Długo nie trzeba było czekać by ktoś z rządowej wierchuszki potwierdził, że obowiązek noszenia kasku do 16 roku życia to tylko pierwszy krok. Wczoraj w Pytaniu dnia sam minister Klimczak potwierdził moje przypuszczenia. Dokładnie to został zapytany dlaczego obowiązek zakładania kasków będzie obowiązywać tylko do 16 roku życia? Na co odpowiedział:
Klimczak to jednak fachowiec jest. Dobrze wie, że nie można przeginać z szybkością gotowania bo inaczej żaba się połapie. 🙃

#rower #hulajnoga #brd #bezpieczenstwo #kask #klimczak
Musimy od czegoś zacząć, mówię to uczciwie, stopniowo wprowadzane prawo, prawo które jest akceptowalne społecznie zawsze lepiej jest przyjmowane niż jakieś przepisy na siłę.
Klimczak to jednak fachowiec jest. Dobrze wie, że nie można przeginać z szybkością gotowania bo inaczej żaba się połapie. 🙃

#rower #hulajnoga #brd #bezpieczenstwo #kask #klimczak
Skalp
-1
edit:
No.... to niezla odpowiedź. Minus w "nagrodę". Ja się realnie pytam, jaki jest problem w tym, żeby próbować zaradzić jakoś ogromnemu ryzyku urazów i zgonów na tych mini-wehikulach.
Proponuję dorosnąć może najpierw, a potem się wdawać w fora dyskusyjne. Tak na ciebie palcem pokazuję @3_Demon
Co, o kaski na nartach też mialem się burzyć? W ogóle mam się burzyć o każdy zakaz? Jakby świat nie mial żadnych zakazów, to byśmy mieli lewicowy pierdolnik, anarchię i prawo pięści. Tam gdzie problem jest realny należy się mu sluszne rozwiązanie.
Przyklad, ja na nartach i to w zakrętach jadąc, zmierzylem sobie kiedyś 70 km/h, czy jest uzasadnionym zakladać, że jak lutnie we mnie inny narciarz, to ten kask może mi przynajmniej czachę w calości utrzymać? No chyba jest.
wolnyjez
2
Poza tym wbrew medialnej histerii statystyki wcale nie są "porażające", "alarmujące" albo "zatrważające" jak to próbują "dziennikarze" przedstawiać. W rzeczywistoci w tym roku było 5 wypadków śmiertelnych. Biorąc pod uwagę liczbę przejazdów którą pewnie można liczyć w milionach to nagle się okazuje, że wcale nie ma jakiegoś dużego problemu.
Abstrahując od statystyk to jest też kwestia światopoglądu. Niektórzy uważają, że można ludzi zmuszać do pewnych rzeczy dla ich dobra. Ten pogląd uważam za szkodliwy i fałszywy, bo skąd jakiś urzędas w Warszawie miałby wiedzieć co jest dla mnie dobre?
Skalp
0
Jeśli nie dostrzegasz w pewnych ustaleniach sensu, mimo, że przecież ty na te zasady nie glosowaleś, to jeszcze ok. Część z prawodawstwa jest strasznie durna. Jeśli jednak, sama istota tego, że ktoś ustala zasady, do których musisz się stosować, mimo, że nie podnisoleś za tym ręki, to chyba najwyższa pora wyjechać w na Kamczatkę, bo spoleczeństwo cechuje się między innymi tym, że obowiązuje w nim mnóstwo zasad wspólżycia. W tym np. foteliki dla dzieci, zapinanie pasów, światla podczas kiepskich warunów pogodowych i z tysiąc innych.
wolnyjez
1
Twierdzę, że właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku obowiązku noszenia kasku. Jeśli dla przykładu potrzebowałbym gdzieś dojechać hulajnogą, a nie chcę cały dzień taszczyć ze sobą kasku to mogę go nie brać i w zamian za więcej komfortu zaryzykować większą szansę na uraz podczas wypadku. Widocznie w tej sytuacji cenie komfort bardziej niż bezpieczeństwo.
Aha, i nigdzie nie napisałem, że każda regulacja jest z automatu zła, więc argument z Kamczatką chybiony.
borubar
1
@Skalp, a nie widzisz w tym hipokryzji że te zasady jednych obowiązują a innych nie?
Jest grupa ludzi który mają podejście - tak wprowadzić nakaz/zakaz ale dla innych, nie dla mnie.
Dlaczego ma obowiązywać tylko młodych? To starszy mniej się potłucze jak się przewróci?
Nie. Chodzi wyłącznie o to że starszy ma prawo głosu w wyborach a 16-latek nie.
Dlaczego jest obowiązek zapinania pasów w samochodzie osobowym a w autobusie nie?
Wiesz ile ludzi ginie od niezapiętych pasów w autobusie?
