Rd 1

Bóg rzekł: "Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim gadem i płazem!"

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszelkim gadem i płazem".

I rzekł Bóg: "Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się rusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona".

I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek, dzień szósty.

W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie zastępy stworzeń. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.


#slowazMoca

9

@Bejdak,

Kiedyś stworzyłem takie opracowanie, jak dokładnie początek Księgi Rodzaju zgadza się z opisem początków Ziemi z punktu widzenia fizyki i kosmologii.

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia była bezkształtna i pusta, a nad otchłanią wód panowała ciemność. Nad wodami przemieszczała się czynna siła Boża.


Na początku Biblii jest wskazanie Boga Jahwe, żeby patrzeć na stworzenie z Ziemi - nie z kosmosu. Do tego zachęca nas drugie zdanie zapisane w Biblii. Wiedza z kosmologii powstawała ponad 3000 lat później po napisaniu Pięcioksięgu Mojżeszowego a we wcześniejszych wiekach była nieistotna dla ludzkości i też była dla Boga wiedzą niepotrzebną do wytłumaczenia początku naszego świata. Bóg nie potrzebował posługiwania się kosmologią, by opisać ludziom początki stworzenia na Ziemi.

Znad powierzchni pra-oceanu ziemskiego, z powierzchni Ziemi czynna siła Boża przekazuje obserwacje z gorącej jeszcze planety, gdzie większość wody była odparowana w gęstej atmosferze pełnej pary wodnej. Powoli część pary wodnej już się skropliła jako początkowy ocean na Ziemi, ale duża część wody to ciągle była para wodna dająca bardzo grube, skłębione odmęty atmosfery nad powierzchnią tego pra-oceanu. Ciśnienie nad oceanem mogło wynosić 200 atmosfer i panowała nad wodami pełna ciemność. Dziś też panuje pełna ciemność na głębokości 4 km pod wodą oceanu; 3 km pod wodą też panuje ciemność i 1 km pod wodą też panuje ciemność.

I Bóg powiedział: „Niech pojawi się światło”. Wtedy pojawiło się światło. I Bóg widział, że światło było dobre, i zaczął oddzielać światło od ciemności. Bóg nazwał światło dniem, a ciemność nocą. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień pierwszy.


I po pierwszych miliardach lat istnienia gorącej jeszcze planety Ziemia, tak duża część pary wodnej w atmosferze skropliła się i zamieniła w wody pra-oceanu, że pierwszy raz przebiło na powierzchnię Ziemi światło słoneczne. Możliwe, że jeszcze około 20% wody tworzyło bardzo grubą atmosferę pełną pary wodnej. Ciśnienie na dnie atmosfery mogło wynosić kilkadziesiąt atmosfer a temperatura na powierzchni gorącej jeszcze planety Ziemi, na powierzchni pra-oceanu mogła mieć 200 stopni Celsjusza lub więcej.

Potem Bóg rzekł: „Niech między wodami powstanie przestworze i niech się oddzielą wody od wód”. Bóg uczynił więc przestworze, rozdzielając wody, które są poniżej przestworza, od tych, które są ponad przestworzem. Tak właśnie się stało. Bóg nazwał przestworze niebem. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień drugi.


Gdy Ziemia stygła coraz więcej pary wodnej skraplało się, atomsfera stawała się cieńsza i wyraźnie już było widać oddzielenie wody oceanu poniżej i coraz cieńszą atmosferę powyżej wody. Wcześniej to była skłębiona sfera wodno-parowa.

Następnie Bóg powiedział: „Niech wody pod niebem zbiorą się w jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd”. I tak się stało. Bóg nazwał suchy ląd ziemią, a zebrane wody morzem. I Bóg widział, że było to dobre.


Pierwszy raz wyłoniły się z oceanu pra-kontynenty. Proces cały czas trwa od miliardów lat, o czym się nie mówi w nauce. Gdyby proces wypiętrzania kontynentów nad wody oceanów przestał działać, wówczas przez erozję całe kontynenty rozniosłyby w czasie setek milionów lat przez działanie wiatru, przez działanie rzek. Wierzchnia warstwa gruntu przeniesiona zostaje do wody i bez ciągłego wypiętrzania zakończyłaby się era lądów na Ziemi. Wszystko byłoby albo oceanem głębokim na 4 kilometry, albo płytkimi morzami w miejscu, gdzie kiedyś były kontynenty. Procesy wyłaniania kontynentów wyłoniły przez 1 miliard lat co najmniej kilkadziesiąt kilometrów warstw skalnych w górę, bo tyle zniknęło przez ten czas przez erozję i tyle gruntu zostało zniesione w wody oceanu. To jest dość ciekawy temat, bo wystarczy policzyć nawet tak łagodną erozję jak znoszenie pyłu znad Sahary przez wiatr nad oceany (i częściowo nad inne kontynenty), by łatwo wyliczyć, że nawet tak łagodna erozja gleby wymaga przez miliad lat wypiętrzania kontynentów o kilkadziesiąt kilometrów w górę, aby w ogóle grunt był ponad wodą oceanów. Erozja przez rzeki jest wielokrotnie szybsza i szybciej znosi grunt do morza niż erozja przez wiatr.

