@Eetam, 27000/8100000 = 0,33% psów pogryzie kogoś w ciągu roku. W zasadzie to odsetek jest jeszcze mniejszy bo niektóre psy mają na koncie więcej niż jedno pogryzienie. Dane i tak są szacunkowe więc przyjmijmy już te 0,33%.
@wolnyjez, niesamowite, a weź teraz z tych 8 milionów psów, wydziel rasy groźne, oblicz z tego procent.
Albo pójdź jeszcze w drugą stronę i dolicz do tego wszystkie zwierzaki domowe, z tego oblicz ile pieski zagryzają, by jeszcze zmniejszyć ten proc.
A przy np. myśliwych, to weź, ogarnij to samo, tylko z liczby myśliwych powinno się wziąć całą populację w Polsce, procent też byłby tam mniejszy, dlaczego nie? Ludzi podzielono na konkretne kategorie, ale pieski wszystkie wrzucono do jednego wora i stwierdzono, że york, jest tak samo groźny jak np. amstaff...
@nexT, nie wiem czy nie ma problemu, na pewno państwo sobie nie radzi z wymierzaniem surowych kar za pogryzienia.
Ale ta nagonka w telewizji i wykopie to mocne przegięcie. 0,5% psiarzy nie jest w stanie zapanować nad swoimi psami, więc rozwiązaniem ma być zmuszanie pozostałych 99,5% do chipowania psów, płacenia OC na psa i innych głupot.
Ręce opadają gdy się widzi z jaką łatwością rządowa propaganda urabia tłum. Za każdym razem ten sam mechanizm: pokazywać non-stop margines grupy X stwarzający problemy, następnie obarczyć całą grupę X odpowiedzialnością za patologię, na końcu wprowadzić nowe nakazy i zakazy dla całej grupy X przy aplauzie motłochu.
Ta metoda to w zasadzie samograj, działała z hulajnogami, kierowcami i alkoholem w sklepach po 22 to zadziała też z psiarzami, myśliwymi albo bronią czarnoprochową. Motłoch nie rozumie statystyki i zawsze chce robić porządek z kułakami "odpowiedzialnymi" za jego niedole.
@wolnyjez, bo ja tu widzę kilka rzeczy: jedna liczba pogryzień (nie: zagryzień). Druga – przypadku właścicieli psów „margines” to co najmniej 20%, wliczam zarówno „mój pies nie gryzie”, a od szczyn może tynk z budynku odpadać, ale to nie ich wina. No i w praktyce nic się z tym nie robi.
Za to wszelkie OC, podatki od psów, PIESELE itp – to tak – kolejny skok na kasę i tworzenie posadek do obsługi tego!
@nexT, nawet jeśli to jest 20% to facet który sprząta po swoim jamniku jest tak samo odpowiedzialny za psie gówna na trawnikach jak facet który nigdy nie miał psa, czyli wcale. Karanie go tylko za to, że też ma psa to nadużycie.
Zamiast karać wszystkich, państwo powinno zacząć reagować stanowczo wobec faktycznych sprawców. Tylko to wymaga reform i pewnego wysiłku ze strony polityków, łatwiej zrzucić odpowiedzialność na psiarzy niż zreformować rzeczpospolitą kartonową.
@borubar, 1. samochody to konieczność 2. motocykle nie, ale to tylko pół sezonu i głównie motocykliści sami siebie koszą 3. policjanci to też konieczność i nie zawsze ogarną sytuację (zwłaszcza jak teraz jeszcze jest problem z perspektywą wojny hybrydowej od wschodu) 4. myśliwi to inna sprawa bo to głupawe hobby (chyba nawet tej zwierzyny potem nie jedzą) i jebany janusz mógłby z 10 razy dokładnie spojrzeć zanim pierdolnie z strzelby 5. psy to może jak w USA 13/60 - wystarczyłoby najagresywniejsze odsiać i problem znika.
Śmiesznie by było gdyby się okazało że lekarze zabijają przez błąd medyczny porównywalne ilości - co wtedy? Kaganiec i czipowanie dla lekarza?
Imo nagonka durna i ostatnio mam wrażenie że to jakiś wykopowy tradycyjny sezonowy event - gdzie przez sezon musi być grzana nagonka/samosąd nad jakimś tematem - czy to majtczak, nieruchomości a teraz psy - o ile sebie z bmw i patodeveloperom się należało, to już nagonka na psy to dosłownie "zejście tematu na psy". Jak byłem dzieciakiem to agresywnego kundla traktowało się z buta lub kija (psy uczą się pozycji w stadzie i potem nie podchodzą), a teraz sensacja na cały kraj, dziecko ledwo uszło z życiem jak 3 psy wielkości szczura go obszczekiwały.
1 motocykle to taka sama konieczność jak samochody, nie ma tu rozróżnienia że jedno potrzebne bardziej a drugie mniej. Nie każdy ma miejsce i pieniądze na duży samochód (w sensie zakupu, utrzymania i paliwa), nie każdy samochodu potrzebuje np do wożenia tylko 1 osoby.
