Tak mnie naszło, bo sobie zacząłem oglądać ten głośny wywiad z prof. Cichosz, że samo stwierdzenie consensus naukowy jest oksymoronem. Nie ma czegoś takiego jak consensus naukowy, bo gdy coś zostaje ustalone na drodze consensusu to zwyczajnie nie może być naukowe. Nauka została ukonstytuowana po to by jak najdokładniej opisywać rzeczywistość. Każdy wpis do puli nauki i każda korekta błęsdnych w przeszłości opisów odbywa się na zasadzie doświadczalnej ze ścisłym opisem metodologii badań, najlepiej jeszczw by miało to charakter empiryczny. Inaczej mówiąc, w tym procesie nie ma głosowań, nie ma podnoszenia rąk itd. Jeśli 3 mld ludzi twierdziłyby, że jeden chłop kłamie, a on doświadczalnie pokazuje, że ma rację i zgadza mu się metodologia, to 3mld ludzi po prostu nie ma racji i kropka. Stąd właśnie wolność słowa, wolność, co ważniejsze myśli też wolność badań jest tak absolutnie niezbędna w Akademii, by w ogóle miała ona sens i by przywrócić jej istotną rolę w społeczeństwie.
#nauka #przemyslenia

#nauka #przemyslenia

nexT
4
PostironicznyPowerUser
5
Konto usunięte1
wordpressowiec
3
http://files.catbox.moe/291cv1.mp3
( elevenlabs.io/pl ich algorytmy po prostu wymiatają. Bawiłem się Coqui tts na Linux z terminala, różne głosy męskie, całkiem sporo, niektóre bardzo realistyczne, ale żaden nie ma podejścia do tego co elevenlabs wypuściło - kosmos)
HerbaMate
2
Do tego dochodzi praktyka finansowania badań. W danym obszarze może istnieć kilkadziesiąt sensownych hipotez; na wczesnym etapie każda z nich może uchodzić za równie prawdopodobne wyjaśnienie. A jednak ktoś decyduje, która hipoteza dostanie najwięcej środków i co będzie zajmowało umysły naukowców przez kolejne dekady. Ostatnio wychodzą na jaw brudy wokół grantowania teorii strun, która odebrała tysiącom najwybitniejszych naukowców świata dziesiątki lat badań, bo okazała się fałszywa. Dlaczego alternatywne koncepcje nie były finansowane w podobnym stopniu?
W dodatku masowe upowszechnienie oświaty przyniosło zjawisko ludzi wykształconych ponad własną inteligencję, którzy deklarują, że „ufają nauce”. Tymczasem „ufam nauce” to błąd kategorii: nauce się nie „ufa” jak autorytetowi - nauką się posługuje. Bezrefleksyjne odwołanie do „wiary w naukę” jest postawą najbardziej antynaukową, bo zamienia metodę w dogmat. I dlatego część tego, co dziś bywa zbywane jako „szuria” - mam na myśli prace na poziomie akademickim, nie filmiki z żółtymi napisami - bywa dla nauki pożyteczne: poszerza przestrzeń hipotez, wymusza lepsze testy i czasem wskazuje kierunek, który później może stać się standardem. Teoria heliocentryczna czy koncepcja istnienia bakterii zaczynały jako śmiałe, długo niedostatecznie udowodnione propozycje - a jednak okazały się prawdziwe.
Nie chcę wchodzić za głęboko w folię, ale podejrzewam, że może istnieć rozróżnienie między oficjalnym postępem nauki (tym dla opinii publicznej) a postępem ukrytym - np. jako element strategii militarnych.
DarrDarek
1
W matematyce niczego nie poprawisz, co już zostało dowiedzione i jest częścią odkryć matematycznych. Można tylko uzupełniać matematykę dalszymi odkryciami.
W fizyce, chemii podobnie, choć nie każde zjawisko może być dobrze tłumaczone na początku, ale to oczywiste, że zanim nie zostanie opisane w pełni nie powinno być traktowane jako część teorii fizyki lub chemii. Teoria strun nigdy nie była częścią fizyki a jedynie koncepcjami rozważań filozoficznych. Podobnie bajdurzenie z narracją o samokreacji związków organicznych budujących życie na Ziemi, to też tylko bajdurzenie i nie ma żadnej samo kreacji białek, cukrów, kwasów tłuszczowych, czy helisy DNA, nici RNA. Oczywiście też nie ma samo replikacji nici RNA, jak to próbują co niektórzy wciskać jako naukowe stwierdzenia.
