Murzyni w stanach to analfabeci a później pretensja bo biała supremacja!!!!
🔴🇺🇲 Czarny nauczyciel zalewa się łzami, bo nie wie, jaka jest przyczyna tego, że jego czarni podopieczni nie umieją czytać i pisać:
"Właśnie skończyłem trzygodzinne lekcje i dosłownie rozpłakałem się w połowie zajęć. Te dzieciaki kończą liceum i mają iść na studia... Dałem im dwa krótkie akapity do przeczytania i jedno zdanie do uzupełnienia. Dostali gotowe początki zdań. W zasadzie sam im wszystko napisałem. Oni mają po 17, 18 lat i nie potrafią dopisać czterech słów. Czterech. Słów. Przedstawiłem im całą sytuację, razem ją omawialiśmy na lekcji. Nawet podałem im odpowiedzi, zanim doszliśmy do zadania. I nic. Nie byli w stanie skończyć.
Nie wiem, gdzie leży problem. Po prostu nie wiem. To dopiero drugi dzień szkoły, a ja mam maturzystów, którzy nie potrafią czytać i maturzystów, którzy nie potrafią pisać. Zero pisania. Oni potrafią gadać, potrafią argumentować, gdy rozmawiają z ziomkiem - wtedy wszystko gra. Ale jak trzeba to samo przenieść na papier, dwa akapity - nie ogarniają. Nasi młodzi czarni chłopcy, nasi młodzi brązowi chłopcy, nasze młode czarne dziewczyny i nasze młode brązowe dziewczyny... O mój Boże."
Przedstawiona na filmie sytuacja dotyczy nauczyciela o imieniu Darius Williams. Pracuje on w szkole średniej Wheatley High School w mieście Houston, w stanie Teksas. Nagranie z jego udziałem8 wywołało szeroką dyskusję w amerykańskich mediach na temat poziomu umiejętności czytania i pisania (tzw. literacy crisis) wśród tamtejszej młodzieży.

http://www.facebook.com/reel/2404480460377880
#murzyni #usa
🔴🇺🇲 Czarny nauczyciel zalewa się łzami, bo nie wie, jaka jest przyczyna tego, że jego czarni podopieczni nie umieją czytać i pisać:
"Właśnie skończyłem trzygodzinne lekcje i dosłownie rozpłakałem się w połowie zajęć. Te dzieciaki kończą liceum i mają iść na studia... Dałem im dwa krótkie akapity do przeczytania i jedno zdanie do uzupełnienia. Dostali gotowe początki zdań. W zasadzie sam im wszystko napisałem. Oni mają po 17, 18 lat i nie potrafią dopisać czterech słów. Czterech. Słów. Przedstawiłem im całą sytuację, razem ją omawialiśmy na lekcji. Nawet podałem im odpowiedzi, zanim doszliśmy do zadania. I nic. Nie byli w stanie skończyć.
Nie wiem, gdzie leży problem. Po prostu nie wiem. To dopiero drugi dzień szkoły, a ja mam maturzystów, którzy nie potrafią czytać i maturzystów, którzy nie potrafią pisać. Zero pisania. Oni potrafią gadać, potrafią argumentować, gdy rozmawiają z ziomkiem - wtedy wszystko gra. Ale jak trzeba to samo przenieść na papier, dwa akapity - nie ogarniają. Nasi młodzi czarni chłopcy, nasi młodzi brązowi chłopcy, nasze młode czarne dziewczyny i nasze młode brązowe dziewczyny... O mój Boże."
Przedstawiona na filmie sytuacja dotyczy nauczyciela o imieniu Darius Williams. Pracuje on w szkole średniej Wheatley High School w mieście Houston, w stanie Teksas. Nagranie z jego udziałem8 wywołało szeroką dyskusję w amerykańskich mediach na temat poziomu umiejętności czytania i pisania (tzw. literacy crisis) wśród tamtejszej młodzieży.

http://www.facebook.com/reel/2404480460377880
#murzyni #usa
SaycoRa
3
dodge_durango
5
Chyba najbardziej mi utkwiło w pamięci jak ktoś pisał, że uczyli ich uprawiać warzywa i musieli potem pilnować pola bo lokalni podkomendni przychodzi potem wykopać nasiona bo byli głodni
kusanagi
2
A ile dołożyły po kolei chronologicznie
Spodziewałbym się że w USA czarni powinni być jak latynosi - a wiemy że są MOCNO niżej od latynosów - nawet jak dzielą z nimi wspólną wyspę (Haiti / Dominikana) - nie da się tego wytłumaczyć "biali się uwzięli na czarnych i im kłody ciskają" - nie ma ani jednego 100% czarnego kraju pełnego sukcesów.
Są czarne kraje w których sytuacja wygląda nieźle - ale jak się przypatrzysz, zauważysz że im znowu ktoś organizuje kraj - albo chińczyki albo powracający biali
DarrDarek
2
To wygląda tak, jakby cała ta rasa cierpiała na zespół Downa. Przychodzisz i zaczynasz uczyć ich uprawy roli: tłumaczysz, jak orać w linii prostej, a oni zaczynają biegać po całym polu jak dzieci niezdolne do utrzymania się w wyznaczonych granicach. Próbujesz pokazać im to ponownie, a oni i tak robią po swojemu. W końcu sam zaorujesz całość i przechodzisz do kolejnego kroku: pokazujesz, jak rozrzucać nasiona, dajesz im je, a oni wysypują całą stertę w jednym miejscu. Zbierasz je z powrotem i pokazujesz, jak to zrobić; zaczynają działać, ale ledwo udaje im się zachować odpowiednie odstępy – jakby sama koncepcja miary była dla nich niepojęta. Wielokrotnie musieliśmy powstrzymywać ich przed zjedzeniem nasion. Pokazujemy, jak czerpać wodę ze studni, którą zbudowała dla nich inna grupa – studni, którą trzeba było, kurwa, naprawiać, bo była dosłownie wypełniona ziemią, śmieciami i trawą. Pokazujemy, jak powoli podlewać, żeby nie wypłukać gleby, a oni wylewają całe wiadro na raz i niszczą nasiona. Kończy się na tym, że robimy wszystko za nich; każdego dnia, gdy wracamy, okazuje się, że coś poszło nie tak. Oni nie potrafią myśleć o niczym poza chwilą obecną. Nie mają żadnego pojęcia o czasie ani o czekaniu na efekty; wynika to albo z ich upośledzenia, albo z tego, że taki styl życia doprowadził ich do takiego stanu.
Dwa momenty szczególnie zapadły nam w pamięć i nas zszokowały. Próbowaliśmy uczyć pewną kobietę, gdy nagle podszedł do niej mężczyzna, ściągnął jej spodnie i zaczął ją pieprzyć. Staliśmy tam z rozdziawionymi zszokowanymi gębami, a ona powiedziała tylko: „Tatuś tego chce”. Chodziło o jej własnego, kurwa, ojca.
Innym razem znaleźliśmy na polu martwe niemowlę – utonęło, a jego głowa była strasznie zmasakrowana, jakby ktoś okładał ją kamieniami. Matka tylko wzruszyła ramionami i stwierdziła, że już go nie chce, a myślała, że będzie mógł pracować na polu.
Dosłownie tak wyglądała wtedy moja twarz. Totalny szok i próba pogodzenia się z czymś, co powinno być, kurwa, niemożliwe.