Link do arytykułu: http://skaldowie.pl/artykuly/55-historia-bluesa-korzenie-gatunku-ktory-zmienil-swiat-muzyki
To jest dość ogólny i płytki artykuł. Przeczytasz go w 2 minuty.

UWAGA: jeśli nie jesteś w stanie przeczytać załączonego artykułu i wysłuchać załączonych przykładów to odejdź, zostaw to, zajmij się bieżącą polityką, twój wybitny umysł i cięty komentarz jest tam niezbędny!
@LizardKing sugerował żebym coś napisał o historii muzyki rozrywkowej. Początkowo odmówiłem, bo uważam, że tutaj nie warto postawać nic poza trollingiem. Natomiast, uważam, że nie warto być ignorantem w zakresie konsumowanej kultury. Także zachęcam do przeczytania tego bardzo krótkiego artykułu i moich komentarzy odnośnie tezy, że "blues jest muzyką niewolników".
Za pewne odkryjesz: "Łał czytając artykuły mogę poszerzać swoją wiedzę i myśleć o tym co przeczytałem i prowadzić polemikę z autorem w swojej głowie." PO PRZECZYTANIU artykułu możesz przejść do moich wrażeń, mojej polemiki i moich wniosków. Powstrzymam się od inwektyw i trollowania co jest niezwykle dla mnie trudne(ha!), no ale powiedzmy, że jest niedziela, tak więc też możecie spróbować zachowywać się na jakimś poziomie(ha!).
Przeczytane? To jedziemy.
Zgadzam się, że to jest fundament niemal całej muzyki popularnej. Dodałbym, że istotnym otoczeniem powstania bluesa były też więzienia i praca przymusowa jako kara. Taką karą był "chain gang". Więźniowie byli spinani łańcuchami na kostkach i pracowali przy wyrębie lasu, przekopywali pole, zamiatali ulice, pracowali w kamieniołomie, kopalni itd.
Zapytałbym autora: Czy ten nowy świat był rzeczywiście taki brutalny w porównaniu z plemiennym życiem w dzikiej Afryce? Autor też nie definiuje żadnej z form muzycznych (EDIT: ok, wspomniał o zawołaniu). Otóż podstawową formą muzyczną jest tzw. "call and response". Kto był w polskim przedszkolu ten zna tą formę. Call: "gąski, gąski do domu!", response: "Boimy się!", call: "Czego?", response: "Wilka złego". Można zażartować, że Polacy od samej maleńkości byli uczeni murzyńskich form muzycznych. To żart!
Ta forma muzyczna występuje też w teatrze greckim, gdzie bohater wołał a chór mu odpowiadał.
Co do synchronizacji - jeśli posłuchacie oryginalnych nagrań więziennych/"chain gang blues" to usłyszecie, równomierny rytm wystukiwany jakimś narzędziem pomiędzy, którego rytmem rozlega się zawołanie "przewodnika" i "odpowiedź gangu". Dodałbym, że oprócz funkcji synchronizacji blues służył też funkcji lokalizacji (gdzie są np. więźniowie pracujący przy wyrębie w lesie) oraz funkcji sprawdzającej czy ktoś nie uciekł lub czy nie zemdlał/miał wypadek itd. (uważnie słuchający strażnik mógł wyłapać, że w "odpowiedzi" zabrakło jakichś głosów). W ten sposób sam blues dosłownie więził i trzymał w ryzach murzynów. Oprócz tego - pacyfikował, spuszczał gniew z więźniów jak jakaś forma kontroli umysłu. Dlatego blues jest muzyką niewolników, przestępców i więźniów. Blues to wentyl bezpieczeństwa, pociecha i kajdany w jednym. Czy to dociera do ciebie, drogi czytelniku? Czy może nie zgadzasz się z tym?
Czas na praktyczne ćwiczenia. Nic nie uczy jak własne doświadczenie. Obowiązkowo posłuchaj tej listy bluesów więziennych/"chain gang":
http://www.youtube.com/watch?v=cvEnkoSBPmY&list=PL3AD50B1060A87945
Zacznijcie się kiwać, klaskać czy wystukiwać rytm kijka czy cokolwiek to jest. Spróbujcie nucić murmurando pomiędzy uderzeniami. Na tym polega aktywne słuchanie, ziomki. Fajnie, nie? Poczuj bluesa, zwróć uwagę na to, że wokale są krzyczane słychać w nich zasapanie, chrypę, gniew, wyczerpanie i cierpienie. Głosy nie są w rytmie ani w harmonii. Można obiektywnie stwierdzić, że te śpiewy są ogólnie brzydkie i ledwo się trzymają harmonii i rytmu. Wytrzymałem tylko 3 kawałki.