Motocykl mniej bezpieczny dla kierowcy i ewentualnego pasażera - ale za to bardziej bezpieczny dla otoczenia. Motocyklista choć naraża siebie to chroni innych.
Więc nie można tego oceniać na podstawie tego że coś jest gorsze czy lepsze.
myśliwi to inna sprawa bo to głupawe hobby (chyba nawet tej zwierzyny potem nie jedzą)
Jedzą - jak nie oni osobiście to ich rodzina znajomi albo ktoś kto od nich to mięso kupi. Z tym zastrzeżeniem, że nie wszystkie zwierzęta są dla ludzi jadalne.
Tu nawet nie chodzi o zdobywanie jedzenia tylko o ratowanie ekosystemu, przez jakieś głupie decyzje w przeszłości spowodowaliśmy że niektórych zwierząt jest zbyt dużo (np lisów, dzików) i doszło do zaburzenia równowagi jeśli teraz nie będziemy tego prostować to dojdzie do katastrofy (np nadmiar lisów doprowadzą do wyginięcia wielu gatunków ptaków).
A w kwestii ofiar myśliwych to większość z nich to myśliwi (gdy ktoś postrzeli samego siebie, albo swojego kolegę myśliwego).
W kwestii agresywnych psów są lepsze sposoby radzenia sobie z zagrożeniem np tak jak radzą sobie z niedźwiedziami na Spitsbergenie - każdy powinien nosić ze sobą broń i gdy widzi biegnącego w jego kierunku psa to strzelać (nawet jak nie trafi to strzał zwyczaj płoszy takie zwierzęta).
Nez zastanawiania się mały czy duży, czy zagryzie czy tylko ugryzie, nie jest na uwięzi i biegnie w moim kierunku to stwarza zagrożenie.
Czipowanie zwierząt służy czemuś zupełni innemu - chodzi o likwidację schronisk/hoteli dla zwierząt utrzymywanych przez gminy z podatków. Jeśli komuś ucieknie zwierze to łapie je hycel - jeśli było zaczipowane (zakolczykowane lub w inny sposób oznaczone i zarejestrowane) to hycel odwozi je bezpośrednio właścicielowi ten płaci za jego pracę (jakąś niedużą kwotę bo samo złapanie i odwiezienie nie jest aż takie drogie). I wszyscy są szczęśliwi.
Ale jeśli gminny hycel złapie zwierze które nie jest w żaden sposób oznaczone no to musi ono trafić do przechowalni i trzymane przez ustawowy czas aby właściciel który poszukuje zaginionego zwierzęcia mógł się po nie zgłosić. Przez ten czas musi być karmione, musi zajmować się nim weterynarz, ktoś musi po nim sprzątać itd... a to drogo kosztuje. A w 90% przypadków okazuje się że się nikt po zwierze nie zgłasza i po wymaganym czasie idzie ono do utylizacji a gmina jest w plecy kilka tys zł na każdym takim zwierzęciu.
Gdyby wprowadzić obowiązek znakowania i rejestracji zwierząt to problem by przestał istnieć (za wszystko płaci właściciel zwierzęcia a nieoznakowane zwierze idzie do utylizacji od razu).
Eetam
0
wolnyjez
0
Eetam
0
wolnyjez
0
Eetam
0
Albo pójdź jeszcze w drugą stronę i dolicz do tego wszystkie zwierzaki domowe, z tego oblicz ile pieski zagryzają, by jeszcze zmniejszyć ten proc.
A przy np. myśliwych, to weź, ogarnij to samo, tylko z liczby myśliwych powinno się wziąć całą populację w Polsce, procent też byłby tam mniejszy, dlaczego nie? Ludzi podzielono na konkretne kategorie, ale pieski wszystkie wrzucono do jednego wora i stwierdzono, że york, jest tak samo groźny jak np. amstaff...
wolnyjez
0
wolnyjez
0
Ale ta nagonka w telewizji i wykopie to mocne przegięcie. 0,5% psiarzy nie jest w stanie zapanować nad swoimi psami, więc rozwiązaniem ma być zmuszanie pozostałych 99,5% do chipowania psów, płacenia OC na psa i innych głupot.
Ręce opadają gdy się widzi z jaką łatwością rządowa propaganda urabia tłum. Za każdym razem ten sam mechanizm: pokazywać non-stop margines grupy X stwarzający problemy, następnie obarczyć całą grupę X odpowiedzialnością za patologię, na końcu wprowadzić nowe nakazy i zakazy dla całej grupy X przy aplauzie motłochu.
