Poza śmieszkami, to warto zawsze pamiętać, że Rosja w pół godziny wyeliminowałaby większość ukraińskiego narodu niszcząc do szczętu miasta Upadliny. Wystarczyłyby głowice termonuklearne wypuszczone na miasta. Wystarczyłaby jedna na jakieś siedlisko banderowców jak Łuck na Wołyniu czy Lviv, by pokazać czym się może kończyć histeria nienawiści banderowców.
Co wesołe, od ponad 3 lat na Telegramie Kijów wypuszcza jakichś głupich trolli ukraińskich, którzy ciągle wklejają tekst na różnych forach o tym, że broń nuklearna nie istnieje, że to tylko propaganda. Równie dobrze mogą udowadniać że śmierć nie istnieje, a przemielony przez banderowską nienawiść naród Ukrainy dalej żyje, tylko ponad milion z nich się nie ujawnia z życiem.
@DarrDarek, od czasu rozpoczęcia 2-tygodniowej operacji wojskowej Internet zaczął przypominać jeden wielki spęd kiboli przeciwnych drużyn - obie strony niezłomnie wierzą w "swoich" i napier...ją zza klawiatury w przeciwników. Ten konflikt bardziej przypomina igrzyska niż prawdziwe działania wojenne - a przecież wiadomo dla jakiego celu stworzono igrzyska.
Gwoli ściśłości, reżim plugawców cały czas promował jednych kiboli jako wysłanników prawdy, a jeśli jeszcze kibole byli przyjezdnymi osadnikami jak Panczenko, to już zupełnie byli najbliższymi pobratymami dla plugawego reżimu. A z kolei, ten sam reżim drugą stronę "kiboli" opluwał, zamilczał, obcinał dostępy internetowe, banował, stawiał przed sądami nędzników ze wschodnimi nazwiskami.
Taka dość nierówna rozgrywka kiboli. A jeśli, dzięki Bożemu Wsparciu, jednak ta dyskryminowana cześć kiboli wygrywa, to Chwała Bogu i czas wskazywać kłamliwym osadnikom typu panczenek, że ich czas w kraju nad Wisłą się kończy i pora, by wracali do swojej nędzy, korupcji, złodziejstwa, beznadziei.
@DarrDarek, tak jak ta operacja "wyzerowała" pandemię, tak samo kolejne zmiany geopolityczne wyzerują operację wojskową. Idealnie jakby też wyzerowały w końcu okrągły stół.
Lepiej nie wyobrażać sobie takich "zmian politycznych" by oszuści z podżegaczy wojennych, którzy już od 4 lat próbowali wysyłać Wojsko Polskie do banderowskiej Upadliny, którzy próbowali przeforsować strącanie ruskich rakiet nad Upadliną, by ci oszuści dostali nowy wiatr w żagle i by na polskich ulicach pojawiły się kurwy hycli banderowskich łapiących niewolników do busów i wywożących niewolników wagonami bydlęcymi do dziur w ziemi zwanych blindażami, by tam Polacy umierali tak jak dziś milionami umierają Mykoły i Tarasy.
A bez takich zmian, to sama "operacja specjalna" będzie się toczyła przyjętym w Moskwie scenariuszem powolnego wybicia Mykołów zdolnych do walki. Możliwe, że reżim banderowski rzuci jako ostatnie mięso armatnie ukraińskie baby łapane niewolniczo przez hycli wojenkomatu. Ale, gdy dojdzie do tego punktu, to spokojnie Rosja dojdzie do lewego brzegu Dniepru na całym biegu rzeki. Od tego punktu, to już byłaby mało szkodliwa zabawa obrzucania się wybuchowymi zabawkami przez szeroką rzekę.
Samo żydostwo i Ukraińcy z Akcji Wisła się nie wyeliminuje ze stolców władzy w Polsce. To Polacy muszą najpierw gromadnie zrozumieć, że żydostwo i Ukraińcy z Akcji Wisła obsadzało od dekad stolce nędznej władzy w Polsce. Gdy nastąpi taki solidarny przełom w postrzeganiu realiów politycznych, to Polacy poradzą sobie z oszustami z żydostwa i z Ukraińców z Akcji Wisła.
@w_w, Z tą wojną co skasowała plandemię to był czysty przypadek.