Spróbujcie zrozumieć teksty. W pierwszym jest m.in. coś, że murzyn nie chce cukru w kawie, bo robi się od tego wredny. Zadajcie sobie pytanie, czy nie konsumujecie za dużo cukru? Ja i owszem za dużo żrę cukru
Nie dawajcie za dużo cukru waszym gówniarzom, bo mało, że narażacie ich na otyłość i cukrzycę, to jeszcze robią się od niego wredni. Także, czegoś się dowiedziałem o działaniu cukru (czego nie wiedziałem wcześniej). Od murzyna, ja p...ę. Hm, na pewno powiedział mu to gruby szeryf hrabstwa, delektując się słodzoną kawusią 
Posłuchane? Lament? Cierpienie? Ciężka praca? Baba zostawiła? Biali biją? W łańcuchy zakuwają? Pies zdechł? Kac męczy? Cukier jest w kawie? Barman odmawia nalania kolejki? Pieniędzy nie ma? O takich dramatach jest blues. Raczej pierdoły. Ok. To teraz dla porównania posłuchajcie jak biali ludzie wyrażają lament o niesprawiedliwości fortuny - okrutnej królowej losu:
http://www.youtube.com/watch?v=EJC-_j3SnXk
Posłuchane? I jak wypada porównanie?
Smutny gang murzynów wrzeszczącyh byle jak o tym jak im źle versus zdyscyplinowana armia aniołów w idealnym szyku, rytmie i harmonii zstępujących z niebios wymierzyć karę dla ludzkości płonącymi mieczami. Brvtal i kvlt. Coś ktoś tam gadał przedwczoraj o zielonej sałacie i śmierdzących nogach nie? I lajkowaliście sobie taki wypierd. Nie chcę wam tego mówić, ale jesteście .... ta, powstrzymam się. Poprzestanę na "żałośni".
Ten pierwszy akord "O Fortuny" jest jak eksplozja bomby atomowej w Hiroszime, jak zatopienie Titanica, jak zniszczenie Pompejów przez wybuch Wezuwiusza, jak deszcz meteorytów spadający na jakąś metropolię. Czysta esencja przerażenia, grozy i tragedii. Dalsza rytmiczna cichsza część utworu jak dla mnie reprezentuje pracę i szukanie ratunku wobec doświadczanej tragedii, przerywanej kolejnymi ciosami losu a ostatni promienny akord i fanfary obwieszczają zbawienie/ratunek/wyzwolenie - kompozytor napisał happy end dla normików
. Takie obrazy stają mi przed oczami wyobraźni słuchając samej muzyki a nawet nie rozumiem tekstu, bo jest po łacinie
Kompozytorowi z tragedii ludzkiego doświadczenia i okrucieństwa losu udało się wykuć coś pięknego, uniwersalnego i jednocześnie dającego nadzieję na przezwyciężenie okrucieństwa losu poprzez pracę. Utwór jest równie moralizatorski jak ten tekst(sic). To jest katharsis w 3m38s, o ile słuchaś uszami a nie tyłkiem. Niezły wynik!
Wiem, że tam w chórze śpiewającym "O fortuna" jest czarna kobieta. Zapewniam cię, drogi czytelniku, że jest bardziej biała niż ty, gdyż włożyła masę wysiłku w to, żeby opanować sztukę śpiewu, nauczyła się tekstu po łacinie i to jest niesamowicie godne szacunku. Widać też jak emocjonalnie przeżywa wykonanie tego utworu. Prawie płacze. Odwal się od niej. Możesz się przywalić do tych uśmiechniętych zadowolonych z siebie dziadów wśrod publiczności("o fajerwerki") i palantów z telefonami komórkowymi.
Wiem też, że to wszystko brzmi jak wypociny gimnazjalisty. Znajdą się pewnie i tacy co powiedzą, że oni to wszysto wiedzą. To podstawówka. Czy dostanę 4+ za dobre chęci jak już jesteśmy w podstawówce, panie marudo - niszczycielu dobrej zabawy i pogromco uśmiechów dzieci?
