Pamiętajcie: kontekst jest statystyczny. To że zaraz wyskoczy jakiś lewak i powie "ALE JA ZNAM TAKOM KASIE CO PO 40 URODZIŁA 3 DZIECI" - to jest błąd statystyczny, możliwe/realne ale tak rzadkie że daj pan spokój.
Liczy się czy krytyczna większość społeczeństwa (nie wiem 70-90%?) jest w stanie funkcjonować w rozumieniu - pożyteczna praca + rodzina + 2.1 dzieci.
Teraz porównajcie sobie do prostej kombinacji
0 stresu ale i 0 prestiżu robienia wielkich karier w dużym mieście jako tinderowa kurwa - zaścianek, zacofanie, protestanto/katotaliban, brak wojny domowej w 2050 między dziesiątkami milionów migrantów a podstarzałymi europejczykami. Same wady.
1. młoda kobieta około 19 roku życia jest wypychana na uczelnię i kończy ją około 25 roku życia (magisterka, bo licencjat to wstyd)
2. po 23 roku - czyli po statystycznym najlepszym momencie na znalezienia męża
3. po 25 roku - czyli po statystycznym najlepszym momencie na 1 dziecko
4. dostaje prace w bullshitjob w urzędzie lub korpo - 0 realnej wyprodukowanej wartości dodatniej (nikt w gospodarce rynkowej nie chce kupić tego co ona "produkuje" - to państwo/korpo ją sztucznie zatrudnia z powodów ideologicznych)
5. statystycznie nie spojrzy na chłopa co zarabia mniej niż ona - nawet o tym samym statusie (kolega Jacek z biura po pytanku "hihi a ile zarabiasz w ogóle")
6. statystycznie nie spojrzy na chłopa co ma "niższy status" - nawet jak zarabia więcej (Tomek operator wózka widłowego)
7. kolejne lata spędzi szukając "tego jedynego" tj 190cm w spodniach, 30cm wysokości (czy coś w tym stylu)
8. przebija kolejne ściany wiekowe, szpara coraz bardziej rozepchana, zmarszczek coraz więcej, psycha coraz bardziej rozjebana, pojawia się pierwszy kotek/piesek
9. w pewnym momencie "idzie po rozum do głowy" i "daje szanse" powyższemu Jackowi/Tomkowi - tylko statystycznie mają max 0-1 dzieci
10. kupowanie mieszkania - bo powrót na wieś do rodziców to wstyd - 300k kredycik, pętla finansowa na szyi, ciągły stres (pamiętajcie chomiczki aby nie stracić pracy)
10. wspominałem o stresie? kobieta wiecznie wkurwiona i niezadowolona, jeszcze niech zacznie się porównywać do znajomych co osiągnęli sukces (tj. rodzice im kupili mieszkanie, stary dał robotę młodemu w firmie, dostali mieszkanie po zmarłym dziadku w dużym mieście wojewódzkim) - wiecznie trucie, wieczna presja - jak będzie pechowo to jeszcze będzie miała problemy aby zajść w ciąże (stres strasznie blokuje płodność)
11. cyrk się nie kończy, jak już wielce wspaniałomyślna wysra 1 gówniaka, to wbija w "madka mode" - wszystko jej się należy, mężczyzna ma gotować, pracować, sprzątać, karmić cycem - i zawalać swoją pracę - bo ona przecież ROBI KARIERE (przypominam statystycznie bezwartościowe wypierdziane godziny w żymiańskim przedszkolu)
12. nie wiem natomiast jak powyższy cyrk siadnie ewentualnemu dzieciakowi na łeb, ale podejrzewam że jak spojrzy na swoich zjebanych rodziców to tabletowo-smartfonowo-tiktokowe-netflixowe bycie lgbtlpg666+ może się zaświecić jako spoko opcja
Liczy się czy krytyczna większość społeczeństwa (nie wiem 70-90%?) jest w stanie funkcjonować w rozumieniu - pożyteczna praca + rodzina + 2.1 dzieci.