A za drugim razem już tak łatwo nie będzie. Za każdym razem trzeba poprzednie wydarzenie przykrywać czymś większym a ciężko znajdować coś takiego. Jakiś pomysł co by to mogło być?
że ruskie planowały jakiś blitzkrieg ale trochę im nie wyszło
@borubar, Baćka nie kontrolował sytuacji i opozycja do spółki z ukraińskim wywiadem rozwaliła im logistykę po pierwszych tygodniach a nie "trochę nie wyszło". Oddziały zostały odcięte po tym jak sprawa się rypła w pierwszym tygodniu. A zrypali ją koncertowo na własne życzenie w tym pierwszym tygodniu bo:
1. Brak powiadomienia własnych żołnierzy na kilka dni przed atakiem,że idą do ataku i ogarnięcia "szkolących się".
2.Brak weryfikacji rezerw paliwa i innych rzeczy (co to generalicja ruska nie wiedziała że ich własne wojsko rozkrada i przepija tego typu rzeczy na ćwiczeniach !?) tego czy pododdziały dostały jasne rozkazy i mapy.
3. Stare chińskie opony aut i inna prowizorka
4.Brak przygotowania na neutralizację lotnisk pod Kijowem przez samych ukraińców i brak planu awaryjnego w takim wypadku
5.Bezmyślne rozwalenie masztów komunikacyjnych 3g i 4g których potrzebowali obok ukraińców
To,że oparli się o system Era który jest zależny od infrastruktury przeciwnika to zresztą kretynizm inżynierów. Kurwa jak można było wpaść na tak idiotyczny pomysł i oprzeć na tym całą komunikację armii ?!
Główny jest taki, że to broń jednorazowego użytku, zużywając ją na mało istotne cel (aby zniszczyć kilkaset miast z których większość nie ma żadnego znaczenia) pozbawi się obrony przed groźniejszymi wrogami.
Tego typu broń przeznaczona jest wyłącznie do niszczenia celów strategicznych. Jak np lotniska, bazy wojskowe, węzły kolejowe, porty. Niszcząc przykładowo lotnisko może oberwać pobliskie miasto ale nie ulega ono całkowitemu zniszczeniu a jedynie dzielnice najbliżej lotniska. Do zniszczenia całego dużego miasta potrzeba kilku głowic to straszne marnotrawstwo, na mniejsze miasta wystarczyłaby jedna ale trzeba celować gdzieś centrum, ale takich miast są setki albo tysiące - więcej niż ilość dostępnych głowic.
Wystarczyłaby jedna na jakieś siedlisko banderowców jak Łuck na Wołyniu czy Lviv, by pokazać czym się może kończyć histeria nienawiści banderowców.
Użycie w ograniczonym zakresie np aby zniszczyć tylko kilka dużych miast też nie wchodzi w grę ze względu na to jak zareagują na coś takiego inne państwa.
Ktoś kto w dzisiejszych czasach użyje takiej broni zostanie przez pozostałe państwa atomowe uznany za niebezpiecznego i pierwszego do odstrzału.
W praktyce przy konflikcie z państwem niedysponującym bronią atomową można własnej broni atomowej użyć tylko w ostateczności, gdy wróg przełamie całą obronę konwencjonalną i np zajmie stolicę państwa.
Główny jest taki, że to broń jednorazowego użytku, zużywając ją na mało istotne cel
Rosja ma kilka tysięcy głowic. Zniszczenie stu najwiekszych miast Ukrainy oznaczałoby wyeliminowanie połowy pozostałego, nielicznego już narodu Ukrów.
Tego typu broń przeznaczona jest wyłącznie do niszczenia celów strategicznych. Jak np lotniska, bazy wojskowe, węzły kolejowe, porty. Niszcząc przykładowo lotnisko może oberwać pobliskie miasto ale nie ulega ono całkowitemu zniszczeniu a jedynie dzielnice najbliżej lotniska. Do zniszczenia całego dużego miasta potrzeba kilku głowic to straszne marnotrawstwo
Ty nadal wracasz do urojeń, że głowice termojądrowe to są takie bombki, które większej krzywdy ludziom nie robią. Skończ z iluzjami. Głowica termonuklearna w megatonach energii, to obszar o średnicy 50 km z całkowitym zniszczeniem. Jedna głowica i nie istnieje Kijów i sąsiadujące miasta - przestaje tam istnieć 3 mln ludzi w okolicy.
na mniejsze miasta wystarczyłaby jedna ale trzeba celować gdzieś centrum
Wyjdź z urojeń iluzji. Jedna głowica choćby tylko 1 MT to tyle energii, ile w 60 bombach atomowych z Hieroszimy lub Nagasaki. A głowica może mieć nawet 50 MT, bo to zależy tylko od ilości deuterku litu przeznaczonego do wywołania głównej detonacji. Detonacja pierwotna bomby plutonowej jest ta sama jako zapalnik bomby termonuklearnej. Głowica 50 MT ma 3000 razy większą energię niż te bomby USA znad Japonii. W kole o średnicy 100 km wszystko jest spalone.