Nie jestem wykształconym muzykiem. Rzucam rękawicę @Emrys_Vledig którego chyba dotknął system edukacji w tym zakresie i wzywam do rewanżu: napisz kontynuację historii ewolucji bluesa w blues miejski, boogie-woogie, rock'n'roll, hard rock, metal, disco, funk, soul, techno, house, hip hop, jazz itd. itp. Omów na czym polega rytm swing/shuffle. Omów podstawową strukturę bluesa 12 taktowego, turn aroundy i co tam jeszcze przyjdzie ci do głowy. Na jakim nagraniu pojawił się pierwszy przester? Co to jest przester i jak wpływa na dźwięk i ogranicza granie akordów. Jak głośna, przesterowana muzyka wpływa na to, że wokaliści zaczynają się drzeć? Jak biali ludzie "ukradli" bluesa czarnym? Muzyka skiffle, yardbirds, clapton, beck, page, itd. Jaki wpływ miało otoczenie przemysłowe Birmingham na powstanie metalu? Oddzielnym wątkiem mogłoby być jak powstał przemysł fonograficzny i kto decydował o tym, co jest promowane i wydawane. Muzyka rozrywkowa to nie tylko blues, jakie są alternatywy dla "białego" człowieka, a zwłaszcza dla Polaka? Dodaj coś od siebie, zaimponuj mi, panie mądralo.
#muzyka #esej #blues #pop #niewonictwo #klasyka
To jest dość ogólny i płytki artykuł. Przeczytasz go w 2 minuty.

UWAGA: jeśli nie jesteś w stanie przeczytać załączonego artykułu i wysłuchać załączonych przykładów to odejdź, zostaw to, zajmij się bieżącą polityką, twój wybitny umysł i cięty komentarz jest tam niezbędny!
@LizardKing sugerował żebym coś napisał o historii muzyki rozrywkowej. Początkowo odmówiłem, bo uważam, że tutaj nie warto postawać nic poza trollingiem. Natomiast, uważam, że nie warto być ignorantem w zakresie konsumowanej kultury. Także zachęcam do przeczytania tego bardzo krótkiego artykułu i moich komentarzy odnośnie tezy, że "blues jest muzyką niewolników".
Za pewne odkryjesz: "Łał czytając artykuły mogę poszerzać swoją wiedzę i myśleć o tym co przeczytałem i prowadzić polemikę z autorem w swojej głowie." PO PRZECZYTANIU artykułu możesz przejść do moich wrażeń, mojej polemiki i moich wniosków. Powstrzymam się od inwektyw i trollowania co jest niezwykle dla mnie trudne(ha!), no ale powiedzmy, że jest niedziela, tak więc też możecie spróbować zachowywać się na jakimś poziomie(ha!).
Przeczytane? To jedziemy.
Narodził się z bólu, tęsknoty i ciężkiej pracy na polach bawełny amerykańskiego Południa. Blues, czyli muzyka duszy, stał się fundamentem niemal całej współczesnej muzyki rozrywkowej.
Zgadzam się, że to jest fundament niemal całej muzyki popularnej. Dodałbym, że istotnym otoczeniem powstania bluesa były też więzienia i praca przymusowa jako kara. Taką karą był "chain gang". Więźniowie byli spinani łańcuchami na kostkach i pracowali przy wyrębie lasu, przekopywali pole, zamiatali ulice, pracowali w kamieniołomie, kopalni itd.
Jego fundamentem były formy muzyczne przywiezione przez niewolników z Afryki, które przetrwały i ewoluowały w nowym, brutalnym świecie
Zapytałbym autora: Czy ten nowy świat był rzeczywiście taki brutalny w porównaniu z plemiennym życiem w dzikiej Afryce? Autor też nie definiuje żadnej z form muzycznych (EDIT: ok, wspomniał o zawołaniu). Otóż podstawową formą muzyczną jest tzw. "call and response". Kto był w polskim przedszkolu ten zna tą formę. Call: "gąski, gąski do domu!", response: "Boimy się!", call: "Czego?", response: "Wilka złego". Można zażartować, że Polacy od samej maleńkości byli uczeni murzyńskich form muzycznych. To żart!
Ta forma muzyczna występuje też w teatrze greckim, gdzie bohater wołał a chór mu odpowiadał.
Bezpośrednimi przodkami bluesa były pieśni pracy (work songs), śpiewane rytmicznie podczas pracy na plantacjach bawełny, oraz pieśni religijne, takie jak spirituals i gospels. Te wokalne formy służyły nie tylko synchronizacji pracy, ale były przede wszystkim sposobem na wyrażenie bólu, cierpienia, tęsknoty za wolnością i nadziei.
