#piwo #pijzlurkiem #gramofon #winyl #heheszki

Nadawanie znaczenia czynności słuchania muzyki z winyla, to nie tylko walka z kurzem i pucowanie igły. Można zrobić kolejny krok, a mianowicie swoje pierwsze piwo gramofonowe, czarne niczym sama płyta.

5

@Emrys_Vledig, Cześć, co to za odsłuchy, te szare?
@Pajonk_STRACHU, Edifier, one są podłączone do drugiego wzmacniacza, który używam do muzyki tła jak np w planszóweczki tniemy. Nic specjalnego. Robotę na co dzień te białe robią, Blue Aura.
@Emrys_Vledig, faktycznie winyl lepiej brzmi? Zastanawiam się od pewnego czasu, czy jest sens wchodzić w to.
@kamikaze2, nie, winyl nie brzmi lepiej w ujęciu wierności. Natomiast niektórzy mówią, że brzmi lepiej.

Jest możliwe zdegradować dźwięk z CD tak, żeby naśladował winyl, nie zrobisz tak żeby winyl naśladował CD - możesz obciąć częstotliwości ponad 20khz - które właśnie odpowiadają, za tę przejrzystość utworu(mimo, że ludzkie ucho nie słyszy ponad 20); możesz obniżyć zakres dynamiki (odległość między najcichszym dźwiękiem a najgłośniejszym); dodać parę trzasków i zniekształceń; skompresować do niższej dynamiki i voila. W związku z tym mówi się, że dźwięk z winyli jest "cieplejszy".

Ja to bym porównał z obrazem - zwykła bitowa mapa do jpg. Jedno jest możliwie wiernym odtworzeniem rzeczywistości, drugie jakaś forma kompromisów. Możliwe, że jakbyśmy wyszli z jpg byłyby osoby preferujące te formę obrazu. 🤷

@Dps, dzięki za odpowiedź.
@kamikaze2, @Dps dodam jeszcze od sobie, że super jest tzw. user experience, polegające na tym, że cały tor audio składamy sobie sami i o niego dbamy. Nawet mycie winyli, czy wycieranie zakamarków sprzętu daje odczucie zadowolenia i zadbania, jakie być może doznaje kobieta po uporządkowaniu kuchni

Innymi słowy nadajemy znaczenia procesowi słuchania muzyki, gdzie natura gramofonu zmusza nas do poświęcenia czasu konkretnie na tą czynność i za to wynagradza; jest swoista satysfakcja, że po wyczyszczeniu płyty słychać o dwa pyknięcia mniej, a wymiana igły sprawia, że bas się mniej rozlewa. Dalej jest to zabawa i rozumiem, że można na to wzruszać ramionami, ale jak się w tym hobby człowiek rozgości, to raczej nie ma powrotu do puszczania muzy z telefonu bluetoothem na pierdzące głośniki z komunii.
@Emrys_Vledig, a brzmienie jak oceniasz w stosunku do konkurencji.
@kamikaze2, Jak dla mnie miodzio, ale jak już trafisz na dobry mastering i należyte tłoczenie. Bo dostanie dobrej płyty nie jest w cale takie oczywiste. Wiele razy trafiłem na płyty nowe, ale z krzywo naklejonymi labelami lub krzywe, co jest efektem nie wystudzenia płyty przed jej zapakowaniem. I z powodu automatyzacji linii produkcyjnych takie rzeczy przechodzą przez kontrolę jakości, bo tej w zasadzie nie ma. Jest też zjawisko tzw. płyt z Biedronki, które są tanie, gdyż klepie je się na zużytych (ponad 500 wykonanych już kopii) matrycach i tak kiedyś trafiłem na płytę O.N.A. gdzie strona A jest "ciemna" brzmieniowo, coś jakbyś obciął wysokie tony. I takie rzeczy też przechodzą do sprzedaży. Generalnie jest to kolejny aspekt całego hobby, że przyjemność odsłuchu zaczyna się już na poziomie wyboru samego wydania, przy wciąż bardzo żywym rynku wydań pirackich, które potrafią być wykonane lepiej niż wydania oryginalne. Oczywiście można to uznać za minus całej zabawy, ale z drugiej zdobywania wiedzy co do wydań, które warto nabyć są jej cześcią.

No i sam sprzęt. Trzeba zainwestować w jakieś przyzwoite audio, nie musi być drogie, może być używane, ale niech będzie dobre. Nie ma sensu podpinać gramofonu za 1500 zł (taki entry level za nówkę jak dla mnie) z byle jakim wzmacniaczem i kolumnami z komunii typu 5+1.