
Globus
W szkole
na stole
stał globus -
wielkości arbuza,
aż tu naraz jakiś łobuz
nabił mu guza.
Z tego wynikła
historia całkiem niezwykła:
Siedlce wpadły do Krakowa,
Kraków zmienił się w jezioro,
Nowy Targ za Prut się schował,
a Prut urósł w górę sporą.
Tatry, nagle wywrócone,
okazały się w dolinie,
Bug popłynął w inną stronę
I zawadził aż o Gdynię.
Tam gdzie wpierw płynęła Wisła,
wyskoczyła wielka góra,
rzeka Bzura całkiem prysła,
a powstała góra Bzura.
Beskid Wschodni zląkł się wielce
i podskoczył aż do Stryja, -
każdy myślał, że to Kielce,
a to było Kołomyja.
Łódź pobiegła na Podole
w jakichś bardzo ważnych sprawach, -
tylko nikt nie wiedział w szkole,
gdzie podziała się Warszawa.
Nie było jej na Śląsku ani w Poznańskiem,
ani w Małopolsce, ani pod Gdańskiem,
ani na Kresach Wschodnich,
ani na zachód od nich,
ani blisko, ani daleko,
ani nad żadną rzeką,
ani nad żadnym z mórz.
po prostu przepadła - i już!
Trzeba prędzej oddać globus do naprawy,
Bo nie może Polska istnieć bez Warszawy!
#brzechwa za http://www.facebook.com/Album.Lwowski/photos/%EF%B8%8Fbrzechwa-bez-cenzury-czyli-szum-prutu-a-%C5%82%C3%B3d%C5%BA-na-podolu-%EF%B8%8Fkolejny-wiersz-jana-brz/1641643169311507/
Brak komentarzy. Napisz pierwszy