Dziś okazuje się, że Edgar Welch w szczegółach się mylił, bo Comet Ping Pong to była najzwyklejsza pizzeria, ale intuicje miał bardzo dobre. Tylko niewłaściwie ocenił profil polityczny pedofilskich elit: nie są one liberalne, tylko tolerancyjne i otwarte na ludzi o dowolnych poglądach, pod warunkiem że ci ludzie mają dużo pieniędzy, władzy lub wpływowych znajomych.
Oczywiście nie wszyscy znajomi Epsteina - miliarderzy, politycy, profesorowie, dyplomaci, prawnicy, prezydenci, premierzy, reżyserzy - razem z nim wykorzystywali kilkunastoletnie dziewczęta. Znakomita większość z nich nie jest pedofilami. Ale wszyscy wiedzieli, że Epstein wykorzystuje nieletnie dziewczęta - bo w 2008 roku został za to skazany prawomocnym wyrokiem i odsiedział go.
Przyjaźnili się z Epsteinem, dlatego że miał potężnych i wpływowych znajomych albo dlatego że załatwiał im „dziewczyny" (pełnoletnie). Był absolutnie niezastąpiony, co - jeśli się chwilę zastanowić - jest zupełnie zrozumiałe. No bo jak miliarder taki jak Bill Gates, szef Microsoftu, filantrop ratujący życie milionom dzieci w Afryce, ma się umówić z prostytutką? Nie poprosi przecież swojej asystentki czy asystenta o pomoc, to byłoby niezręczne i kompromitujące. Nie będzie sam wydzwaniał do dziewczyn, które ogłaszają się w internecie, bo przecież to może być jakiś scam, a losowa dziewczyna może narobić problemów.
Załatwiał dziewczyny (najczęściej z Rosji), które selekcjonował nie tylko pod względem urody, ale również stabilnego charakteru. A przy tym był kulturalny, dyskretny, należał do tego samego kręgu, był kawiarnianym erudytą i można z nim było porozmawiać o wszystkim (komicznie pseudointelektualne rozmowy Epsteina ze Stevem Bannonem, szefem pierwszej kampanii wyborczej Trumpa, zaplątały się do odtajnionych akt sprawy i można je teraz oglądać na YouTube - polecam!).
Odpada również żenujący moment zapłaty za seks - przecież Bill Gates i jemu podobni nie wręczali pieniędzy Epsteinowi ani tym bardziej jego dziewczynom. Odwdzięczali się kiedy indziej, niejako przy okazji: podpowiadali, w co i kiedy zainwestować na giełdzie albo płacili mu za „doradztwo finansowe".
Itd itp nie chce mi się całego artykułu kopiować bo za dużo reklam i tylko po kawałku mogę.
@reflex1, wszystko spoko, tylko to dalej ci sami ludzi, którzy mówią, że mam się podpisać odciskiem palca, zeskanować oko, a moje finanse powinny być transparentne dla władzy, bo uczciwy się niczego nie boi.
@Emrys_Vledig, Tu pełna zgoda ale tytuły w GW to nie są opinie dziennikarzy tylko najczęściej cytaty kogoś, umieszczone w artykule albo zbitek słów mający wywołać reakcje i klik w artykuł. I tak jest nie tylko w GW. Większość jak nawet nie wszystkie portale robią takie zabiegi. Teraz wszędzie liczą się kliki, like’i czy jak to tam się teraz nazywa. Ale akurat GW ma też bardzo krytyczne artykuły na każdą ze stron politycznych. Co o niektórych portalach powiedzieć nie można. I jakby co, to mam jeszcze miesiąc dostępu do płatnych treści GW, to daj znać co Ci skopiować.
ale tytuły w GW to nie są opinie dziennikarzy tylko najczęściej cytaty kogoś, umieszczone w artykule albo zbitek słów mający wywołać reakcje i klik w artykuł. I tak jest nie tylko w GW.
a kto je zatwierdza?
poza tym to jest usprawiedliwienie na przedrukowywanie cytatów przykładowo z "mein campf"? słaby ten twój argument.
oprócz tego gratuluję finansowego wspierania gwiazdy śmierci, doskonała robota towarzyszu
„oprócz tego gratuluję finansowego wspierania gwiazdy śmierci, doskonała robota towarzyszu”
Ja w przeciwieństwie do Ciebie (chociaż poprawnie w Twojej nomenklaturze, to Wam) towarzyszu nie mówię na co macie wydawać swoje pieniądze. Tak więc komuchu, wara od moich pieniędzy.