Co do synchronizacji - jeśli posłuchacie oryginalnych nagrań więziennych/"chain gang blues" to usłyszecie, równomierny rytm wystukiwany jakimś narzędziem pomiędzy, którego rytmem rozlega się zawołanie "przewodnika" i "odpowiedź gangu". Dodałbym, że oprócz funkcji synchronizacji blues służył też funkcji lokalizacji (gdzie są np. więźniowie pracujący przy wyrębie w lesie) oraz funkcji sprawdzającej czy ktoś nie uciekł lub czy nie zemdlał/miał wypadek itd. (uważnie słuchający strażnik mógł wyłapać, że w "odpowiedzi" zabrakło jakichś głosów). W ten sposób sam blues dosłownie więził i trzymał w ryzach murzynów. Oprócz tego - pacyfikował, spuszczał gniew z więźniów jak jakaś forma kontroli umysłu. Dlatego blues jest muzyką niewolników, przestępców i więźniów. Blues to wentyl bezpieczeństwa, pociecha i kajdany w jednym. Czy to dociera do ciebie, drogi czytelniku? Czy może nie zgadzasz się z tym?
Czas na praktyczne ćwiczenia. Nic nie uczy jak własne doświadczenie. Obowiązkowo posłuchaj tej listy bluesów więziennych/"chain gang":
http://www.youtube.com/watch?v=cvEnkoSBPmY&list=PL3AD50B1060A87945
Zacznijcie się kiwać, klaskać czy wystukiwać rytm kijka czy cokolwiek to jest. Spróbujcie nucić murmurando pomiędzy uderzeniami. Na tym polega aktywne słuchanie, ziomki. Fajnie, nie? Poczuj bluesa, zwróć uwagę na to, że wokale są krzyczane słychać w nich zasapanie, chrypę, gniew, wyczerpanie i cierpienie. Głosy nie są w rytmie ani w harmonii. Można obiektywnie stwierdzić, że te śpiewy są ogólnie brzydkie i ledwo się trzymają harmonii i rytmu. Wytrzymałem tylko 3 kawałki.
Spróbujcie zrozumieć teksty. W pierwszym jest m.in. coś, że murzyn nie chce cukru w kawie, bo robi się od tego wredny. Zadajcie sobie pytanie, czy nie konsumujecie za dużo cukru? Ja i owszem za dużo żrę cukru
Nie dawajcie za dużo cukru waszym gówniarzom, bo mało, że narażacie ich na otyłość i cukrzycę, to jeszcze robią się od niego wredni. Także, czegoś się dowiedziałem o działaniu cukru (czego nie wiedziałem wcześniej). Od murzyna, ja p...ę. Hm, na pewno powiedział mu to gruby szeryf hrabstwa, delektując się słodzoną kawusią 
Posłuchane? Lament? Cierpienie? Ciężka praca? Baba zostawiła? Biali biją? W łańcuchy zakuwają? Pies zdechł? Kac męczy? Cukier jest w kawie? Barman odmawia nalania kolejki? Pieniędzy nie ma? O takich dramatach jest blues. Raczej pierdoły. Ok. To teraz dla porównania posłuchajcie jak biali ludzie wyrażają lament o niesprawiedliwości fortuny - okrutnej królowej losu:
http://www.youtube.com/watch?v=EJC-_j3SnXk
Posłuchane? I jak wypada porównanie?
Smutny gang murzynów wrzeszczącyh byle jak o tym jak im źle versus zdyscyplinowana armia aniołów w idealnym szyku, rytmie i harmonii zstępujących z niebios wymierzyć karę dla ludzkości płonącymi mieczami. Brvtal i kvlt. Coś ktoś tam gadał przedwczoraj o zielonej sałacie i śmierdzących nogach nie? I lajkowaliście sobie taki wypierd. Nie chcę wam tego mówić, ale jesteście .... ta, powstrzymam się. Poprzestanę na "żałośni".
Ten pierwszy akord "O Fortuny" jest jak eksplozja bomby atomowej w Hiroszime, jak zatopienie Titanica, jak zniszczenie Pompejów przez wybuch Wezuwiusza, jak deszcz meteorytów spadający na jakąś metropolię. Czysta esencja przerażenia, grozy i tragedii. Dalsza rytmiczna cichsza część utworu jak dla mnie reprezentuje pracę i szukanie ratunku wobec doświadczanej tragedii, przerywanej kolejnymi ciosami losu a ostatni promienny akord i fanfary obwieszczają zbawienie/ratunek/wyzwolenie - kompozytor napisał happy end dla normików
. Takie obrazy stają mi przed oczami wyobraźni słuchając samej muzyki a nawet nie rozumiem tekstu, bo jest po łacinie
Kompozytorowi z tragedii ludzkiego doświadczenia i okrucieństwa losu udało się wykuć coś pięknego, uniwersalnego i jednocześnie dającego nadzieję na przezwyciężenie okrucieństwa losu poprzez pracę. Utwór jest równie moralizatorski jak ten tekst(sic). To jest katharsis w 3m38s, o ile słuchaś uszami a nie tyłkiem. Niezły wynik! Wiem, że tam w chórze śpiewającym "O fortuna" jest czarna kobieta. Zapewniam cię, drogi czytelniku, że jest bardziej biała niż ty, gdyż włożyła masę wysiłku w to, żeby opanować sztukę śpiewu, nauczyła się tekstu po łacinie i to jest niesamowicie godne szacunku. Widać też jak emocjonalnie przeżywa wykonanie tego utworu. Prawie płacze. Odwal się od niej. Możesz się przywalić do tych uśmiechniętych zadowolonych z siebie dziadów wśrod publiczności("o fajerwerki") i palantów z telefonami komórkowymi.
