1. miej jakościowy produkt

2. ludzie kupują aż im się uszy trzensom

3. rynek się nasycił

4. ???

5. zbankrutuj


To nie jest problem z firmą ani produktem - ale z zjebanym systemem ekonomicznym z gwoździem w mózgu "ZYSKI MUSZOM ROSNOC"

Zdjęcie

Nacisk musiałby zostać przesunięty z "zysk ponad wszystko" na "stabilne funkcjonowanie w relacji firma-konsument" - lepsze są niższe zyski, mniejsza produkcja, ale firma nieprzerwanie funkcjonuje, udoskonala swój produkt, ekspanduje na inne branże żeby nie klepać tylko 1 rodzaju garnka.

Takie firmy musiałyby mieć coś na kształt umowy społecznej z narodem (reprezentowanym przez państwo) - firma dostarcza dobry produkt - naród/państwo tworzy dobre warunki do długoterminowego funkcjonowania firmy.

Taka firma mogłaby działać w innym systemie ekonomicznym gdzie po nasyceniu rynku dobrym produktem po prostu zmniejszyłaby produkcję i rozwinęła się w innych kierunkach.

Główna oś problemu to

co jest efektywniejsze

1. w dzikim kapitalizmie słabe firmy odpadają

2. w protekcjonizmie słabe firmy sobie komfortowo pierdza w stołek i dają gówno produkt - jak poczta polska



co jest zdrowe dla społeczeństwa



3. produkcja konsumpcyjnego jednorazowego śmiecia - zwłaszcza jak korpo osiągnie monopol

4. produkcja jakościowego droższego towaru



To wina konsumentów że biorą z korpokoryta które jest im dawane zamiast ufundować narodową firmę która byłaby nastawiona nie na duży zysk, ale na racjonalną produkcję odpowiadającą potrzebom

Z jakiegoś powodu energia, żywność, sprzęt wojskowy - mają protekcję państwa - pytanie czemu nie rozszerzyć to na inne produkty codziennego użytku

Żeby mieć perspektywę - jeżeli wymieniamy lodówkę za 2k pln co 5 lat, w ciągu 50 lat wydamy 20k na TĄ SAMĄ LODÓWKĘ - a gdzie inny sprzęt agd rtv?

Mamy technologię, zasoby i ludzi - to nie 1900 rok gdzie żarówka była WOOOOOW cudem techniki niedostepnym śmiertelnikom

5

@kusanagi, Jakbyś takie rozwiązania robił, to się robi rynek bardzo reglowany. Podajesz realny problem, ale moim zdaniem rozwiązanie jest wręcz bajkowe.

@dodge napisał o inflacji, to tylko jedna rzecz

Przecież, gdy przestajesz konkurować o rynek, a więc przestajesz zarabiać pieniądze, które są do wyciągnięcia z portfeli, to zrobi to kto inny. Rywal już tylko na to czeka. Poza tym weź sobie wyobraź, że chcesz kiedyś swoim pracownikom pensje podwyższyć, bo jak nie, to uciekną. Z czego ?

Nie można grać w świecie konsumpcyjnym z pominięciem tego elementu. Chyba, że zamkniesz gospodarkę wyłącznie w obiegu wewnętrznym, to wtedy można sobie robić własną piaskownicę, ale to też najpewniej jakaś dzika fantazja.
z gwoździem w mózgu "ZYSKI MUSZOM ROSNOC"


@kusanagi, inflacja. Jak zyski nie rosną, to tak naprawdę maleją, a firma przynosi straty.

Dzięki ciągłemu okradaniu wszystkich posiadaczy pieniądza, czyli wszystkich, ciągle musisz więcej i bardziej.
@dodge_durango,
Dzięki ciągłemu okradaniu wszystkich posiadaczy pieniądza, czyli wszystkich, ciągle musisz więcej i bardziej.


