Gdyby eurolewactwo naprawdę chciało ratować klimat to:
I teraz uwaga: robią DOKŁADNIE odwrotnie z tymi 5 punktami. O czym my w ogóle gadamy w takim razie? Ratowanie klimatu jako kolejne sojackie virtue signalling / filantropijne hobby "daj donejta na biedne dzieci w afryce bo ich wódz chce nowego suva"
Powyższa lista jest niepełna, na kolanach wypisałem 4 punkty które przyszły mi do głowy - gdyby były załatwione to żylibyśmy w bardziej stabilnym, bezpieczniejszym, mniej spektakularnym (wiecie, rozjeżdżanie ludzi na jarmarkach bożonarodzeniowych czy strzelaniny w teatrach albo autentyczne taco od członka kartelu) ale ciągle zamożnym kontynencie.
1. zrobiliby z Europy bastion energii nuklearnej, fuzyjnej i jako uzupełnienie - odnawialnych które robią sens (np. hydro) - z niewielką domieszką paliw kopalnych na zasadzie zabezpieczenia przez dywersyfikację.
2. skasowaliby patologiczną próżną kulturę hedonistyczno-konsumpcyjną w Europie - obżeranie się konsumpcyjnymi produktami z Chin, wożenie dupy po świecie żeby zobaczyć że ludzie żrą, żyją i srają tak samo jak u nas, tylko nieco inny klimat (nie zrobią tego - bo wtedy europejczycy zrozumieliby że poza konsumpcją ich życie jest puste i bez sensu - a lewactwu zależy na podtrzymywaniu tej iluzji że jest zajebiście)
3. zaczęliby produkować BARDZO trwałe produkty przemysłowe - np "samochody/agd/rtv/elektronika tysiącletniej rzeszy" który wymaga tylko co jakiś czas wymiany części zamiennych lub modularnego update/upgrade - w domyśle produkcja nie byłaby nastawiona na zysk - ale na "DOSTARCZENIE LUDZIOM NIEZAWODNEGO TRWAŁEGO NARZĘDZIA" - jak ktoś chce może sobie kupić sobie jednorazowy np. samochód - ale to będzie jego kosztowna prywatna dobrowolna fanaberia (coś jak ludzie teraz kupują ubrania BALENCANGA za 2000 zł które wyglądają jak wyciągnięte z kontenera caritasu - a normalni ludzie kupują ubrania z wełny za 300zł które posłużą im nawet całe życie przy odpowiedniej pielęgnacji)
4. forsowaliby gdzie się da home office i telepresencje - bo praca z domu to 0 kosztów transportu.
5. forsowaliby gdzie się da automatyzację i robotyzacje - raz postawiona maszyna potem konsumuje prawie tylko prąd, 24/7, nie woła o intifadę, jihad kalifat, blm, agd-rtv, lpg+ - a zysk byłby ładowany w budowanie stabilnej architektury dla narodów europy (nie dla zysku akcjonariuszy czy gówno kapitalistów) - narody byłyby właścicielami firm.
I teraz uwaga: robią DOKŁADNIE odwrotnie z tymi 5 punktami. O czym my w ogóle gadamy w takim razie? Ratowanie klimatu jako kolejne sojackie virtue signalling / filantropijne hobby "daj donejta na biedne dzieci w afryce bo ich wódz chce nowego suva"
Powyższa lista jest niepełna, na kolanach wypisałem 4 punkty które przyszły mi do głowy - gdyby były załatwione to żylibyśmy w bardziej stabilnym, bezpieczniejszym, mniej spektakularnym (wiecie, rozjeżdżanie ludzi na jarmarkach bożonarodzeniowych czy strzelaniny w teatrach albo autentyczne taco od członka kartelu) ale ciągle zamożnym kontynencie.
dsol17
0
A że sowietom w ZSRR się nie udało ? No a jakie komputery mieli ci sowieci którzy udupili zresztą u nas inżyniera Karpińskiego ?
Problemy są materiałowe i obliczeniowe tak naprawdę. Wytworzenie łuku to nie problem,problemem jest degradacja materiałów,utrzymanie łuku i odprowadzenie ciepła.
borubar
0
Za duże koszty, na obecnym etapie to by było najdroższe możliwe źródło energii.