Wiem też, że to wszystko brzmi jak wypociny gimnazjalisty. Znajdą się pewnie i tacy co powiedzą, że oni to wszysto wiedzą. To podstawówka. Czy dostanę 4+ za dobre chęci jak już jesteśmy w podstawówce, panie marudo - niszczycielu dobrej zabawy i pogromco uśmiechów dzieci?
Nie jestem wykształconym muzykiem. Rzucam rękawicę @Emrys_Vledig którego chyba dotknął system edukacji w tym zakresie i wzywam do rewanżu: napisz kontynuację historii ewolucji bluesa w blues miejski, boogie-woogie, rock'n'roll, hard rock, metal, disco, funk, soul, techno, house, hip hop, jazz itd. itp. Omów na czym polega rytm swing/shuffle. Omów podstawową strukturę bluesa 12 taktowego, turn aroundy i co tam jeszcze przyjdzie ci do głowy. Na jakim nagraniu pojawił się pierwszy przester? Co to jest przester i jak wpływa na dźwięk i ogranicza granie akordów. Jak głośna, przesterowana muzyka wpływa na to, że wokaliści zaczynają się drzeć? Jak biali ludzie "ukradli" bluesa czarnym? Muzyka skiffle, yardbirds, clapton, beck, page, itd. Jaki wpływ miało otoczenie przemysłowe Birmingham na powstanie metalu? Oddzielnym wątkiem mogłoby być jak powstał przemysł fonograficzny i kto decydował o tym, co jest promowane i wydawane. Muzyka rozrywkowa to nie tylko blues, jakie są alternatywy dla "białego" człowieka, a zwłaszcza dla Polaka? Dodaj coś od siebie, zaimponuj mi, panie mądralo.
#muzyka #esej #blues #pop #niewonictwo #klasyka
Emrys_Vledig
2
Idąc dalej, jeżeli jedyną przesłanką dla krytyki muzyki ma być rasizm, czyli podejście wywodzące się najpodlejszych i najgłupszych koncepcji stawiających człowieka na równi z hodowlanym bydłem, to ja się mogę śmiać tylko w twarz. Ludzie nie mają ras tylko fenotypy. Już ten temat kiedyś był to podejmowany przeze mnie, gdzie wskazywałem, że rasę to masz jak prowadzisz hodowlę krów, kotów, czy innych psów, a człowiek podobnie jak lis, jenot, kurwa szpak, czy inny wieloryb rasy nie ma, bo jest stworzeniem żyjącym wolno, jak Pan Bóg pozwolił.
Rasy do dopiero ludzi to dopiero chciałby stworzyć wielki kapitał (w tym żydowski) i kto wie czy kiedyś nas to nie czeka, ale martwi mnie, że tylu bogobojnych katolików i prawaków wyznaje XIX-wieczną eugenikę, która Polaków, zaraz po Żydach i Cyganach ustawiała w kolejkach do pieca.
Na privie podesłałeś mi link do ambientu jakiego słuchasz i tak się zastanawiałem co w swojej kolekcji winyli z ambientu mam i znalazłem coś co idealnie pasuje do antytezy tez jakie prezentujesz: mianowicie ambient angolski African Imperial Wizard. Rzecz kapitalna, która pokazuje, że Murzyn może grać każdą muzykę, a biały może jej słuchać (i vice versa).
http://youtu.be/2U-q4sLvRcs?si=t7YQkybuq3MHg_ZQ
Miałem takie lata w życiu, kręcąc się przy organizacji festiwali, że poznałem mnóstwo muzyków z całego świata ze sceny world/folk. Czy to byli Murzyni, Pakisi, Hindusi, Indianie, Ruscy, Ukraińcy, Niemcy, czy Żydzi, wszyscy oni przyjeżdżali z do Polski z najlepszym wykrojonym kawałkiem tortu ze swojej kultury, czyli muzyką. Muzyka jest syntezą i nie wmówisz mi, że Ritchie Blackmore grając Smoke on the Water jest jedynie kopistą bluesmenów znad Missisipi, bo umiał w tym kawałki pożenić skale bluesowe z melodiami europejskiego renesansu, co omawia materiale DVD dołączonym do albumu Blackmore's Night - Castles & Dreams.
