Eksperci twierdzą, że osoby urodzone w latach 1985–1995 często wyglądają młodziej niż przedstawiciele pokolenia Z. Mimo że są starsi, wielu z nich zachowuje młodzieńczy wygląd, który dorównuje wyglądowi młodszych pokoleń. Ten trend przypisuje się kombinacji czynników związanych ze stylem życia, genetyką oraz wpływami kulturowymi, w tym rutynom pielęgnacyjnym, dietą i nawykom prozdrowotnym. Millenialsi bardziej konsekwentnie niż poprzednie pokolenia stawiają na zdrowy tryb życia i dbanie o siebie, co może przyczyniać się do ich pełnego energii, młodzieńczego wyglądu.Ogólnie rzecz biorąc, wiek coraz mniej zależy od liczby przeżytych lat, a coraz bardziej od tego, jak o siebie dbamy – millenialsi pokazują, że młodzieńczy wygląd może się utrzymywać znacznie dłużej niż do wczesnych dwudziestek
wiktor
0
LizardKing
0
kamikaze2
0
dodge_durango
1
Pokolenie naszych dziadków, czyli urodzonych w okolicach II WŚ jest wyjątkowo długo wieczne - zwykle mówi się, że wojna była czymś w rodzaju selekcji naturalnej, gdzie "najsłabsze jednostki" zostały odsiane.
Kolejne pokolenie, czyli nasi boomersi, zwykle nasi rodzice już w rozkwicie PRLu raczej tak dobrze się nie trzymają, aczkolwiek mają dużo lepsze warunki niż ich rodzice, lepsze jedzenie, lepszą opiekę zdrowotną - można o PRLu dużo złego powiedzieć, ale takie sprawy socjalne jednak dobrze rozwinął.
No i jest pokolenie milenialsów, którzy załapali się jeszcze na w miarę socjalne otoczenie, powszechną i dobra opiekę zdrowotną która nie kierowała się tylko i wyłącznie zyskami korporacji, wychowani na dobrej jakości jeszcze zdrowym, prawdziwym jedzeniu, tyle, że dostępnym bez ograniczeń z poprzedniego systemu. Nie mający jak spędzić całego dzieciństwa z nosem w telefonie.
No i wspomniane Ztki, produkt już w pełni rozwiniętego kapitalizmu, karmione coraz bardziej "wygodnym" jedzeniem, zamknięci w bańkach socialmediów.
Ja wiem, że mój komentarz ma wydzwięk, że "kiedyś to było", a nasze dzieciństwo było najlepsze ze wszystkich, ale mam wrażenie że okolice przełomu wieku to był serio taki "sweet spot", zwłaszcza w Polsce, gdzie kapitalizm nie przerodził się jeszcze w korporacjonizm.
kamikaze2
1
Myślę, że tutaj kilka rzeczy się składa na to żarcie, technologia (rozwój internetu głównie) i psychika, prania mózgów. Mam tutaj na myśli, że ludzie młodsi tak jakby wcześniej tracą dzieciństwo. Ja z kolegami jak miałem te kilkanaście lat to się zajmowaliśmy swoimi hobby jak to dzieciaki. Polityką to się zazwyczaj koniec liceum studia na poważnie większość chłopaków zajmowała. Dziewczyny to mało która. Teraz to te dzieciaki zrobiły się aktywiszcza i często tracą czas na te w większości nieistniejące problemy, które nam żymianie serwują za pomocą lewicy. Seksualizacja coraz bardziej wchodzi no i pranie łbów portalami społecznościowymi. Tutaj głównie dziewczyny są podatne. Kiedyś nie było kontaktu połączenia i smsy to był majątek, a miałem lepszy kontakt z ludźmi. Nie chodzi tu tylko o to, że jak się jest starszym to nie masz czasu. Ludzie starsi w czasach przed tym szeroko dostępnym internetem bardziej dbali o te kontakty, pomimo, że to był większy koszt i czasochłonność. Samo to pisanie kartek na święta jak pamiętam było wymagające, a teraz to nawet smsa nie chce się pisać. No i chyba ta polaryzacja polityczna nie była taka mocna. Ja przynajmniej nie pamiętam, żeby ludzie się tak żarli o politykę co teraz.
dodge_durango
1
No i parafrazując powiedzenie że jak nie było internetu to tylko rodzina wiedziała, żeś debil - jak kogoś spotykałeś nie wiedziałeś wszystkich jego poglądów, wpadek, wakacji i historii posiłków. To dawało szansę kogoś po prostu polubić takim, jakim go poznałeś.
pentakilo
6
kamikaze2
0