Cała ideologia lewicowa polega na założeniu że ludzie którzy popierają lewicę ale nie są w strukturach władzy:

nasi zwolennicy nie zauważą / są zbyt zaślepieni ideologicznie / są zbyt durni / nadzieja że dostanę się do koryta / mi się upiecze i się urządzę w tym kurwidołku


Prawica daje prostą ofertę dla całego społeczeństwa:

uczciwie pracujesz/posiadasz/decydujesz/kontrolujesz. Nie pracujesz - nie masz nic


Zdjęcie



1. USA ostatni raz kiedy były jeszcze dość uczciwe prawicowe ekonomiczne warunki to był XX wiek

2. korporacje częściowo faktycznie stosują zasadę "kapitał nie ma narodowości" - korporacje nie identyfikują się ze zwykłymi amerykanami/niemcami etc - one identyfikują się z grupą władzy politycznej

3. ergo zachodni kapitalizm to nie "kapitał ma narodowość" tylko "kapitał identyfikuje się z własną grupą elit"

4. Lewica krytykuje korporacje - ale pozwala im swobodnie działać kosztem społeczeństwa.

Prawica krytykuje korporacje - ale pozwala im swobodnie działać kosztem społeczeństwa.



Dlaczego ciężko przełożyć 1:1 to jak zachowują się korporacje w USA a w Polsce?

inaczej działają w swoim macierzystym kraju (nie narusza się interesów/polityki państwa macierzystego, dozwolone jest naruszanie interesów obywateli państwa macierzystego) a inaczej w skolonizowanym (Polska: typowy neokolonializm, wyprowadzanie zysków NAWET kosztem państwa)

6

@kusanagi, zgadzam się z większością, ale najpierw żeby to miało ręce i nogi trzeba zidentyfikować:

Prawica czyli kto? plus przykłady?

Czy prawica/lewica jest definiowana przez działania czy przez telewizyjne plakietki?

Wg mnie prawica/lewica/you name it definiuje się sama przez to co robi.

Ergo jeśli masz partie która definiowana jest jako prawica a realizuje lewicową agendę JEST lewicą.

Skąd się bierze u Ciebie, to moja diagnoza, takie stanowisko, które rysuje się w prawie każdym wpisie tj korporacje czerpią zyski z biednych ludzi układając się z prawicowymi rządami.

Tutaj stop

Warto cofnąć się dlaczego wśród elit korporacyjnych i polityków pojawia się taka symbioza? Bo politycy mają wpływ na te biznesy, a skoro mają to korporacyjne elity chcą mieć wpływ na polityków. To chyba stare jak świat

Co jest rozwiązaniem? Możliwe odcięcie(i nie ulega dla mnie wątpliwości, że to nie jest możliwe w 100%, ba pewno nawet w dużo mniejszym stopniu nie jest) tyle ile się wpływu polityków na gospodarkę. Jeśli takiego wpływu nie ma, cały sens tej polityczno biznesowej symbiozy traci sens, lub jest on mocno zredukowany

Wracając do prawicy/lewicy

Prawica, wierząc w indywidualizm obywatela ogranicza wpływ państwa na gospodarkę, redukuje punkty styku biznesu i polityki

Jeśli tego nie robi, upraszczając, to żadna to prawica. Mówimy wtedy o malowanym lisie, boogeymanie dla mas, sztucznej dychotomii. I wracając do Twoich ciekawych wpisów - ja mam wrażenie że Ty ulegasz plakietkom
@Dps, 1. miałem oczywiście na myśli autentyczną prawicę której identyfikacja wynika z działań np. autentycznym prawakiem jest Jacek Hoga - wszystko co robi za tym przemawia - jego praca/fundacja na rzecz narodu, jego działalność edukatorska, jego liczna rodzina.

