#nocna
Od kilku lat chodzi mi po głowie taki pomysł na biznes. Budować jachty... wzięło się to od mojego byłego Janusza biznesu który był nowobogackim pasjonatem żeglarstwa, stąd ta myśl jak by mu trochę utrzeć noska i wejść z własnymi pomysłami w jego pasję.
Niestety aby budować jachty musiał bym mieć kapitał tak jak ten mój były Janusz, tak więc muszę zarzucić tę myśl - przynajmniej na razie do póki nie znajdę legitnej roboty by zarobić pieniążki.
Ciekaw jestem czy w dalekiej (bardzo dalekiej) przyszłości (być może nawet nie przyszłości ludzkości) pojawią się pasjonaci budujący swoje jachty kosmiczne. Próg wejścia na pewno zdecydowanie większy niż dla jednostek wodnych, ale z pieniędzmi, pasją i wiedzą / know how, nic nie jest nie możliwe.
Tak jak ten dzieciak Golf Manor który zrobił reaktor jądrowy w garażu. Można? Można... no co najmniej, że komuchy zabronią.
Od kilku lat chodzi mi po głowie taki pomysł na biznes. Budować jachty... wzięło się to od mojego byłego Janusza biznesu który był nowobogackim pasjonatem żeglarstwa, stąd ta myśl jak by mu trochę utrzeć noska i wejść z własnymi pomysłami w jego pasję.

Niestety aby budować jachty musiał bym mieć kapitał tak jak ten mój były Janusz, tak więc muszę zarzucić tę myśl - przynajmniej na razie do póki nie znajdę legitnej roboty by zarobić pieniążki.
Ciekaw jestem czy w dalekiej (bardzo dalekiej) przyszłości (być może nawet nie przyszłości ludzkości) pojawią się pasjonaci budujący swoje jachty kosmiczne. Próg wejścia na pewno zdecydowanie większy niż dla jednostek wodnych, ale z pieniędzmi, pasją i wiedzą / know how, nic nie jest nie możliwe.
Tak jak ten dzieciak Golf Manor który zrobił reaktor jądrowy w garażu. Można? Można... no co najmniej, że komuchy zabronią.
DarrDarek
1
Realnie, za mały ciąg daje "żagiel" w kosmosie. Nigdzie tym nie doleciałoby się w rozsądnym czasie - dziesiątku lat by trochę się rozpędzić. Mało tego, wektor kierunku dawany przez światło gwiazdy jest tylko jeden - oddalanie się od gwiazdy. Nie ma mowy o manewrowaniu w kosmosie i o powrocie przy korzystaniu z "żagla". Wreszcie, bezbrzeżna pustka kosmosu nieprzyjazna do życia. Gdyby ktoś mieszkał nad jakimś burym morzem a setki km wzdłuż brzegu byłyby tylko odpychające plaże bez życia z czarnego pumeksu, wówczas może by i pływał swoją żaglówką raz w jedną nieprzyjemną stronę, raz w drugą nieprzyjemną stronę, może by i 100 km dalej gdzieś wysiadł na czarny brzeg by zaraz wrócić na żaglówkę, ale na takim nieprzyjemnym akwenie wróciłby szybko do siebie i zaprzestał żeglowania w nieprzyjaznym, złym środowisku.
Andrzej_Zielinski
0
Są jeszcze dwie opcje. Żagiel jako źródło energii - czyli panele solarne zasilające statek. Im większa powierzchnia tym lepiej sprawdzają się w granicach układu słonecznego (w przestrzeni międzygwiezdnej może być różnie). Obecnie rozwiązanie z którego korzystają satelity czy stacja ISS.
Druga opcja. Żagiel jako silnik / radiator. Urządzenie w które trzeba włożyć energię by statek się poruszał. Wielka powierzchnia żagla dawała by większą moc (relatywnie do klasycznych silników) przy poruszaniu jednostki. Jako radiator lepiej można by sterować zarządzaniem ciepłem (próżnia jest izolatorem).
Oczywiście na razie to koncepcje sci-fi, ale cholera wie co będzie w dalekiej przyszłości.
DarrDarek
1
A, panele PV to już nie jest żaden tam żagiel. Żagiel dający pojedyncze może dziesiątki niutonów ciągu od wiatru słonecznego musiałby miec powierzchnię milionów m2.
Gdy mówimy o panelach tysiące razy mniejszych, to nie jest to żaden żagiel a panele słonczne. Oczywiście, po skierowaniu energii na silnik jonowy wyrzucający gramy materii w postaci jonów, to już robi się silnik rakietowy, ale to są zbyt małe wartości ciągu, by to cokolwiek realnie dało. W odległości Jowisza to już w ogóle przestaje dawać ciąg, bo tam moc paneli maleje 30-krotnie. A w przestrzeni kosmicznej poza układem gwiezdnym moc paneli spada do zera.
Równe zero.
Chyba tylko satelity Muska mają silnik jonowy, gdzie jest minimalny ciąg na podnoszenie toru orbitalnego. Energia pobierana z paneli PV. To tylko takie minimum do utrzymywania orbity zanim się nie wyczerpie materia do wyrzutu rakietowego.
Znów, radiator to nie jest żagiel. Można sobie wyobrazić stałą konstrukcję z rurek, gdzie jest czynnik gazowy rozpraszający ciepło po radiatorze. To w ramach pomysłu wynoszenia elektrowni cieplnej w przestrzeń kosmiczną, gdzie od razu jest problem z emisją ciepła odpadowego. Całość to takie mało wartościowe rozważania, dlatego nikt realnie nawet nie myśli o wynoszeniu elektrowni cieplnej w przestrzeń kosmiczną. A sjens-fikszyn zostawiane jest bajkopisarzom.
rencista
1
Andrzej_Zielinski
0
Co do przyszłości jak najbardziej. Pewnie będzie... tylko, że jeszcze z 3 razy wrócimy do epoki kamienia łupanego. Droga do utopii jest długa i zawiła, a na razie jesteśmy na zakręcie gdzie NWO, Klub Rzymski, WEF i inne satanistyczne ścierwo domaga się redukcji populacji planety. I obawiam się, że to jeszcze za naszego życia.
rencista
1
Może polatamy kosmicznymi żaglowcami.