Dowcip na poziomie wujka na weselu.
Może nie jest śmieszny, ale za to nie jest też kradziony od kogoś jak rosyjski zegarek.
Dziennikarz pyta trzech mężczyzn o to samo:
Zaczyna od Rosjanina:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Rosjanin patrzy zdziwiony:
— A co to znaczy że mam swoje zdanie?
Potem pyta Polaka:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Polak:
— Mięso? No kurwa, jak nie ma mięsa to nie ma obiadu!
Na końcu pyta Ukraińca:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Ukrainiec:
— A co to znaczy „przepraszam”?
Dziennikarz:
— No dobra… to dziękuję za rozmowę.
Ukrainiec:
— A co to znaczy „dziękuję”?
Może nie jest śmieszny, ale za to nie jest też kradziony od kogoś jak rosyjski zegarek.

Dziennikarz pyta trzech mężczyzn o to samo:
Zaczyna od Rosjanina:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Rosjanin patrzy zdziwiony:
— A co to znaczy że mam swoje zdanie?
Potem pyta Polaka:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Polak:
— Mięso? No kurwa, jak nie ma mięsa to nie ma obiadu!
Na końcu pyta Ukraińca:
— Przepraszam, jakie jest Pana zdanie na temat mięsa?
Ukrainiec:
— A co to znaczy „przepraszam”?
Dziennikarz:
— No dobra… to dziękuję za rozmowę.
Ukrainiec:
— A co to znaczy „dziękuję”?
Brak komentarzy. Napisz pierwszy