Ktoś kto w dzisiejszych czasach użyje takiej broni zostanie przez pozostałe państwa atomowe uznany za niebezpiecznego i pierwszego do odstrzału.
Rosja nie użyje tego na Ukrainę ze względów humanitarnych i ze względu na promowaną ideę braterstwa narodu z całą wschodnio-południową strefą ludnościową na Ukrainie.
Realia są takie, że nikt nie użyje w odwecie na Rosję broni atomowej, gdyby Rosji przyszło do łba jej użyć. Gdyby rozwalili Warszawę w odwecie za jakieś wysłanie wojska polskiego przez Sikorskiego, to poszłyby wyrazy najwyższego oburzenia i zaraz po tym z Waszyngtonu i Brukseli popłynęłyby hasła o konieczności stabilizacji sytuacji w rozmowach pokojowych.
@DarrDarek, to czysta matematyka, zwiększanie energii wybuchu ma niewielki wpływ na obszar zniszczeń, trzeba zwiększyć energię 8 razy aby promień wzrósł 2 razy. Do tego dochodzą jeszcze przeszkody terenowe, jeśli teren nierówny to na każdą dolinę potrzeba oddzielnej bomby.
Co do liczby głowic to nadających się do użycia mają 1600 - 1700, miast jest więcej.
+około 3000 starych w magazynach ale ich nie można liczyć jako broń, one nadają się najwyżej aby odzyskać z nich materiał rozszczepialny do budowy nowych, ta broń ma krótki okres przydatności do użycia, po 10 latach od wyprodukowania generalny remont, po 20 recykling.
No i w Hieroszimie średnica spalonej ziemi to bylo ok. 6 km, a gdy zastosowana zostanie głowica 1 MT, czyli z 60 razy większą energią, to średnica spalonej ziemi wyniesie 46 km. To sporo więcej niż ma powierzchni Warszawa, Kijów i większość miast. O żadnych "dolinach" i "wzgórzach" nie ma mowy, bo głowica termonuklearna ok. 1 MT ma być detonowana na wysokości ok. 2-3 km nad celem. Wtedy nawet wysokie wzgórza miasta, które ma wzniesienia i doliny 50 m w górę i w dół, nie są żadną przeszkodą.
Jedna głowica 1 MT i nie istnieje Kijów i jego mieszkańcy i nie istnieją przyległe Browary, Bucza, Irpień i setki mniejszych miast.
@DarrDarek, pożary ciasnej zabudowy z drewna nie świadczą o wielkości zapałki która wywołała pożar.
Konwencjonalna bomba zapalająca da podobny efekt.
Niszczycielska siła bomby atomowej rozchodzi się w postaci fali uderzeniowej - pozostałe efekty działają na bardzo małą odległość.
Dlatego właśnie w Nagasaki mimo znacznie silniejszej bomby zniszczenia były mniejsze.
Odnośnie rysunku odpalanie bomby na wysokości kilku tysięcy metrów nie wywołuje fali uderzeniowej powodującej zniszczenia na powierzchni z tej prostej przyczyny że tam jest mniej powietrza. Zostało to potwierdzone nawet doświadczalnie na żywych ludziach którym zupełnie nic się nie stało mimo że stali dokładnie pod wybuchającą bombą, wystarczyły okulary spawalnicze do ochrony oczu.
Odnośnie rysunku odpalanie bomby na wysokości kilku tysięcy metrów nie wywołuje fali uderzeniowej powodującej zniszczenia na powierzchni
Lubisz żyć w urojeniach zamiast przeczytać z literatury fachowej.
