Za komuny bądź jakieś 25-30 lat temu, czyli dawno, był w jakimś periodyku nawet opis jak zrobić taki samolocik z wytłumaczeniem, że muchy muszą być złapane żywe, a dopiero w krótkim pobycie w słoiku w zamrażarce mają się zrobić trochę mniej ruchliwe by je można przykleić do "samolotu". I to miało ponoć latać na naturalnym napędzie. Szukałem tego opisu, ale dziś chyba wycinają z google takie opisy "męczenia zwierząt" (choć opisy wyjmowanych w trakcie aborcji ciałek małych dzieci da się znaleźć bez problemu).
DarrDarek
2
Za komuny bądź jakieś 25-30 lat temu, czyli dawno, był w jakimś periodyku nawet opis jak zrobić taki samolocik z wytłumaczeniem, że muchy muszą być złapane żywe, a dopiero w krótkim pobycie w słoiku w zamrażarce mają się zrobić trochę mniej ruchliwe by je można przykleić do "samolotu". I to miało ponoć latać na naturalnym napędzie. Szukałem tego opisu, ale dziś chyba wycinają z google takie opisy "męczenia zwierząt" (choć opisy wyjmowanych w trakcie aborcji ciałek małych dzieci da się znaleźć bez problemu).