tldr

rzucam taką odważną hipotezę:

tylko uwzględniając grupę "wiek produkcyjny" - jest od ćwierci do blisko połowy ludzi faktualnie bezrobotnych (którzy nawet jak coś robią to jest to bez znaczenia dla gospodarki)


(wklejam przetłumaczony obrazek co go miałem wkleić na końcu bo temat sam w sobie ciekawy - tutaj jest cała populacja a nie tylko populacja w wieku produkcyjnym - 30% głównie mężczyzn zapierdalających na całą resztę - jeszcze prace typu biurwy/nepotyzm/układ/kolesiostwoi stopniałoby o ułamek procenta)

Zdjęcie

Zdjęcie

Czyli nawet 1 połowa jest wirtualna, a 2 połowa zapierdala na tą 1 (dostarczając realnych produktów i usług bez których ludzie nie mieliby prądu, wody, normalnych warunków życia a po dłuższym czasie zaczęliby umierać z głodu, chorób, zimna, zagrożeń).

Jakby zakwalifikować tzw bullshit jobs* do faktycznego acz ukrytego bezrobocia, to jak myślicie ile by takie bezrobocie wyniosło dla Europy? USA nie wliczam, bo USA skolonizowało sobie świat więc sobie przerzucą niegospodarność na niewolników.

Z tego co czytam to z 10-20% to gównoprace które nic nie wnoszą i wynikają z zjawiska jak "sztuczna promocja konsumpcji" - można bez nich żyć i to na dobrym poziomie. Niestety nie wiem czy są tu wliczane ubery, volty, budy z kebabem czy inne diety pudełkowe - a pewnie nie - więc to częściowe zafałszowanie sytuacji.

Następnie jest faktyczne bezrobocie 10-15% - czyli osoby które nie pracują normalnie ale nie figurują w statystykach.

Co do bezrobocia oficjalnego w Polsce - to z 5%.

Nie wliczam dzieci, matek i emerytów bo wiadomo - ale wtedy podejrzewam wyszłyby tak zabawne statystyki jak 20-30% mężczyzn utrzymujących całą resztę.

*(praca gdzie korpoanetka "wykopuje i zasypuje rów" makulaturą z biurka A na biurko B czy jakieś inne "psie fryzjery")

8

Brak komentarzy. Napisz pierwszy