Bomba 2,6 MT na New York, w kole o średnicy do 13 km szacowane 90% ofiar śmiertelnych. Tam nie zostaje nic. W kole o średnicy niemal 28 km do 50% ofiar śmiertelnych. W kole o średnicy 80 km może być jeszcze 5% ofiar śmiertelnych, takie koło jak wokół Warszawy aż do Rawy Maz, aż do Wyszkowa, Płońska.
@DarrDarek, tłumaczyłem już dlaczego to nie zadziała z wysoka ani że fala uderzeniowa nie rozchodzi się bez przeszkód nawet mały pagórek ją zatrzyma, w swoich obliczeniach najwyraźniej zignorowałeś też to że to nie jest zależność prostoliniowa, wyznaczając odległość musisz policzyć pierwiastek trzeciego stopnia. A specjalnie zwróciłem Ci na to uwagę w poprzednim komentarzu.
Chcesz polemizować z wyliczeniami specjalistów z załączonej strony, gdzie głowica detonowana na 3 km nad ziemią czyni takie spustoszenie jak wymienione? Chcesz uznać się za mądrzejszych od nich?
DarrDarek
0
Poza śmieszkami, to warto zawsze pamiętać, że Rosja w pół godziny wyeliminowałaby większość ukraińskiego narodu niszcząc do szczętu miasta Upadliny. Wystarczyłyby głowice termonuklearne wypuszczone na miasta. Wystarczyłaby jedna na jakieś siedlisko banderowców jak Łuck na Wołyniu czy Lviv, by pokazać czym się może kończyć histeria nienawiści banderowców.
Co wesołe, od ponad 3 lat na Telegramie Kijów wypuszcza jakichś głupich trolli ukraińskich, którzy ciągle wklejają tekst na różnych forach o tym, że broń nuklearna nie istnieje, że to tylko propaganda. Równie dobrze mogą udowadniać że śmierć nie istnieje, a przemielony przez banderowską nienawiść naród Ukrainy dalej żyje, tylko ponad milion z nich się nie ujawnia z życiem.
w_w
0
DarrDarek
1
Gwoli ściśłości, reżim plugawców cały czas promował jednych kiboli jako wysłanników prawdy, a jeśli jeszcze kibole byli przyjezdnymi osadnikami jak Panczenko, to już zupełnie byli najbliższymi pobratymami dla plugawego reżimu. A z kolei, ten sam reżim drugą stronę "kiboli" opluwał, zamilczał, obcinał dostępy internetowe, banował, stawiał przed sądami nędzników ze wschodnimi nazwiskami.
Taka dość nierówna rozgrywka kiboli. A jeśli, dzięki Bożemu Wsparciu, jednak ta dyskryminowana cześć kiboli wygrywa, to Chwała Bogu i czas wskazywać kłamliwym osadnikom typu panczenek, że ich czas w kraju nad Wisłą się kończy i pora, by wracali do swojej nędzy, korupcji, złodziejstwa, beznadziei.
w_w
0
DarrDarek
0
Lepiej nie wyobrażać sobie takich "zmian politycznych" by oszuści z podżegaczy wojennych, którzy już od 4 lat próbowali wysyłać Wojsko Polskie do banderowskiej Upadliny, którzy próbowali przeforsować strącanie ruskich rakiet nad Upadliną, by ci oszuści dostali nowy wiatr w żagle i by na polskich ulicach pojawiły się kurwy hycli banderowskich łapiących niewolników do busów i wywożących niewolników wagonami bydlęcymi do dziur w ziemi zwanych blindażami, by tam Polacy umierali tak jak dziś milionami umierają Mykoły i Tarasy.
A bez takich zmian, to sama "operacja specjalna" będzie się toczyła przyjętym w Moskwie scenariuszem powolnego wybicia Mykołów zdolnych do walki. Możliwe, że reżim banderowski rzuci jako ostatnie mięso armatnie ukraińskie baby łapane niewolniczo przez hycli wojenkomatu. Ale, gdy dojdzie do tego punktu, to spokojnie Rosja dojdzie do lewego brzegu Dniepru na całym biegu rzeki. Od tego punktu, to już byłaby mało szkodliwa zabawa obrzucania się wybuchowymi zabawkami przez szeroką rzekę.