@reflex1, o rzetelności GW nie musisz mnie przekonywać, bo wiem, że jej nie ma. Kiedyś, jak jeszcze miałem lewicowo - liberalne przekonania (przeszły mi po pomieszkaniu w czasie mojej pierwszej emigracji w Szwecji, Danii i Szkocji) to GW czytywałem i nawet wtedy zauważyłem, że wyższościową postawą pseudointeligencką próbują wybronić największe świństwo. Co do nagłówków, to wiadomo, że sugerują one często coś innego niż zawiera treść, ale też nie ma co GW oszczędzać, bo kto jak nie oni chętni zawsze byli do oceniania swoich oponentach po pozorach, tworząc paniki moralne. Sam mój wpis raczej był humorystyczny, niż analizujący postawę GW wobec Epsteina, ale to jest gość, którego GW mogłaby bronić robiąc różne fikołki racjonalizujące sytuację, co też wynika z przytoczonego przez Ciebie artykułu; gdzie piszą, że przecież tak poważny gość jak Bill Gates, kiedy chce zjeść poza domem, nie będzie osobiście dzwonić do restauracji. Ot, można się rozejść, to był tylko taki konsjerż do spraw wstydliwych.
---
Sry, że odpisuję teraz ale kilka dni na wycieczce byłem.
Krystyna Romanowska: Niełatwo było panią namówić na rozmowę o Epsteinie.
Agata Bielik-Robson*, filozofka: Dziwi to panią? Każde słowo wypowiedziane na jego temat natychmiast podlega moralnej ocenie. Jeśli ktoś próbuje zachować sceptycyzm i nie dołącza do – moim zdaniem – zbyt pochopnego, totalnego potępienia, nie tyle samego Epsteina, bo to postać bezsprzecznie odrażająca, ile całej kultury, która rzekomo miała go „wyprodukować", od razu naraża się na oskarżenie o relatywizm albo brak wrażliwości.
Krąg oburzenia narasta jak kula śniegowa. I w osobach ostrożniejszych, takich jak ja, budzi to pokusę milczenia – nie zabierać głosu wcale, by nie zostać wciągniętym w logikę natychmiastowego osądu.
Szczególnie to ostatnie zdanie. Jak chcesz to Ci cały artykuł wkleję.
@reflex1, nie dzięki. Już tego wstępniaka źle mi się czyta, bo zachodzi relatywizmem. W sensie jak widzę co oni tu starają się robić. Jakby takie kwity zaleziono na przeciwnika ideowego GW, to nie zataczano by takich kółek, tworząc przestrzeń do wielowektorowego spojrzenia na, wszak jeden kierunek tej sprawy.
dzin
0
dzin
1
reflex1
3
Dziś okazuje się, że Edgar Welch w szczegółach się mylił, bo Comet Ping Pong to była najzwyklejsza pizzeria, ale intuicje miał bardzo dobre. Tylko niewłaściwie ocenił profil polityczny pedofilskich elit: nie są one liberalne, tylko tolerancyjne i otwarte na ludzi o dowolnych poglądach, pod warunkiem że ci ludzie mają dużo pieniędzy, władzy lub wpływowych znajomych.