Co roku jest kilka ofiar śmiertelnych gwałtownego hamowania (nawet bez uderzenia w nic pojazdem), to po prostu są ludzie którzy jechali na stojąco i nie byli się w stanie utrzymać gdy autobus gwałtownie zahamował, a jak lekko w coś uderzy tak że tylko zderzak uszkodzi to w środku od razu masakra, dziesiątki rannych ... i takich ofiar jest więcej niż w przypadku hulajnóg. To co jak nie ma pasów to może obowiązkowy kask w autobusie?
W samochodzie jak nawet nie masz zapiętych pasów to przy lekkim uderzeniu nic się nie stanie bo bezpieczniej zaprojektowany - siedzenia są tak zrobione że łatwo nie spadniesz, nie ma wystających twardych poręczy ani nic podobnego, do tego poduszki powietrzne itd. Więc dlaczego popierasz obowiązek zapinania pasów akurat w samochodzie osobowym gdzie najmniej potrzebne?
Kask narciarski to fajna sprawa, noszę zimą gdy jeżdżę na rowerze, ciepło uszy a głowa się nie poci bo jest regulowana wentylacja, no i jak śnieg pada to można całkiem zamknąć otwory od góry żeby nie leciało do środka. Zresztą letni ażurowy kask rowerowy też się przydaje - jako osłona od słońca.
Ale to że sam noszę nie znaczy że będę zmuszał kogoś innego, niektórzy wolą czapki z wełny od czapek ze styropianu. Na bezpieczeństwo kask ma wpływ odwrotny od planowanego (powoduje więcej wypadków śmiertelnych w wyniku kolizji z samochodem).
Zresztą podobnie było z innymi rzeczami - np wprowadzenie jazdy na światłach w dzień spowodowało, że więcej pieszych ginęło pod kołami samochodów (chociaż ukryło się to w ogólnym trendzie, bo ogólnie ilość wypadków stale się zmniejsza, po prostu głupi przepis spowodował że na jakiś czas przestała maleć).
Bo światła spowodowały, że jeździło więcej osób mających problemy ze wzrokiem (jakoś to będzie przecież inny samochód zauważę bo ma światła ... no ale pieszy własnych świateł nie ma a jest mniejszy niż samochód).
Wprowadzając jakiś przepis trzeba najpierw przeprowadzić solidne badania - czy rzeczywiście to coś da i czy nie zaszkodzi na coś innego. No i jeśli już się go wprowadza to dla wszystkich równo, bez grup uprzywilejowanych.
Skalp
0
Akurat przyklad hulajnóg chyba nie jest najbardziej wdzięcznym, bo moim zdaniem problem z nimi jest taki, że jeździć na nich można za szybko i w nieodpowiednich miejscach, a nawet brakule luster dla samochodów, które przecinają ścieżki rowerowe z kąta poczatkowego >90 stopni. Dlatego uważam, że akurat kask nic tu nie zmieni dla spoleczeństwa, a raczej dla samego użytkownika. No i w kwestiach takich totalnie w zakresie siebie samego to uważam, że masz prawo podejmować pelne ryzyko, może ewentualnie kwestia ubezpieczenia i leczenia za publiczne pieniądze wówczas powinna być jakoś bolesna, ale nic poza tym.
Natomiast wypowiadasz się o tych kaskach, jak o jakimś absurdzie i tego zwyczajnie nie rozumiem, bo mi to jak absurd nie brzmi, chociaż jak wspomnialem, bylbym na nie, ale jeśli mialbym glosować w kwestii mandatów dla ludzi co elektro-rowerem/hulajnogą jadą 50+ to raczej tak, a już bezwzględnie gdy po chodniku.
Skalp
0
Co do reszty rzeczy to jasna sprawa. Tam gdzie prawda leży, tam należy się z prawem zginać.
To, że akurat podalem pasy, czy światla, jako przyklad, to tylko dlatego, że na dzień dzisiejszy, na bardzo niklej wiedzy opieram to, że to chyba oczywiste, że jest zasadne. Jeśli tak nie jest, bo nie znam danych, no to "oh well", przedstawcie mi dane i będę śpiewal w inną stronę. To nie jest tak, że ja się teraz stalem jakimś orędownikiem pasów, światel i generalnie wielkich regulacji wszystkiego. Po prostu uważam, że każdą regulację trzeba osądzać osobno, w pierwszej kolejności za pomocą zdrowego rozsądku, a nie się oburzać o każdą regulację, tylko dlatego, że coś tam wymusza, albo czegoś zabrania. Potem jest miejsce na dane i wnioski końcowe. Historii z komunikacją miejską nie znam, ale jestem w stanie przystać na wszystko, co potwierdzają dane.
