#shoutbox

UK to ciekawy przypadek spierdolenia. Policemajstry (Starmer-troopers) podchodzą do ludzi rozmawiających na ulicy i domagają się odpowiedzi o czym gadali. W internecie trzeba już pokazywać własny ryj "dla dobra dzieci". Gdy rządzący wprowadzali te przepisy obiecywali że przynajmniej VPN'y nie będą ścigane... tak przez 24h bo nagle korzystne z VPNów skoczyło o 1400% i teraz państwo będzie je ścigać o dane użytkowników.

Jak tylko upowszechni się czytanie myśli dzięki technologii (już jesteśmy na tej drodze) rząd zacznie wymagać od obywatela do nich dostępu.

Biorąc pod uwagę jak każde negatywne gówno z zachodu dociera do innych krajów świata, nikt tego nie ominie. No co najmniej, że któreś społeczeństwa zaczną robić czystki na władzy tak jak w Rumunii przy obaleniu komuny.

14

@Andrzej_Zielinski, dlatego przestrzegałem przez bagatelizowaniem takich ograniczeń.

Jak u nas wprowadzali listę stron zakazanych to też wszyscy mówili, że hehe wystarczy zmienić DNSy i już wszystko działa.

Potem VPN miał być rozwiązaniem na wszystko. Co mądrzejsi w IT się wypowiadali, że hahah jak ktoś zakaże VPNów to niech mi udowodnią, że losowe pakiety bla bla bla.

Zapominając, że nie liczy się udowodnienie winy, ale uprawdopodobnienie i interpretacja pana bagiety (czy szerzej systemu sprawiedliwości)
@dodge_durango, No i masz rację. Internet (jeszcze!) jest względną oazą wolności słowa, a to w chuj przeszkadza politykom którzy zamiast zajmować się tym co ludzie od nich oczekują zajmują się zarządzaniem opiniami i na tym opierają cały swój byt na stanowiskach. Na takie robaki potrzebny jest dzień oczyszczenia, totalitaryzm i kontrola absolutna zaszła za daleko.
@Andrzej_Zielinski, panie policemajster, rozważyliśmy z kolegą to, czy rzeczywistość można traktować obiektywnie, czy może jednak jest ona subiektywnym dodatkiem do etyki. Co pan na ten temat myśli?