@Emrys_Vledig, nie znam typa, ale mój szef bardzo go chwali. Jak wspomniałem, że ponoć ten Bartosiak miał jakieś problemy wizerunkowe związane z jego pracą naukową, to szef mi w 3 minuty wyjaśnił, że te wszystkie oskarżenia są absurdalne. Nie próbowałem tego sprawdzać. Jaka jest wasza opinia?
@Ijon_Tichy, ja za to poznałem Jaculę osobiście, bo był starszym na weselu mojego kumpla ze studiów, ale było to w czasach zanim był znany (2014). Jest to prawnik z zawodu, na stosunkach międzynarodowych i polityce zna się tyle co każdy amator tej tematyki, czyli nie mając wykształcenia kierunkowego, powtarza to co akurat przeczyta. A ze trafił na zafiksowanych na punkcie ruskich i Bismarcka amerykańskich politologów, to takie tezy sprzedaje nam Polakom, bo Polacy to w ogóle mało co sięgają do źródeł, bo wolą filmy na tubie. Ja już wielokrotnie pisałem tu czym jest geopolityka (jestem politologiem z wykształcenia) i jak bardzo jestem przeciwko szerokiemu stosowaniu tego pojęcia, które teraz, w wyniku działań Jaculi, zastępuje pojęcia z dziedziny stosunków międzynarodowych. Chcesz coś wiedzieć o świecie jako amator, to lepiej czytaj Michała Lubinę (świetny Chiński Obwarzanek), niż słuchaj Bartosiaka, który zwyczajnie bredzi.
@bogunieslaw, Leszek Sykulski ma wykształcenie kierunkowe i przynajmniej operuje terminami jakie rozumie. To co mi się nie podoba w nim, to jego nabożna cześć kiedy odmienia przez przypadki "Federacja Rosyjska", bo nie czarujmy się, widać jakie ma preferencje i są to preferencje jawnie prorosyjskie, co wielokrotnie udowodnił słowem i czynem. On jest z takiego zaciągu politologów, którzy doktoryzowali się ok 10-15 lat temu i tam była wielka moda na Dugina, Limonova, euroazjatyzm, co wydawało się atrakcyjne do opisania, bo było świeże. Problem w tym, że wtedy rosyjska ambasada w Warszawie aktywnie werbowała i infiltrowała zarówno środowiska akademickie jak i np. rekonstruktorów historycznych słowiańskich religii, pojawiając się na różnych świętach poszczególnych grup. Mam tu dość dużą wiedzę, bo sam się taką rekonstrukcją zajmowałem wówczas i poznałem nawet takiego dr z uniwerku gdańskiego, co na myśli Dugina zrobił swój stopień naukowy, przez pewien czas utrzymując z nim kontakt (sam działałem w politologicznym kole naukowym UMCS i liczyłem na jakieś wspólne konferencje), ale zerwałem ten kontakt jak się zorientowałem skąd mu nogi wyrastają.
Geopolityka to po polsku geografia polityczna i nie jest równa stosunkom międzynarodowym. Geografię polityczna mieliśmy na studiach i tam się zajmowało bardzo praktycznymi sprawami, czyli np. jak ułożyć okręg wyborczy aby kandydat X wygrał, a nie bajaniem o innych dziedzinach nauk politycznych jak Teoria Gier, Stosunki Międzynarodowe, Sztuka Dyplomacji, czy propagandzie, które to Bartosiak, jako dyletant wrzuca do jednego kotła z napisem "geopolityka", myśląc, że nikt się nie zorientuje. To co on postuluje to się bardziej poprawnie powinno nazwać koncepcją "realpolitik", którą wprowadzał w życie Bismarck, ale mój bosze, to nie XIX wiek, by brać te rzeczy dalej na poważnie, gdyż rysowanie estetycznych map w oparciu o resentymenty i nacjonalizm nie najlepiej się współcześnie kojarzą. No chyba, że jest się Rosją, która tą "polityką realną" maskuje tak naprawdę swój teologiczny, wielkoruski szowinizm.
@Emrys_Vledig, Toś mi zabił ćwieka. Skąd ja biedny laik tartacznik mam czerpać wiedzę, a raczej na podstawie czyich opinii wyrabiać własną. Co prawda nieco zszedłem na ziemię i przestałem się tym emocjonować, ale wcześniej Sykulski był moim głównym źródłem. Targalski też był niezły zmarło mu się niestety.
@bogunieslaw, nie ma sprawy, to nie Twoja wina, że hosztaplerzy nie śpią. Mnie też interesowało działo orgonowe? nim zapytałem kolegę fizyka, czy to możliwe aby coś takiego działało. Sam będąc muzykiem amatorem, ale z bazą teoretyczną przecieram oczy a niedowierzania jak wiele osób wierzy w terapię kamertonami, czy siłę muzyki w 432Hz, bo zobaczyli filmik na youtubie. Takie czasy.
@Ijon_Tichy, No skoro są takie absurdalne to dla czego nie walczył o odzyskanie stopnia naukowego? W cytowanej "mądrości" zapomniał dodać że sam jest akwizytorem tegoż układu. Przypominam jego częste wycieczki do jułesej i absurdalne pomysły w stylu oparcia naszej armii na pomocy sojuszników zza oceanu.
