W moim rodzinnym miasteczku mam pół przejścia dla pieszych. Po położeniu nowego asfaltu przez tygodnie nadal nie ma namalowanych pasów, a z jednej strony znak jest zlikwidowany. Jedno z bardziej uczęszczanych przejść na dodatek do kościoła. Już byłem świadkiem jednej niebezpiecznej sytuacji: rodzina z dziećmi i kierowca dla którego przejścia tam nie ma.

Gdzie to zgłosić? I czy zgłaszać😛 Nie lokalnie, bo jak widać lokalnej szajce to nie przeszkadza.

Nie daję zdjęć, żeby mnie nie stalkować

5

@LizardKing, Idziesz na skargę do urzędu miasta. Wydział dróg.

Założę się, że o sprawie już wiedzą. To oni zlecili ułożenie nowego asfaltu i ktoś tę pracę musiał odebrać.

Więc czemu nie ma pomalowane?

Na malowanko musi być rozpisany nowy konkurs (tak to biurokracja ) to trwa miesiącami. Przy układaniu nowej drogi w całości zwykle malowanko jest w pakiecie. Tu najwyraźniej były jakieś naprawy i nikt nie pomyslał że jeszcze firmę malująca potrzeba.

Kolejne ważne pytanie które sobie trzeba zadać. Czy gmina ma pieniądze? Puszka farby wydaje się że mało kosztuje. To prawda. Zorganizowanie firmy malującej już idzie w tysiące (trochę mamony dla prezesa firmy, trochę na narzędzia, minimalnie na pracowników i ich czas ect.).

Zwykle jeżeli sytuacja jest wyjątkowo drastyczna najlepszą forma jest "nieposłuszeństwo obywatelskie" i poświęcenie chwili w nocy w kominiarce na domalowanie brakującego kawałka samemu.

Zwykle taka samowola uderza w ego urzędnika (omijając jego podstawę istnienia - papierologię) który próbuje sprawę jak najszybciej rozwiązać.
@LizardKing, może proboszczowi ? W małych miasteczkach ksiądz proboszcz to nadal lokalna szycha ze sporymi znajomościami. Jak nie to to jakieś lokalne biuro poselskie.

Jeszcze jeden pewny sposób - zgłosić telewizorni, niech przyjadą i zrobią reportaż. Często sprawy niemożliwe ruszają z miejsca po wizycie mediów.
@LizardKing, zgłaszać, zgłaszać, pewnie do gminy. Swoją drogą - widzisz, jak państwo o ciebie dba? Bez urzędnika ani rusz