Nie, inflacja to tylko wina decyzji dodruku banku centralnego, co deprecjonuje pieniądz krajowy i stąd musi być inflacja. Samo przedsiębiorstwo jeśli przy inflacji 2,5% rocznie ciągle od 20 lat ma ceny tylko 2,5% rocznie wyższe, ma stały wolumen produkcji, ma ciągle tylko o 2,5% rocznie wyższe zyski, to oznacza, że przedsiębiorstwo jest nadzwyczaj stabilne i NIE MA realnie ani większych zysków, ani wyższych cen. Ergo, w istocie takie przedsiębiorstwo jest przykładem, że wcale nie musi ani więcej, ani bardziej. Totalna stabilność. Jedynie w oczach laików widać uznanie, że zysk i sprzedaż są 64% wyższe niż 20 lat temu. Mądry zarząd na takie pochwały ignoranta nawet nie odpowie, a jedynie uśmiechnie się uznając niewiedzę ignoranta w dziedzinie finansów.
@DarrDarek, nie ma 2.5% wyższych zysków, bo ma, przy bardzo idealnej inflacji tak samo wyższe koszty. Więc musi mieć większy wzrost przychodu niż inflacja. I ten sam problem mają wszyscy dostawcy, więc koszty dowolnej firmy też nie rosną o 2.5%, tylko więcej.

Ciągła spirala coraz większego zapierdolu.
@dodge_durango,
nie ma 2.5% wyższych zysków, bo ma, przy bardzo idealnej inflacji tak samo wyższe koszty. Więc musi mieć większy wzrost przychodu niż inflacja


Nie, tutaj zwyczajnie już wysiadła u Ciebie podstawowa matematyka.

Przedsiębiorstwo ma rocznego przychodu 10 mln zł, a działa w branży, gdzie koszty dostaw na osiągnięcie tego przychodu stanowią 60%, czyli 6 mln zł rocznie wydaje na dostawy (ogółem surowców i towarów handlowych), do tego płace z narzutami pracowników pochłaniają 3 mln zł i zostaje zysku brutto 1 mln zł dla właściciela.

Ale drogie garniturki z tego państwa w banku centralnym utrzymują stały dodruk i stałe deprecjonowanie waluty, przez co wywołują coroczne 2,5% inflacji.

Właściciel wie, że za rok cenę produktu zwiększy o 2,5% a jego przychody wzrosną do 10.250.000 zł. Właściciel też wie, jak co roku idą w górę ceny dostaw i za dostawy za rok zapłaci 6.150.000 zł, a pracownikom zwyczajowo zwiększa o inflację zarobki, toteż wie, że znów stabilnie na pracowników wyda 3.075.000 zł razem z narzutami. Właściciel podsumowuje plan na przyszły rok:

na plus przychód 10.250.000 zł

minus koszt dostaw 6.150.000 zł

minus koszt płac 3.075.000 zł

------------------------------------

na plus przychód 10.250.000 zł

minus koszty 9.225.000 zł

------------------------------------

zysk brutto 1.025.000 zł

Właściciel myśli: "idealnie jak co roku o 2,5% mam wyższy zysk, czyli mam dokładnie taki sam zysk jak co roku wcześniej po urealnieniu wartości waluty - lubię stabilizację i mi to odpowiada bez szarpania się o więcej".
@kusanagi,

>zjebanym systemem ekonomicznym z gwoździem w mózgu "ZYSKI MUSZOM ROSNOC"

to nie kwestia systemu ekonomicznego, tylko tego, ze korposy mają za zadanie wyciągać pieniądze od ludzi i fundować lewackie inicjatywy. wszedzie gdzie masz blackrock/vanguard itd. to tak bedzie dzialalo – zyski są oddawane „akcjonariuszom”, ktorzy potem przydzielają te pieniądze wedlug wlasnego uznania – np. oddają na "charities" jak ClimateWorks. zwroc uwage ze datki na "charities" w ameryce są przypadkiem zwolnione od podatku zauwazylem to po tym jak kiedys sprawdzalem co trzeba zrobic, zeby sie dostac do masonerii – jedną z podstaw bylo zrzucanie sie na „cele dobroczynne”.

http://www.londonmasons.org.uk/charity
@Macer,
zyski są oddawane „akcjonariuszom”, ktorzy potem przydzielają te pieniądze wedlug wlasnego uznania – np. oddają na "charities" jak ClimateWorks. zwroc uwage ze datki na "charities" w ameryce są przypadkiem zwolnione od podatku


