Plecak ewakuacyjny / ucieczkowy / preperski / surwiwalowyyoutube.com

http://www.youtube.com/watch?v=XGsTUcLcj74

Aleksander Zawada dzieli się swoim doświadczeniem i przemyśleniami na temat posiadania plecaka ewakuacyjnego, podkreślając, że warto mieć taki plecak nie dlatego, że chce się uciekać, ale z poczucia odpowiedzialności i świadomości potencjalnych zagrożeń. Przywołuje przykłady historyczne z II wojny światowej, gdzie ludzie w panice musieli szybko się ewakuować i brali ze sobą tylko najbardziej racjonalne przedmioty, takie jak ciepłe ubranie, jedzenie i opał, a nie pieniądze, które traciły na wartości.

Zawada obala też mit, że w razie kryzysu można łatwo uciec na Zachód, np. do Niemiec. Wskazuje, że z powodów politycznych i sanitarnych to nie musi być wcale możliwe, a pomoc z zewnątrz może się ograniczać do symbolicznej wsparcia. Dlatego kluczowe jest samodzielne przygotowanie i liczenie na siebie.

Ważnym elementem jego przekazu jest też apel, by nie negować potrzeby posiadania plecaka ewakuacyjnego i samemu przetestować jego zawartość w praktyce, np. na biwaku, by sprawdzić, czy naprawdę spełnia swoją funkcję w trudnych warunkach. Zawada uważa, że lepiej być przygotowanym zawczasu niż żałować w sytuacji kryzysowej.

Podsumowując, Zawada zachęca do refleksji i indywidualnego podejścia do tematu plecaka ewakuacyjnego oraz do dystansowego, pragmatycznego spojrzenia na zagrożenia i możliwość odpowiedniej reakcji na nie.

Do czasu obejrzenia filmu Aleksandra Zawady wyśmiewałem ideę takiego plecaka. Dlatego, że został zaprezentowały przez kogoś, kogo nie uważam za autorytet, czyli członka aktualnego rządu. Przemyślałem to jednak i dochodzę do wniosku, że w pewnym stopniu realizujemy w domu ruchy mające nas zabezpieczyć przed sytuacjami takimi jak brak zasilania, brak dostępu do żywności czy braki papieru toaletowego. Staramy się być gotowi na wypadek niedostępności płatności elektronicznych.

Dlaczegóż więc, nie ulokować części zapasów w plecakach? I tu zaczyna się moje rozważanie - co warto mieć w plecaku, aby mieć wszystko co potrzebne, a jednocześnie nie dźwigać absurdalnych ciężarów.

Moją uwagę zwróciły słomki i urządzenia do filtracji wody. Podobno są w stanie usunąć z wody szkodliwe mikroby i niektóre zanieczyszczenia.

Inne przedmioty jakie proponują wszyscy to folie termiczne, apteczki, scyzoryki, ciepłe ubrania.

Ale to dość duży stopień ogólności. Co byście polecili ze swojego doświadczenia? Można mieć ciężki scyzoryk, który się stępi i wygnie, a można mieć lekki, w którym będzie dokładnie to co trzeba. Apteczka też może być bardzo różna pod względem jakości i zawartości.

Co Waszym zdaniem warto mieć i co polecacie, aby trzymać w takim plecaku?

#plecakewakuacyjny #plecakucieczkowy #prepper #prepers #survival

9

@wiktor, Po zdjęciu sprzętu widać, że ten człowiek nie spędził nawet jednej nocy w terenie. Zamiast oglądać pseudo preperów z nożami w stylu "Rambo" obejrzyj sobie zestaw jakiegoś prawdziwego hikera który naprawdę nocuje przez wiele dni na szlaku. Ta pani pokazuje tani zestaw z którym nie umrzesz pierwszej nocy z hipotermii:

http://www.youtube.com/watch?v=ZFlDVLaAQxI

Przede wszystkim Wielka Trójka: Plecak z systemem nośnym, Namiot, Spanie (śpiwór vel kołdra, materac vel mata od gruntu z dużym współczynnikiem izolacji - jak najwyższa wartość R) - na tym się nie oszczędza. Reszta zabawek jak scyzoryki butelki na wodę itp można brać najtańsze z marketu. Mulitule, noże rambo to tylko złom do tragania którego nawet nie użyjesz. O zbudowaniu nożem szałasu, który będzie wodoszczelny możesz zapomnieć - wiem z doświadczenia.
@msqs1911, Dzięki za sugestie. Namioty są teraz bardzo lekkie i niezwykle łatwo się je rozstawia. Dlatego myślę, warto taki namiot mieć. Z tego co piszą koledzy, to dobry nóż jest podstawą bo pełni bardzo wiele funkcji, łącznie z odstraszaniem.

Zdjęcie to pierwsze z brzegu z grafik google. Inżynier Zawada nie ujawniał co ma w plecaku, ale chętnie bym się dowiedział co tam ma, bo to myślący człowiek.
@wiktor, zapalniczki i naboje - to uniwersalna waluta podczas wojny (szczególnie zapalniczki, bardzo tanie w czasach pokoju, drogie podczas wojny gdy znajdziesz się pod oblężeniem)

Z nabojami jest taki problem że prawo wymaga zezwolenia na broń aby można było posiadać naboje, zamiast tego złota biżuteria i mocny alkochol.

To są rzeczy którymi w razie czego kogoś przekupisz (np aby pozwolił Ci uciec) ale również takie które przehandlujesz na coś co może akurat okazać się potrzebne a czego nie masz.

