@kusanagi, niby heheszki, ale częściowo to prawda.

Ludzie nie mogą mieć dzieci, idą do kliniki in-vitro, z tego rodzą się dzieci, które często są obciążone genetycznie tym samym problemem - i też będą uzależnione od in-vitro. Jeżeli taki trend utrzymałby się dłużej to dziedziczone geny, które odpowiadają za bezpłodność będą coraz bardziej powszechne w populacji, a demografia będzie w dużej mierze zależeć od podmiotów zewnętrznych.
@HerbaMate,

1. Nie każdy problem z płodnością jest dziedziczny.

2. W przypadku genetycznych przyczyn można badać zarodki metodami PGD i selekcjonować te wolne od wad.

3. Nawet jeśli częśc osób z genetyczną bezpłodnością przekaże swoje geny, skala jest znikoma w porównaniu do całej populacji. Czynniki środowiskowe (styl życia, wiek) mają o wiele większy wpływ na płodność.
@Socjaldemokrata,

1. Nie każdy problem z płodnością jest dziedziczny.


Nikt tak nie twierdzi

2. W przypadku genetycznych przyczyn można badać zarodki metodami PGD i selekcjonować te wolne od wad.


Można, ale się tego nie robi

3. Nawet jeśli częśc osób z genetyczną bezpłodnością przekaże swoje geny, skala jest znikoma w porównaniu do całej populacji. Czynniki środowiskowe (styl życia, wiek) mają o wiele większy wpływ na płodność.


A jednak natężenie wadliwego genu (który w naturze nie ma prawa przetrwać) w ogóle populacji będzie rosło.
@HerbaMate, no właśnie, ciekawy wątek. Rozmawiając z koleżanką zajmującą się szpitalną rehabilitacją małych dzieci, ta mówi, że nie dość, że rodzi się mało, to jeszcze jest to coraz słabszy materiał. "Dzieci są coraz słabsze" - mówi, a następnie, wskazuje za jedną z przyczyn wcześniactwo, gdzie tak uratowane dzieci często replikują kolejne wcześniaki. Same wcześniaki mają też mieć szereg problemów również w życiu dorosłym, także w sferze społecznej, co ma być wynikiem braku kontaktu z matką po urodzeniu. Generalnie technologia pozwala na ratowanie coraz trudniejszych przypadków, a z drugiej strony długoterminowe badania wskazują na osłabianie w ten sposób materiału populacyjnego.

Trudna sytuacja, zwłaszcza dla konserw, które z jednej strony mówią, że każde życie poczęte warte jest uratowania, a z drugiej marudzą, że gnuśniejemy jako ukoronowanie stworzenia.
@Emrys_Vledig, O tak, to jest gigantyczny problem etyczny. Z jednej strony ratowanie każdego życia za wszelką cenę, a z drugiej strony coraz więcej wadliwych genów w populacji. Tutaj nie ma łatwych odpowiedzi. Można jedynie liczyć na to, że strategia ratowania każdego życia, będzie na tyle silnym motorem rozwoju medycyny, że ta upora się ostatecznie z wadami genetycznymi.
@HerbaMate, no ale sam wiesz, że te uporanie się z wadami genetycznymi jest odbierane jako zamach na naturę i bożą wolę. Mam też obawę, że eugenika wróci właśnie pod postacią "naprawy" i "nowej jakości". Ba, kto wie czy za jakiś czas nie będzie trzeba mieć urzędowego kwitu z NFZ i ubezpieczalni na pukanie z efektem przekazania życia.
@Emrys_Vledig, Tak, dlatego tutaj nie ma łatwych odpowiedzi. KK zawsze wyznaczał pewne granice i tutaj też będzie je musiał sprecyzować. Na pewno selekcja genetyczna będzie czymś niedopuszczalnym, ale już terapia genowa prawdopodobnie stanie się możliwą opcją.
@HerbaMate, ale kto za to zapłaci? Widzisz ile na necie jest zbiórek na beznadziejne, przewlekłe przypadki chorych dzieci, których leczenie kosztuje miliony w prywatnych klinikach. Pewnie docelowo pojawi się polityka abortowania takich przypadków jeszcze w pierwszym trymestrze z dopuszczalnym i akceptowalnym konsensusem medycznej pomyłki. Zwykły człowiek będzie pewnie musiał brać to na wiarę, albo rodzić w konspiracji.
@Emrys_Vledig, To już zależy od stopnia rozwoju medycyny. Dzisiaj terapia genowa przeciw SMA kosztuje 9 mln zł, a może za 30 lat będziesz sobie mógł zamówić w aptece tabletki, które ci wykasują gen odpowiadający za predyspozycję do tycia, albo uzależnień?
@HerbaMate, zobaczymy. Ale generalnie mam nadzieję, że nie dożyję czasów, gdzie każda aktywność będzie wysyłana do ubezpieczyciela, lekarza i urzędnika.
@HerbaMate, tutaj "niebezpiecznie" wchodzimy w temat wpływu technologii na biologię człowieka i eugenikę którą zdemonizowano po całości. "Niebezpiecznie" bo brainlety ignorując ten temat ściągają na siebie katastrofę i tak i tak - no moze to będzie problem prawnuków albo tych co będą za 100 lat - "ja będę miał ciepły stołek do pierdzenia na emeryturce" - typowa mentalność dla amerykańskich zlewaczałych boomerów którzy nagromadzili absurdalne assety w swoim portfelu inwestycyjnym - tylko żaden nie zada sobie pytanie jak to przetransferuje do zaświatów ani komu to sprzeda, bo przecież nie swoim własnym dzieciom na żymiański procent.

