Przypomniało mi się co mówił Karoń - zbyt duża część ludzi nie potrafią odróżnić fikcji filmowej od rzeczywistości. Na poziomie suchych faktów wiedzą "to jest film", ale na poziomie podświadomym/emocjonalnym odczuwają to jako prawdziwą rzeczywistość - dlatego też nie pamiętam kto, komuchy z ZSRR czy ci z hollywood mówili że kinematografia to ich najważniejsze narzędzie propagandowe. Można np. pokazać biednego niewinnego migranta bitego przez polskich faszystów w mundurach - i potem stąd mamy takie julki na manifach które nie potrafią logicznie wyłożyć o co im chodzi, ale "czują" że mają rację

Zdjęcie

Oczywiście też raczej wiedzieliście ale warto jasno to powiedzieć - netflix ma za zadanie wytworzyć emocjonalne/psychologiczne/podświadome warunkowanie - zwłaszcza młodego pokolenia.

Stąd też bierze się taki głęboki podskórny strach wśród zachodniej młodzieży aby nie zostać nazwanym np. rasistą - chociaż często są to ateiści/agnostycy/hippie christians (wymieszane np. z buddyzem) i w ich światopoglądzie nie istnieje nadnaturalne źródło moralności - więc po co się przejmować tym że się brzydko nazwie tego czy innego czarnucha (z cyganami jakoś nie mają tego problemu, ciekawe czemu)?

A jednak, na głębokim psychologicznym poziomie są uwarunkowani aby być śmiertelnie przerażonymi przed nazwaniem ich "rasistami" nawet gdy czarnuchy, ciapate, pajeety niszczą ich kraje - w ostateczności sięgając po legendarny "no bo ja znam 1 ziomka i on jest spoko, poza tym biali też mordujom"

10

@kusanagi, Karoń miał 100% racji. Już mniejsza z tym, że jakaś stara baba powie "szczęść boże" typowi grającemu proboszcza w serialu, ale są ludzie uznawani za autorytety którzy bez cienia żenady podawali netflixowy serial "Dojrzewanie" jako dowód na "toksyczną męskość" i potrzebę walki z "wszechobecnym hejtem wsród dzieci i młodzieży". 🤡

Inny problem jest taki, że jeszcze więcej ludzi nie potrafi ocenić rzeczywistej skali tego co oglądają w telewizji. Przykład z ostatnich miesięcy to wypadki na hulajnogach. Telewizja zaczeła non stop pokazywać kolizje i wypadki z udziałem hulajnóg i co niektórzy zaczeli myśleć, że trup ściele się gęsto, podczas gdy w rzeczywistości jakieś 10 osób zgineło na hulajnogach w ciągu roku (i to zazwyczaj ze swojej winy). No ale dzięki temu przynajmniej Klimczak mógł bezproblemowo wprowadzić obowiązak jazdy w kasku.

PS. to sam Lenin powiedział, że kino jest najważniejszą ze sztuk.
@kusanagi,

mówili że kinematografia to ich najważniejsze narzędzie propagandowe


W kinematografii, albo nawet ogólnie - w szeroko rozumianej popkulturze można dostrzec pewne nieprzypadkowe motywy skojarzeń.

Bardzo jaskrawym tego przykładem jest to w jaki sposób kreuje się konkretne postaci - np. duchownych.

Typowa zakonnica w hollywoodzkiej produkcji jest pokazywana jako głupkowata, bardzo surowa, albo straszna i demoniczna.

Typowy ksiądz jest praktycznie zawsze głupkowaty, łasy na pieniądze, "świętojebliwy", zupełnie nieracjonalny i skrajnie zdogmatyzowany.

A to tylko jeden przykład - takich z góry ustalonych motywów pewnych figur i postaw jest cała masa - właściwie każda produkcja coś takiego przemyca.

I oczywiście - rozumiem, że filmy często stosują pewne zabiegi satyryczne i przedstawiają rzeczywistość w krzywym zwierciadle - a jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mamy tutaj do czynienia z góry narzuconą perspektywą - skupioną na bardzo konkretnych obszarach.
@HerbaMate, tam tego typu warunkowań jest więcej. Nawet przypominam sobie było kilku niszowych blogerów którzy analizowali filmy (głównie hollywood) pod tym kątem.

Np. nie tylko przedstawianie pewnych osób w złym świetle (zakonnice i księża) ale też przedstawianie bohaterów jako samotnych wilków (terminator, matrix, mr robot) co mają zbawić samotnie świat (i potem mamy wysyp wannabe hakerow co myślą że bitcoinem zhakują świat) - albo przedstawianie bandytów, złodziei, cwaniaków w pozytywnym świetle (wilk z wall st - wiemy że jest złym oszustem, ale KURWA jest TAKI SYMPATYCZNY i FAJNY)

Zdjęcie

Filmy Tarantino - Karoń bardzo źle się wypowiadał o nich. Wspominał jeszcze o "buntowniku bez wyboru" - niby jakiś gość co się buntuje tak po prostu, chyba brak fabuły - wpływ polega na wytworzeniu wizerunku "czadowego buntownika".

Ojciec chrzestny - wiemy że bandziory co dbają o swój interes kosztem zwykłych ludzi, a jednak TACY sympatyczni, tacy STYLOWI.

Jest jeszcze taki typowy zjeb z hollywood (na 90% ten z środowisk pedo z śmiesznymi czapeczkami) co robi filmy ze sobą w roli głównej i wstawia tam na "swoje dziewczyny" najgorętsze laski - i kurwa ludzie to oglądają "jaki fajny sympatyczny, dynamiczny, godny podziwu". x d

Europejskie filmy (lata 70-2000) raczej miały inną specyfikę - tam przekaz był nieukrywalnie "pozytywnie" lewacki. Same pozytywy bycia eurolewakiem, jeszcze absolutnie 0 kosztów i konsekwencji - te dopiero zaczęły nadchodzić od około 2010.
@kusanagi, Zjawisko w rzeczywistości nie jest nowe. Pamiętam stare wywiady z aktorami z USA z lat 50tych. Niektóre role złoczyńców były na tyle przekonujące, że trzeba było dawać obstawę aktorom zaczepiamym na ulicy groźbami.

Jest to część psychologii ludzkiej. Podswiadomie mózg nie rozróżnia prawdy od fikcji. Dla niego to po prostu informacja.

Propaganda wykorzystuje te mechanizmy do zarządza uczuciami społecznymi.