Teza "bez konsumpcji padnie gospodarka". Zastosuję analogię: nowy system ekonomiczny jako gospodarstwo hodowlane.
Człowiek jest żywym biologicznym pracownikiem, który wykonuje jednostkę pracy i generuje "produkt" - za co dostaje wynagrodzenie, które wydaje i w ten sposób dotychczasowa ekonomia funkcjonowała.
Krowa jest żywym biologicznym "pracownikiem", który wykonuje jednostkę pracy i generuje "mleko i mięso" ALE:

Cud, krowa nie konsumuje, a gospodarstwo działa sprawnie. Co to za czary?
Krowie tylko dajesz paszę i następnie ją eksploatujesz.
Czy gospodarstwo hodowlane to jakaś fikcyjna utopia?
I teraz: różnica jest taka że w nowo wyłaniającej się ekonomii człowiek w ogóle nie jest do niczego potrzebny - nawet jakiegoś "mleka czy mięsa" - a UBI czy np. legalizacja marychy (już nie muszą efektywnie pracować) będzie tylko próbą ugłaskania plebu żeby się nie buntował. Coś jak elity-krowy tworzące obóz hodowlany dla plebu-krów.
Ludzie pewnie chcą wierzyć że wcale tak nie będzie, że nie posuną się do tego. No popatrz, od dekad forsują ideologię "planeta się smaży bo latacie odrzutowymi jachtami... tj. jeździcie do pracy 20 letnimi samochodami" - za wczasu formatując ludzi że są zagrożeniem klimatycznym Ziemi.
Człowiek jest żywym biologicznym pracownikiem, który wykonuje jednostkę pracy i generuje "produkt" - za co dostaje wynagrodzenie, które wydaje i w ten sposób dotychczasowa ekonomia funkcjonowała.
Krowa jest żywym biologicznym "pracownikiem", który wykonuje jednostkę pracy i generuje "mleko i mięso" ALE:
krowie nie płacisz pensji
krowa nie idzie do galerii handlowej wydawać pieniądze
krowa nie leci na 2tygodniowy urlop do Egiptu

Cud, krowa nie konsumuje, a gospodarstwo działa sprawnie. Co to za czary?
Krowie tylko dajesz paszę i następnie ją eksploatujesz.
Czy gospodarstwo hodowlane to jakaś fikcyjna utopia?
I teraz: różnica jest taka że w nowo wyłaniającej się ekonomii człowiek w ogóle nie jest do niczego potrzebny - nawet jakiegoś "mleka czy mięsa" - a UBI czy np. legalizacja marychy (już nie muszą efektywnie pracować) będzie tylko próbą ugłaskania plebu żeby się nie buntował. Coś jak elity-krowy tworzące obóz hodowlany dla plebu-krów.
Ludzie pewnie chcą wierzyć że wcale tak nie będzie, że nie posuną się do tego. No popatrz, od dekad forsują ideologię "planeta się smaży bo latacie odrzutowymi jachtami... tj. jeździcie do pracy 20 letnimi samochodami" - za wczasu formatując ludzi że są zagrożeniem klimatycznym Ziemi.
Dps
0
Moje dwa zdania, które oczywiście będą błędne, bo ludzie na internecie się nie mylą
"Bez konsumpcji padnie gospodarka" - nie wiem nawet czy jakiś szanujący się profesor czy ekonomista by to stwierdził, bo zdanie samo w sobie jest tak głupio mądre jak "człowiek bez wody umrze".
Nie da się by gospodarka działała bez konsumpcji. To jest truizm
No dobra ale o co może chodzić z tą konsumpcja, co przeszło do mas i które to masy powtarzają. Zdaje się, że może chodzić o jakiś odprysk sporu na linii popytowej i podażowej "strony" gospodarki, gdzie w dużym skrócie ta pierwszą realizują różnego rodzaje lewactwo często nazywani w Polsce liberałami. Ich stanowisko można sprowadzić do tego, że jak dasz pieniądze komuś to przez to która chce coś kupić i gospodarka się kręci.