Oczywiście nie wszyscy znajomi Epsteina - miliarderzy, politycy, profesorowie, dyplomaci, prawnicy, prezydenci, premierzy, reżyserzy - razem z nim wykorzystywali kilkunastoletnie dziewczęta. Znakomita większość z nich nie jest pedofilami. Ale wszyscy wiedzieli, że Epstein wykorzystuje nieletnie dziewczęta - bo w 2008 roku został za to skazany prawomocnym wyrokiem i odsiedział go.
Przyjaźnili się z Epsteinem, dlatego że miał potężnych i wpływowych znajomych albo dlatego że załatwiał im „dziewczyny" (pełnoletnie). Był absolutnie niezastąpiony, co - jeśli się chwilę zastanowić - jest zupełnie zrozumiałe. No bo jak miliarder taki jak Bill Gates, szef Microsoftu, filantrop ratujący życie milionom dzieci w Afryce, ma się umówić z prostytutką? Nie poprosi przecież swojej asystentki czy asystenta o pomoc, to byłoby niezręczne i kompromitujące. Nie będzie sam wydzwaniał do dziewczyn, które ogłaszają się w internecie, bo przecież to może być jakiś scam, a losowa dziewczyna może narobić problemów.
Załatwiał dziewczyny (najczęściej z Rosji), które selekcjonował nie tylko pod względem urody, ale również stabilnego charakteru. A przy tym był kulturalny, dyskretny, należał do tego samego kręgu, był kawiarnianym erudytą i można z nim było porozmawiać o wszystkim (komicznie pseudointelektualne rozmowy Epsteina ze Stevem Bannonem, szefem pierwszej kampanii wyborczej Trumpa, zaplątały się do odtajnionych akt sprawy i można je teraz oglądać na YouTube - polecam!).
Odpada również żenujący moment zapłaty za seks - przecież Bill Gates i jemu podobni nie wręczali pieniędzy Epsteinowi ani tym bardziej jego dziewczynom. Odwdzięczali się kiedy indziej, niejako przy okazji: podpowiadali, w co i kiedy zainwestować na giełdzie albo płacili mu za „doradztwo finansowe".
Itd itp nie chce mi się całego artykułu kopiować bo za dużo reklam i tylko po kawałku mogę.
Emrys_Vledig
5
reflex1
0
PostironicznyPowerUser
0
a kto je zatwierdza?
poza tym to jest usprawiedliwienie na przedrukowywanie cytatów przykładowo z "mein campf"? słaby ten twój argument.
oprócz tego gratuluję finansowego wspierania gwiazdy śmierci, doskonała robota towarzyszu
reflex1
0
„oprócz tego gratuluję finansowego wspierania gwiazdy śmierci, doskonała robota towarzyszu”
Ja w przeciwieństwie do Ciebie (chociaż poprawnie w Twojej nomenklaturze, to Wam) towarzyszu nie mówię na co macie wydawać swoje pieniądze. Tak więc komuchu, wara od moich pieniędzy.
PostironicznyPowerUser
0
Emrys_Vledig
1
---
Sry, że odpisuję teraz ale kilka dni na wycieczce byłem.
reflex1
1
Krystyna Romanowska: Niełatwo było panią namówić na rozmowę o Epsteinie.
Agata Bielik-Robson*, filozofka: Dziwi to panią? Każde słowo wypowiedziane na jego temat natychmiast podlega moralnej ocenie. Jeśli ktoś próbuje zachować sceptycyzm i nie dołącza do – moim zdaniem – zbyt pochopnego, totalnego potępienia, nie tyle samego Epsteina, bo to postać bezsprzecznie odrażająca, ile całej kultury, która rzekomo miała go „wyprodukować", od razu naraża się na oskarżenie o relatywizm albo brak wrażliwości.
Krąg oburzenia narasta jak kula śniegowa. I w osobach ostrożniejszych, takich jak ja, budzi to pokusę milczenia – nie zabierać głosu wcale, by nie zostać wciągniętym w logikę natychmiastowego osądu.
Szczególnie to ostatnie zdanie. Jak chcesz to Ci cały artykuł wkleję.
Emrys_Vledig
0