Zdjęcie

Powiem wam, że początkowo mnie śmieszyły te wszelkie ruchy narzekające na ceny mieszkań. Głównie dlatego, że dane pokazują, że wielkiego wzrostu nie ma - zwłaszcza jak się popatrzy na średnie zarobki. Opowieści jak to w PRLu rozdawano mieszkania za darmo, po prostu szedłeś do Biura Państwowego Dewelopera, wybierałeś sobie co chciałeś i już. Do tego oczywiście kataster, magiczny podatek, który tym razem dociśnie ale wiecie, tylko tych "bogaczy".

Teraz coraz częściej pojawia się, że jest to główna przyczyna spadku urodzeń. Widzicie, bez 80 metrów to nie ma co nawet myśleć o potomstwie. Tylko, żeby było blisko pracy.

I boję się, że któraś partia to w końcu podłapie, ale na poważnie, bo zdaje się tematem interesowała się Polska 2050 znana też jako 4.99% Szymona Hołowni. Wprowadzi kolejne programy kredytów, albo dojebie podatków, ten ukochany kataster. Skończy się oczywiście jak zawsze - początkowo zachwyt a potem rzeczywistość, gdzie mieszkania staną się coraz mniej dostępne, coraz droższe a kataster szybciutko wpłynie zarówno na ceny wynajmu jak i zdolność kredytową. Mało ludzi wie, ale np. w USA podatek który potrafi wynosić kilkaset dolarów miesięcznie jest wliczany do potrzebnej zdolności kredytowej, często wręcz bank opłaca ten podatek za ciebie, doliczając oczywiście do "miniratki".

Stracą jak zawsze ci, którzy "się dorobili" czyli uczciwie pracowali za więcej niż minimum.

Na koniec za to piękny kwiatek na styku wszystkich tych problemów

Zdjęcie

Ktoś twierdzi, że dostępność mieszkań nie ma wpływ na demografie i podaje przykłady? No i co z tego, niech poda inne i zaproponuje coś innego. Zaorane!

#bekazfajnopolakow

13

@dodge_durango, nie wiązałbym demografii z dostępnością mieszkań. Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce wymówkę.
@ohvi, a z czym byś w takim razie wiązał?
@tow_wieslaw, Moim zdaniem główną przyczyną jest całkowity zanik więzi społecznych.

Dzisiaj mało kto wierzy w trwałość małżeństwa. Kobiety boją się rodzić, bo obawiają się porzucenia i samotnego macierzyństwa. Faceci boją się ślubów, bo wizja, że żona puści się, albo ich z torbami i przez kilkanaście lat będą oddawać pół wypłaty na alimenty nie napawa optymizmem.

Kolejna sprawa - kiedyś kobieta po porodzie miała do pomocy matkę, babcię, siostrę czy sąsiadkę. Istniała jakaś taka naturalna sieć wsparcia, a dzisiaj młoda matka często ze wszystkim zostaje sama, albo mama wpadnie w weekend - a to jednak nie to samo.

Dawniej dzieci chowały się przy okazji - biegały w samopas, starsze rodzeństwo czy kuzynostwo pilnowało młodszych. Rodzic tylko doglądał i pilnował żeby było najedzone. Dzisiaj dziecko wymaga ciągłej, stuprocentowej uwagi dorosłego, co jest mega wykańczające. I to skutecznie oddala chęć na kolejne dziecko.

No i kiedyś podział był prosty - facet szedł do roboty, a po niej zajmował się domem, albo miał jakąś fuchę. Dzisiaj oczekuje się, że po pracy przejmie opiekę nad dzieckiem. Problem w tym, że mężczyzna to taki zwierz, który z natury zazwyczaj średnio nadaje się do niańczenia. W efekcie nie ma czasu na nic, jest zajechany.

Role społeczne się powywracały, więzi międzyludzkie osłabły, standard wychowawczy jest absurdalnie wysoki, a w takim środowisku demografia nie działa. Potrzebne są zmiany kulturowe, a nie bytowe.
@dodge_durango,

Dlaczego Polacy godzą się z tą nędzą moralną wystawionych pachołków władzy z Akcji Wisła, gdy Polak zamiast mieć nadwyżkę na inwestycję w mieszkanie, musi płacić haracz z połowy zarobionych na rynku dochodów po to, aby z tych zebranych podatków starczyło na lokale mieszkalne dla sprowadzanych Ukraińców z Ukrainy. No i oczywiście aby starczyło, by Ukraińcy z Akcji Wisła wystawieni do władzy zlecali budowy ośrodków dla nachodźców za setki milionów euro w Polsce i by setki tysięcy tych nachodźców wtłaczanych tu przez Ukraińców miało utrzymanie po 8000 zł miesięcznie z kradzionych Polakom haraczów podatkowych.