Cześć 
Państwo Walczakowie z Krakowa na emeryturze postanowili realizować swoją pasję, czyli podróżowanie. Po zakupieniu kampera, zaczęli prawdziwie podróżować - 10 dni na wczasach podczas urlopu to nie to samo
"Po przejechaniu ponad 190 tysięcy kilometrów. Po spędzeniu w drodze ponad 6 lat, przejechaniu przez 52 kraje - wiemy, że dopóki los nas nie zatrzyma - nasza podróż będzie trwała bez końca."

Mnie takie zwiedzanie fascynuje. Koleżanka spędziła kiedyś w kamperze, tak okazjonalnie, 5 tygodni z całą rodziną i w tym czasie zwiedzili całe Włochy. To dopiero jest przeżycie! Dla mnie to kolejna rzecz dopisana do listy do zrealizowania
Jeśli państwo Walczakowie was zainteresowali, to tutaj można znaleźć więcej:
https://m.facebook.com/kamperem/?pnref=lhc
https://kamperemprzezswiat.blogspot.com/?m=1
#podróże

Państwo Walczakowie z Krakowa na emeryturze postanowili realizować swoją pasję, czyli podróżowanie. Po zakupieniu kampera, zaczęli prawdziwie podróżować - 10 dni na wczasach podczas urlopu to nie to samo

"Po przejechaniu ponad 190 tysięcy kilometrów. Po spędzeniu w drodze ponad 6 lat, przejechaniu przez 52 kraje - wiemy, że dopóki los nas nie zatrzyma - nasza podróż będzie trwała bez końca."

Mnie takie zwiedzanie fascynuje. Koleżanka spędziła kiedyś w kamperze, tak okazjonalnie, 5 tygodni z całą rodziną i w tym czasie zwiedzili całe Włochy. To dopiero jest przeżycie! Dla mnie to kolejna rzecz dopisana do listy do zrealizowania

