Może w USA 100 lat temu. Polska, kraj po wyniszczającej wojnie, PRL, każdy ma co najmniej solidną drewnianą lub ceglaną chatę lub mieszka w bloku.

W kontekście "nieruchomości" bardziej mordercze jest to że teraz zadłużasz się na dekady na niewielkie mieszkanie bez przestrzeni (model 2 babochłopy + pies/kot) ani możliwości rozbudowy - kiedyś miałeś kawał ziemi, bez pozwoleń stawiałeś chatę z drewna podpierdolonego z lasu na spokojnie przez 5 lat.

7

@kusanagi, to jest wariacja tej kretyńskiej narracji, że w okolicach końca XIX wieku wszyscy umorusani jebali w ciemnościach na kolanach 24h/dobę za wiadro pomyj i dopiero potem nastał oświecony naukowy socjalizm, który wszystkich wybawił
@PostironicznyPowerUser,

był zdecydowanie mniejszy poziom konsumpcji

ludzie naprawiali rzeczy zamiast kupować nowe (zwłaszcza ubrania)

ludzie szanowali rzeczy

jedli tylko tyle aby mieć siłę do pracy

majątek przyrastał powoli ale stabilnie

budowa/rozbudowa domu to był projekt na lata, ale spokojnie i z pomocą chłopów w rodzinie

ludzie wsi byli silnie samowystarczalni (studnia, pole, zwierzęta gospodarskie)

grzyby z lasu, przetwory robione sezonowo, mięso co niedzielę

kupowane było tylko absolutnie to czego nie dało się samemu wytworzyć (zapałki, lampy, garnki - ogólnie wyroby metalowe lub chemiczne)

silny był nacisk na utrzymanie porządku - doraźne naprawy, czyste podwórko

silny nacisk na oszczędzanie pieniędzy

żyło się prosto, skromnie ale godnie

Ludzie absolutnie żyjący w gnoju byli i wtedy i teraz - wtedy lokalni pijaczkowie (niekoniecznie bezdomni, po prostu przepierdalający cały hajs na alkohol i jedzący za mało) - dzisiaj naćpani fentanylem koczujący na ulicach miast (USA) czy bezdomni/alkoholicy/ćpuny koczujące pod biedrą (Polska)

Kobiety dostawały to co miały od mężczyzny - i widziały silny sens w życiu przy swoim mężczyźnie (bo widziały od kogo (mężczyźni) i na co (rodzina i dzieci)) - dziś kobiety dostają hajs do ręki i mamy "rosnące PKB" pod postacią malowania tipsów, fryzjerów, kawiarni.