Jeśli prawdziwa jest skala wielkości gwiazdy do odległości planet (nawet przyjmując, że planety są nieproporcjonalnie wielkimi plamkami na grafice), to świadczy o bardzo gorących planetach. Pewnie raczej skalistych niż gazowych, bo gazowe byłyby wydmuchiwane w kosmos. Takie piekło żaru na planetach sto razy gorsze niż na Merkurym, który jak wiadomo jest zbyt blisko Słońca, by były tam gdziekolwiek znośne temperatury.
Jeśli idealna elipsa lub okrąg, to musi być symetryczna - nie możesz widzieć perspektywy, że część krzywej bliżej jest większa część krzywej dalej jest mniejsza.
Nie dałoby się wtedy zrobić takiego nagromadzenia plamek symbolizujących planety. Gdyby z boku patrzeć na Układ Słoneczny, to może jedna planeta byłaby blisko z powodu nachylenia płaszczyzny orbit, ale statystycznie inne byłyby kilkadziesiąt albo tysiące formatów tego zdjęcia z boku.
Przy Słońcu na obrazku z 1,5 milimetra średnicy Ziemia byłaby może raz blisko ale w skrajnym położeniu już byłaby z boku obrazka 1,5 metra (a ten obrazek ma przykładowo bok 3 centymetrów). Saturn może i znalazłby się przypadkowo blisko, ale skrajnie byłby 15 metrów w tej skali Słońca obok obrazka (gdy obrazek ma bok 3 centymetrów).
DarrDarek
1
Jeśli prawdziwa jest skala wielkości gwiazdy do odległości planet (nawet przyjmując, że planety są nieproporcjonalnie wielkimi plamkami na grafice), to świadczy o bardzo gorących planetach. Pewnie raczej skalistych niż gazowych, bo gazowe byłyby wydmuchiwane w kosmos. Takie piekło żaru na planetach sto razy gorsze niż na Merkurym, który jak wiadomo jest zbyt blisko Słońca, by były tam gdziekolwiek znośne temperatury.
kusanagi
0
Coś jakbyś zrobił zdjęcie układowi słonecznego pod innym kątem + na zdjęciu nie masz linii orbit
kusanagi
0
Jakbyś patrzył z góry na ten układ to wtedy miałbyś idealną elipsę
Inne planety oczywiście mogą mieć zupełnie inne orbity
DarrDarek
0
Jeśli idealna elipsa lub okrąg, to musi być symetryczna - nie możesz widzieć perspektywy, że część krzywej bliżej jest większa część krzywej dalej jest mniejsza.
Nie dałoby się wtedy zrobić takiego nagromadzenia plamek symbolizujących planety. Gdyby z boku patrzeć na Układ Słoneczny, to może jedna planeta byłaby blisko z powodu nachylenia płaszczyzny orbit, ale statystycznie inne byłyby kilkadziesiąt albo tysiące formatów tego zdjęcia z boku.
Przy Słońcu na obrazku z 1,5 milimetra średnicy Ziemia byłaby może raz blisko ale w skrajnym położeniu już byłaby z boku obrazka 1,5 metra (a ten obrazek ma przykładowo bok 3 centymetrów). Saturn może i znalazłby się przypadkowo blisko, ale skrajnie byłby 15 metrów w tej skali Słońca obok obrazka (gdy obrazek ma bok 3 centymetrów).