Cześć

Państwo Walczakowie z Krakowa na emeryturze postanowili realizować swoją pasję, czyli podróżowanie. Po zakupieniu kampera, zaczęli prawdziwie podróżować - 10 dni na wczasach podczas urlopu to nie to samo

"Po przejechaniu ponad 190 tysięcy kilometrów. Po spędzeniu w drodze ponad 6 lat, przejechaniu przez 52 kraje - wiemy, że dopóki los nas nie zatrzyma - nasza podróż będzie trwała bez końca."


Mnie takie zwiedzanie fascynuje. Koleżanka spędziła kiedyś w kamperze, tak okazjonalnie, 5 tygodni z całą rodziną i w tym czasie zwiedzili całe Włochy. To dopiero jest przeżycie! Dla mnie to kolejna rzecz dopisana do listy do zrealizowania

Jeśli państwo Walczakowie was zainteresowali, to tutaj można znaleźć więcej:
https://m.facebook.com/kamperem/?pnref=lhc
https://kamperemprzezswiat.blogspot.com/?m=1
#podróże

14

@d00d, Ja jestem w fazie planowania tego;]. Narazie dopiero obliczenia, by skalkulować czy już jestem gotów finansowo. Nie ma się co za bardzo rozwodzić nad szczegółami, bo ludzka psychika tak działa, że jak się o czymś mówi, to podświadomość mylnie rejestruje, że w tym temacie faktycznie się coś działa. Potem motywacja do faktycznego działania spada.
Van life jak się taki system nazywa, to nie jest już nic specjalnie odkrywczego.
Z bardziej znanych polecam popatrzeć na:
https://www.youtube.com/c/podrozovanie
https://www.youtube.com/c/busemprzezswiatpl
https://www.youtube.com/c/VincentVan2

Dodam, że taki troszkę podobny temat jest dość spopularyzowany już od lat w Australii. Tamtejsi emeryci zyskali nawet przydomek grey nomads. Oni sobie jadą kamperem gdzieś, stacjonują tam powiedzmy miesiąc-trzy i jadą gdzie indziej w swoim krajo-kontynencie.

Co do finansów natomiast, to jest tylko wymówka dla ludzi, którzy się boją.

Częśc oszczędności można zgromadzić, potem zarabiać pracując gdziekolwiek. Kilka przykładów podam z mojego kregu znajomych:
Para znajomych sprzedała ….jakiegoś tam kebaba:D + mieli nieco zaskórniaków i teraz nie pamiętam…. Wietnam, albo Filipiny. Byli tam pół roku i uczyli dzieci angielskiego na czarno.
Kumpel pracował we Włoszech przy budowie dachów, przy okazji w zasadzie się tego ucząc od podstaw.

Jak robiłem kurs instruktora narciarstwa zjazdowego, to był ze mną na nim jeden reżyser:D. Właściwie to bardziej by pasowało napisać, drugi reżyser, bo faktycznie był tym od czarnej roboty i raczej próżno było szukać jego twórczości w kinotekach.
Nie o jego umiejętności jednak chodzi, a o pojazd jakim dotarł do Zieleńca:D
To by było chyba takie cuś
https://www.alamy.it/foto-immagine-vecchia-volkswagen-transporter-van-parcheggiato-a-lato-della-strada-148049161.html
Niech mnie kule biją jeśli skłamię, mówił że dał za to auto 3,5 tysiąca, z tym, że no jednak było to z 10 lat temu już [inflacja] i pamięć też nieco może mi płatać figla. Do tego dołożył około 2 na adaptację. Przy czym akurat on miał go zrobionego na biwakowanie i jakieś spanie w środku, a nie na mieszkanie na kółkach. Największy szacunek jednak, to że podjechał zimą do Zieleńca taką budą, którą miał w jakiejś najsłabszej wersji. Bez łańcuchów, bez pomyślunku, bez strachu, ale skutecznie:D

Jeszcze taki temat pokrewny
Mój "kolega z ławki" jest jednym z tych gości na przykład https://www.facebook.com/nobomoge
Swojego czasu dojechał ciekawymi metodami do Indonezji. Jeśli dobrze pamiętam 6 miesięcy podróży za 21,5 tysiąca. Kolej Transsyberyjska do Mongolii, potem górami do Chin. Jednymi słowy "niezły Meksyk", ale za to przygód co nie miara. Niestety, ostatni jego pracodawca nie wypłacił mu zaległe pensji, stąd nie udało mu się dotrzeć do pierwotnego celu, czyli Wysp Cooka.
@Skalp, rewelacyjnie, że to wszystko tu napisałeś Ciekawych masz znajomych i ciekawe plany na podróż - aż bym się z tobą zabrała!