DarrDarek
0
Fizycznie też się nie da. Przede wszystkim fizycznie się nie da aktualnie.
dsol17
0
Ale spodziewana stopa zwrotu i stabilność - no przynajmniej w przypadku docelowych stellalatorów,które no oczywiście są zajebiste trudne technicznie i dalekie od realizacji - to coś jakby mieć i potrafić budować sprawne silniki parowe w średniowieczu. Kompletna zmiana reguł gry w sferze produkcji przemysłowej.
borubar
0
Silnik parowy to nie jest nowy wynalazek, po prostu te wczesne silniki parowe były mało praktyczne, miały niską sprawność i szybko kończyła się w nich woda (i nie było jak dolać bez zatrzymania silnika), bardzo dużo czasu zajęło ich ulepszenie i znalezienie dla nich praktycznych zastosowań w produkcji przemysłowej i transporcie.
DarrDarek
0
Prezentujesz wiedzę z serii "jak mały Kaziu wyobraża sobie tokamaki i ich możliwości produkcji energii". Ja piszę o realiach. A ty o bajkowych zależnościach, że gdyby tylko dało się wymienić z obsługi tokamaka jakiegoś nie nadającego się sterowniczego, to taki tokamak zabłysnąłby jako jedyny producent energii.
A jakie są realia? Znów setki miliardów idą w ITER, a to też tylko drogi testy bez szans na produkcję energii. Wskutek dużej skali ITER liczy się, że to będzie tokamk, który da przełom w badaniach. Ciągle to tylko badania, wskaźnik produkcji energii, który musi być przynajmniej 10 do 1, aby opłacało się przerabiać na elektrownię, na razie te wskaźnik oscyluje w 1 do 1. Czyli bida i nie widać szans a problemów mnóstwo, jak choćby przy paliwie deuter plus tryt idzie ogromna produkcja neutronów, która sprawia, że tokamak staje się obszarem skrajnie napromieniowanym i za bardzo nawet nie wiadomo czy jakieś roboty mogłyby coś naprawiać, gdyby to miało pracować a nie tylko testować przez 1000 sekund raz na miesiące.
To nie komputery dokonują reakcji termojądrowej. A Karpińskiego udupiły gówna takie same jak dziś siedzą na stolcach. Ruskich tam nie było, ale już Ukry się zaczynały wtedy pojawiać (Moczar, Kiszczak).
Jakiego tam łuku. Na razie jest co najmniej 10 razy za mało uzyskiwanej energii z reakcji termojądrowej - realnie kilkadziesiąt razy za mało. To bariera nie do przeskoczenia. Marzą o przeskoczeniu w ITER bo ITER jest duży.
dsol17
0
Żeby ci łuk tokamaka nie zepsuł musisz plazmę kontrolować bo inaczej promieniowanie i uderzenia plazmy po ściankach psują całą maszynerię. Żeby kontrolować łuk trzeba więc precyzyjnie zaprojektowanych magnesów, w cholerę czujników i komputery które precyzyjnie obliczają jak mniej więcej ta plazma się zachowa.
To tak jak z silniczkiem Herona ze starożytności - zabawka pozostawała zabawką bo nikt nie myślał jak wykorzystać porządnie tą parę i to ciepło.
DarrDarek
0
Nie znasz problemów tokamaka, czy stellaratora, czy jakiejkolwiek innej próby kontrolowanego wykorzystania energii z fuzji termojądrowej. Bujasz w obłokach, że gdyby lepiej odbierano ciepło to byłoby super. Nie, tak nie jest. Po pierwsze plazma uzyskiwana w tokamaku czy w stellaratorze, to nie jest żaden łuk elektryczny. Pomieszały ci się proste doświadczenia elektrotechniki z technologią plazmową.
Po drugie, problemem dziś jest to, że NIE DA SIĘ UZYSKAĆ energii z tokamaka czy jakiegokolwiek kontrolowanego wykorzystania fuzji termojądrowej. NIE DA SIĘ UZYSKAĆ! Nie, wiem czy tobie trzeba powtórzyć, że NIE DA SIĘ? Owszem, skrajnym sukcesem jest uzyskanie podobnej energii z fuzji, jak włożona energia elektryczna na samo podtrzymanie ogromnej temperatury plazmy. To nie jest żaden sukces. Sukcesem początkowym byłaby dopiero relacja powyżej 10 do 1, czyli 10-krotnie większa energia uzyskana nad włożoną energię elektryczną na samo podtrzymanie ogromnej temperatury plazmy. Praktycznym sukcesem do wykorzystania musiałaby być relacja ok. 50 do 1.
