Ja zwracam tylko uwagę, że zasada typu "nie można nazywać kobiety pilotką bo to taka czapka" jest równie sensowna jak "nie można nazywać mężczyzny pilotem bo to takie urządzenie do telewizora".
@Socjaldemokrata, ja pytam o ideę, to z niej biorą się pokręcone pomysły zmieniania języka. To z tego powodu "osoby poselskie" wchodząc do sejmu wymyślają, że ma się mówić profesorka i chcą to narzucić całej Polsce.
Ja na ten przykład czuje się oburzony, że muszę używać feminatywów na np hrabia, a nie mogę się spełniać używając moich końcówek, np hrabior czy doradcyn(a nie doradca). A najbardziej obraża chyba, brak męskiej wersji na tak podstawowe słowo jak "osoba", co jest absolutnie dyskryminujące.
A w niektórych słowach lewicowy aktyw powinien sam nawet walczyć, by powstały męskie końcówki dla słów takich jak oprawca, sługa! Albo monarcha - co za obrzydliwe słowo uosabiające ciemiężyciela(tutaj już przy tym słowie jakże męska końcówka) i osobę zamożną. Tfu.
Lipek jak widzisz w walce o męskie końcówki lewica ma jeszcze sporo do zrobienia, a w miarę postępującej rewolucji walka się zaostrza
-język jest tworem społecznym. Jeśli społeczność zacznie używać „hrabior” i to się przyjmie – świetnie, język to zaakceptuje. Ale dopóki to jest jednostkowy pomysł, brzmi jak żart językowy, a nie realna alternatywa.
-feminatywy mają poparcie w praktyce – kobiety same chcą być nazywane „profesorkami” czy „psycholożkami”.
-Feminatywy nie powstały po to, żeby „zabrać” męskie końcówki, tylko żeby uzupełnić lukę – przez wieki język polski był mocno androcentryczny, czyli domyślnie męski.
-"Profesorka” czy „posłanka” to próba pokazania, że kobiety też pełnią te funkcje i że język może to odzwierciedlać. To nie jest narzucanie, tylko normalizacja widoczności.
--"Osoba” jest neutralna – nie ma żeńskiej ani męskiej formy. To tak jak „człowiek” czy „istota”. Twierdzenie, że brak męskiej wersji jest dyskryminacją, to odwracanie logiki: neutralne słowo nie musi mieć wariantu płciowego. Ale jak chcesz bardzo to możesz spróbować używać słowa osobnik.
@Socjaldemokrata, podajesz jedna prawdę na początku by potem zacząć kłamać
Język jako naturalny utwór sam dostosuje się. Do tego miejsca pewno się zgadzamy
Natomiast sprawa z psycholożkami i że wszystkim innym jest dokładnie odwrotna. Tj nie jest tak że nagle ludzie zaczęli mówić "psycholożka" jako rezultat dostosowania języka do realiów, tylko nagle zaczęła używać tego gazeta, politycy, media. Zaczęło się mówić o feminatywach. Jako wyraz sprzeciwu wobec opresyjności języka🤡 jako wyraz aktywizmu. Mało tego-dokładnie taki sam przykład mamy z na Ukrainie i w Ukrainie. To nie ludzie zaczęli to stosować. To media zaczęły ordynarnie pchać narrację o upodmiotowieniu Ukrainy językiem. 🤡
Więc napisaleś coś co nawet nie stoi obok prawdy. I nie że napisałeś pogląd, ty chamsko piszesz nieprawdę. Ty serio masz pogląd, że ludzie sami uznali jakoś 10 lat temu, że mówimy "psycholożka"? Że to było naturalne?
PostironicznyPowerUser
3
zgłaszajcie: http://www.youtube.com/@BohaterowieWojny
stawo73
6
Socjaldemokrata
1
DarrDarek
1
Heniek dzielnym żołnierzem był i dobrze się z Niemcem bił.