Jeśli państwo Walczakowie was zainteresowali, to tutaj można znaleźć więcej:
https://m.facebook.com/kamperem/?pnref=lhc
https://kamperemprzezswiat.blogspot.com/?m=1
#podróże
Skalp
2
Van life jak się taki system nazywa, to nie jest już nic specjalnie odkrywczego.
Z bardziej znanych polecam popatrzeć na:
https://www.youtube.com/c/podrozovanie
https://www.youtube.com/c/busemprzezswiatpl
https://www.youtube.com/c/VincentVan2
Dodam, że taki troszkę podobny temat jest dość spopularyzowany już od lat w Australii. Tamtejsi emeryci zyskali nawet przydomek grey nomads. Oni sobie jadą kamperem gdzieś, stacjonują tam powiedzmy miesiąc-trzy i jadą gdzie indziej w swoim krajo-kontynencie.
Co do finansów natomiast, to jest tylko wymówka dla ludzi, którzy się boją.
Częśc oszczędności można zgromadzić, potem zarabiać pracując gdziekolwiek. Kilka przykładów podam z mojego kregu znajomych:
Para znajomych sprzedała ….jakiegoś tam kebaba:D + mieli nieco zaskórniaków i teraz nie pamiętam…. Wietnam, albo Filipiny. Byli tam pół roku i uczyli dzieci angielskiego na czarno.
Kumpel pracował we Włoszech przy budowie dachów, przy okazji w zasadzie się tego ucząc od podstaw.
Jak robiłem kurs instruktora narciarstwa zjazdowego, to był ze mną na nim jeden reżyser:D. Właściwie to bardziej by pasowało napisać, drugi reżyser, bo faktycznie był tym od czarnej roboty i raczej próżno było szukać jego twórczości w kinotekach.
Nie o jego umiejętności jednak chodzi, a o pojazd jakim dotarł do Zieleńca:D
To by było chyba takie cuś
https://www.alamy.it/foto-immagine-vecchia-volkswagen-transporter-van-parcheggiato-a-lato-della-strada-148049161.html
Niech mnie kule biją jeśli skłamię, mówił że dał za to auto 3,5 tysiąca, z tym, że no jednak było to z 10 lat temu już [inflacja] i pamięć też nieco może mi płatać figla. Do tego dołożył około 2 na adaptację. Przy czym akurat on miał go zrobionego na biwakowanie i jakieś spanie w środku, a nie na mieszkanie na kółkach. Największy szacunek jednak, to że podjechał zimą do Zieleńca taką budą, którą miał w jakiejś najsłabszej wersji. Bez łańcuchów, bez pomyślunku, bez strachu, ale skutecznie:D
Jeszcze taki temat pokrewny
Mój "kolega z ławki" jest jednym z tych gości na przykład https://www.facebook.com/nobomoge
Swojego czasu dojechał ciekawymi metodami do Indonezji. Jeśli dobrze pamiętam 6 miesięcy podróży za 21,5 tysiąca. Kolej Transsyberyjska do Mongolii, potem górami do Chin. Jednymi słowy "niezły Meksyk", ale za to przygód co nie miara. Niestety, ostatni jego pracodawca nie wypłacił mu zaległe pensji, stąd nie udało mu się dotrzeć do pierwotnego celu, czyli Wysp Cooka.
d00d
0
Ja też myślę, że wszystko się da i sama też tak kiedyś zrobię. Nie na pół roku, ale miesiąc tak. To nie do końca taka wyprawa, ale kamper, swoboda i mieszkanie na kółkach do mnie przemawia
PozytronowyJa
0
d00d
0
sharkando
0
d00d
0
kurvinox_z_korzeniami
0
d00d
0
Natomiast z rok temu było w internecie ogłoszenie polskiego małżeństwa z dwójką dzieci, że poszukują opiekunki. Wzamian za to oferują rejs po Morzu Karaibskim z wyżywieniem. No ale oni rzeczywiście mieszkali na katamaranie i mieli kanał na yt, blog czy co tam innego.
LizardKing
3
d00d
2
Koszt wynajmu kampera, to w sezonie wysokim 450 zł/doba (to bardzo tanio, bo zwykle ten koszt to 650 zł/doba). Nie znalazłam nic tańszego. Na 14 dni daje to 6300 zł. Plus kaucja jakieś 4000 zł. Do tego paliwo. Robi się spora kwota. Ale jeśli ma się kamper, to większość tych kosztów odchodzi.
Pozostaje wyżywienie.
LizardKing
0
A taka wycieczka kilkunasto dniowa to już coś innego, osiągalnego.
d00d
2
Tylko jaki jest sens posiadania kampera, jeśli się go używa 14 dni w roku?
Z drugiej strony, gdy już się go ma, to dochodzą inne koszty: ubezpieczenie, serwis i naprawy itp., garażowanie.
Trzebaby dokładnie to przeliczyć i porównać kwoty.
Co do podróżników i tego, skąd biorą pieniądze, to myślę, że dużo się nachodzą w poszukiwaniu sponsorów, o czym mało się mówi. Taka Martyna Wojciechowska to przecież pracuje dla tvn, ci państwo Walczakowie mają kampera poobklejanego logami sponsoröw, a himalaiści dostają pieniądze od związku. Są też tacy, co najpierw pracują rok i odkładają pieniądze, a potem pół roku podróżują. Tak zrobiła raz moja kuzynka - miesiąc czy dwa spędziła w Azji.
Nie mam innego pomysłu.
Sleeve
1
Wydaje mi się również, że decyzja o takiej podróży uzależniona będzie też naszą sytuacją rodzinną. Jeżeli masz już dorosłe dzieci, które poradziły sobie w życiu, mają gdzie mieszkać itp. to zapewne będzie łatwiej podjąć taką decyzję. Jak jednak wymagają Twojego wsparcia czy wnuczki będą już wkraczać w dorosłość i będziesz miał do wyboru wesprzeć dzieci/wnuki czy wywalić 200/300k na podróż po świecie, to jaka będzie decyzja? Ludzie bez rodziny zapewne będą mieli prościej, a jeszcze jak mają mieszkanie, które można sprzedać przed wyjazdem i za te pieniądze opłacić podróż, to już całkiem ideolo.