@malcolm, trójkątom skrzyniowo-biegowym mówimy NIE!
@malcolm, o Hycomat wraca.

Dla tych co nie znają tego słowa, chodzi o sprzęgło włączane hydraulicznie, może być ono aktywowane na różne sposoby - zarówno przez naciśnięcie pedału, przełącznikiem przy kierownicy albo nawet samą dźwignią zmiany biegów która w momencie zmiany biegu automatycznie włącza sprzęgło.

Czyli są trzy pedały które z pozoru działają normalnie, ale ten od sprzęgła przestaje być potrzebny.

Rozwiązanie to występowało w niektórych trabantach i zostało praktycznie zapomniane po zakończeniu produkcji tych samochodów.
@borubar,

Hycomat w Trabancie to było mechaniczne rozwiązanie bazujące głównie na specjalnej poślizgowej okładzinie tarczy sprzęgła. Kupując nowa tarczę sprzęgła trzeba było zwracać uwagę na to czy to jest Hycomat.

Sprzęgło z taką tarczą, nawet kiedy puściło się natychmiast pedał sprzęgła, zachowywało się jak przy normalnym wysprzęglaniu bo się tarcza ślizgała.

Okładzina tarczy wykonana był głównie z włókna szklanego wymieszanego z włóknami metalowymi.

To rozwiązanie stosowane było w wersjach Trabantów dla inwalidów.

Założenie takiej tarczy do zwykłego auta zamieniało je w auto, w którym można było pedał sprzęgła wymontować.

Oczywiście o normalnej jeździe można było zapomnieć.

Zapamiętałem sobie to dobrze bo w czasach kiedy z częściami było krucho miałem Trabanta i potrzebowałem właśnie wymienić tarczę sprzęgła.

Dostałem tylko Hycomata i na własnej skórze przekonałem się jak to działa.
@mtelisz, chodziło o to, że normalne sprzęgło puszcza się powoli i przy ruszaniu z miejsca następuje poślizg (aby nie palić gumy przy ruszaniu albo żeby silnik nie zgasł).

Sprzęgło poruszane siłownikiem hydraulicznym przez automat nie miało takiego wyczucia jak człowiek. Musieli jakoś to zrobić aby przy ruszaniu mimo wszystko następował przez chwilę poślizg.

Ale w czasie jazdy nic się nie ślizgało.

Najważniejszą częścią tego rozwiązania była hydraulika (siłownik i pompa) które zastępowały normalną dźwignię i linkę jakie są w zwykłym sprzęgle.
@borubar,

Jak wcześniej napisałem, miałem toto wsadzone u siebie i nie był potrzebny siłownik aby działało jak zwykłe sprzęgło. Jedyny kłopot był przy wrzucaniu jedynki i starcie, lekko szarpało ale potem jak już ruszył to bez żadnych zgrzytów.

Tylko jeździć się tym nie dało, chciałeś przyspieszyć a tu nic z tego bo natychmiast poślizg na sprzęgle.
@mtelisz, pewnie w zwykłym sprzęgle docisk był za słaby, tam przyciska to tylko sprężyna, siłownik hydrauliczny mógł naciskać mocniej niż ta sprężyna.
@borubar,

Docisk był ten sam.

Trampka akurat znam dość dobrze

Siłownik powodował wolniejsze dociskanie tarczy, czyli jeszcze większy poślizg.

Z tego powodu okładziny było szklano-metalowe.

Zwykła tarcza spaliłaby się błyskawicznie.