Owszem, nauki społeczne są pełne propagandowych naleciałości, dlatego tym bardziej trzeba traktować je jedynie jako rozważania akademickie i nie wysnuwać z nich dalej idących wniosków. Podobne naleciałości na ekonomię sprawiają, że jest bardziej nauką społeczną. Co ciekawe, oszuści nawet dość proste dziedziny systemów finansowych, systemów bankowych starają się ubrać w aurę tajemniczości i fałszywych teorii, aby łatwiej sterować ogłupionym ludem zebranym w parlamentach i w niższych gremiach.
Skalp
1
Generalnie trochę nie rozumiem nagonki od jakiegoś czasu na nauki społeczne i humanistyczne. To, że to są pojęcia szerokie i mieszczą się w nich zwyczajnie głupoty, nie oznacza, że mają wspólny mianownik głupoty. Powiem więcej, to jest moim zdaniem jedna z głównych broni przeciwnika i warto znać jej działanie.
DarrDarek
0
Jakież tu niby "zdekodowanie" następuje. Ludzie podatni na podążanie za złem, za czczymi obietnicami, za blichtrem dają się urabiać manipulantom, ale to są stare cechy i przypadłości, gdzie zło zwodziło ludzi od tysięcy lat. Opisane w Biblii już 3500 lat temu, a wcześniej nawet bez Księgi stanowiła taka wiedza dorobek wiernej Bogu ludzkości.
Mnie jakoś bank nie proponował ani stówy za jakoweś zgody marketingowe. Może im wyszło w tabelkach, że nie jestem podatny na duraczenie marketingowe.
Nie zachęcam do nagonki na rozważania akademickie, a jedynie do silnego oporu przeciw wykorzystywaniu tego w różnych programach politycznych, które same w sobie są zwykle zestawieniem urojeń i bredni ideologicznych. Toteż i skutki nędzy politycznej państw wtłoczonych przez masonerię w d***krację są jakie są i dlatego cywilizacja białego człowieka upada.
Skalp
0
Kaskę dostałem, bo szukałem lepszego banku i zgoda była jako dodatkowy wabik. To tylko pokazuje, że zgoda na marketing do mnie dla tego banku była warta 500 zł. Oczywistym jest, że założyli sobie, że to im da więcej. Zresztą, gdy promocja mi wygaśnie to zmienię te ustawienia tak, czy siak.
Konto usunięte0
W 100% nie umie, bo to niemożliwe. Tym się różnią nauki społeczne od ścisłych. W społecznych nie ma praw, które działają zawsze (zawsze to są wyjątki). W naukach społecznych prawa i zasady nie są też wieczne. Deaktualizują się wraz ze zmianą społeczeństwa.
Bardzo ciekawe komentarze colegi @DarrDarek Tutaj niby rozumie czym się charakteryzują nauki społeczne, ale jak przychodzi do ekonomii (również nauka społeczna) to już traktuje jak naukę ścisłą i powtarza jakieś bekowe "prawa ekonomii" z XIX wieku
Skalp
1
Teraz, żeby nie być totalnie gołosłownym, to przywołam tylko dosyć głośną aferę sprzed ilu to? 9 lat? Cambridge Analytica, które miało zwichnąć chwiejne głosy na stronę Trumpa włamując się właśnie to ich łbów. Tam konkretnie akurat była wykorzystana bańka odbiorcza, która była urabiana materiałami, które były im skrojone na miarę. Ile tych głosów tak realnie przekręcono, tego nie wiem i nie ma to znaczenia. Ważniejsze jest to, że tylko skończony kretyn wierzyłby, że to był pierwszy zamach na ludzką percepcję i tak samo, że był on ostatni.
Podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej Szwarzkopf zaangażował dziennikarzy do fałszowania natarcia frontalnego, które było medialną dywersją, gdy główna akcja szła drogą okalającą na tyły Saddama.
Z kolei dziennikarze podczas drugiej wojny z Irakiem byli skoszarowani z żołnierzami, żeby wpłynąć na ich relację z frontu i zniechęcić do krytycznych relacji wobec swoich nowych kumpli. Manipuluje się w ten sposób i nadawcą i odbiorcą.
