Wszystko powyższe to brednie ignoranta w dziedzinie finansów. Koszty wydruku gotówki to są dosłownie grosze wydawane na banknot a często ten banknot ma nominał rozliczenia 50 zł, 100 zł, 200 zł. Cały koszt wydruku tych najczęściej używanych banknotów to ułamki promila wartości i w tym ułamku promila są tysięczne części promila wydatkowane na farbę i potencjalne mikrogramy zanieczyszczenia z banknotu, w tym ułamku promila jest cały proces wydruku, a ten banknot służy zwykle nawet latami w obiegu.
Z kolei, realny koszt jaki ponosi sklep z rozliczeń kartą płatniczą, to już potrafi być 2,5% każdej transakcji, a przynajmniej tyle było przez lata i żadna śmieszna organizacja marksistowsko-konsumencka nie wstawiła się przez dekady, że to zbyt duży koszt rozliczenia obrotu pieniężnego. Nawet jeśli ten koszt spadł do 1% to w porównaniu z ułamkiem promila wydanym przez NBP na banknot, gdy jeszcze ujmiemy, że ten banknot zanim pójdzie do powtórnego wydruku obsłuży 1000 transakcji, to realne koszty społeczne użycia banknotu czy również monety są jakieś miliony razy mniejsze niż pojedynczy koszt rozliczenia transakcji kartą. Oczywiście, ja wiem, że wpływy z rozliczania kartą dają przychód instytucjom bankowym i te instytucje dzięki temu mogą zwiększyć zatrudnienie o tysiące pracowników. Ale marna to pociecha dla sklepikarza, gdy z bieżącego obrotu 100 tysięcy złotych musi co najmniej 1000 zł zapłacić za obsługę kart.
Zupełnie inną sprawą jest wygoda, dlatego mnie nie chciałoby się poza targowiskiem rozliczać gotówką, bo za dużo liczenia i przekładania gotówki. Ale tam gdzie na targowisku kupuję owoce, warzywa, to nawet lepiej mi zaokrąglić należność do pełnych złotych i zapłacić gotówka. Przy usługach też wolę płacić gotówką. Pachołki marksistowskich nędzników pazernych na kasę zwykłych ludzi tutaj się oburzą, bo pachołek marksistowski uznaje, że państwo powinno podpieprzać maksimum kasy zwykłym ludziom, bo dzięki temu na kasę na sprowadzanie i utrzymanie murzynów i ciapaków, dzięki temu ma kasę na wspieranie banderowskiej wojny o odbicie ruskiego Donbasu, i oni mają ukradzioną podatnikom kasę na wiele innych nędznych celów. Ale zwykli ludzie nie są pachołkami marksistowskimi i zwykle rozumieją, że im mniej pazerni poborcy haraczu ukradną konsumentom i podatnikom, tym lepiej będzie dla mądrych ludzi ceniących sobie wolność.
LocalHostError
-2
- marnuje papier (chyba oczywiste że trzeba ją drukować
- zużywa energię elektryczną (przy druku, przy liczeniu, przy składowaniu)
-generuje co2 (zwłaszcza jej transport i surowce potrzebne do stworzenia gotówki)
-zanieczyszcza środowisko (farby potrzebne do wydruku, konwoje z eskortą)
- koszty dla państwa (obroty szarej i czarnej strefy)
A najważniejsze to płacąc kartą utrudniasz Januszowi robienie wałków.
DarrDarek
3
Wszystko powyższe to brednie ignoranta w dziedzinie finansów. Koszty wydruku gotówki to są dosłownie grosze wydawane na banknot a często ten banknot ma nominał rozliczenia 50 zł, 100 zł, 200 zł. Cały koszt wydruku tych najczęściej używanych banknotów to ułamki promila wartości i w tym ułamku promila są tysięczne części promila wydatkowane na farbę i potencjalne mikrogramy zanieczyszczenia z banknotu, w tym ułamku promila jest cały proces wydruku, a ten banknot służy zwykle nawet latami w obiegu.
Z kolei, realny koszt jaki ponosi sklep z rozliczeń kartą płatniczą, to już potrafi być 2,5% każdej transakcji, a przynajmniej tyle było przez lata i żadna śmieszna organizacja marksistowsko-konsumencka nie wstawiła się przez dekady, że to zbyt duży koszt rozliczenia obrotu pieniężnego. Nawet jeśli ten koszt spadł do 1% to w porównaniu z ułamkiem promila wydanym przez NBP na banknot, gdy jeszcze ujmiemy, że ten banknot zanim pójdzie do powtórnego wydruku obsłuży 1000 transakcji, to realne koszty społeczne użycia banknotu czy również monety są jakieś miliony razy mniejsze niż pojedynczy koszt rozliczenia transakcji kartą. Oczywiście, ja wiem, że wpływy z rozliczania kartą dają przychód instytucjom bankowym i te instytucje dzięki temu mogą zwiększyć zatrudnienie o tysiące pracowników. Ale marna to pociecha dla sklepikarza, gdy z bieżącego obrotu 100 tysięcy złotych musi co najmniej 1000 zł zapłacić za obsługę kart.
Zupełnie inną sprawą jest wygoda, dlatego mnie nie chciałoby się poza targowiskiem rozliczać gotówką, bo za dużo liczenia i przekładania gotówki. Ale tam gdzie na targowisku kupuję owoce, warzywa, to nawet lepiej mi zaokrąglić należność do pełnych złotych i zapłacić gotówka. Przy usługach też wolę płacić gotówką. Pachołki marksistowskich nędzników pazernych na kasę zwykłych ludzi tutaj się oburzą, bo pachołek marksistowski uznaje, że państwo powinno podpieprzać maksimum kasy zwykłym ludziom, bo dzięki temu na kasę na sprowadzanie i utrzymanie murzynów i ciapaków, dzięki temu ma kasę na wspieranie banderowskiej wojny o odbicie ruskiego Donbasu, i oni mają ukradzioną podatnikom kasę na wiele innych nędznych celów. Ale zwykli ludzie nie są pachołkami marksistowskimi i zwykle rozumieją, że im mniej pazerni poborcy haraczu ukradną konsumentom i podatnikom, tym lepiej będzie dla mądrych ludzi ceniących sobie wolność.
LocalHostError
-2
Cyr4x
0