Estończycy w bardzo podobnej sytuacji (też mają wyspy na Bałtyku) nie widzą żadnego problemu, wręcz przeciwnie, cieszą się że im morze zmarzło bo nie muszą czekać na prom tylko mogą przejechać na wyspę samochodem po lodzie.
I to nie, że na dziko, oni mają ustalone zasady w jakich odstępach trzeba jechać i z jaką prędkością aby było bezpiecznie.
Lodowych tras jest kilka, ale najsłynniejszą z nich jest ta łącząca port Rohukuela, zlokalizowany w północno-wschodniej części Estonii ze wyspą Hiuma. Trasa liczy sobie 26 km,
W czasie, kiedy Bałtyk jest w stanie ciekłym, podróż na wyspę odbywa się promem i zajmuje 2,5 godz. Natomiast gdy da się ją pokonać samochodem – zaledwie pół godziny.
borubar
3
Estończycy w bardzo podobnej sytuacji (też mają wyspy na Bałtyku) nie widzą żadnego problemu, wręcz przeciwnie, cieszą się że im morze zmarzło bo nie muszą czekać na prom tylko mogą przejechać na wyspę samochodem po lodzie.
I to nie, że na dziko, oni mają ustalone zasady w jakich odstępach trzeba jechać i z jaką prędkością aby było bezpiecznie.
http://www.tawernaskipperow.pl/czytelnia/ciekawostki/cuda-i-dziwy-czyli-samochodem-przez-baltyk/6899