Wieczne raczej nie, ale to niestotne . Istotne są tylko dwie rzeczy, czy są chociaż na pewien znaczący okres trwałe i czy interesanci wobec tego są w stanie realizować pewne cele, czyli np. wymuszać trendy, zwiększać sprzedaż, dusić konkurencję itp.
DarrDarek
0
Problem takich socjologów jak Ty, jest taki, że nie rozumieją zwykle dziedziny, w której niby to "opanują umysły". Dobrze, gdy socjologowie z marketingowcami ustalą, że olej lepiej sprzeda się w żółtym, a ogórki konserwowe w zielonym, czy wymyślą lepsze ustawienie ale to są takie małe ułamki decyzji. Fajnie, jak mam dobrze ułożony towar, dzięki takim rozważaniom marketingowców, jak ludzie po kolei wybierają towary. Ale skupianie się na tych małych promilach decyzji to błąd analizy. Logistyka, dystrybucja, to potężna dziedzina i kluczowe elementy poprawiania kosztów niewiele mają wspólnego z jakimś układaniem towarów, czy z ich kolorem. Socjologowi się może wydawać, że jego mądra podpowiedź o żółtej nalepce na kukurydzy wystrzeliła sprzedaż, ale to tylko chwilowy chwyt, który jest potem już powtarzany przez innych, bo nawet nie da się tego opatentować. A chwilowy dlatego, bo w morzu puszek z kolorowymi kukurydzami wystrzeliła sprzedaż żółtych puszek, a spadła znacząco sprzedaż innych kolorów. Po wyprzedaży z trudem pozostałych kolorów już producent kolejne partie śle z żółtymi nalepkami. To tylko marketingowcowi nie intersującemu się całym procesem dystrybucji się wydaje, że w skali kraju ludzie zaczęli się zajadać milionami puszek kukurydzy i to jego zasługa. Realnie ludzie ani na jotę nie zwiększyli spożycia kukurydzy, tylko nowe opakowanie wypromowało nowy kolor dla tego towaru i to staje się potem klasyką. Prawdziwe cięcie kosztów logistyki i dystrybucji, to już matematyka, systemy informatyczne idealnie dopasowujące dostawy do popytu. Nadzór automatycznych systemów by nie brakło towaru, ale też aby nie było go zbyt dużo. To jest istota logistyki. Matematyka. Systemy informatyczne. Wysokie składowanie z automatycznym przetwarzaniem danych, gdzie jest każda najmniejsza paczka towaru, w którym miejscu i kiedy dostarczona. Owszem, socjolog może powiedzieć, że on nie siedzi wśród tej setki specjalistów informatycznych z Londynu a jego zadanie jest prostsze. Prostsze i chodzi o to, że waga sprawdzania nastawień konsumenckich jest nieporównywalnie mniej istotna niż wspomniane dziedziny kluczowe dla logistyki.
Tutaj też pływasz, bo nie wiesz o tym, że właśnie całe urabiania podatnych na duraczenie wyborców odbywa się zwykle po lewicowej stronie sceny politycznej. To lewicowa strona sceny opanowana przez nadzorców z pachołków masońskich jest w stanie oferować grubą kasę za wpływy, bo prawdziwa prawica chce prostych reguł kapitalizmu, a wszelki interwencje i wały ustawowe lepiej załatwiać z lewicą, która wręcz nienawidzi prostych reguł kapitalizmu bo ich nie rozumie, ale też wie, że w prostych regułach kapitalizmu nie ma lobbystów, nie ma miliardów lewej kasy od szemranych przedsiebiorstw zamawiających sobie u polityków zbyt na swoje towary lub wymuszanie przywilejów ustawowych, lub wręcz wciskanie jakichś czasem szkodliwych bredni typu śmiercionki.
Skalp
0
Jeśli chodzi o Cambridge Analytica. Ja bym nawet rozumiał, gdybyś trochę się wyginał z interpretacją, bo nie jesf ona jasna i prosta. Kwestionujesz te ustalenia, gdy one są już potwierdzone.