Teraz porównajcie sobie do prostej kombinacji
18 letnia dziewczyna, nie pracuje i zachodzi w ciąże - od razu do domu na wsi obok rodziców i kuzynek którzy zawsze pomogą - nie przelewa się ale starcza na wszystko - przed 30 szczęśliwa mama 2-3 dzieci w ciepłym rodzinnym domu
0 stresu ale i 0 prestiżu robienia wielkich karier w dużym mieście jako tinderowa kurwa - zaścianek, zacofanie, protestanto/katotaliban, brak wojny domowej w 2050 między dziesiątkami milionów migrantów a podstarzałymi europejczykami. Same wady.
patryk9770
0
kusanagi
0
mógłbym to podzielić na 3 kategorie:
1. albo dobrze ci wylosowało i załapałeś się na "standardy"
2. albo źle ci wylosowało - ale kombinacją dyscypliny/farta wbiłeś znacznie wyżej i załapałeś się w "standardy"
3. albo źle ci wylosowało - i albo przegapiłeś swoje szanse, za późno się zorientowałeś jakie są zasady gry (a starzy ci wmawiali przepis na życie który miał sens 30 lat temu typu "idź do roboty jak łojciec na zadupiu"), nie kombinowałeś jak skurwysyn, za późno zacząłeś coś robić - i tutaj albo stoicka akceptacja, konsola/pc, piwko na zadupiu albo sznur
To nie jest normalne - wiadomo że zawsze znajdzie się z 1-5% pierdół/przegrywów które do niczego się nie nadają, nie ważne jak dobre warunki im dasz, nawet w czasach ekstremalnej prosperity - ale dzisiaj wydaje mi się że to zbliża się do 30-50% dla pokoleń urodzonych po 1989
Cyr4x
0
kusanagi
0
Dps
0
dodaje punkty
13. kobieta kończy kończy 30 lat i ma dziecko - poziom neurotyzmu sięga pod sufit a bezpieczeństwo jej jedynego dziecka to jej obsesja. Wszędzie widzi ryzyko - dziecko chowane pod kloszem. Nakłada się na to wiek + fakt jednego dziecka
14. Janusz i Seba gówno zarabiaja bo w podatkach muszą utrzymać programy socjalne i te sztuczne miejsca pracy
kusanagi
1
np.
15. statystycznie baby pchają się do dużych miast (albo wypychają ich nawet rodzice) myśląc że są sprytni "kasia znajdzie sobie jakiegoś porzondnego kawalera z dużego miasta i byndzie dobrobyt w rodzinie" a chłopakowi "weź zostań z rodzicami, przejmij gospodarstwo, kto pomoże starym rodzicom chlip chlip" - nadmiar dziewczyn w dużych miastach, nadmiar chłopaków w małych zadupiach - to musi się kurwa matematycznie udać X D
16. w dużych miastach, w obcym środowisku, pośród obcych ludzi (nawet z tego samego narodu) z automatu rodzi się znacznie mniej dzieci - z różnych powodów -w USA to dobrze widać - kobieta aby być pro matką (z 4 dzieciaki to chyba topka w obecnych czasach) musi sobie solidnie życie pod to ustawić a nie zepchnąć na sam dół listy priorytetów podług "mam czas, zdonże, będę Skłodowskom"
17. z każdym kolejnym partnerem urasta w niej poczucie "ci mężczyźni to świnie / są tacy beznadziejni" - nawet jak już kogoś sobie znajduje to zawsze będzie porównywać go do swoich byłych - zajebiste warunki pod szczęśliwe życie rodzinne i wzór matki dla dzieci
18. część z nich wpada w profesję "samotna matka" - obciążając społeczenstwo bękartem który statystycznie dołoży swoją cegiełke do ogólnego spierdolenia (nie bez powodu "bękart" jest tak negatywnie nacechowany kulturowo - nasi przodkowie sprzed stuleci bardzo dobrze rozumieli ile z tego problemu i dlatego najpopularniejszym przekleństwem w naszym kręgu kulturowym jest słowo "kurwa")
Sory ale to co kobiety są w stanie wyprodukować ekonomicznie jest w większości bezużyteczne i bezwartościowe - a to co one mogą "wyprodukować" a nie mogą mężczyźni - czyli dzieci - jest bezcenne w ujęciu społecznym. Mogłyby wszystkie pójść na bezrobocie pt "mama na pełen etat", najwyżej nie miałyby gdzie wymalować pazurów