Samo żydostwo i Ukraińcy z Akcji Wisła się nie wyeliminuje ze stolców władzy w Polsce. To Polacy muszą najpierw gromadnie zrozumieć, że żydostwo i Ukraińcy z Akcji Wisła obsadzało od dekad stolce nędznej władzy w Polsce. Gdy nastąpi taki solidarny przełom w postrzeganiu realiów politycznych, to Polacy poradzą sobie z oszustami z żydostwa i z Ukraińców z Akcji Wisła.
borubar
0
A za drugim razem już tak łatwo nie będzie. Za każdym razem trzeba poprzednie wydarzenie przykrywać czymś większym a ciężko znajdować coś takiego. Jakiś pomysł co by to mogło być?
borubar
0
@w_w, nigdzie nie było powiedziane że to ma być operacja 2 tygodniowa (ani 3 dniowa ani nic takiego).
To tylko są domysły na podstawie tego jak wyglądał pierwszy miesiąc tej wojny (że ruskie planowały jakiś blitzkrieg ale trochę im nie wyszło).
keeetko
0
@borubar, Baćka nie kontrolował sytuacji i opozycja do spółki z ukraińskim wywiadem rozwaliła im logistykę po pierwszych tygodniach a nie "trochę nie wyszło". Oddziały zostały odcięte po tym jak sprawa się rypła w pierwszym tygodniu. A zrypali ją koncertowo na własne życzenie w tym pierwszym tygodniu bo:
1. Brak powiadomienia własnych żołnierzy na kilka dni przed atakiem,że idą do ataku i ogarnięcia "szkolących się".
2.Brak weryfikacji rezerw paliwa i innych rzeczy (co to generalicja ruska nie wiedziała że ich własne wojsko rozkrada i przepija tego typu rzeczy na ćwiczeniach !?) tego czy pododdziały dostały jasne rozkazy i mapy.
3. Stare chińskie opony aut i inna prowizorka
4.Brak przygotowania na neutralizację lotnisk pod Kijowem przez samych ukraińców i brak planu awaryjnego w takim wypadku
5.Bezmyślne rozwalenie masztów komunikacyjnych 3g i 4g których potrzebowali obok ukraińców
To,że oparli się o system Era który jest zależny od infrastruktury przeciwnika to zresztą kretynizm inżynierów. Kurwa jak można było wpaść na tak idiotyczny pomysł i oprzeć na tym całą komunikację armii ?!
borubar
0
@DarrDarek, nie może tego zrobić z kilku powodów.
Główny jest taki, że to broń jednorazowego użytku, zużywając ją na mało istotne cel (aby zniszczyć kilkaset miast z których większość nie ma żadnego znaczenia) pozbawi się obrony przed groźniejszymi wrogami.
Tego typu broń przeznaczona jest wyłącznie do niszczenia celów strategicznych. Jak np lotniska, bazy wojskowe, węzły kolejowe, porty. Niszcząc przykładowo lotnisko może oberwać pobliskie miasto ale nie ulega ono całkowitemu zniszczeniu a jedynie dzielnice najbliżej lotniska. Do zniszczenia całego dużego miasta potrzeba kilku głowic to straszne marnotrawstwo, na mniejsze miasta wystarczyłaby jedna ale trzeba celować gdzieś centrum, ale takich miast są setki albo tysiące - więcej niż ilość dostępnych głowic.
Użycie w ograniczonym zakresie np aby zniszczyć tylko kilka dużych miast też nie wchodzi w grę ze względu na to jak zareagują na coś takiego inne państwa.
Ktoś kto w dzisiejszych czasach użyje takiej broni zostanie przez pozostałe państwa atomowe uznany za niebezpiecznego i pierwszego do odstrzału.
W praktyce przy konflikcie z państwem niedysponującym bronią atomową można własnej broni atomowej użyć tylko w ostateczności, gdy wróg przełamie całą obronę konwencjonalną i np zajmie stolicę państwa.
DarrDarek
1
Rosja ma kilka tysięcy głowic. Zniszczenie stu najwiekszych miast Ukrainy oznaczałoby wyeliminowanie połowy pozostałego, nielicznego już narodu Ukrów.
Ty nadal wracasz do urojeń, że głowice termojądrowe to są takie bombki, które większej krzywdy ludziom nie robią. Skończ z iluzjami. Głowica termonuklearna w megatonach energii, to obszar o średnicy 50 km z całkowitym zniszczeniem. Jedna głowica i nie istnieje Kijów i sąsiadujące miasta - przestaje tam istnieć 3 mln ludzi w okolicy.