Ja też myślę, że wszystko się da i sama też tak kiedyś zrobię. Nie na pół roku, ale miesiąc tak. To nie do końca taka wyprawa, ale kamper, swoboda i mieszkanie na kółkach do mnie przemawia
@d00d, pff, co to za podróżnicy, co nad polskim morzem nie byli.
@d00d, no jak ktoś lubi takie koczowanie to fajnie, ja np. nienawidzę podróżować, szczególnie samochodem
@sharkando, no tak żeby podróżować i mieć z tego przyjemność to może nie, ale dojechać do celu to już tak No i w takim kamperze się nie koczuje Tam luksusy są
@d00d, spokojnie idzie to finansowo ogarnac, tylko trzeba byc zdecydowanym. Wystarczy sprzedac mieszkanie i juz mozemy sfinansowac caly sprzet i zostanie jeszcze na kilka lat podrozy. Dodatkowo jeszcze jakis blog, kanal na yt i wpada pare dolarow miesiecznie na paliwo i jedzenie. To nie jest nic nadzwyczajnego i nie trzeba do tego milionow, tylko zdecydowania i nie probowac w tym samym czasie utrzymywac gospodarstwa w Polsce.
@kurvinox_z_korzeniami, @Sleeve ci państwo akurat mają odchowane i dzieci, i wnuki. Co do sprzedaży mieszkania, to oni akurat pół roku podróżują, pół roku spędzają w Polsce.

Natomiast z rok temu było w internecie ogłoszenie polskiego małżeństwa z dwójką dzieci, że poszukują opiekunki. Wzamian za to oferują rejs po Morzu Karaibskim z wyżywieniem. No ale oni rzeczywiście mieszkali na katamaranie i mieli kanał na yt, blog czy co tam innego.
@d00d, zawsze jak słyszę takie historie to zastanawiam się skąd oni biorą hajs, żeby tyle jeździć po świecie. Ci to emeryci więc jakieś tam pieniądze dostają. Ale inni podróżnicy? Przecież takie eskapady to dziesiątki tysięcy złotych.
@LizardKing, no, powiem ci, że akurat temat wakacji w kamperze mnie zainteresował. Sprawdziłam ceny. Pobyt 14-dniowy na polu kampingowym nad Balatonem w lipcu, to koszt rzędu 3500 zł (4 osoby). Jednak gdyby biwakować poza, to koszt spada do zera. Z tego co widzę, ci państwo śpią na dziko.

Koszt wynajmu kampera, to w sezonie wysokim 450 zł/doba (to bardzo tanio, bo zwykle ten koszt to 650 zł/doba). Nie znalazłam nic tańszego. Na 14 dni daje to 6300 zł. Plus kaucja jakieś 4000 zł. Do tego paliwo. Robi się spora kwota. Ale jeśli ma się kamper, to większość tych kosztów odchodzi.

Pozostaje wyżywienie.
@d00d, wyżywienie, paliwo, generalnie sporo wydatków, a i nakupować na taką podróż trzeba. Fajnie tak kilka lat podróżować i nic nie robić ale wydaje mi się, że na to może sobie pozwolić mało kto.
A taka wycieczka kilkunasto dniowa to już coś innego, osiągalnego.
@LizardKing, taki wyjazd jest opłacalny, gdy ma się swój kamper i śpi się na dziko (odchodzi lwia część kosztów) - pozostaje paliwo, wyżywienie i koszty obsługi typu winieta czy co tam jeszcze.

Tylko jaki jest sens posiadania kampera, jeśli się go używa 14 dni w roku?

Z drugiej strony, gdy już się go ma, to dochodzą inne koszty: ubezpieczenie, serwis i naprawy itp., garażowanie.

Trzebaby dokładnie to przeliczyć i porównać kwoty.

Co do podróżników i tego, skąd biorą pieniądze, to myślę, że dużo się nachodzą w poszukiwaniu sponsorów, o czym mało się mówi. Taka Martyna Wojciechowska to przecież pracuje dla tvn, ci państwo Walczakowie mają kampera poobklejanego logami sponsoröw, a himalaiści dostają pieniądze od związku. Są też tacy, co najpierw pracują rok i odkładają pieniądze, a potem pół roku podróżują. Tak zrobiła raz moja kuzynka - miesiąc czy dwa spędziła w Azji.

Nie mam innego pomysłu.
wyżywienie, paliwo, generalnie sporo wydatków, a i nakupować na taką podróż trzeba.
@LizardKing, @d00d trzeba spojrzeć na to długoterminowo. Jak w wieku np. 40 lat postanowisz, że dzień po przejściu na emeryturę ruszasz w dogę, to wtedy zaczynasz przygotowania. Podstawą będą oczywiście pieniądze, które się przydadzą na zakup kampera i paliwa do niego (chyba fundusz emerytalny by się tu sprawdził). Na przygotowanie pozostałych rzeczy masz 25 lat, stopniowo kupując to co się może przydać a do wyjazdu nie będzie jeść wołać i się nie rozleci. Problem w tym, że w obecnych czasach ciężko przewidzieć co będzie za rok a co dopiero za kilkanaście lat.

Wydaje mi się również, że decyzja o takiej podróży uzależniona będzie też naszą sytuacją rodzinną. Jeżeli masz już dorosłe dzieci, które poradziły sobie w życiu, mają gdzie mieszkać itp. to zapewne będzie łatwiej podjąć taką decyzję. Jak jednak wymagają Twojego wsparcia czy wnuczki będą już wkraczać w dorosłość i będziesz miał do wyboru wesprzeć dzieci/wnuki czy wywalić 200/300k na podróż po świecie, to jaka będzie decyzja? Ludzie bez rodziny zapewne będą mieli prościej, a jeszcze jak mają mieszkanie, które można sprzedać przed wyjazdem i za te pieniądze opłacić podróż, to już całkiem ideolo.