2. lewica i pseudoprawica (neokonserwatysci) - typowo w systemie dwupartyjnym - skaczą sobie do gardeł a potem robią identyczne rzeczy

3. duży poważny biznes istniejący w jakiejś izolacji od polityki to ogromna bzdura i kłamstwo. Silniejsze kraje jak Niemcy za pośrednictwem polityki dosłownie dyktują nam warunki biznesowe. "Polscy" politycy za pośrednictwem biznesu tworzą określone warunki dla populacji - przykładowo spęd ludzi z mniejszych miejscowości do miast (bo tylko tam jest praca zarobkowa, zostajesz na zadupiu to gnijesz)

4. libertarianie ekonomiczni rozrysowali bajkową wizję w którą chcą wierzyć, bez żadnych "graczy interesu" którzy od teraz mogą sobie spokojnie i skrycie wpływać na cały cyrk "no bo wolny ryneg" czy tam "gapitał nie ma narodowoźdźi"



jakby po komunistycznemu "my wam zrobimy raj" a potem wygolili ludzi nawet z ziarna na zasiew - to ludność by się buntowała

jakby po mongolskiemu "my wam zrobimy niewolę" - a potem zrobili niewolę - to ludność by się zbuntowała

jakby po wolnorynkowemu "my wam damy american dream" - i króliczka do gonienia, jakieś tokeny sukcesu podtrzymujące iluzję - to ludność się nie będzie buntowała aż tak bardzo (chyba że pętla zaciśnie się zbyt mocno)



5. libki to indywidualiści z mocno niechętnym spojrzeniem w kierunku "grupy/narodu" - i to jest ich słabość. Można pozostać w dużej mierze indywidualistą ale też mieć pewne obowiązki/zobowiązania w kierunku grupy - bo bez tej grupy byś nie miał takich fajnych warunków do urodzenia się, wzrostu i rozwinięcia swojego potencjału.

6. często też piszę o neokonserwatystach - którzy niby są prawicą, ale potem potrafią przyjebać jak mokrą szmatą w pysk jakąś nieoczekiwaną kretyńską propozycją np. "ej jednak będziemy szturmować ten iran"

7. masz poziom deklaratywny czyli to jak się opisuje dana grupa - i poziom faktualny - czyli to co faktycznie robią.

Lewica pod tym względem jest bardziej uczciwa bo sama mówi że chce rozwalenia państw narodowych i skorumpowania społeczeństwa.

Muzułmanie są bardziej uczciwi - bo mówią że będą rżnąć
@kusanagi, nie rozumiem - Jacek Hoga jest za regulowaniem przez Państwo każdej dziedziny życia, albo w temacie - jest za korporacjami?

Ja nigdzie nie napisałęm, że da się wyłączyć styk biznesu i polityki. Ja napisałem o regulowaniu gospodarki. Takich treści u mnie nie znajdziesz.

Ciąg przyczynowo skutkowy, żeby nie rozwalać dyskusji

Jeśli Prawica = ten kto działa jak prawica

prawica (ideologicznie) > ograniczamy zakres regulacji i wpływ państwa na różne dziedziny życia > mniejszy wpływ polityków na życie > mniejsza zachęta do styku biznes polityka.

To chyba truizm?

Natomiast Ty napisałeś o

Prawica krytykuje korporacje - ale pozwala im swobodnie działać kosztem społeczeństwa


Stąd było moje pytanie o prawicę. Bo jeśli tworzysz przepisy premiujące korporacje (np duże bariery wejścia) i petryfikujesz obecny stan, albo go nawet pogarszasz to ciężko nazwać to prawicą.

Moje stanowisko -

1. prawica nie ma nic wspólnego z korporacjonizmem bo on wyrósł na gruncie regulacji premiujących "dużych"

2. same korporacje nie są "wewnętrznie złe" to jest duża firma, która działa by zmaksymalizować zysk. Problem leży w tym, że system premiuje bardzo duże, albo ogromne podmioty

Stąd pisanie - "pozwala im działać kosztem społeczeństwa" jest błędne pod kątem i prawicy i tego, że korporacja (w normalnej konkurencji) jest zjawiskiem gospodarczym takim samym jak mały janusz biznesu

Jakie jest Twoje stanowisko w kontekście prawicy - jaka prawica jest/powinna być - Twoim zdaniem. Prosto
@Dps, w domyśle