Gdyby tylko akcjonariusze dawali na lewackie organizacje i ideologie, to świat byłby piękny a lewactwo wymarłoby z braku finansowania. W istocie, główne zasilanie finansowe dla lewactwa idzie przez pachołków władzy realizujących wytyczne oszustów masońskich z centali nadzorującej wystawionych w państwach post chrześcijańskich do władzy pachołków. Pachołki na rozkaz dbają o jak najwyższe obłożenie haraczem podatkowym dochodów zwykłych pracowników, VAT i akcyzami zwykłych konsumentów, i dzięki tym ogromnym wpływom podatkowym pachołki władzy mają ogromne możliwości przeznaczania tej horrendalnej kasy budżetowej na lewactwo, na feministki, na kobiety, na murzynów i ciapaków, na wspieranie wojen banderowskich i żydowskich itd.
@kusanagi,

Takie firmy musiałyby mieć coś na kształt umowy społecznej z narodem (reprezentowanym przez państwo) - firma dostarcza dobry produkt - naród/państwo tworzy dobre warunki do długoterminowego funkcjonowania firmy.


coś jak NFZ?
@PostironicznyPowerUser, NFZ to nienajgorszy przykład.

Mamy "opiekę medyczną" jako produkt - nie najlepszy, ale lepszy niż to co jest w USA.

Dwie najważniejsze zalety:

1. firma ma ciągłość funkcjonowania i dostarcza stabilnie produkt

2. ludzie mają stałą pracę

Jedyna kwestia która jest problemem to jakość takiego produktu - ale to chyba można załatwić prosto - tworzymy DWIE narodowe firmy - i mają konkurować ze sobą - a ta która będzie lepsza będzie otrzymywać więcej środków z budżetu - a jak ta druga padnie, to wtedy państwo tworzy od 0 nową firmę z zupełnie nowymi ludźmi (tamtym daje bana na zbliżanie się do branży - mogą spierdalać zamiatać ulicę)

Jeżeli obydwie firmy będą oferować podobnej jakości produkt - to oznacza że funkcjonują w strefie optimum
@kusanagi, no chyba sobie jaja robisz w tym momencie.

celem służby zdrowia jest to żeby konowały miały stabilną fuchę?
@kusanagi, Duopol nie jest rozwiązaniem raczej, takich podmiotów musiałoby być najpewniej 5-10. Tylko ile takich elementów musiałoby być znajconalizowanych i upaństwowionych? Nie okaże się zaraz, że będzie to 25 branż?
@kusanagi, ale glupoty wypisujesz
@Macer, aż mi się poziom komentowania z wykopu przypomniał

Piszesz co konkretnie ci nie pasuje albo dajesz minusa tam na górze
@kusanagi, kazdy tego typu protekcjonizm prowadzi do tego ze zarabiająkrewni i znajomi krolika. zwlaszcza w polsce. nie wolno subsydiowac producentow w zaden sposob, bo inaczej wyrastaja na molochy ktore kontrolują panstwa.
@Macer, wiem i wymieniłem to - ale podałem też możliwe mechanizmy jak to skontrować.

Można zastosować np. zasadę że w danej branży ma być minimum 2-3 firmy - które muszą ze sobą konkurować - kto dostarcza lepszy produkt ten dostaje więcej środków - jeżeli firma jest tak hujowa że ma tylko straty to jest kasowana do 0 - zarząd ma zakaz pracy w danej branży (moze się przekwalifikować na coś innego) a na ich miejsce wsadza się zupełnie nowych ludzi.

+całkowita transparentność, zwykly publiczne raportowanie, obywatel może sobie zrobić audyt, fora dyskusyjne pełne znudzonych januszy którzy testują produkt w najdzikszych wariantach, a poza tym po cenie produktu i po jakości widać wszystko.

Przykładowo 1 ciekawym kandydatem byłyby lasy państwowe - one już całkiem nieźle funkcjonują - tylko problem w tym że firmaA może mieć umiarkowane zyski (ale lepsze prognozy długoterminowe) niż firmaB która ogoli lasy do 0 i będzie miała na papierze najlepszy score.

Tutaj trzeba byłoby stosować zautomatyzowany system oceny - nie tylko ile zysków, ale też opinie konsumentów i prognoza długoterminowa

Żeby była jasność - nie chodzi o to żeby to stosować dla każdej firmy produkującej nawet durne wykałaczki - tylko do ważniejszych firm produkujących droższy i niezbędny do funkcjonowania ludności sprzęt.

