Tam ziemia dostająca się do rur wodociągowych to jest norma
Wodociągi tak nie działają, to nie akwedukty. Albo jest coś nie tak z pobieraniem wody, albo z procesem oczyszczania wody. Albo jakiś Ukrainiec działa - jak to mówi przysłowie: "gdzie Ruski nie może, tam Ukraińca pośle", czy jakoś tak to leciało.
@DarrDarek, problem jest z rurami które położone są byle jak, przez to często pojawiają się przecieki albo w ogóle rurociąg pęka.
Rury idą pod ziemią, gdy pojawia się dziura w rurociągu to woda pod ciśnieniem rozmywa ziemię na rzadkie błoto. Dzieje się tak długo aż ktoś z zewnątrz nie zauważy że powstało dziwnie głębokie bajoro w niespodziewanym miejscu. Wtedy wodę się zakręca aby się nie lało, gdy ciśnienie wody w rurach spadnie to woda która zebrała się w błotnym bajorze pond rurą płynie przez tą dziurę w drugą stronę, nanosząc błota do wnętrza rurociągu.
Za jakiś czas przyjeżdża ekipa, zakłada prowizoryczną łatę i puszcza się na nowo wodę która pcha to błoto dalej do kranów w domach.
Bardzo często jest tak, że namoczona ziemia + wykopy zrobione w celu załatania dziury powodują osiadanie albo przemieszczenia gruntu w pobliżu świeżo zasypanego wykopu, a to prowadzi do uszkodzenia rurociągu kilka metrów od założonej łaty i cała zabawa się po kilku dniach powtarza (szczególnie zimą jest problem z odpowiednim zagęszczeniem miejsca po wykopie gdy wykopana ziemia zamarza, potem przychodzi odwilż i się osuwa uszkadzając rurę kawałek dalej).
borubar
0
Tam ziemia dostająca się do rur wodociągowych to jest norma, wszyscy już się przyzwyczaili że z kranu często leci takie ciemnobrązowe błoto.
A jak dostaje się ziemia to i bakterie które były w ziemi nie powinny nikogo dziwić.
DarrDarek
0
Wodociągi tak nie działają, to nie akwedukty. Albo jest coś nie tak z pobieraniem wody, albo z procesem oczyszczania wody. Albo jakiś Ukrainiec działa - jak to mówi przysłowie: "gdzie Ruski nie może, tam Ukraińca pośle", czy jakoś tak to leciało.
borubar
0
Rury idą pod ziemią, gdy pojawia się dziura w rurociągu to woda pod ciśnieniem rozmywa ziemię na rzadkie błoto. Dzieje się tak długo aż ktoś z zewnątrz nie zauważy że powstało dziwnie głębokie bajoro w niespodziewanym miejscu. Wtedy wodę się zakręca aby się nie lało, gdy ciśnienie wody w rurach spadnie to woda która zebrała się w błotnym bajorze pond rurą płynie przez tą dziurę w drugą stronę, nanosząc błota do wnętrza rurociągu.
Za jakiś czas przyjeżdża ekipa, zakłada prowizoryczną łatę i puszcza się na nowo wodę która pcha to błoto dalej do kranów w domach.
Bardzo często jest tak, że namoczona ziemia + wykopy zrobione w celu załatania dziury powodują osiadanie albo przemieszczenia gruntu w pobliżu świeżo zasypanego wykopu, a to prowadzi do uszkodzenia rurociągu kilka metrów od założonej łaty i cała zabawa się po kilku dniach powtarza (szczególnie zimą jest problem z odpowiednim zagęszczeniem miejsca po wykopie gdy wykopana ziemia zamarza, potem przychodzi odwilż i się osuwa uszkadzając rurę kawałek dalej).
Sommelier
1
pentakilo
2