"internauci som toksyczni" przewrażliwione mentalne manlety nie powinny włączać sobie internetu dla dorosłych ludzi, tylko puścić sobie jakąś bajkę Disneya. Na takiej samej zasadzie z koncertów muzycznych, barów nocnych, a nawet juwenaliów nie robi się monitorowanych piaskownic obitych pianką amortyzującą.

Wiem że ten argument to kolejny "argument wyjęty z dupy (TM)" byle tylko jakoś wytłumaczyć niszczenie jednego z najlepszych wynalazków ludzkości - apropo - jakość internetu pada na ryj precyzyjnie w momencie kiedy zaczął się popularyzować najpierw wśród normików, a potem wśród 3 świata
Już prędzej widzę podzielenie internetu na 2 części

Wiem że ten argument to kolejny "argument wyjęty z dupy (TM)" byle tylko jakoś wytłumaczyć niszczenie jednego z najlepszych wynalazków ludzkości - apropo - jakość internetu pada na ryj precyzyjnie w momencie kiedy zaczął się popularyzować najpierw wśród normików, a potem wśród 3 świata
Już prędzej widzę podzielenie internetu na 2 części
1. bezpieczny, przyjazny, inkluzywny internet, stosowanie poprawnych zaimków gdzie wszyscy dostają piątkę z plusem i buziaka w czoło (realnie ideologiczny terror)
2. ten normalny internet który znamy już od lat 90 - chcesz respektu - zdobądź go mięczaku. Nie chcesz widzieć jakichś treści - nie oglądaj ew. zbanuj sobie userów albo tagi.
benethor
1
No chyba że żydowski skowyt na widok spadających słupków ruchu na "platformach" będzie zbyt głośny, to wtedy sie z tego po prostu wycofają.
Andrzej_Zielinski
0
Zerknijmy na początki internetu (dla nas wczesne lata 2000 - na zachodzie trochę wcześniej). Normalny Kowalski nie ma netu, nawet za bardzo nie wie co to takiego. To firmy telekomunikacyjne biją się o klienta. Mają wiedzę co jak zrobić, mają infrastrukturę i mają zachętę finansową do podłączenia Kowalskiego do sieci.
Cały proces wdrożenia internetu wyszedł od silnych instytucji z zasobami.
Czy w obecnych warunkach, słabi i podzieleni ludzie którzy "będą mieć internet" ale z politycznym kagańcem na pysku, będą w stanie oddolnie stworzyć inicjatywy wolnej sieci? Tak bez środków, tak bez instytucji, bez prospektu na zysk?
Ludzie są leniwi i oportunistyczni, więc nie wróżę tu przyszłości.
benethor
1
kusanagi
0
Stosuję tutaj analogię "rozmowy z przyjaciółmi" - nikt nie daje jebania co sobie gadacie między prywatnymi przyjaciółmi, nawet w takich lewackich zamordyzmach jak UK* - na tej samej zasadzie powinien być internet - jak nie publiczny to są zawsze niepubliczne grupy dyskusyjne na zasadzie "jesteś wrażliwym wegetarianinem, nie wchodzisz do burgerhouse"
Albo inaczej: taki zamach na wolność słowa = demokracja przestaje oficjalnie robić sens, skoro nie mogę mieć własnego zdania i dyskutować z innymi - to demokracja jest jak posypany brokatem korytarz w rzeźni prowadzący do tej samej maszynki do mielenia.
Zachodnie demokracje stają się nawet czymś gorszym od wschodnich komunizmów - bo tamci chociaż nie mają złudzeń że żyją w totalitarnym gównie - a u nas pajace wykrzykują "DE MO KRA CJA, KON STY TU CJA"
*(jeszcze nie zaczęli im instalować kamer wewnątrz domów)
benethor
0
kusanagi
0
Sam temat jest ciekawy, bo tak jakby wracają trochę lata 90 - czasy gdzie na bazarze mogłeś kupić sobie dyskietki z filmami, książkami - albo coś w stylu actionmag (tak z tej gazety (hehe) cd-action ) - normalne strony internetowe z contentnem offline gdzie czytelnicy produkowali sobie bieda blog posty wysyłane mailem.
http://www.youtube.com/watch?v=W04H4icPzIE
Ale i tak uważam że to błędna droga - ogromną siłą zachodu w paradygmacie libertariańskim (jako pozytywnej siły generatywnej tworzacej nowe idee w warunkach dobrobytu i pokoju) ciągle jest możliwość swobodnej dyskusji publicznej w tym swobodnej dobrowolnej wymiany informacji i ścierania się różnych punktów widzenia (najwyżej sobie wrzucisz dany tag lub autora na czarnoliste jak już serio nie będziesz miał do niego siły)