Ta metoda to w zasadzie samograj, działała z hulajnogami, kierowcami i alkoholem w sklepach po 22 to zadziała też z psiarzami, myśliwymi albo bronią czarnoprochową. Motłoch nie rozumie statystyki i zawsze chce robić porządek z kułakami "odpowiedzialnymi" za jego niedole.
nexT
1
Za to wszelkie OC, podatki od psów, PIESELE itp – to tak – kolejny skok na kasę i tworzenie posadek do obsługi tego!
wolnyjez
0
Zamiast karać wszystkich, państwo powinno zacząć reagować stanowczo wobec faktycznych sprawców. Tylko to wymaga reform i pewnego wysiłku ze strony polityków, łatwiej zrzucić odpowiedzialność na psiarzy niż zreformować rzeczpospolitą kartonową.
nexT
1
borubar
1
Bo w wypadkach z udziałem motocyklisty ofiarą śmiertelną jest motocyklista.
W statystykach zabrakło pieszych - bardzo wiele wypadków z udziałem pieszych kończy się ofiarami śmiertelnymi.
nexT
0
kusanagi
0
Śmiesznie by było gdyby się okazało że lekarze zabijają przez błąd medyczny porównywalne ilości - co wtedy? Kaganiec i czipowanie dla lekarza?
Imo nagonka durna i ostatnio mam wrażenie że to jakiś wykopowy tradycyjny sezonowy event - gdzie przez sezon musi być grzana nagonka/samosąd nad jakimś tematem - czy to majtczak, nieruchomości a teraz psy - o ile sebie z bmw i patodeveloperom się należało, to już nagonka na psy to dosłownie "zejście tematu na psy". Jak byłem dzieciakiem to agresywnego kundla traktowało się z buta lub kija (psy uczą się pozycji w stadzie i potem nie podchodzą), a teraz sensacja na cały kraj, dziecko ledwo uszło z życiem jak 3 psy wielkości szczura go obszczekiwały.
borubar
1
1 motocykle to taka sama konieczność jak samochody, nie ma tu rozróżnienia że jedno potrzebne bardziej a drugie mniej. Nie każdy ma miejsce i pieniądze na duży samochód (w sensie zakupu, utrzymania i paliwa), nie każdy samochodu potrzebuje np do wożenia tylko 1 osoby.
Motocykl mniej bezpieczny dla kierowcy i ewentualnego pasażera - ale za to bardziej bezpieczny dla otoczenia. Motocyklista choć naraża siebie to chroni innych.
Więc nie można tego oceniać na podstawie tego że coś jest gorsze czy lepsze.
Jedzą - jak nie oni osobiście to ich rodzina znajomi albo ktoś kto od nich to mięso kupi. Z tym zastrzeżeniem, że nie wszystkie zwierzęta są dla ludzi jadalne.
Tu nawet nie chodzi o zdobywanie jedzenia tylko o ratowanie ekosystemu, przez jakieś głupie decyzje w przeszłości spowodowaliśmy że niektórych zwierząt jest zbyt dużo (np lisów, dzików) i doszło do zaburzenia równowagi jeśli teraz nie będziemy tego prostować to dojdzie do katastrofy (np nadmiar lisów doprowadzą do wyginięcia wielu gatunków ptaków).
A w kwestii ofiar myśliwych to większość z nich to myśliwi (gdy ktoś postrzeli samego siebie, albo swojego kolegę myśliwego).
W kwestii agresywnych psów są lepsze sposoby radzenia sobie z zagrożeniem np tak jak radzą sobie z niedźwiedziami na Spitsbergenie - każdy powinien nosić ze sobą broń i gdy widzi biegnącego w jego kierunku psa to strzelać (nawet jak nie trafi to strzał zwyczaj płoszy takie zwierzęta).
Nez zastanawiania się mały czy duży, czy zagryzie czy tylko ugryzie, nie jest na uwięzi i biegnie w moim kierunku to stwarza zagrożenie.
Czipowanie zwierząt służy czemuś zupełni innemu - chodzi o likwidację schronisk/hoteli dla zwierząt utrzymywanych przez gminy z podatków. Jeśli komuś ucieknie zwierze to łapie je hycel - jeśli było zaczipowane (zakolczykowane lub w inny sposób oznaczone i zarejestrowane) to hycel odwozi je bezpośrednio właścicielowi ten płaci za jego pracę (jakąś niedużą kwotę bo samo złapanie i odwiezienie nie jest aż takie drogie). I wszyscy są szczęśliwi.
Ale jeśli gminny hycel złapie zwierze które nie jest w żaden sposób oznaczone no to musi ono trafić do przechowalni i trzymane przez ustawowy czas aby właściciel który poszukuje zaginionego zwierzęcia mógł się po nie zgłosić. Przez ten czas musi być karmione, musi zajmować się nim weterynarz, ktoś musi po nim sprzątać itd... a to drogo kosztuje. A w 90% przypadków okazuje się że się nikt po zwierze nie zgłasza i po wymaganym czasie idzie ono do utylizacji a gmina jest w plecy kilka tys zł na każdym takim zwierzęciu.
Gdyby wprowadzić obowiązek znakowania i rejestracji zwierząt to problem by przestał istnieć (za wszystko płaci właściciel zwierzęcia a nieoznakowane zwierze idzie do utylizacji od razu).