Jeśli chodzi o manipulację tylko liberałów. Przy całej mojej krytyce do tego elektoratu, to ja jakoś nie zauważyłem by to było chociażby blisko prawdy. Nawet znam wielu patriotów, którzy są na tyle zmanipulowani, że głosują na PiŚ bo dla nich to jedyni, prawdziwi patrioci.
DarrDarek
0
I dopóki te drobiazgi dają dobrą całość, dopóty wybieram market sieci handlowej, bo ta całość mi odpowiada, a sama misja działania takiej sieci sprawia, że w towarach zestandaryzowanych z dłuższym terminem przydatności nie da się praktycznie iść inną, tańszą drogą. A gdy już sprawa dotyczy warzyw i owoców krajowych, to nagle okazuje się, że dobry sklep osiedlowy może mieć lepszą ofertę niż market wielkiej sieci. Bo zaufanie właściciela do zamawiającej kierowniczki stoiska jest większe w sklepie osiedlowym niż w markecie sieci. Bo w tym sklepie na bieżąco jest ocena towaru od rolnika dowożącego towar, a market sieciowy nie ma nawet szans na takie dostawy. I znów realia wygrywają, jak by się market nie starał w ładnym ułożeniu towaru, to przegrywa z ceną i urozmaicaniem towaru ze sklepem osiedlowym.
To jest faktycznie wynik duraczenia propagandowego. Pisiaki jako łże-prawica stojąca wobec patrioty posła Brauna czy Korwina-Mikke równie daleko jak Tuski i Żukowskie, te pisiaki z najbardziej ukraińskiej partii w Polsce stały się dla niektórych ogłupionych Polaków symbolem patriotyzmu. I to nie patriotyzmu banderowskiego, ale oni przekonali, że są patriotami polskimi. Przy czym to nie wynika z jakichś specjalnych umiejętności duraczenia przez takich tuzów jak Kalkstein czy Tusk, czy dziennikarka Sznepf czy Monika Olejnik. Ot, całość sukcesu duraczenia reżimowego opiera się na dość topornym zamordyzmie i trzymaniu w garści meRdiów przez masońskich pachołków z grupy trzymającej władzę. Niedopuszczanie konkurecji medialnej. A wiadomo, że pod okupacją struktury mafijnej oszustów masońskich akurat władzę zawsze będę trzymać wystawione pachołki reżimowe.
Choć trzeba przyznać, że na takich Węgrzech rządzi prawicowy patriota Orban. Nie walczy jakoś szczególnie z masonerią, ale opiera się ich głównemu oszustwu z aktualnej mądrości etapu zalewania gojów murzynami i ciapakami. Brawo dla Orbana. Podobnie jest z Fico, choć jest niby z lewicy (z dawnej komuny). Podobnie jest z Trumpem, bo też potrafił wywalić do kosza nędzną politykę zalewania USA kolorowymi prowadzoną przez najniższy sort pachołków masońskich Bidena i Kamali. A jednak po Trumpie wiać, jak musi z respektem podchodzić do chazarskiego Deep State. Tam nawet tony plucia wywalone przez żydowskie meRdia na Trumpa, nawet zorganizowanie na niego zamachów, gdzie w jednym był o parę centymetrów do rozpłatania czaszki, on dalej musi się do oszustów uśmiechać, podawać im rękę i słać wsparcie militarne dla Izraela.
Skalp
1
Z kolei z równoległymi torami rozwoju, słyszałem już o tym. Do dziś nie mam zdania.
DarrDarek
3
Wystarczy przytoczyć Zielony Wał tępaków marksistowskich z Brukseli. Program zaprzepaszczający szanse konkurowania EU, topiący aktywa i sprowadzający do relatywnej biedy wobec konkurencji światowej. Plan nie mający szans na jakikolwiek sukces. Sam sukces błądzi w obszarach niewymierności, bo nikt nie ma oceniać nędzy ideowej Zielonego Wału. Totalnie bezsensowny plan z osiąganiem bezsensownej ułudy. A jednak setki milionów szaraków i większych pajaców jest zaangażowanych w ten plan. Znów, tak samo jak z realizacją głupiej idei Żyda Karola Marksa - też setki milionów realizowały ten idiotyzm a w końcu i tak nastąpiło zamknięcie nieudanego projektu. Co istotne, znów pobratymcy Marksa są głównymi ideologami kolejnych wałów ideologicznych.