Moglibyśmy brać poszczególnych tuzów sceny rockowej, czy folkowej lat 60/70, ale jakbyś miał w tym temacie wiedzę, to nawet nie próbowałbyś mnie przekonywać o murzyńskości Jethro Tull, chociaż byłoby to na swój sposób pocieszne szukać Murzyna w takich Heavy Horses.
Pisząc w poprzednich wątkach, że wiem skąd tezy o murzyńskich spisach w muzyce wyrastają, muszę odwołać się do czasów z przed ok 12 laty, gdzie Varg Vikerness podał to za powód dlaczego nie zamierza już nagrywać blackmetalu i skupić się jedynie na projektach klawiszowych / ambientowych. Podawał on właśnie za powód to, że gitara i rock to wymysł czarnych niewolników
Dla mnie w chuj beka, zwłaszcza, że transowość, którą tez krytykujesz jest największym atutem kawałków Burzuma.
julker
0
Mój "over the top rasizm" to parodia na ludzi, którzy uważają się za "białych" i pieprzą coś cały czas o tym, a sami słuchają czarnej muzyki produkowanej przez żydów - jest to hipokryzja jak dla mnie
Natomiast część moich wypocin o stymulacji niskich instynktów i gaszeniu bardziej analitycznej i refleksyjnej części psychiki przez głośną muzykę jest zupełnie na serio. Muzyka to broń i system kontroli umysłu. Zwłaszcza kiedy zawiera subwersywne teksty.
Emrys_Vledig
0
Kiedyś była teoria spiskowa mówiąc o tym, że bit dobiera się tak by był najbliższy biciu serca, jakby to była jakaś stała dla wszystkich (a nie jest bo zmienia się z wiekiem i stanem zdrowia) i jak ten bit ci wyłączą na dyskotece to serce ci stanie.
Co do urojeń Varga to mogłbym doktorat robić, bo na swój sposób pasjonuje mnie ta postać w warstwie muzycznej. Magistra mógłbym mieć za to od ręki ze spiskowych teorii w muzyce, bo regularnie znajomi nieodporni na głupoty wypisywane w Internecie, pytają mnie o weryfikacje i ciekawości szukam kto te głupoty wymyśla. Nigdy to nie są zawodowi muzycy, tylko jacyś hochsztaplerzy.
Nawet Edyta Górniak, która mówiła o reptilianach, biorobotach, hybrydach i ludziach bez duszy, twierdząc, że otrzymuje „przekazy” od dziecka, nigdy nie mówiła nic o spiskach w materii samej muzyki, co wynika zapewne z tego, że ma o niej pojęcie. Przypadek?
Skalp
0
Odnoszę się do tego, bo macierzysty temat po prostu malo mnie interesuje. Co prawda slucham od Break Out, aż po Panterę, które wiąża się z tematem, ale nie bardzo mnie interesuje ani geneza tej muzyki, ani jej misyjność, czy wręcz kulturowa misja.
Poszukiwalem sobie moich starych podręczników od Operona i nie stety, przypomnialo mi się, że moja siostra mi zakosila. Odszukalem jednak Świat Wiedzy, dzial Czlowiek, rozdzial 34 "Rasy ludzkie". Jak zakladam, bo nie znajduję nigdzie na co się powolują autorzy, że jest to popularnonaukowa twórczość. Nie slyszalem jednak nigdy, by byla jakaś niesamowita naukowa intifada wymierzona w ten periodyk. Zatem zakladam, że przynajmniej względnie sensownie muszą pisać.
Tak szybko streszczając z zachowaniem sensu. W tym dziale jest powiedziane, że rasy ludzkie są tak skatalogowane, że grupują poszczególne, powszechnie występujące cechy fizyczne. kolor oczu, kolor wlosów, ksztalt czaszki, szerokość nosa, takie tam. Przypisuje się jednocześnie to dzielo czynnikom środowiskowym, różnym w różnych miejscach globu.
Slyszalem też co prawda Myśliwca, który dokladnie tego samego hasla użyl, co Ty, że rasy ludzkie nie istnieją, a ich fenotypy. To się w takim razie pytam. Dlaczego nigdy, nie spotkalem nawet jednego bialego, który ma wlosy aka szczotka na glowie? Jednego, naturalnie blond azjaty? Czy nawet jednego bialego z bardzo szerokim i jednocześnie bardzo krótkim nosem?