Sprzęt typu: samochody (wiem, drażliwy temat), agd, rtv, piece grzewcze (czytam jak znajomemu jebnął piec i teraz jest tragedia bo ma -15C)

I oczywistości jak energetyka, wodociągi, transport, lotniska - tutaj nikt nie oddaje (dotychczas) tego prywatnym firmom, albo zagranicznym korpo, ciekawe czemu
@kusanagi,

>Tutaj trzeba byłoby stosować zautomatyzowany system oceny - nie tylko ile zysków, ale też opinie konsumentów i prognoza długoterminowa

warunkiem koniecznym jest prywatna wlasnosc srodkow produkcji , zeby ojceic mogl synowi przekazac firme.
@kusanagi,

>energetyka, wodociągi, transport, lotniska - tutaj nikt nie oddaje (dotychczas) tego prywatnym firmom, albo zagranicznym korpo, ciekawe czemu

lol infrastruktura grzewcza w wawie nalezy do korpo Veolia? w innych krajach tez normalnie sprzedaja np wodociągi.

oczywiscie konczy sie to masakrą
@Macer, pewnym wzorcem jest to co robi Japonia/Korea

Nasrane firm typu Toyota, Honda, Nissan, Mazda, Subaru, Mitsubishi, Suzuki, Hyundai, Kia, Samsung, LG, Sony, Panasonic, Toshiba, Sharp, and Fujitsu

Wszystkie mają charakter zbliżony do "rodzinno-narodowego" - wszystkie musza konkurować też wewnątrz-kraju bo są minimum 2 (np. koreańskie LG vs samsung)

I NAJWAŻNIEJSZE: wszystkie mają państwowe wsparcie prawno-kapitałowe - nie pozwala się tym firmom upaść, daje im się warunki do długoterminowego rozwoju ale też kijem po łapach aby cisnęły na rozwój
@Macer,

lol infrastruktura grzewcza w wawie nalezy do korpo Veolia? w innych krajach tez normalnie sprzedaja np wodociągi.


Nie śledzę tematu, wiem że są dwa bieguny zjawiska

1. poziom usług typu poczta polska - podróż do lat 90/2000

2. poziom usług typu nestle - nutriscore gdzie pasza z cukru ma klasę A, monopol, wyniszczanie narodów

Mnie interesuje taki sweetspot gdzie usługi/produkty są optymalnie długoterminowo dostarczane narodowi - w teorii jest jeszcze 1 problem, a mianowicie międzynarodowe korpo ma ogromne środki na rozwój, a taka państwowa firma nie ma takiego zakresu nawet jak dobrze funkcjonuje.
@kusanagi, to moze byc kwestia charakteru japonczykow, ze te firmy są udane. ale zobacz, oni tez nie mają lekko, tfr gorszy niz w polsce.
@kusanagi,

>usługi/produkty są optymalnie długoterminowo dostarczane narodowi

no to ci mowie ze to jest mozliwe tylko przy prywatnej wlasnosci srodkow produkcji. do czegos takiego potrzeba zeby zarzadzal firma ktos kto ponosi bezposrednia odpowiedzialnosc za wlasne czyny. w polsce takie zjawisko nie wystepuje i kazda firma zarzadzana przez urzednikow bedzie robic chałe. producent musi miec swiadomosc ze ryzykuje wlasnym majatkiem, bez tego nie ma przepros.
@Macer, wiesz to jest kwestia "średniawo ale na własnym"

Dzisiejsza ekonomia światowa polega na tym że śmiertelni wrogowie są zmuszeni sprzedawać sobie nawzajem towary aż do punktu gdzie 1 strona decyduje że jej się opłaca zrobić "3 dniową operację specjalną" aby przeciągnąć linę w swoją stronę - parę lat temu Rosja, w przyszłości Chiny.

Zresztą nie mam na myśli stanu "izolacjonizm ekonomiczny" - gdzie produkujemy od guzików po reaktory jądrowe.

Mam na myśli to aby w krytycznych obszarach być na swoim, albo chociaż mieć gorszą/droższą ale własną alternatywę - w Europie masz kilku producentów armatohaubic, jedne znacząco gorsze od innych - ale jest ciągle ta jedna podstawowa zaleta: są własnej produkcji.

Pamiętasz COVID i jak Polska nawet szmat na ryj nie miała własnej produkcji?
@kusanagi, przyczyną bankructwa tej firmy było zupełnie inne.

Produkt nie był ani trochę wyjątkowy, produkowali dokładnie to samo co wszyscy. Takich plastikowych naczyń jest mnóstwo.