1. państwo zabezpiecza interesy narodu

2. korporacje/kapitalizm jest efektywne do wytwarzania produktów/usług

3. państwo pilnuje "graczy trzecich" aby przy działaniu nie naruszali interesów narodu

4. naród wspiera swoje państwo bo ma w tym interes

A teraz wiemy że tak nie jest - korpo jest jak lis wpuszczany do kurnika przez państwo. Można to sobie ubrać w narrację lewicową czy prawicową (oczywiście pseudoprawicową, czyli nie autentycznie prawicową) że to jest spowodowane PKB, emeryturami, UBI, postępem automatyzacji, AI, budowaniem realnego komunizmu, wolnym rynkiem - efekt ten sam, jedynie zmienia się paplanina narracyjna.

Dodaj do tego takie smaczki jak "korporacje amerykańskie nie służą amerykanom - tym bardziej nie służą europejczykom". Tak się historycznie złożyło że wyrośli na potęgę właśnie w USA.
@kusanagi, dlaczego Twoim zdaniem korpo jest jak lis w kurniku? W którym miejscu dobry(?) Januszex zmienia się w żądne krwi korpo
@Dps, janusz jest zdolny do wyrządzania szkód na znacznie mniejsza skalę, korporacje z definicji robią to na skalę przemysłową. Janusz przedobrzy i traci wszystko (np. Majtczak - trochę przypadek że bananowy gówniarz narobił problemu - ale nawet jego biznes i powiązania z politykami nie są w stanie go uchronić)

Nie ma "dobrych" korporacji na świecie zachodnim tj. kierujących się moralnością chrześcijańską. Jedyne co ich stopuje to to że dostaną kijem po łapie jak przedobrzą z chciwością (nestle-woda, youtube-reklamy).

Korporacje np te włoskie za Mussoliniego miały jakąś tam moralność, wyższe cele, wyższe wartości typu rozwój cywilizacji (facist futurism, włoski faszystowski futuryzm). http://exhibitions.guggenheim.org/futurism/architecture/#3

Ale tego już nie ma.

Z samej struktury rozwiązania "wolny rynek gdzie korporacje robią co chcą tj. zysk jest najważniejszy" wynika że w skończonym przewidywalnym czasie zostają tylko te najbardziej krwiożercze korporacje które poprzejmowały wszystkie inne.

Wtedy 1 megakorp zaczyna tworzyć prawa, przejmować polityków, tworzyć własną armię, szantażować "kurkiem z gazem tj. towarami/usługami" całą resztę, mając oczywiście kastę wiernych kapo czyli korposzczurów którzy za lepsze warunki w klatkach sprzedali swoje dusze.

To nie musi być tak że ktoś pewnego poniedziałku ogłasza "teraz rządzi totalitarnie mega korp, kup burgera za $5 już teraz, promocja tylko teraz", tylko to może przejść zupełnie bez rozgłosu, ludzie ciągle będą łazić do wyborów demokratycznych i brać udział w teatrzyku demokracji, funkcjonalnie wszystko będzie już działało w nowym trybie.
@kusanagi, tak nie jest. Korporacje co do zasady nie są w stanie wygrać z małymi firmami. Korpo ma swoje zalety, markę, efekt skali.

Ale korpo ma wiele wad - przerost biurokracji, brak elastyczności, słabe zarządzanie

W sensie Twój korporacyjny endgame wymaga pewnego czynnika by zaistniał.

Bez niego nie ma szansy przerwać.
@Dps, spółki państwowe są betonowe, nieelastyczne i zdechłyby gdyby nie ciągła kroplówka z podatków.

korporacje to wręcz agresywny autofagizm (samo-zjadanie się) - jeb 10000 pracowników wyjebane bo się excel nie zgadza - najwyżej zatrudnimy ich z powrotem.
@kusanagi, czyli co teraz napisałeś? Że korpo vs mniejsze spółki zawsze wygra? To jest kluczowe.

Jesli tak - czemu

Jesli nie - czemu?
@kusanagi, Zamiast prawakiem czy lewarem nie można być poprostu człowiekiem? 😜