Moim zdaniem jest to zbędne zaglaskiwanie faktów, tak by wyglądaly bardziej "okrąglo" i milo w odbiorze. Tak samo można się obrażać na to, że czlowiek jest w biologii kategoryzowany jako między innymi: zwierzę [ fauna], malpoksztaltne, naczelne itp. Nie ma się czego wstydzić, ani na co obrażać.
http://sjp.pl/rasa
Oczywiście, pewnych badań brak, ale ja podejrzewam, że to, iż czarnoskórych jest najmniej na uczelniach w USA [co zbadano], że w zasadzie Vincent Kompany jest pierwszym względnie z wielkimi sukcesami trenerem w pilce nożnej, że przed Obamą jedynym względnie ważnym czarnoskórymi politykami w skali światowej byli Powell i Rice, to nie są przypadki. Malo mają wybitnych reżyserów, malo mają literatów, odkrywców, przelomowych przedsiębiorców i w zasadzie bardzo wiele innych potencjalnych "znaczków", które możnaby nazwać osiągami w skali globalnej rodzaju ludzkiego. Jakbym zebral to razem do kupy, to myślę, że z dużą dozą prawdopodobieństwa można zalożyć, że odróżniają się czarnoskórzy pewnymi cechami z zakresu także psychicznego. Charaktery, tendencje, talenty, zdolności. Mają niewątpliwy, przynajmniej dla mnie talent w muzyce, w sporcie [w szczególności silowym, bo w ping ponga, czy lucznictwie próżno takich szukać] i z grubsza tyle. W pozostalych dziedzinach życia odnajdziemy jakieś punktowe rodzynki i tyle. Sugestia nasuwa się sama. Tylko pytanie jest takie, dlaczego ktokolwiek ma z tym jakikolwiek problem? Dlatego, że rozróżnianie ...szczególnie ludzi na jakichkolwiek jest krzywdzące, czy o co chodzi?
P.S.
Raz poznalem jednego czarnoskórego inżyniera i sprawial wrażenie czlowieka na poziomie. Tacy też się trafiają, ale wyjątki nie potwierdzają reguly. Czy to już bazowanie na stereotypach O_O? Czy trendy są same w stobie stereotypowe, a zatem określanie ich jest zbrodnią?
julker
0
Skalp
1
Emrys_Vledig
0
Niestety podobnie jest z teorią rasową, która pochodzi wprost od niesławnej eugeniki, czyli przekonania, że człowieka da i powinno się hodować z powodów utylitarnych. Aby ten pogląd był do przyjęcia, należało chrześcijańskie społeczeństwo przekonać, że są "rasy" lepsze i gorsze z natury, gdzie jest to wewnętrznie sprzeczne, bo rasa nie występuje w naturze, a jest ona efektem celowych zabiegów mających wytworzyć cechy dominujące i pożądane u danych osobników.
Inaczej mówiąc niedoskonała nauka XIX wieku, nie mogąc sobie jeszcze poradzić z faktem, że Murzyni mieszkali w chatkach z gówna, Indianie w chatach z patyków, a Hindusi spali pod drzewem, nie brała pod uwagę szeregu czynników środowiskowych, geograficznych czy kulturowych, by zastany stan lepiej zrozumieć, a tłumaczyła sobie to tym, że wygląd człowieka tego samego gatunku jest decydujący o tym jaki rodzaj jakościowej cywilizacji wytwarza.
Z jakiegoś powodu te antychrześcijańskie, antykatolickie i zwyczajnie nie oddające prawdy koncepcje przeszczepiły się na grunt bogobojnych konserwatystów i wydały one plon nienawiści i ignorancji, bo nie są w stanie sobie poradzić z faktem, że gdy Murzyn dostał prąd to stał się wybitnym gitarzystą, Hindus główną siłą kadrową IT, a Chińczyk decyduje jaka gierka pójdzie na czipie, który wraz z tym Hindusem zaprojektował.
Pozostało niezadowolenie i tupanie nóżką, że jak to, bo kiedyś to było i nie powinno się korzystać z globalnych dóbr kultury, bo ktoś zagrał co prawda gitarowy riff, opierając go na skali renesansowej, ale na rzekomo murzyńskiej gitarze. Zupełnie ignorując istnienie cytoli, lutni, sazu, oudu, kitary, kobzy i reszty gamy instrumentów szarpanych istniejących od tysięcy lat we wszystkich kulturach.
To ze czarni niewolnicy w USA pożenili gitarę ze swoim charakterystycznym śpiewem dając nam bluesa i rock'n'rolla jest wielkim depozytem dla globalnej kultury i te chatki z gówna można im wybaczyć.