Oni się kreowali na markę dla snobów, z nierealnie wysokimi cenami. Tak aby ktoś mógł się pokazać jaki to on jest bogaty że kupuje coś takiego. To tak jak z drogimi zegarkami czy torebkami.

Tylko kto będzie kupował luksusowe plastikowe pudełka?

No właśnie prawie nikt.
@borubar, pewnie tupperware to kiepski przykład ale ciągle, zasada pozostaje

Firmy nie tworzą jakościowych produktów bo rynek się nasyca i po co kupować nowe jak stare jest świetne.

Konkretny przykład to niemieckie samochody albo japońskie motocykle z lat 90 - ciągle działają i są na ulicach.

Jedyna firma która uciekła od tego losu to srajfony - stare srajfony trzymają wysoką cenę ale i normictwo kupuje nowe ajfony jak tylko się pojawią - ale to inny typ spierdolenia umysłowego.
@kusanagi, srajfony to kiepski sprzęt, celowo postarzany i bardzo trudny do naprawy.

Ale firma działa na podobnej zasadzie lansu - kup pokaż że Cię stać.

Normalnie telefon o takich samych możliwościach kosztuje 3-4 razy mniej, co jest dostępny na runku o kilka lat wcześniej (bo tyle zajmuje skopiowanie danej rzeczy i wsadzenie do własnego telefonu).

Tyle że oni lepiej inwestują w reklamę i dobrze sobie dobrali towar go grupy docelowej, więc ta zawyżona cena generuje gigantyczny dochód nawet przy niezbyt dużej sprzedaży.
@borubar, mac/iphone ma 2 zalety których nie mają inne platformy

1. hardware+software będzie po prostu działać (bo taka jest polityka firmy)

2. nie musisz absolutnie NIC robić - żadnego kombinowania, dosłownie sprzęt idealny dla bezrozumnych kobiet albo ludzi którzy mają w dupie kombinatorykę i chcą żeby po prostu działało (oprogramowanie ma bardzo wysoki próg wejścia, nie każdy może napisać sobie apkę na srajfona - w przeciwieństwie do takiego androida - chociaż z tego co czytałem android też zaczyna iśc w tym kierunku)

10 letni srajfon będzie dobrze działał i dziś - z całym oprogramowaniem który na nim jest. Podłączasz, działa.

Z macami jest to samo - sprzęt idealny dla grafików komputerowych którzy nie chcą babrać w żadnej konfiguracji.
@kusanagi,

Takie firmy musiałyby mieć coś na kształt umowy społecznej z narodem (reprezentowanym przez państwo) - firma dostarcza dobry produkt - naród/państwo tworzy dobre warunki do długoterminowego funkcjonowania firmy


Umowa społeczna pomiędzy narodem a firmą? Ty to serio przemyślałeś I doszedłeś do wniosku takiego? a to tylko z tego powodu, że ktoś napisał na internecie, że Tupperware miało tak zajebiste produkty, że zbankrutowało i z tego przekonania, bo przecież "w kapitalizmie nie da się produkować dobrych produktów i <<celowe postarzanie>>" wyszło takie rozwiązanie?. Bez względu czy to jest prawda z tym tupperware czy nie.

No to zrób posta o państwie Lewiatanie które podpisuje umowy społeczne z firmami.
@Dps, uważam że to kierunek który musi być eksplorowany bo alternatywa to ciche oddanie kontroli nad państwem.

Wiesz jaki jest tragizm sytuacji - jesteśmy skazani na korporacje (a znasz 1 polską korporację? nie bo to jest nowy typ realnej władzy) które dominują rynek i produkują konsumpcyjny śmieć - i w przewidywalnej przyszłości będą naszymi jedynymi dostawcami wszystkiego.

Prosty przykład - popatrz na Ukrainę i jak w czasie wojny silnie cisną na własne rozwiązania militarne - armatohaubice i pociski manewrujące/balistyczne (drony to zupełna nowość więc się nie zalicza) - bo zachód nie dostarcza stabilnie tego typu produktu.
@kusanagi, nie nie. Mam wrażenie że ludzie coś sobie myślą na dany temat i wtedy rzucają jakieś pomysły z kapelusza.