@Emrys_Vledig, no i znów co jest nie tak z tym sformułowaniem, poza udziwnionym językiem?
Mamy assety [materialne] jak korporacje które siedzą np. na zasobach, mają fabryki i sprzedają - i to wszystko jet [zorganizowane] w jeden działający układ - np. jest coraz mniej jakichś kopalni, plantacji, fabryk które wypuszczają swoje produkty w ślepo na świat, tylko jest to dogadane na poziomie politycznym z powodu lobbingu.
Ostatni przykład - żywność do EU ma być sprowadzana z ameryki południowej - tam już ziemię mają wykupione zachodnie korporacje ktore będą tanio produkować żywność (z pominięciem restrykcyjnych zasad stosowania ochrony roślin), co daje kontrolę od początku (dosłownie od gleby południowoamerykańskiej) do końca (do stołów konsumentów w europie) - a to wszystko jest przypieczętowane polityczną korupcją która idzie w zaparte byle tylko docisnąć temat do końca choćby europejczycy mieli być postawieni w stanie śmierci głodowej w czasie kryzysu.
Przykładowo kiedyś chłop rolny sprzedawał zboże i miał w dupie do kogo, ważne że w skupie dostawał hajs. Chłop nie lobbował aby np. zalać tanim zbożem rynek jakiegoś kraju, aby wykosić konkurencję, a następnie podnieść ceny i zacząć wykupywać assety w tym kraju a następnie za pomocą skorumpowanych polityków przejąć kontrolę nad krajem - nikt nie wie że kontrolujesz kraj, bo jest "demokracja" czyli niech sobie plebs wybierze kukiełkę niebieską lub kukiełkę czerwoną - obie siedzą ci w kieszeni.
@kusanagi, witam, chodzi o to, że to jest bredzenie, abstrahując od Twoich przykładów, to tak się komunikuje ktoś, kto chce przykryć miałkość swoich spostrzeżeń mądralińskim językiem.
Ijon_Tichy
0
anonekzforczana
0
Kogo to obchodzi?
Ijon_Tichy
1
Emrys_Vledig
-10
bogunieslaw
0
Emrys_Vledig
-10
Geopolityka to po polsku geografia polityczna i nie jest równa stosunkom międzynarodowym. Geografię polityczna mieliśmy na studiach i tam się zajmowało bardzo praktycznymi sprawami, czyli np. jak ułożyć okręg wyborczy aby kandydat X wygrał, a nie bajaniem o innych dziedzinach nauk politycznych jak Teoria Gier, Stosunki Międzynarodowe, Sztuka Dyplomacji, czy propagandzie, które to Bartosiak, jako dyletant wrzuca do jednego kotła z napisem "geopolityka", myśląc, że nikt się nie zorientuje. To co on postuluje to się bardziej poprawnie powinno nazwać koncepcją "realpolitik", którą wprowadzał w życie Bismarck, ale mój bosze, to nie XIX wiek, by brać te rzeczy dalej na poważnie, gdyż rysowanie estetycznych map w oparciu o resentymenty i nacjonalizm nie najlepiej się współcześnie kojarzą. No chyba, że jest się Rosją, która tą "polityką realną" maskuje tak naprawdę swój teologiczny, wielkoruski szowinizm.
bogunieslaw
1
Emrys_Vledig
-10
bogunieslaw
0
kusanagi
2
Mamy assety [materialne] jak korporacje które siedzą np. na zasobach, mają fabryki i sprzedają - i to wszystko jet [zorganizowane] w jeden działający układ - np. jest coraz mniej jakichś kopalni, plantacji, fabryk które wypuszczają swoje produkty w ślepo na świat, tylko jest to dogadane na poziomie politycznym z powodu lobbingu.
Ostatni przykład - żywność do EU ma być sprowadzana z ameryki południowej - tam już ziemię mają wykupione zachodnie korporacje ktore będą tanio produkować żywność (z pominięciem restrykcyjnych zasad stosowania ochrony roślin), co daje kontrolę od początku (dosłownie od gleby południowoamerykańskiej) do końca (do stołów konsumentów w europie) - a to wszystko jest przypieczętowane polityczną korupcją która idzie w zaparte byle tylko docisnąć temat do końca choćby europejczycy mieli być postawieni w stanie śmierci głodowej w czasie kryzysu.
Przykładowo kiedyś chłop rolny sprzedawał zboże i miał w dupie do kogo, ważne że w skupie dostawał hajs. Chłop nie lobbował aby np. zalać tanim zbożem rynek jakiegoś kraju, aby wykosić konkurencję, a następnie podnieść ceny i zacząć wykupywać assety w tym kraju a następnie za pomocą skorumpowanych polityków przejąć kontrolę nad krajem - nikt nie wie że kontrolujesz kraj, bo jest "demokracja" czyli niech sobie plebs wybierze kukiełkę niebieską lub kukiełkę czerwoną - obie siedzą ci w kieszeni.
Emrys_Vledig
-11