Rozumiesz o co chodzi? Problemem dziś jest to, że NIE DA SIĘ UZYSKAĆ energii z tokamaka czy jakiegokolwiek kontrolowanego wykorzystania fuzji termojądrowej. NIE DA SIĘ UZYSKAĆ!
dsol17
0
Dwa - nie że "nie da się uzyskać energii bo energia" jest i to ogromna. Energię tą można też uwolnić i zagotować w parę ogromne ilości wody na przykład. Problem - i owszem,problem OGROMNY - w oddawaniu tej energii w sposób KONTROLOWANY tak,żeby się ona nie zmarnowała, oraz w DŁUGOTRWAŁYM jej utrzymywaniu tak,żeby uwalniać ją STOPNIOWO.
Twoje "nie da się uzyskać" to w istocie jest tak naprawdę "nie da się (na razie) tego odebrać i zagospodarować"
DarrDarek
0
Nadal nie rozumiesz podstaw tematyki fuzji termojądrowej. Tu nie chodzi o żadne odbieranie ciepła, a zwyczajnie o to, że nakład na wytworzenie plazmy o temp. 100 milionów Kelwinów w tokamaku czy w innej metodzie, ten nakład energetyczny jest kilkadziesiąt razy za duży w relacji do zysku energetycznego, by miało to jakiekolwiek zastosowanie do generowania energii z fuzji termojądrowej. Dlatego na razie niemożliwe jest uzyskiwanie kontrolowanej energii z fuzji termojądrowej.
Problem u ciebie tkwi w tym, że nie mając wystarczającej wiedzy chcesz na siłę robić z siebie eksperta na zasadzie, że każdy ma swoją rację. Tak jest tylko w gadaniu humanistów ale nie w fizyce i nie w jakiejkolwiek nauce ścisłej. To też wychodzi przy tym twoim upieraniu się, że w tokamaku jest łuk plazmowy. Nie, to nie jest żaden łuk jak podkreślam ci już od kilku komentarzy. Łuk powstaje z podgrzewania gazu poprzez przepływ prądu elektrycznego od jednej przynajmniej elektrody. W tokamaku nie ma żadnego łuku. To jest plazma utworzona przez indukcję i nagrzewanie falami elektromagnetycznymi w zamkniętym toroidalnym polu magnetycznym. Nie dotyka ścian, jest magnetycznie uwięziona i odseparowana od materiałów.
dsol17
0
Zasadniczo jednak w literaturze anglojęzycznej jednak co do tokamaków używa się pojęcia "plasma arc" ponieważ ta plazma w polu magnetycznym zachowuje się trochę jak łukowa - zwłaszcza jeśli chodzi o te ucieczki z pola magnetycznego i psucie ścianek.
A tak ogólnie to ta nasza rozmowa przeradza się w kłótnię i zarzucanie mi przez ciebie znowu ignorancji itd.
Szkoda na coś takiego czasu. PS: I zdrowia ci życzę kolego
DarrDarek
0
Clue tego tematu dyskusji było przekazanie przeze mnie, że nie ma możliwości generowania energii z kontrolowanej fuzji termojądrowej. Czy to się zmieni za 60 lat? Zobaczymy.
Dziwiło mnie, że nawet z Lurkowiczów wielu się nabrało na marketingowe opisy medialne o fuzji, które tworzą dla prasy ignoranci z dziedziny fizyki.
Zdrówka życzę.