Rozwiń koncept umowy społecznej z firmą. Może być post nowy. Szczegółowo. Bo zrobi się zaraz burdel w dyskusji. Ja nie do końca nawet sobie wyobrażam jakby to miało działać. Mam wrażenie, że nieprzewidujesz konsekwencji, ale może się mylę
@Dps, tldr: albo naród kontroluje swoją ekonomię albo będą nam fundować taką ekonomię gdzie będzie się opłacało sprzedawać swoje kobiety do burdelu.

Podstawowy problem to brak komunikacji społecznej bazującej na wspólnym interesie.

Przykładowo jak ktoś jest korposzczurem, to opłaca mu się zarabiać te 10k nawet jak jego działalność w szerszym kontekście niszczy kraj w którym mieszka - on sobie kupi suva i mieszkanie na osiedlu strzeżonym, oddzieli się od patologii i wyjebane jajca. To że sam potem wszystko straci jak korporacja przestanie go potrzebowac i zostanie zrównany do plebsu którym gardził i odgradzał się - typowa krótkowzroczność.

Naród za pośrednictwem państwa musi eksplorować i dążyć do dającego się osiągnąć optymalnego dla potrzeb egzystencjalnych narodu stanu ekonomicznego - nie można tego zostawić w idiotycznym "a niewidzialna reka wolnego ryngu nas wymaca"

Możesz sobie to wyobrazić jako kombinację



1. wystawienia na stresowe czynniki np. konkurencję - bardzo widziałbym żeby np. taki inpost zaczął robić ostrą konkurencję poczcie polskiej i w pewnym momencie to inpost dostawał ekstra dofinansowanie od państwa

2. protekcjonizm - aby zachować ciągłość firmy (nawet "wolnorynkowe" USA to stosują ale się nie chwalą) - ale tylko jeżeli masz lepsze wyniki niż pozostałe 2 firmy

3. stałą presję ze strony społeczeństwa i publicznych audytorów - jestem pewny że stado znudzonych nerdów będzie z pasją sprawdzało każdy aspekt funkcjonowania firm które ciągną z narodowego budżetu



Alternatywnie mamy zagraniczne zdehumanizowane korpo które przejmie i sprzeda nas w faktyczną niewolę pocukrowaną "nie najlepszy ale działający system hehe", dostarczając nam wszystko co potrzebujemy do przetrwania, w tak niskiej jakości do stanu "za mało by żyć, za dużo by umrzeć" - i nawet w takim układzie będzie te 5-10% społeczeństwa którym będzie się żyło dobrze na zasadzie kapo obozowego, które będzie rzucało durnymi tekstami "jak nie my to komuchy/ruscy/chińczyki"

Lewica dąży zresztą do takiego stanu, jak czytasz między wierszami to sami w forsownej narracji mówią "ludzie są za głupi aby się sami ogarniać, więc sami ich urządzimy" - wiadomo jak nas urządzą.

Przypominam że w każdym państwie są miliony specjalistów którzy bardzo niskopoziomowo ogarniają całe funkcjonowanie organizmu jakim jest dany kraj - a na zarządców mamy klakierów po humanistyce których opisywał Karoń jako "nie są nic warci na uczciwym rynku pracy, czekają na przekaz z góry, będą własną piersią bronić systemu"

Tusk jest takim klakierem - cokolwiek się nie dzieje, mam wrażenie że zawsze jest opóźnienie 1-2 dni zanim cokolwiek zakomunikuje (bo musi jako jeden z liderów tego państwa) - np. ostatnio sprawa z wyciekiem akt, dopiero teraz jednym głosem "ruscy nasrali w pokoju"
@kusanagi,

Rozwiń koncept umowy społecznej z firmą. Może być post nowy. Szczegółowo. Bo zrobi się zaraz burdel w dyskusji. Ja nie do końca nawet sobie wyobrażam jakby to miało działać. Mam wrażenie, że nieprzewidujesz konsekwencji, ale może się mylę

bo będzie burdel. Piszesz jedno, ja mówie sprawdzam, a Ty swoje ....