"Bzdura" rzeknie ten od podażowej strony - "to nie konsumpcja napędza, a podaż" w końcu najpierw musiał pojawić się np wynalazek by ludzie tego pożądali. Ale można to rozumieć też szerzej - by coś zbudować nowego, musi być najpierw odłożony kapitał i duża podaż dóbr.
Te dwa podejścia indukują zupełnie inne podejście, jedni chcą zaciskać pasa-bo zaoszczędzony kapitał pozwoli na rozwój, drudzy chcą popuszczać pasa bo pieniądze z powietrza Kowalskiego spowodują, że Nowak będzie więcej produkować...
kusanagi
0
Gospodarka będzie dalej funkcjonować, minerały wydobywane, towary będą przesuwane szlakami logistycznymi, fabryki będą produkować towary, te będą dostarczane do odbiorców - po prostu będzie potrzebny promil tego co kiedyś oraz a nie powstaną nowe prace.
"Gospodarka" odjedzie człowiekowi jak pociąg, w momencie gdy większość populacji nie będzie w stanie zaoferować zupełnie nic wartościowego (pracy) dla gospodarki a raczej będzie obciążeniem CO2.
Tak samo wcześni chłopi rolni (tacy co ze swojej wioski nie wyjeżdżali całe życie) byli poza obiegiem - monet nie widzieli za oczy - siali i żyli z własnego pola - pan przychodził i zbierał płody rolne "za ochronę" - nie dając nic w zamian (no może "ochronę" przed drugim takim samym panem - co za różnica czy płacę za ochronę mafii nr 1 czy mafii nr 2) - chłopi byli sprowadzeni do inwentarza hodowlanego do eksploatacji.
Dps
0
Wypunktuje czy dobrze rozumiem
1. Spadnie dramatycznie konsumpcja. Typowy Kowalski będzie bidokiem. Tak będzie bo nie będzie sensu go zatrudniać bo zrobią to roboty/ai, więc będzie otrzymywał jakaś głodowy Basic income
2. W związku z tym produkcja dóbr spadnie dramatycznie, skoro wszyscy będą biedni
Czy to jest ta myśl?
DarrDarek
0
Tacy pajace z banderowskiej szczekaczki wykop.ua zwykle są dobrani, że albo popierają oszustów banderowskich albo popierają kłamstwa szmat marksistowskich na zlecenie pejsów chazarskich.
Brednie o tym jak to "konsumpcja utrzymuje gospodarkę", to takie kolejne duraczenie żydowskie dla gojów, bo takim sposobem argumentacji da się nawet udowodnić ciemnemu ludowi, że ogromna kasa zabierana Polakom i dawana na pasożytów z Upadliny na zasiłkach i na polskich emertyturach, że ta kasa daje "dobre efekty", bo Ukraińcy-pasożyty konsumują i podnoszą PKB. Tak jakby konsumpcja przez Polaków, którym szmaty z Akcji Wisła ze struktur władzy nie odebrałyby kasy na Ukrów, tak jakby ta konsumpcja przez Polaków miała nie podnosić PKB.
Realia gospodarcze są takie, że zawsze wysoka zdolność produkcji i świadczenia usług decyduje o tym, czy państwo będzie bogate czy biedne. Jeśli w kraju są duże zdolności produkcyjne tworzenia konkurencyjnych produktów oraz istnieje dopracowana wysoka wydajność pracy, wówczas taki kraj będzie bogaty, nawet jeśli załamie się popyt na jakieś produkowane dobra, to sprawny przemysł przestawia się na produkcję innych, pożądanych produktów. Podobnie w państwie z wysokimi możliwościami świadczenia usług.
waldy33
0
Krowa nie idzie do galerii, za nią idzie człowiek. Kupuje paszę, buduje oborę, płaci za weterynarza itd.
kusanagi
0
Krowa nie negocjuje pensji
krowa jest wyjęta z obiegu ekonomicznego, wkładasz paszę/siano, wyjmujesz mleko/mięso - w sumie wbrew woli krowy. Człowiek nawet nie będzie miał takiej pozycji, bo nie będzie miał do zaoferowania nic.
Ludzie też będą wyjęci z obiegu ekonomicznego jako że staną się bezużytecznym zbędnym elementem.
wiktor
1
waldy33
1