Raz była jedna jeńka u Heńka:
pilotka w pilotce,
marynarka w marynarce,
bokserka w bokserkach.
Oj, kręcisz ty coś, Heniek
To ile było tych jeniek?
A Heniek poprawnie powiedział Tobie
Złapał pilotkę, marynarkę, bokserkę, w jednej jenieckiej osobie.
Socjaldemokrata
0
Dps
1
Socjaldemokrata
0
Dps
1
Socjaldemokrata
0
Ja zwracam tylko uwagę, że zasada typu "nie można nazywać kobiety pilotką bo to taka czapka" jest równie sensowna jak "nie można nazywać mężczyzny pilotem bo to takie urządzenie do telewizora".
Dps
1
Socjaldemokrata
0
Jeżeli ci przeszkadza sędzia to sobie wymyśl alternatywę, przekonaj innych i może się przyjmie.
Dps
0
Ja na ten przykład czuje się oburzony, że muszę używać feminatywów na np hrabia, a nie mogę się spełniać używając moich końcówek, np hrabior czy doradcyn(a nie doradca). A najbardziej obraża chyba, brak męskiej wersji na tak podstawowe słowo jak "osoba", co jest absolutnie dyskryminujące.
A w niektórych słowach lewicowy aktyw powinien sam nawet walczyć, by powstały męskie końcówki dla słów takich jak oprawca, sługa! Albo monarcha - co za obrzydliwe słowo uosabiające ciemiężyciela(tutaj już przy tym słowie jakże męska końcówka) i osobę zamożną. Tfu.
Lipek jak widzisz w walce o męskie końcówki lewica ma jeszcze sporo do zrobienia, a w miarę postępującej rewolucji walka się zaostrza
Socjaldemokrata
0
-język jest tworem społecznym. Jeśli społeczność zacznie używać „hrabior” i to się przyjmie – świetnie, język to zaakceptuje. Ale dopóki to jest jednostkowy pomysł, brzmi jak żart językowy, a nie realna alternatywa.
-feminatywy mają poparcie w praktyce – kobiety same chcą być nazywane „profesorkami” czy „psycholożkami”.
-Feminatywy nie powstały po to, żeby „zabrać” męskie końcówki, tylko żeby uzupełnić lukę – przez wieki język polski był mocno androcentryczny, czyli domyślnie męski.
-"Profesorka” czy „posłanka” to próba pokazania, że kobiety też pełnią te funkcje i że język może to odzwierciedlać. To nie jest narzucanie, tylko normalizacja widoczności.
--"Osoba” jest neutralna – nie ma żeńskiej ani męskiej formy. To tak jak „człowiek” czy „istota”. Twierdzenie, że brak męskiej wersji jest dyskryminacją, to odwracanie logiki: neutralne słowo nie musi mieć wariantu płciowego. Ale jak chcesz bardzo to możesz spróbować używać słowa osobnik.
Dps
0
Język jako naturalny utwór sam dostosuje się. Do tego miejsca pewno się zgadzamy
Natomiast sprawa z psycholożkami i że wszystkim innym jest dokładnie odwrotna. Tj nie jest tak że nagle ludzie zaczęli mówić "psycholożka" jako rezultat dostosowania języka do realiów, tylko nagle zaczęła używać tego gazeta, politycy, media. Zaczęło się mówić o feminatywach. Jako wyraz sprzeciwu wobec opresyjności języka🤡 jako wyraz aktywizmu. Mało tego-dokładnie taki sam przykład mamy z na Ukrainie i w Ukrainie. To nie ludzie zaczęli to stosować. To media zaczęły ordynarnie pchać narrację o upodmiotowieniu Ukrainy językiem. 🤡
Więc napisaleś coś co nawet nie stoi obok prawdy. I nie że napisałeś pogląd, ty chamsko piszesz nieprawdę. Ty serio masz pogląd, że ludzie sami uznali jakoś 10 lat temu, że mówimy "psycholożka"? Że to było naturalne?