Panie , get to the ... to the sedno sprawy
@kusanagi, kapitalizm nie służy konsumentom tylko kapitalistom vol. 123456789
@Socjaldemokrata,
kapitalizm nie służy konsumentom tylko kapitalistom vol. 123456789


No i socjaliści jedyne co zrozumieli z klarownych zależności gospodarczych dobrego systemu gospodarczego, to znów nadaje się do opisu z serii: "jak mały Kaziu wyobraża sobie kapitalizm".
@DarrDarek, "to nie był prawdziwy kapitalizm", "to nie był prawdziwy komunizm"
@Socjaldemokrata, prawdziwy kapitalizm to miales w XIX wieku, co do tego zgadzaja sie wszyscy co sie znaja na rzeczy. od zalozenia FED i New Deal Roosevelta w USA obowiązuje faszyzm.
@Macer, prawdziwy był wtedy, kiedy dzieci w kopalniach pracowały, albo jak spadłeś z rusztowania to nikt za to nie odpowiadał? To już wolę ten dzisiejszy.
@Socjaldemokrata, no, tak, był. wczesniej pracowaly w polu, pomagaly rodzicom rzemieślnikom.

ja wolałbym tamten, wtedy Europa rządziła światem, Europejczycy byli wszechpotężni. teraz europa to popychadło ktore pozwala sie okradac i leci ku wymarciu. moze i dzieci nie pracuja w kopalniach, ale za to mlode dziewczyny są porywane i zmuszane do prostytucji
@Macer, a jakbyś pracował w kopalni 12h za kromkę chleba to byś nie był popychadłem?
@Socjaldemokrata,
a jakbyś pracował w kopalni 12h za kromkę chleba to byś nie był popychadłem?


Niestety musisz przestać żyć w urojeniach. Musisz zauważyć skąd startowali ludzie w końcu 18 w początku 19 wieku. Ubóstwo, głód, brud, choroby. Jednym słowem bieda, bo się mało produkowało. Tak jak w dzisiejszej Afryce.

A ty przykładasz skalę dzisiejsza do świata który był. Przecież to nie ma sensu. Ludzie wtedy zapierdalali w ogóle dużo ciężej niż dziś, a ty "łooo biedne dziecko".

Biedne dzieci pomagały rodzicom. Biedne dzieci ginęły z chorób, biedne dzieci ginęły w wypadkach na polu u rodziców, ale także w kopalni. W ogóle więcej ludzi ginęło. Nie tylko dzieci. Jakbyś chciał tam wprowadzić ubezpieczenia pracownicze jak masz obecnie to cały system, który wtedy już nisko płacił, płaciłby jeszcze mniej.

I tak rozumiem- ty byś tymi regulacjami trafił prosto w bogatego przemysłowca. Żeby nie mógł sobie kupić wyspy i zapraszać tam lewackich kolegów.... Nie .. Czekaj.. Dobra nie ważne

Wracając do robotników, bo to ważne:

Ale chyba nikomu tak szybko nie poprawił się los jak właśnie temu biednemu robotnikowi, który w 50 lat nie tylko mógł za swoją pensje kupić zamiast jednej pary pończoch to ich n-par, by znów w tym krwiożerczym kapitalizmie móc kupić sobie wkrótce samochód na początku 20 wieku. Te 100 lat wywindowało pozycję robotnika. I nie 100 lat pojebanych socjalistycznych pomysłów, tylko ostrej pracy, gdzie każdy człowiek miał tyle ile wypracował. A gdzie to było? W ostoi kapitalizmu.

Masz ewidentny deficyt jak zwykle bo porównujesz świat który istnieje dzięki pracy twoich przodków, który został przez nich zbudowany, do świata kiedy dopiero wszystko powstawało i chciałbyś żeby wtedy, bez rozwoju, wszystko było takie jak dziś - po milleniach rozwoju.

Jakie to jest płaskie, nieprawdziwe i po prostu głupie. Po co takie kocopoły bredzić
Niestety musisz przestać żyć w urojeniach. Musisz zauważyć skąd startowali ludzie w końcu 18 w początku 19 wieku. Ubóstwo, głód, brud, choroby. Jednym słowem bieda, bo się mało produkowało.


