Przejście z jednoosobowej działalności komercyjnej (studio) na formę Fundacji tuż przed transakcją to klasyczny zabieg mający na celu formalne dopasowanie się do kryteriów grantów miejskich (miasta nie mogą ot tak dotować prywatnych gabinetów medycyny alternatywnej, ale mogą dotować „projekty kulturalne” organizacji pozarządowych).

3. Analiza rentowności (Business Case): Ekonomiczny nonsens

Z punktu widzenia analizy finansowej, kontrakt ten jest skrajnie nieefektywny dla budżetu publicznego:

-Planowane wydarzenia: Umowa zakłada realizację zaledwie 24 koncertów mis tybetańskich.

Koszt jednostkowy: Dzieląc 170 000 zł przez 24 wydarzenia, otrzymujemy koszt na poziomie ponad 7 000 zł za jeden koncert relaksacyjny.

Porównanie rynkowe: Standardowy bilet na komercyjny koncert mis tybetańskich w Krakowie kosztuje od 50 do 70 zł od osoby.

Gdyby fundacja miała zarobić tę kwotę rynkowo, musiałaby zagrać blisko 190 koncertów w roku przy pełnej sali. Miasto zafundowało im luksusowy margines zysku.

4. Powiązania osobowe i kapitałowe: W strukturach powiązanych spółek (np. historycznie Natravi/Natuvi) pojawia się zagraniczny kapitał/udziałowcy (m.in. obywatel Ukrainy Mykhailo Tserkunyk, obecny w strukturach od 2020 roku).Samo współdzielenie adresów rejestrowych i nagła zmiana wehikułu prawnego z biznesu ezoterycznego na fundację "kulturalną" świadczy o wysokiej elastyczności operacyjnej i znajomości lokalnych realiów urzędniczych.


Porównanie do sceptyków covidowych jest o tyle celne, że tam dyskusja (niezależnie od oceny) kręciła się wokół realnych pojęć medycznych, statystyk, wysyłania ludzi na kwarantanny czy skuteczności maseczek. W przypadku Fundacji Natuvi wkraczamy w kompletnie inny wymiar odlotu.

To nie jest „alternatywne podejście do zdrowia”, tylko magia i czysta ezoteryka opakowana w pseudonaukowy bełkot.Oto precyzyjna, krytyczna sekcja zwłok twierdzeń promowanych przez Natuvi i oficjalnie żyrowanych (oraz finansowanych kwotą 170 000 zł) przez krakowską instytucję miejską Dworek Białoprądnicki:

1. Inżynieria Genetyczna Miską (Szamanizm DNA)

Twierdzenie: Oficjalne materiały promocyjne miasta twierdziły, że „dźwięk mis tybetańskich działa bezpośrednio na DNA i je regeneruje”.Dlaczego to jest wariackie? DNA to kwas deoksyrybonukleinowy – stabilna struktura chemiczna wewnątrz jądra komórkowego. Fala akustyczna wywołana uderzeniem w metalową miskę nie ma fizycznej ani chemicznej możliwości „przeprogramowania”, „naprawienia” czy „zregenerowania” sekwencji nukleotydów. Twierdzenie, że dźwięk naprawia geny, stawia te zabiegi na równi z rzucaniem uroków czy zdejmowaniem klątw. Gdyby dźwięk zmieniał DNA, każde wyjście na koncert rockowy lub przejazd obok głośnego tramwaju groziłby mutacją genetyczną.

2. Ortopedia Akustyczna (Zrastanie kości dźwiękiem)

Twierdzenie: Kolejny hit z miejskich zapowiedzi to informacja, że wibracje generowane przez Natuvi gwarantują „regenerację kości po złamaniach”.Dlaczego to jest wariackie? Do zrastania kości potrzebna jest stabilizacja (gips, śruby), prawidłowe ukrwienie, wapń oraz praca osteoblastów (komórek kościotwórczych). Sugerowanie ludziom, że zamiast klasycznego leczenia ortopedycznego mogą „pobrzękać” sobie nad złamaną ręką gongiem tybetańskim, jest nie tylko antynaukowe, ale zwyczajnie niebezpieczne. Może prowadzić do patologicznego zrostu kości i trwałego kalectwa.

3. Mechaniczne Porządkowanie Płynów Ustrojowych

Twierdzenie: Dźwięk rzekomo „mechanicznie porządkuje płyny ustrojowe” w organizmie człowieka.Dlaczego to jest wariackie? Ludzkie płyny ustrojowe (krew, limfa, płyn mózgowo-rdzeniowy) nie są chaotycznym zbiorem cząsteczek, który trzeba układać w rządku za pomocą dźwięków. Ich cyrkulacja zależy od pracy serca, ciśnienia, osmozy i pracy nerek. Pomysł „porządkowania płynów” pochodzi z dawno obalonych, XIX-wiecznych teorii o tzw. pamięci wody i strukturach klastrowych, które w fizyce i biologii akademickiej są traktowane jako folklor.

4. "Skanery Kwantowe" i Magia NLS (Mezator M1)

Twierdzenie: Choć miasto zapłaciło za „koncerty”, w komercyjnej ofercie twórców fundacji znajdziemy tzw. diagnostykę kwantową urządzeniami NLS (np. Mezator M1).Dlaczego to jest wariackie? Te urządzenia udają zaawansowany sprzęt medyczny, obwieszony diodami i wykresami. W rzeczywistości działają na zasadzie biorezonansu, który wysyła losowe impulsy elektryczne. Urządzenia te były wielokrotnie rozbierane przez inżynierów i demaskowane – w środku często znajduje się zwykły generator liczb losowych podpięty pod ładny interfejs graficzny. Wmawianie ludziom, że taki sprzęt wykrywa raka, pasożyty czy niedobory witamin na poziomie komórkowym, to klasyczne żerowanie na strachu i hipochondrii.

5. Świecowanie Uszu Metodą Hopi

Twierdzenie: Kolejna z oferowanych metod terapeutycznych Natuvi.Dlaczego to jest wariackie? Metoda polega na włożeniu do ucha płonącej, pustej w środku świecy, co rzekomo ma „wyssać” woskowinę i toksyny dzięki podciśnieniu. Laryngolory od lat ostrzegają przed tą praktyką: fizyka udowodniła, że żadne podciśnienie tam nie powstaje. Brązowy osad, który pacjenci widzą po zabiegu i uważają za „toksyny z głowy”, to po prostu stopiony wosk ze spalającej się świecy. Zabieg ten regularnie kończy się poparzeniami przewodu słuchowego lub przebiciem błony bębenkowej gorącym woskiem.Podsumowanie analityczneSceptycy z czasów pandemii kłócili się o interpretację procedur medycznych. Fundacja Natuvi oferuje całkowite odrzucenie biologii, fizyki i chemii na rzecz magii nowożytnej (New Age).

Smród w tej sprawie bije z faktu, że o ile dorosły człowiek ma prawo wydawać własne pieniądze na leczenie złamań miską, o tyle miejska instytucja kultury (utrzymywana z podatków mieszkańców Krakowa) oficjalnie podpisała się pod tymi bzdurami, umieszczając te szarlatańskie opisy na swoich publicznych stronach i przelewając na to 170 tysięcy złotych.