Co do jednak kwestii bezpieczeństwo vs swobododa to dla mnie wygląda to tak. Z wszystkim, co w życiu robimy możemy różnie ustawiać priorytety. Tam gdzie jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie, to sami możemy je regulować, tam gdzie już mocno "wspól" jeździmy/tańczymy/biegamy czy cokolwiek to już musimy liczyć się z tym, że będziemy musieli przyjąć przynajmniej część zasad, które nam nie pasują, bo jest to warunek uczestnictwa w przestrzeni wspóldzielonej.
wolnyjez
1
Nie uważam też kasków za absurd, nie mam intencji by formułować takie stanowisko. Moje stanowisko jest tylko takie, że skoro kask wpływa w zasadzie tylko na jego właściciela to każdy powinien sam decydować czy woli więcej komfortu czy więcej bezpieczeństwa.
Co do kar za spowodowanie realnego zagrożenia dla innych to zgoda.
Skalp
1
Caly problem z elektrohulajnogami/rowerami leży dla mnie w prędkości. Wygląda na to, że jednak się nie zrozumieliśmy. Jeśli punktujesz absurd tego, że próg 16 lat jest w tym prawie i że kask nie sprawi, że generalnie będzie i mniej wypadków na hulajnogach/rowerach i że jest to kwestia odpowiedzialności za tylko i wylącznie wlasną glowę, to ok, tu się zgadzamy.
3_Demon
4
Pozwolmy doroslym byc doroslym.
3_Demon
3
"Ci, którzy gotowi są poświęcić podstawową wolność dla odrobiny tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują ani na wolność, ani na bezpieczeństwo"
Szczepionki na cowid byly dla naszego bezpieczenstwa, wszystko dla naszego bezpieczenstwa - otoz nie - wszystko jest dla kontroli.
Moze poprostu pozwolmy ludziom byc doroslym i podejmowac wlasne decyzje, oraz ponosic ich konsekwencje.
Na CBR600 ubieram pelna zbroje, kask, a nawet mysle o zakupie "poduszki powietrznej" (kamizekla lub plecak - cholernie drogie), mimo ze nie zapierdalam. Nie robie tego dlatego ze musze tylko dlatego ze podejmuje swiadoma decyzje.
Na hulajnoge i rower elektryczny nie ubieram kasku - rowniez podejmuje swiadoma decyzje - nie zapierdalam, jade spokojnike, uwazam na samochody na przejsciach.
Nie potrzebuje dodatkowych przepisow dla mojego dobra - one zawsze obracaja sie przeciwko nam.
Skalp
0
Teraz wracając. Wychodzi na to, że prezentujesz podejście, o które mylnie podejrzewałem autora postu. Świat idzie do przodu, pewnych rzeczy przybywa. Kiedyś nie trzeba było regulacji w kwestii AI, bo go nie było. Nie trzeba było regulacji w kwestii odległości wiatraków od domów mieszkalnych, bo ich nie było itd. Z resztą, czasem nawet gdy jest nowy problem, co do znanego elementu życia, to co jakiś czas zasadnym jest zrewidowanie podejścia.
Hasło pozwólmy dorosłym być dorosłymi ma, jak napisałem wyżej dwa ograniczenia. Primo, powinno ono jak najbardziej ograniczać się do sytuacji, gdy szkody taki człowiek wyżądzi sobie i tylko sobie, ewentualnie osłabi pośrednio własną rodzinę. Drugim natomiast powinno być to, aby taka osobą miała w jakiś sposób określony przymusowy udział finansowy w usuwaniu kosztów zniszczeń i leczenia, własnego leczenia.
Ja zdecydowanie jestem za pozwoleniem dorosłym decydować o sobie, wraz z pełnym wymiarem konsekwencji z tego wynikających. Uważam jednak, że takie podejście jest wykluczone, gdy taki człowiek naraża innych członków społeczeństwa na utratę zdrowia/życia.
Dps
2
Dawno temu, w analogicznej sprawie protestował Korwin - z pasami bezpieczeństwa. I to raczej było postrzegane, że on jest tutaj swirusem
Sam pamiętam jak dostałem mandat i później mój wkurw spotkał się razem z niskim zrozumieniem wśród znajomych
Żaba sama podkręca kurek.
wolnyjez
4
W ogóle to cały ten wywiad był stekiem manipulacji i szantażu emocjonalnego.
borubar
0
Nie chodzi mi o szczególny przypadek bo znam odpowiedź. Gdy się pasy zdemontuje tak aby ich nie było w pojeździe to obowiązek ich zapinania znika.
Ale chodzi mi o samą zasadę że można ich w ogóle nie posiadać w pojeździe i to jest OK, nie ma zagrożenia, można nie zapinać a nawet fotele można wyjąć i jeździć na stojąco i to też jest OK.
No ale jak ktoś pasy zamontuje to się zagrożenie pojawia.