@Dps, twoja teoria miała by sens gdyby nie istniała w miarę spora grupa uprzywilejowanych, która żyła jak paczki w maśle kosztem biedoty.
@Socjaldemokrata,
prawdziwy był wtedy, kiedy dzieci w kopalniach pracowały, albo jak spadłeś z rusztowania to nikt za to nie odpowiadał? To już wolę ten dzisiejszy


Bzdury ignoranta w dziedzinie ekonomii. Opisujesz jak biednie wyglądał świat zanim liberalny kapitalizm XIX wieku nie zaczął zmieniać tego świata. Gdyby nie konserwatywni liberałowie nadzorujący jako państwo-minimum liberalny kapitalizm w USA, w UK, to do dziś tacy jak ty i miliardy innych na świecie musieliby pracować na klęczkach przy zbiorach zbóż, w kopalniach, przy budowie dróg. Dzięki kapitalizmowi możesz wypisywać te bzdury socjalisty na komputerze wynalezionym przez kapitalistów.
@DarrDarek,

No i socjaliści jedyne co zrozumieli z klarownych zależności gospodarczych dobrego systemu gospodarczego, to znów nadaje się do opisu z serii: "jak mały Kaziu wyobraża sobie kapitalizm".


To nie jest argument.

W XIX/XX wieku USA właściciele farm potrafili razem zebrać się z bronią i przegnać takich "kapitalistów" którzy chcieli kawałek po kawałku wykupić ich źródło utrzymania.

Kapitalizm JEST efektywny - ale też jest kurwa antyspołecznym (bo niszczy społeczeństwo) systemem który czasem cale narody wypędza ku nędzy - to że teraz dostajesz profity od korporacji nie oznacza że jutro będziesz zatrudniony przez korporację.

Ostatni przykład to 1980 i to jak korporacje zniszczyły klasę średnią w USA - dla zysków przeniesiono produkcję do Chin - klasa średnia potraciła pracę - korporacje ciągle sprzedawały towary tej samej klasie średniej - klasa średnia została zmuszona do migracji do dużych miast i ułożenia sobie tam życia od prawie 0

To tak jak mówić że komunizm JEST skutecznym sposobem rządzenia - bo JEST - partia każe i np. chiński naród 50 lat jebał w najgorszych warunkach (notabene, dla kapitalistycznych firm, ale nie za "kapitalistyczne" wynagrodzenia) aż nie powstała 2 potęga ekonomiczna świata.
@kusanagi,

W XIX/XX wieku USA właściciele farm potrafili razem zebrać się z bronią i przegnać takich "kapitalistów" którzy chcieli kawałek po kawałku wykupić ich źródło utrzymania


Zasadniczo, by przegnać "kapitalistów", którzy w powiecie, wioska po wiosce, wykupują pola uprawne, to nie trzeba chwytać za broń i krzyczeć, że "my was wykurzymy", ale wystarczy nie sprzedawać ziemi ludziom, których obecność wydaje się podejrzana. Wtedy nawet chętny na sprzedaż dostanie ostrzeżenie: "tym pajacom w garniturach i kapeluszach z logo firmy Z, nigdy nie sprzedaj ani kawałka".

Kapitalizm JEST efektywny - ale też jest kurwa antyspołecznym (bo niszczy społeczeństwo)


Każdy system może niszczyć społeczeństwo, bo to nie system niszczy a źli ludzie w tym systemie. Akurat kapitalizm w najmniejszym stopniu dał podwaliny niszczenia społeczeństw spośród wszystkich systemów społeczno-gospodarczych jakie zna ludzkość.

To tak jak mówić że komunizm JEST skutecznym sposobem rządzenia - bo JEST - partia każe i np. chiński naród 50 lat jebał w najgorszych warunkach (notabene, dla kapitalistycznych firm, ale nie za "kapitalistyczne" wynagrodzenia) aż nie powstała 2 potęga ekonomiczna świata


To są bzdury. Dopóki Chiny prowadziły swój kraj wg skopiowanej z ZSRS ideologii Żyda Karola Marksa, dopóty mieli biedę i dawali tylko przyczynek do wyśmiewania ich przez świat, gdy wielkie akcje państwowe i brak efektów i tak zawsze dawały w efekcie biedę z nędzą.

Ogromne sukcesy Chiny zaczęły notować, gdy od 1989 r. puściły gospodarkę na żywioł wolnego kapitalizmu i to w takim stylu "wilczego kapitalizmu" bez żadnych pejsatych towarzyszy kontrolujących gospodarkę. Ten wilczy kapitalizm przyniósł Chinom rozwój kilka razy szybszy niż w Polsce i dał im palmę pierwszeństwa dla największej gospodarki świata ze skalą bogactwa bijącego nawet dawne, bogate, kapitalistyczne państwa białych ludzi wywodzących się z europejskiej kultury chrześcijańskiej (na której to kulturze podwalin kapitalizmu wzorowały się Chiny od 37 lat).