Potem Bóg powiedział: „Niech na ziemi wyrośnie trawa, rośliny wydające nasiona i drzewa rodzące owoce z nasionami — według swoich rodzajów”. I tak się stało. Na ziemi zaczęła rosnąć trawa, rośliny wydające nasiona oraz drzewa rodzące owoce z nasionami — według swoich rodzajów. I Bóg widział, że było to dobre. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień trzeci.


Projekt Boży stworzenia życia rozpoczął się od stworzenia roślin, aby te rośliny pobierały energię ze światła słonecznego i dawały pokarm organiczny dla kolejnych stworzeń Bożych.

Następnie Bóg rzekł: „Niech na niebie pojawią się źródła światła, które będą oddzielać dzień od nocy i służyć za znaki wskazujące pory roku oraz dni i lata. Będą świecić na niebie i oświetlać ziemię”. I tak się stało. Bóg uczynił dwa wielkie źródła światła: większe, by panowało nad dniem, i mniejsze, by panowało nad nocą, a także gwiazdy. Bóg umieścił je na niebie, żeby oświetlały ziemię i żeby panowały w dzień i w nocy oraz żeby oddzielały światło od ciemności. I Bóg widział, że było to dobre. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień czwarty.


Ponad 1 miliard lat temu, gdy już Bóg stworzył rośliny, proces skraplania grubej atmosfery pełnej pary wodnej postępował, gdy już temperatura powierzchni Ziemi miała zapewne nie więcej niż 30 stopni Celsjusza i była przyjazna dla roślin i dalszego życia. Atmosfera pozbyła się większości pary wodnej, która się skropliła. Piewszy raz atmosfera stała się tak cienka jak dziś i pierwszy raz oprócz silnego, rozproszonego światła słonecznego docierać zaczęło światło gwiazd oraz światło odbite od Księżyca. Pierwszy raz obserwator na Ziemi - duch Boży - mógł zanotować widok taki, jak my widzimy - wyraźne, nierozproszone światło Słońca, wyraźne zarysy Księżyca i gwiazdy widziane nocą. Widzimy to dzięki temu, że atmosfera jest złożona głównie z azotu, tlenu a pary wodnej w atmosferze jest znikomy udział.

Potem Bóg powiedział: „Niech wody zaroją się żywymi stworzeniami i niech pod niebem latają stworzenia latające”. I Bóg stworzył według rodzajów wielkie zwierzęta morskie i wszelkie żywe stworzenia, od których zaroiły się wody, a także wszelkie latające stworzenia skrzydlate według ich rodzajów. I Bóg widział, że było to dobre. Wtedy Bóg je pobłogosławił, mówiąc: „Bądźcie płodne, stańcie się liczne i napełnijcie morza. I niech na ziemi rozmnożą się stworzenia latające”. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień piąty.


Projekt Boży dawał kreację kolejnych organizmów ożywionych korzystających z powszechnie już dostępnego pożywienia organicznego pochodzącego z roślin i z fitoplanktonu morskiego.

Następnie Bóg rzekł: „Niech na ziemi pojawią się żywe stworzenia według swoich rodzajów: zwierzęta domowe, zwierzęta pełzające oraz dzikie zwierzęta według swoich rodzajów”. I tak się stało. Bóg uczynił dzikie zwierzęta według ich rodzajów i zwierzęta domowe według ich rodzajów oraz wszelkie zwierzęta pełzające według ich rodzajów. I Bóg widział, że było to dobre. Potem Bóg powiedział: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, na nasze podobieństwo. Niech panuje nad rybami morskimi, stworzeniami latającymi pod niebem, zwierzętami domowymi i nad całą ziemią, jak również nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. I Bóg przystąpił do stworzenia człowieka na swój obraz, stworzył go na obraz Boży — stworzył mężczyznę i kobietę.


W projekcie Bożym Bóg Jahwe dał kolejne organizmy ożywione aż do zwieńczenia Bożego stworzenia, gdy stworzył mężczyznę i kobietę.