Normalnie (bazowy pre-cywilizacyjny stan ludzkości) powinno być tak że rodzi się 10 dzieciaków, 7 odpada a 3 najsilniejsze wywierają presję na silne zdrowie - cywilizacyjny (bez zrzucania noworodków ze skały) mechanizm powinien być minimum "zachęcamy najbardziej wartościowych + najzdrowszych do rozmnażania się" i zniechęcania do potomstwa całej reszty (nawet tradycyjny mechanizm "kto nie pracuje ten nie je" to pośrednio zapewniał - teraz żreć z socjału mogą bezrobotni, a więc czesto patologia).

Nie mówię że mamy eksterminować słabych (społeczny darwinizm, prawo silniejszego) ale tak naprawdę słabi wyeksterminują się sami w przewidywalnej perspektywie czasowej, jak już zażrą tą część społeczeństwa która generowała coś dodatniego i cofną się do czasów przed funkcjonującą cywilizacją.

Ludzie słabi genetycznie ciągle moga oczywiście generować dodatnią wartość (człowiek sparalizowany w dół i tak będzie pracował umysłowo, ślepy popracuje jako muzyk czy masażysta, głuchy w magazynie, człowiek chorowity znajdzie sobie lżejsza pracę, człowiek który genetycznie wyhoduje sobie raka w wieku 40 lat może zostać uleczony), ale chodzi o skumulowanym efekt statystyczny - populacja poradzi sobie jak ktoś się rozmnoży kto tam genetycznie będzie miał predyspozycje do dość poważnych chorób - ważne żeby wymieszał geny z zdrowym człowiekiem tak aby z czasem topniał % udział danej choroby w społeczeństwie.

W praktyce mamy: najbardziej wartościowi członkowie społeczności zarzynają się robiąc PKB, patola mnoży się bez limitów korzystając z socjału czyli z tego co wypracuje 1 grupa.

Ja mówię wprost: niektóre mechanizmy socjalizmu wprost powodują ten efekt i "nasze" elity o tym wiedzą, bo ja nie uważam ludzi którzy mają decyzyjność nad tym światem za debili (debilami może być polityczne mięso armatnie któremu można nawet wmówić samoutylizację poprzez antynatalizm, konsumpcję).

No i oczywiście - kobiety powinny RODZIĆ i to LICZNIE dzieci jak są młode a nie stare - a obecna ekonomia (postkultura etc) do tego silnie zniechęca - wysyłanie dziewczyn na studia (w domyśle żeby potem przesrały sobie lata na "robieniu kariery" i wirtualnej waluty) to zbrodnia na genetyce populacji.
@kusanagi,
No i oczywiście - kobiety powinny RODZIĆ i to LICZNIE dzieci jak są młode a nie stare - a obecna ekonomia (postkultura etc) do tego silnie zniechęca - wysyłanie dziewczyn na studia (w domyśle żeby potem przesrały sobie lata na "robieniu kariery" i wirtualnej waluty) to zbrodnia na genetyce populacji.


O to to. Po trzydziestce drastycznie rośnie ryzyko rodzenia dzieci z wadami letalnymi. W normalnie działającym społeczeństwie kobiety powinny zacząć rodzin w okolicy 20 roku życia i w ciągu tych 10-15 lat urodzić śr. 5 żywych dzieci. Dokładnie tak to wygląda obecnie u jeszcze dzikich plemion i tak to wyglądało u wszystkich ludzi przez setki tysięcy lat. Te 10-15 dzieci w rodzinie to anomalia XIX i XX wieku (więcej kalorii, higiena, medycyna itd.), ciało kobiety nie jest przystosowane do takiego przebiegu.
@HerbaMate, Częściowo to też prawda. Ludzie nie mają dzieci, więc dobry wujek państwo otwiera granicę i wpuszcz jak popadnie inżynierów i lekarzy. A ci nie mają problemu z robieniem dzieci, siedząc na bogatych zasiłkach z pieniędzy tych co dzieci nie mają.