Goldfinger (1964)

Bond

Wielu twierdzi że to tu Connery osiągnął swój szczyt jako Bond ale ja tu zauważyłem pierwsze symptomy zmęczenia rolą i grania na pół gwizdka. Nie pomaga to ze przez pół filmu Bond jest pasywną postacią. - 005

Fabuła

Jest OK. Goldie z początku wydaje się być tylko burackim oszustem ale po plot twiście scenariusz nabiera odpowiedniego rozmachu i zaczyna wciągać. Przerzucanie akcji między Anglią, Szwajcarią i Usa też ma odpowiednie uzasadnienie i nie jest wyłącznie dla picu by pokazać znane lokacje lub widoczki - 005

Bad Guy

Czy raczej para (no homo) bad guyów. Zasłużenie będąca na szczytach rankingów złoli tej serii. Złoty może sprawiac wrażenie nieruchawego grubasa ale kulminacyjne wychodzi z niego psychol nie popadając przy tym w parodię. Oddjob ze swoim zabójczym melonikiem i promiennym uśmiechem to piękna wisienka na równie pięknym torcie - 007

Laski

Jill Masterson jest sexy ale po 5 minutach zmienia się w złoty posążek i zwija się z tego filmu. Jej siostra Tilly jest po prostu "zwykła". Nie obejrzałbym się na ulicy. A Pussy Galore to totalnie nie mój gust, ogólnie lipa - 002

Akcja

Finalna bitwa o Fort Knox nieco trąci myszką ale da się obejrzeć bez zgrzytania zębów - no i hej ten film ma ponad 60 lat. Poza tym nie ma tu "Akcji" per se. No i nie pomaga to o czym wspomniałem wyżej - Bond przez pół filmu jest tu więźniem i poza zabiciem Oddjoba i Goldfingera niewiele tu robi. Ani nie rozbraja atomówki w Knox ani nie udaremnia ataku gazowego. Najlepszą sekwencją w filmie jest gra w golfa ale ciężko to uznać za scenę akcji. - 004

Gadżety

Pierwszy Bond który w takim stopniu stawia na zabawki. Jest oczywiscie Aston Martin DB5 sam w sobie wypełniony gadżetami, lokalizator, wielki laser, melonik - gilotyna. Jest w czym wybierać - 006

najlepsza scena

http://www.youtube.com/watch?v=wzwPI1zJ9K0

Ocena: 6/10 - w wielu rankingach ten film często okupuje szczyt ale z trzech dotychczasowych oglądało mi się go zdecydowanie najgorzej. Nie jest to jasne zły film ale miał szczęście że niedomaganie głównej gwiazdy wziął na klatę główny zły bo gdyby nie on byłoby sporo gorzej

#ogladajzlurkiem #kino #bond

9

@Twoja_Starazolin, ja jakoś nigdy nie ogarniałem fenomenu tego filmu
@Twoja_Starazolin, generalnie się zgodzę. Może poza wypaleniem rolą Connerego, chyba, że porównywać do późniejszych i nowszych, to może i tak.

Lubię czasem wracać do tych starszych bondów, bo mają w sobie ten pierwiastek, no nie wiem jak to nazwać, wymagający skupienia. Nie da się oglądać przeglądając telefon, nie wszystko jest oczywiste i powtarzane po 10 razy.
@dodge_durango, W sumie jak pamiętam ze wszystkich bondów którzy dociągnęli do 3-4 filmu to tylko Brosnan trzymał fason do końca. Taki Craig w Skyfall też był cieniem samego siebie (ale tam po części usprawiedliwiała to fabuła)