DarrDarek
0
To dobry i kolejny argument by wskazywać oszustów ideologicznych. Każdy nędznik z pachołków masońskich, który wtłacza murzynów i ciapaków do EU jest odpowiedzialny za to, że nagle ten murzyn czy ciapak żyjący do tej pory w Afryce środk. czy w Azji Płd. z emisją 0,5 tony CO2 rocznie lub mniej, nagle po wejściu hordami Sorosa do Europy, po umieszczeniu w ośrodku dla nachodźców, po wprowadzeniu w normalną w EU emisję, nagle emisja na łeb murzyna i ciapaka wzrasta od 20 do 80 razy nawet. Gdy liczymy dla 20 mln wtłoczonych osobników kolorowych do Europy, to już mówimy od nadmiarowej emisji 20 mln razy 5-6 nadmiarowych ton CO2 od momentu wejścia do EU. Czyli mowa o ok. 110 mln ton CO2 rocznie dla 20 mln kolorowych, a przecież kolorowych w EU już jest więcej. I te 110 mln ton CO2 rocznie dla 20 mln kolorowych będzie emitowane przez całe życie tych nieproszonych intruzów i przez całe kolejne życia nieproszonych potomków tych kolorowych nachodźców. Przypomnę, że tępaki unijne walczą o obniżenie emisji o ok. 0,5 mld ton CO2, czyli już można mówić, że ponad 1/5 z tego celu jest podbijana rok do roku przez plugawą podległość pod pejsatą ideologię podmiany ras. Licząc tylko życie jednego pokolenia wtłoczonych kolorowych to 110 mln ton razy 70 lat daje nam 7,7 mld ton nadmiarowego CO2.
borubar
0
Skupić się na rozszczepianiu ciężkich atomów w elektrowniach i do balansowania zużycia hydroelektrownie z możliwością pompowania wody w drugą stronę jak w szczytowo pompowych.
Zajmowanie się fuzją jako źródłem energii to w tej chwili jest bezsensownym przepalaniem kasy i marnowaniem zasobów które można by o wile wydajniej wykorzystać do budowy i ulepszania tradycyjnych elektrowni atomowych.
DarrDarek
0
Tu nie chodzi o jakiś brak kasy na fuzję. Zwyczajnie, energii z reaktorów fuzji nuklearnej nie ma i nie będzie przez najbliższe 60 lat a może i nigdy. O tym mówią testy tokamaków przeprowadzane w Związku Sowieckim już ponad 60 lat temu i do dziś nadal w fazie drogich prób na świecie.
Po drugie, energia z reaktorów nuklearnych to najbrudniejsza energia na świecie. To też obrazuje ogłupienie d***kratyczne świata, gdzie oszuści potrafią przedstawić czystą energię z węgla jako strasznie trującą, a śmiertelnie groźne odpady nuklearne jako nieistotny dodatek do brudnej i bardzo drogiej energii z reaktorów atomowych.
Elektrownie szczytowo-pompowe to bardzo głupi, bardzo drogi i dewastujący środowisko sposób nie magazynowanie energii. Aktualnie wszystkie elektrownie szczytowo-pompowe w Polsce magazynują mniej niż 1% produkowanej dobowo energii w PL. Dewastacje środowiska by za ogromną kasę magazynować jeszcze pół procenta, to głupi i nieefektywny kierunek.
borubar
0
Zależy jakich. Te nowoczesne jako paliwo wykorzystują odpady ze starych reaktorów więc nawet jak same generują odpad to jest go mniej i sumarycznie ilość odpadów się zmniejsza.
Kolejna generacja reaktorów wykorzystujących płynne paliwo zawierające sole toru nie pozostawia już zupełnie żadnego odpadu, bo może wypalić paliwo do zera (dolewa się tylko nowego, a pozostałości po cyklu reakcji nie są już radioaktywne, co więcej to pierwiastki dość drogie jak np gazy szlachetne które opłaca się gromadzić i sprzedać zamiast wypuszczać do atmosfery). I to nie jest jakaś odległa przyszłość, w tej chwili działa już jeden taki reaktor w Chinach ale w budowie już kilka kolejnych.
Dlatego zamiast budować nowe można w podobny sposób wykorzystywać istniejące już hydroelektrownie, zwiększając moc turbin na istniejących zbiornikach wodnych i dodając możliwość pompowania wody w drugą stronę.
Trzeba też budować nowe zapory i zbiorniki, nie tylko ze względu na prąd ale jest wiele rzek które wymaga uregulowania, a hydroelektrownia powstaje przy okazji budowy zapory i zbiornika które i tak są potrzebne.