W kwestii apteczki, znacznie ważniejsze są lekarstwa niż środki opatrunkowe, tylko zwracaj uwagę na ograniczony czas przydatności.
@borubar, wypowiem się jako gówniarz co latał z nożem po lasach.

Jakbym miał zabrać tylko 1 rzecz - to jeden dobry nóż (średni, nie rambo, nie scyzoryk, taki co dasz w nim radę coś bardziej precyzyjnego ale też dasz radę zrąbać drewno kamieniem - stal D2 - naostrzone tak aby się szybko nie stępiło (nie jak skalpel) ) . Z noża skombinujesz z suchego twardego i miękkiego drewna coś do rozpalania. Z kory brzozowej do której wrzucasz rozgrzany w ognisku kamień- wygotujesz wodę do co której masz nadzieję że nie zawiera szkodliwej chemii lub metali ciężkich.

Bez noża - macie kamienie, które są nieporęczne, nieefektywnie przenosi siłę tnącą (np średni nóż możecie przywiązać do kija+obciążacie po 1 stronie i macie siekierę), niewygodne, nieostre - i napierdalanie nimi w cokolwiek was wycieńczy. Noża nie stworzycie w lesie - po prostu nie ma szans (może gdybyśmy mieli obsydian - ale obsydian to bardziej skalpel).

Dalej już banalnie - z noża tworzysz jakiś kawał szpadla, kopiesz norę, zabezpieczasz przed wiatrem, deszczem, wilgocią, izolujesz od spodu, dodajesz wentylację.

Problem to żywność - niestety ale terytoria z naszego klimatu nasi przodkowie podbijali na raty, karczując lasy i obsiewając pola - i w rolnictwie pracowało z 99% populacji nie bez powodu.

Dopiero z takiej perspektywy warto rozważyć ponownie dodawanie bzdur typu "apteczka z plasterkami na skaleczenia i wodą utlenioną" - tym bardziej że noszenie tego złomu to koszt energetyczny. Jak wiecie jak sombinować wszystko z samego noża - to potem możecie zdecydować czy zrobicie coś na miejscu czy jednak przebolejecie kilkadziesiąt-kilkaset gramów więcej ładunku.

Jak ktoś sobie poradzi z przetrwaniem tylko z ubraniami na sobie i nożem przez 4 dni (zasada 4 minuty bez tlenu, 4 dni bez wody, 4 tygodnie bez pożywienia) - to z tej perspektywy można już komponować luxury items - ja proponuję coś nieprzemakalnego (zewnętrzna warstwa), ubrania z wełną merino, krzesiwo zamiast zapalniczki (nie zmoknie, starcza na zdecydowanie dłużej), 1 metalowe naczynie robiące za patelnię/garnek, 1 pojemnik na wodę pitną, paracord (lekkie, wytrzymałe).

Najracjonalniej napakować jak najwięcej pożywienia (konserwy, suche węgle (makaron), na pewno nie woda i na pewno nie warzywa/owoce) + mieć kilku ludzi ze sobą. Jak się znajdzie opuszczoną studnię, kawał lasu obok, opuszczoną chatę z piecem - to ma się wczasy u babci. Jeszcze kilka kurek, królików, kartofli czy co tam jeszcze - i jest się samowystarczalnym. Jedyny problem to nagłe przypadki medyczne.

Kompas - x d - i tak nie będziecie migrować do ciepłych krajów tylko pewnie do nieco dalszego lasu/wsi z dala od miast. Każdy kto nie ma oczu w dupie wie jakie są kierunki świata w miejscowości w której żyje - gdzie mniej więcej jest wschód, południe, zachód + zna landmarki geograficzne w swojej okolicy (rzeki, lasy, górki).

Jak oglądam te "plecaki ewakuacyjne" to nie mogę się pozbyć wrażenia że to hobby dla mężczyzn w kryzysie wieku średniego - nie pozwolono im posiadać normalnej broni palnej, to się wyżywają na namiętnym recenzowaniu pierdół do tego plecaka.
@kusanagi, w lasach nie ma problemu z żywnością. Jest bardzo dużo jadalnych roślin. Zresztą nie tylko w lesie, dużo rośnie też nad rzekami i jeziorami.

Podstawa to nauczyć się rozpoznawać co jest jadalne i czego najlepiej szukać o danej porze roku (nawet w ziemie da się znaleźć dość jedzenia aby przeżyć).

Jeśli potrafisz przy pomocy noża zrobić z patyków i kamieni jakąś prostą pułapkę i nie musisz się ukrywać tak, że możesz rozpalić ognisko to będziesz miał też mięso drobnych zwierząt.

Z żywnością jest problem jeśli utkniesz w mieście (miasto zostanie otoczone i zacznie się oblężenie).

krzesiwo zamiast zapalniczki


Zdecydowanie nie. Zapalniczka jest bardziej niezawodna (szczególnie polecam zapalniczki żarowe z zapłonem piezoelektrycznym), poza tym zapalniczki to waluta, jest ona mała lekka a dostaniesz za nią dużo jedzenia albo np lekarstwo którego akurat będziesz potrzebował. Zapasowy gaz do napełniania zapalniczek też jest dobrym pomysłem na handel.

4 dni (zasada 4 minuty bez tlenu, 4 dni bez wody, 4 tygodnie bez pożywienia)


Jeszcze taka drobna uwaga w kwestii braku wody i jedzenia, ludzi którzy się zgubili, albo postanowili przejść na głodówkę w celu schudnięcia, najczęściej zabija nie brak kalorii w jedzeniu a niewłaściwe stężenie elektrolitów. To potrafi zabić w 2 dni a jest to coś co można łatwo uzupełnić tylko trzeba wiedzieć że w ogóle występuje takie ryzyko.