tldr
To pierdolenie że PKB rośnie jest oderwaną od rzeczywistości aberracją - chyba ilość luksusowych samochodów i milionerów rośnie, a nie zdolność Polaków do zrealizowania minimum standardów egzystencjalnych.
Człowiek biedny/niezamożny to ten kto:
przypadek 1
przypadek 2
Próbuję znaleźć jakieś nieliczbowe i proste warunki "jak odróżnić biednego od normalnego/zamożnego"
To pierdolenie że PKB rośnie jest oderwaną od rzeczywistości aberracją - chyba ilość luksusowych samochodów i milionerów rośnie, a nie zdolność Polaków do zrealizowania minimum standardów egzystencjalnych.
Człowiek biedny/niezamożny to ten kto:
1. nie ma stabilnego dochodu (w postaci najlepiej regularnej pracy)
2. nie stać go na rodzinny dom
3. nie stać go na niepracującą żonę która może zajmować się dziećmi
4. nie jest w ogóle w stanie odłożyć przez kwartał (3 miesiące) swojego 1 wynagrodzenia (nawet zakładając mocne zaciskanie pasa)
przypadek 1
wyobraźmy sobie studenta który ermigruje do Krakowa, dostaje tam gówno-propozycje pracy poza swoimi studiami (nawet jak wymagają w pracy wyższego wykształcenia), wynajmowanie lub mieszkanie spłaci na starość, niepewność zatrudnienia, jego partnerka/żona boi się zajść w ciąże i też pracuje. Odkładają dość sporo, powierzchniowo niby stać ich na konsumpcje, wydają raczej na bieżąco lub poooowooooooooli odkładają na wkład własny - chociaż na wynajem wydają więcej niż gdyby wydawali na ratę kredytu.
przypadek 2
wyobraźmy sobie chłopaka co został w małej miejscowości, ma stałą robotę za minimalną, rodzinny dom po dziadkach, żonę i 2 dzieci - ale odkładają bardzo mało (rodzice pomagają finansowo jak mogą) i takie 500-700+ to dla nich MOCNA różnica za którą są w stanie sprzedać się przy urnie wyborczej.
Macer
0
kusanagi
1
Albo jakieś "20 gospodarka świata gurwo"
Kto trochę spojrzał na inne kraje, ten wie, że np. USA, 1 gospodarka świata ma pełno żebraków i biednych pracujących na 2-3 etaty - i po co to PKB niby jest?
PKB w gospodarkach kapitalistycznych to obiektywny wskaźnik ile kapitaliści sobie napchali zielonych do kieszeni - i wykosztują te zielone aby mieć jeszcze więcej zielonych tzw "inwestycje" - a za pieniędzmi idzie kontrola.
Bardzo fajny system, normiki klaszczą uszami o PKB, a ich obiektywny standard życiowy gradualnie się obniża.
Macer
0
kusanagi
0
z trajektorią za 20 lat "prawie już nie muszę pracować a mam ciągle ten sam godny standard życiowy - oddaję się pracy w ogródku, sporcie, sztuce, filozofii"
Tu pojawia się inny problem - bo powyższe jest niemożliwe np. z takimi religiami jak islam - które każdą nadwyżkę dobrobytu z technologii wrzucą w dżihad. Już nie mówiąc o tym że ludziom odpierdala od dobrobytu i potrafią popadać w korupcję duszy. No i są jeszcze komuchy z Chin z ich własną wizją świata oraz mudżiny które przeżrą każdą ilość pomocy humanitarnej i będą dalej głodować (tylko z 10x większą populacją).
Macer
0
kusanagi
1
Przykładowo
oraz
i odwracając
oraz
Innym słowy wymiana konsumpcji tu i teraz na przyszłość narodu - NIE dokonana świadomie przez każdego Polaka, tylko na poziomie decyzji politycznych w latach 90.
Macer
0