A potrzeba jest znacznie większa.
DarrDarek
0
W istocie powtarzasz jedynie propagandową bzdurę. Tak nie jest. Owszem, gdzieniegdzie, dość rzadko występuje przetwarzanie chemiczne odpadów paliwowych, które daje możliwość odzyskania z odpadów paliwa resztek ok. 0,7% wzbogaconego uranu U-235 pobranego chemicznie wraz z pozostałością zwykłego uranu U-238 oraz małej ilości ok. 0,54% wytworzonego przypadkiem plutonu Pu-239 w reaktorze wodnym. Z tego uranu wydziela się tylko małą cześć ok. 1/6 jako bazę wsadową a do tego dodaje się pluton i powstaje paliwo MOX, które jednorazowo można wykorzystać z powrotem w reaktorze wodnym. I na tym praktycznie kończy się historia powtórnego wykorzystania i tego recyklingu paliwa, bo kolejny opad jaki jeszcze można by wykorzystać to już tylko resztki 1/6 z tego paliwa MOX.
A co trzeba by zrobić, by realnie można wykorzystywać wielokrotnie przeróbki chemiczne odpadów paliwa? Podkreślę, że to b.drogi proces, ale jeśli już ktoś zbudował zakład, to głupio wykorzystywać to tylko dla jednorazowej operacji. Ano, aby można wiele razy przetwarzać i recyklingować paliwo należałoby używać zupełnie innych konstrukcji reaktorów niż producenci syfu - reaktory wodne, jakich na świecie jest 99%. Na ok. 400 reaktorów w zaokrągleniu 396 to reaktory wodne - producenci syfu, a jedynie 4 reaktory to eksperymentalne reaktory prędkie na prędkie neutrony. O jednym z takich prędkich wspomniałeś z płynnymi solami toru, ale taki był raz i już nie istnieje. Są też prędkie LMFR - chłodzone ciekłym metalem. Jaka jest cecha prędkich? Taka, że są powielające i w odpadach paliwa zaczyna się pojawiać 3% lub więcej plutonu Pu-239. A to już powoduje, że po drogim przetworzeniu chemicznym by usunąć szkodliwe transuranowce i inne odpady, te odpady paliwa w ok. 99% da się powtórnie zapakować w kapsułki i stworzyć z niego nowe paliwo atomowe. I tak wiele razy aż do stopniowego wyczerpywania uranu i szkodliwych resztek.
Czyli reasumując, to o czym napisałeś, to tylko propagandowe brednie jakichś tam oszustów z góry. A realia są takie, że trzeba by zamienić wszystkich producentów syfu - reaktory wodne, na reaktory prędkie lub eksperymentalne jak z płynnymi solami toru. Ogólnie, podkreślić trzeba, że energia elektr. z atomu jest dziś ok. 2,5 raza droższa niż z węgla (po to pejsy każą doliczać ETS), a po opisanych przetwarzaniach byłaby jeszcze droższa. Na razie są ZEROWE chęci zmian tego nędznego procederu produkowania kolejnego miliona ton odpadów atomowych, które są najgroźniejszym syfem jaki kiedykolwiek pojawił się przez 4 miliardy lat istnienia Ziemi.
Bajdurzenie propagandowe, na temat tego co już i tak nie istnieje. Bo jedyny na tor został dawno zamknięty. W tym zalewie syfu poatomowego zmniejszenie nawet 10-krotne syfu to już byłby krok naprzód.
Marzenia fantastów.
Daj jakiekolwiek źródło.
To już dawno jest zrobione, tam gdzie się dało. Nie da się oczywiście na tamie we Włocławku i ktoś znający fizykę ze szkoły średniej wie dlaczego.
Rzeczka z możliwością hydro z mocą 10 kW. Nawet tysiąc takich miejsc (co i tak już nierealne bo dawno wykorzystane), to zaledwie 10 MW, czyli pół promila dodatkowej energii.
Ale jak napisałem w elektrowniach szczytowo-pompowych nie da się już nawet więcej niż pół procenta dołożyć, czyli bezsensowny kierunek. Tak się nie da magazynować. ESP to tylko stabilizator a nigdy nie stanie się w PL czy w DE, w Hiszpanii, Italii itd. realnym magazynem energii.