---
Niestety @julker krytykując muzykę gitarową na przykładzie Afroamerykanów uprawia cherry picking i przypomina mi to trochę szkalowanie w Internecie głupoty kobiet, mające wynikać z natury ich płci, korzystając przy tym z Wi-Fi, pod którego wynalezienie podwaliły poczyniła Heda Lamarr. Piszę o tym, bo niechęć do Murzynów często łączy się z niechęcią do kobiet i Żydów, więc idąc tym tropem zagrożeń czyhających na każdym kroku, każdy konsekwentny purysta powinien natychmiast zrezygnować z Wi-FI jako babsko - żydowskiego wynalazku.
Można iść za ciosem i ostatecznie zamieszkać w lnianym giełzie, w chatce w Biskupinie, tylko że są dowody, że ludzie z kultury łużyckiej też bywali kanibalami.
Skalp
0
Czy w takim razie jeśli nazwiemy murzyna, bialego, żóltego podgatunkiem czlowieka, to już lepiej? Natura ma od groma takich przypadków w dziczy. Chociażby rysie, tygrysy.
No i czy jestem purystą rasowym, jeśli zasugeruję, że czarni mają bardzo duże problemy wejść w zaawansowane tematy, których przykladową listę podalem wyżej? Problemy wynikające z ich inklinacji, może jeszcze dodam.
edit: zapytalem chata o definicje fenotypu i podgatunku i granica między nimi jest bardzo subtelna, czyli chyba mamy to
No to teraz jeszcze pozostaje ostatnie moje pytanie, czy jestem rasowym purystą? Warto dopowiedzieć, że akceptuję to, iż żolta rasa jest przynajmniej tak samo dobra w nauki ścisle, jak biala i w związku z tym w wysokotechnologiczne zawody inżynieryjne, a może nawet ciut lepsza.
Emrys_Vledig
0
Czy w takim razie jeśli nazwiemy murzyna, bialego, żóltego podgatunkiem czlowieka, to już lepiej? Natura ma od groma takich przypadków w dziczy. Chociażby rysie, tygrysy.
Na biologii w podstawówce uczona nas o czymś takim jak systematyka, gdzie masz podziała na ssaki, ptaki, płazy itp, potem na rzędy, rodziny i podrodziny itp. U człowieka wygląda to tak:
Jak widzisz gatunek jest na końcu tego zestawienia i nie wyróżnia się żadnych żyjących podgatunków, czy odmian u homo sapiens. Morfologiczne różnice między nami wynikają z geografii, nasłonecznia, zalesienia, generalnie warunków życia.
No to teraz jeszcze pozostaje ostatnie moje pytanie, czy jestem rasowym purystą? Warto dopowiedzieć, że akceptuję to, iż żolta rasa jest przynajmniej tak samo dobra w nauki ścisle, jak biala i w związku z tym w wysokotechnologiczne zawody inżynieryjne, a może nawet ciut lepsza.
Jeżeli tak jest, to dlaczego Indianie amerykańscy należący do tej samej "żółtej rasy" co Chińczycy do czasu kontaktu z białymi zajmowali się strzelaniem z łuku, mieszkaniem w namiotach, zamiast konie oswoić to je zjedli, a w dobrym guście było skalpowanie i zjadanie ciała przeciwnika? Już nie mówię o tym co wyrabiali Aztekowie ze swoimi niewolnikami. Inaczej mówiąc, jeżeli "rasowość" miałaby być decydująca dla modeli cywilizacyjnych to Kolumb powinien trafić na zaawansowaną cywilizację na miarę chińskiej, a nie na wyznawców ManiTu z piórkami we włosach.
julker
0
LizardKing
0
Metal i niektóra elektroniczna muzyka przypomina klasyczną:P
julker
1
Jeden z pierwszych bluesów jaki słyszałem w życiu, pewnie miałem z 5/6 lat, to "Kiedy byłem małym chłopcem" Breakoutów. Uważam, że tekst jest prosty i uniwersalistyczny. Brak postaci ojca w ostatniej zwrotce jest porażający (gdy był w 2 poprzednich) i nadaje wagi słowom "wicher wieje, wicher słabe drzewa łamie, hej ... najważniejsze to być silnym, wicher silne drzewa głaszcze, hej" - podmiot liryczny sam odkrywa prawdę o naturze rzeczywistości i dorasta
LizardKing
1
julker
1
EDIT: tutaj mikrotonalne eksperymenty http://www.youtube.com/watch?v=Qxxz7Tgfsv4
LizardKing
1