@Socjaldemokrata, Wyjasnij mi jak sie ma "zajmowanie domem" do niepracowania ktorego dotyczy artykuł który komentujemy oraz to, dlaczego "zajmowanie sie domem" nie nazywasz pracą a zapierniczanie przez faceta już tak?
Powiedz jeszcze czy widziales kiedys "zajmowanie sie domem" przez kobiete i ile dzieci mozna mieć zeby mieć zeby kobieta "zajmująca sie domem" miala czas na drzemke i odpoczynek w ciagu dnia kiedy mąż w pracy a dzieci w żłobku/przedszkolu/szkole, a od ilu już jest zapierdol od rana do nocy?
Odsyłanie do Wikipedii jest niezwykle słabym posunięciem z twojej strony, szczegulnie w tej tematyce. Wikipedia to jakies towarzystwo lizania sie po jajkach - te lewusy modyfikuja artykuły wpisy posuwajac sie do gramatycznych patologi - jeden modyfikuje poprawke innego a wygrywa ten ktory ma wyższy stopień 😆 A pod hasłem albo gówno jest albo ideologiczna papka. Wiki jest dobra zeby sie dowiedzieć np. czym jest kiła - dowiesz sie ze choroba, niekoniecznie jak sie nią zarazić W każdym razie jesli jeszcze sie dowiesz to za jakiś czas pewnie nie 😆
@kusanagi Ale ja to wszystko wiem, łącznie z odcinaniem sie od żeńskiego zaplecza i minusów z tego wynikających.
Kobieta w tradycyjnym zachodnim małżeństwie nie pracuje stricte zarobkowo - chyba że to Polska od zawsze, nawet w PRL - to wtedy pracuje zawodowo w jakimś miękkim zawodzie (nauczycielka, pielęgniarka, urzędniczka, kasjerka) albo w polu/na gospodarstwie (wsie). 100% niepracująca kobieta "piecząca nalesniki przy kubku kakałka gdy jej mąż zapierdala na budowie" to jakaś romantyczna bzdura i mit - we wszystkich kulturach kobiety zapierdalają (oprócz kobiet z elit które wysługują się niewolnicami-służkami), tylko nie zawsze jest to "praca zarobkowa w firmie", a częściej utrzymanie domu i dzieciaków.
To prawda jednak że fajniej/lżej się "pracuje" w domu, gdzie są twoje zasady i masz 100% elastyczność co i kiedy robisz. W biurze kobieta ma "na sygnał srać" od 9 do 17 + dojazdy (zajebiste wyzwolenie kurwy)
Satysfakcja również większa jak "pracujesz" z własnym potomstwem - chyba że wczesniej kobieta przejdzie pranie mózgu w rzydorczej że dzieci to męczarnia (psiecko/kotecko to co innego)
Również jak kobieta mieszka blisko domu rodzinnego - to ma ciotki, kuzynki, matkę do pomocy w opiece nad dziecmi. "Silne wykształcone nowoczesne z dużych miast " same się izolują od swojej tradycyjnej "żeńskiej bazy pomocowej" - więc zostają same 1v1 lub 1v2 z gówniarzami których nie są w stanie upilnować - i nie pomoga nawet żłobki.
Socjaldemokrata
-2
waldy33
3
Socjaldemokrata
-2
Andrzej_Zielinski
3
Tak - "prawakom" a dokładniej tradycjonalistom podoba się ten model rodziny
Tak - znając współczesne media (tfu!) tego typu artykuly służą do atakowania tradycyjnej rodziny, zwłaszcza w liswiku.
Wszystko się zgadza.
Codziennie_cos_nowego
0
Socjaldemokrata
0
Tradycyjny model rodziny: kobieta zajmuje się domem i ewentualnymi dziećmi, a mężczyzna chodzi do pracy.
Coś jeszcze wyjaśnić?
Codziennie_cos_nowego
1
Powiedz jeszcze czy widziales kiedys "zajmowanie sie domem" przez kobiete i ile dzieci mozna mieć zeby mieć zeby kobieta "zajmująca sie domem" miala czas na drzemke i odpoczynek w ciagu dnia kiedy mąż w pracy a dzieci w żłobku/przedszkolu/szkole, a od ilu już jest zapierdol od rana do nocy?
Odsyłanie do Wikipedii jest niezwykle słabym posunięciem z twojej strony, szczegulnie w tej tematyce. Wikipedia to jakies towarzystwo lizania sie po jajkach - te lewusy modyfikuja artykuły wpisy posuwajac sie do gramatycznych patologi - jeden modyfikuje poprawke innego a wygrywa ten ktory ma wyższy stopień 😆 A pod hasłem albo gówno jest albo ideologiczna papka. Wiki jest dobra zeby sie dowiedzieć np. czym jest kiła - dowiesz sie ze choroba, niekoniecznie jak sie nią zarazić
@kusanagi Ale ja to wszystko wiem, łącznie z odcinaniem sie od żeńskiego zaplecza i minusów z tego wynikających.
Socjaldemokrata
0
@Codziennie_cos_nowego, wskaż mi gdzie tak stwierdziłem?
Codziennie_cos_nowego
2
kusanagi
0
Kobieta w tradycyjnym zachodnim małżeństwie nie pracuje stricte zarobkowo - chyba że to Polska od zawsze, nawet w PRL - to wtedy pracuje zawodowo w jakimś miękkim zawodzie (nauczycielka, pielęgniarka, urzędniczka, kasjerka) albo w polu/na gospodarstwie (wsie). 100% niepracująca kobieta "piecząca nalesniki przy kubku kakałka gdy jej mąż zapierdala na budowie" to jakaś romantyczna bzdura i mit - we wszystkich kulturach kobiety zapierdalają (oprócz kobiet z elit które wysługują się niewolnicami-służkami), tylko nie zawsze jest to "praca zarobkowa w firmie", a częściej utrzymanie domu i dzieciaków.
To prawda jednak że fajniej/lżej się "pracuje" w domu, gdzie są twoje zasady i masz 100% elastyczność co i kiedy robisz. W biurze kobieta ma "na sygnał srać" od 9 do 17 + dojazdy (zajebiste wyzwolenie kurwy)
Satysfakcja również większa jak "pracujesz" z własnym potomstwem - chyba że wczesniej kobieta przejdzie pranie mózgu w rzydorczej że dzieci to męczarnia (psiecko/kotecko to co innego)
Również jak kobieta mieszka blisko domu rodzinnego - to ma ciotki, kuzynki, matkę do pomocy w opiece nad dziecmi. "Silne wykształcone nowoczesne z dużych miast " same się izolują od swojej tradycyjnej "żeńskiej bazy pomocowej" - więc zostają same 1v1 lub 1v2 z gówniarzami których nie są w stanie upilnować - i nie pomoga nawet żłobki.
Socjaldemokrata
0
pentakilo
2