Wyjdź z urojeń iluzji. Jedna głowica choćby tylko 1 MT to tyle energii, ile w 60 bombach atomowych z Hieroszimy lub Nagasaki. A głowica może mieć nawet 50 MT, bo to zależy tylko od ilości deuterku litu przeznaczonego do wywołania głównej detonacji. Detonacja pierwotna bomby plutonowej jest ta sama jako zapalnik bomby termonuklearnej. Głowica 50 MT ma 3000 razy większą energię niż te bomby USA znad Japonii. W kole o średnicy 100 km wszystko jest spalone.
Rosja nie użyje tego na Ukrainę ze względów humanitarnych i ze względu na promowaną ideę braterstwa narodu z całą wschodnio-południową strefą ludnościową na Ukrainie.
Realia są takie, że nikt nie użyje w odwecie na Rosję broni atomowej, gdyby Rosji przyszło do łba jej użyć. Gdyby rozwalili Warszawę w odwecie za jakieś wysłanie wojska polskiego przez Sikorskiego, to poszłyby wyrazy najwyższego oburzenia i zaraz po tym z Waszyngtonu i Brukseli popłynęłyby hasła o konieczności stabilizacji sytuacji w rozmowach pokojowych.
borubar
0
Co do liczby głowic to nadających się do użycia mają 1600 - 1700, miast jest więcej.
+około 3000 starych w magazynach ale ich nie można liczyć jako broń, one nadają się najwyżej aby odzyskać z nich materiał rozszczepialny do budowy nowych, ta broń ma krótki okres przydatności do użycia, po 10 latach od wyprodukowania generalny remont, po 20 recykling.
DarrDarek
0
No i w Hieroszimie średnica spalonej ziemi to bylo ok. 6 km, a gdy zastosowana zostanie głowica 1 MT, czyli z 60 razy większą energią, to średnica spalonej ziemi wyniesie 46 km. To sporo więcej niż ma powierzchni Warszawa, Kijów i większość miast. O żadnych "dolinach" i "wzgórzach" nie ma mowy, bo głowica termonuklearna ok. 1 MT ma być detonowana na wysokości ok. 2-3 km nad celem. Wtedy nawet wysokie wzgórza miasta, które ma wzniesienia i doliny 50 m w górę i w dół, nie są żadną przeszkodą.
Jedna głowica 1 MT i nie istnieje Kijów i jego mieszkańcy i nie istnieją przyległe Browary, Bucza, Irpień i setki mniejszych miast.
borubar
0
Konwencjonalna bomba zapalająca da podobny efekt.
Niszczycielska siła bomby atomowej rozchodzi się w postaci fali uderzeniowej - pozostałe efekty działają na bardzo małą odległość.
Dlatego właśnie w Nagasaki mimo znacznie silniejszej bomby zniszczenia były mniejsze.
Odnośnie rysunku odpalanie bomby na wysokości kilku tysięcy metrów nie wywołuje fali uderzeniowej powodującej zniszczenia na powierzchni z tej prostej przyczyny że tam jest mniej powietrza. Zostało to potwierdzone nawet doświadczalnie na żywych ludziach którym zupełnie nic się nie stało mimo że stali dokładnie pod wybuchającą bombą, wystarczyły okulary spawalnicze do ochrony oczu.
DarrDarek
0
Lubisz żyć w urojeniach zamiast przeczytać z literatury fachowej.
Bomba 2,6 MT na New York, w kole o średnicy do 13 km szacowane 90% ofiar śmiertelnych. Tam nie zostaje nic. W kole o średnicy niemal 28 km do 50% ofiar śmiertelnych. W kole o średnicy 80 km może być jeszcze 5% ofiar śmiertelnych, takie koło jak wokół Warszawy aż do Rawy Maz, aż do Wyszkowa, Płońska.
borubar
0
DarrDarek
0
Chcesz polemizować z wyliczeniami specjalistów z załączonej strony, gdzie głowica detonowana na 3 km nad ziemią czyni takie spustoszenie jak wymienione? Chcesz uznać się za mądrzejszych od nich?
borubar
0
Zobacz sobie Nagasaki weź taką samą bombę jak tam wybuchła i to co pokaże zupełnie nie będzie się pokrywało z obszarem rzeczywistych zniszczeń.
Poza tym tam jest więcej bzdur, po wybuch bomby nic nie odparowuje na powierzchni ziemi. Nie ma więc żadnej strefy parowania.