@Emrys_Vledig,

Działo się w czasach, gdy już wszystkie zabobony lewicowe i cały prymitywizm pejsatych ideologii został wyrzucony na śmietnik historii, a cała Unia Europejska była od dekad rządzona przez potomków wybitnego niegdyś posła Grzegorza Brauna.

Przyszyło do Brukseli ostatnie państwo unijne, ale jakiż ono zabobon sobą reprezentowało, jakby z dawnych wieków. To biedne państwo miało problem z poddanymi, ale na wytyczne, że trzeba deportację murzynów i ciapaków zrobić, sam rdzenny naród ostawić czysty, nagle przywódcy tego państwa zaczęli lament podnosić, że nie zgodzą się, że to nie godzi się tak.

Wnuki Braunowe pochwyciły silnie władze tego nieszczęśliwego tak uparcie tkwiącego w zabobonach lewicowych państwa. Siłą deportacje w całem kraju wykonały. Cały kraj oczyścili. Sam rdzenny naród ostawili w zdrowej kondycji. A na odchodnym wypuszczone już te nieszczęśliwe władze, w tym swoim zabobonie jeszcze płacz i rwetes robiły, że nie będzie ludzi do pracy, że nie będzie miał kto zaludniać ich kraju. Potęga ciemnoty.
@Emrys_Vledig, Najlepsze jest to, że ta kobieta mogła mieć rację
@HerbaMate, oczywiście, na ropie lejącej się z głowy dziecka można było jeszcze racuchów nasmażyć.
@Emrys_Vledig, Chodzi o zniszczenie bariery immunologicznej. Dziecko miało coś a'la naturalną szczepionkę (obrzydliwe to, ale tak jest). Dobrą praktyką byłoby pozbywać się tego stopniowo przez jakiś czas. Takie drastyczne wysterylizowanie główki mogło przynieść efekt odwrotny do zamierzonego i dziecko faktycznie mogło łapać infekcje.
@HerbaMate, no nie bardzo, jak dziecko się urodzi to ma na czerepie często takie łuski i to trzeba myć i wyczesywać, bo można zakażenie wywołać. Jak się tego nie robi to zaczyna to wyglądać obleśnie i śmierdzieć. Jak ma zyskiwać na odporności to lepiej aby piło z cyca i podobno jest też ważne aby rodziło się pochwowo, gdzie ma styczność z bakteriami kałowymi matki, które jako pierwsze pobudzają tą odporność. No niesmaczne, ale Pan Bóg tak wymyślił.
@Emrys_Vledig, Jasne, tylko piszesz o noworodkach i tzw. ciemieniusze. W artykule raczej chodzi o większe dziecko, które ma kołtuna (poskręcane i pozlepiane włosy). Taki kołtun to obrzydlistwo, ale jednak skoro udało się go "wyhodować" to wytworzyła się na nim na pewno jakaś bariera mikrobiologiczna. Kiedy się takie miejsce gwałtownie wysterylizuje, to skóra potrzebuje czasu aby wrócić do równowagi - przez pewien okres występują wtedy plagi przeróżnych mikroorganizów (w tym patogenów) zanim ich różnorodność i ilość osiągnie optymalny poziom. Noworodkom ciemieniuchę również się jedynie wyczesuje, nie dezynfekuje się główki.
@HerbaMate, mam mocne podejrzenie, że takie kołtuny to siedlisko wszawicy i roztoczy było. Z resztą był jakiś powód, że nawet ta opiekuńcza matka trafiła do lekarza z dzieciakiem, bo coś nie grało. Ja moim córkom mówiłem zawsze, jak te się nie chciały czesać, że w kołtunach diabły siedzą i myśli leniwym panienkom plączą tak jak te włosy na głowie. Działało.
@Emrys_Vledig, Dobre, zapamiętam dla swojej
@HerbaMate, koniecznie, zwłaszcza że jeszcze potrafiły włosy obkleić gumą do żucia Kilka razy nie było wyjścia i było trzeba ścinać gumowego kołtuna, a że włosy gęste po mnie mają, to kwiku było co niemiara. Oczywiście zganiane było na rzeczonego diabła.