Zerowa cena energii oznacza poważny problem a nie sukces. Przy nadmiarach energii chwilowo produkowanej przez OZE występują nie tylko zerowe ceny energii na giełdzie energii, ale bardzo silnie ujemne ceny energii. Zakłady energetyczne muszą dopłacać, by ktoś chciał pobrać tę energię przez najbliższe np. pół godziny. Oczywiście, to nie oznacza, że bardzo droga energia z paneli PV z net-meteringu czy droga energia z wiatraków nagle staje się tania. Nie, droga energia z OZE dalej jest droga, dalej zakłady energetyczne są zmuszanie drogo rozliczać się z właścicielem paneli PV czy z właścicielem wiatraka, ale wtedy te straty zakłady energetyczne mają prawo odbić sobie na pozostałych konsumentach energii i ciągle podwyższają rachunki konsumentom zgodnie z prawem. Bo władza wie, że ktoś musi dopłacić w tym gównie socjalistycznym do tych cyrków i zawsze to będzie konsument końcowy oraz podatnik (gdy już trzeba dotacją wyrównać straty).
Dodatkowo warto dodać, że nazywanie producenta najbardziej koszmarnego syfu odpadów nuklearnych producentem "bezemisyjnym" to naigrywanie się pajaców propagandy OZE z rozumu i z racjonalności.
DarrDarek
3
Zerowa cena energii oznacza poważny problem a nie sukces. Przy nadmiarach energii chwilowo produkowanej przez OZE występują nie tylko zerowe ceny energii na giełdzie energii, ale bardzo silnie ujemne ceny energii. Zakłady energetyczne muszą dopłacać, by ktoś chciał pobrać tę energię przez najbliższe np. pół godziny. Oczywiście, to nie oznacza, że bardzo droga energia z paneli PV z net-meteringu czy droga energia z wiatraków nagle staje się tania. Nie, droga energia z OZE dalej jest droga, dalej zakłady energetyczne są zmuszanie drogo rozliczać się z właścicielem paneli PV czy z właścicielem wiatraka, ale wtedy te straty zakłady energetyczne mają prawo odbić sobie na pozostałych konsumentach energii i ciągle podwyższają rachunki konsumentom zgodnie z prawem. Bo władza wie, że ktoś musi dopłacić w tym gównie socjalistycznym do tych cyrków i zawsze to będzie konsument końcowy oraz podatnik (gdy już trzeba dotacją wyrównać straty).
Dodatkowo warto dodać, że nazywanie producenta najbardziej koszmarnego syfu odpadów nuklearnych producentem "bezemisyjnym" to naigrywanie się pajaców propagandy OZE z rozumu i z racjonalności.