#Pilsudski

Za Damian Sapinski:

Na dzisiaj przypada niezwykle smutna i tragiczna rocznica.

Równo 100 lat temu 12 maja 1926 roku grupa spiskowców w Wojsku Polskim pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, inspirowana przez masonerie i opłacona 600 tys. ówczesnych złotych przez Angoli...zorganizowała zamach na legalny rząd Rzeczypospolitej Polskiej.

Rząd Wincentego Witosa podał się do dymisji, a prezydent Stanisław Wojciechowski złożył urząd.

Skutki przewrotu majowego to nie tylko 379 zabitych osób, to również zmiany ustrojowe, takie jak okaleczenie herbu, podmiana hymnu, obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej i śmierć wielu patriotów.

Kult Piłsudskiego poraża.

Jak można tak nie znać swojej historii?!

Na brak źródeł narzekać nie powinniśmy. Jest już wiele książek, a dodatkowo Internet.

Wyłania się z nich prawdziwy obraz Drugiej RP, a Piłsudski to po prostu samozwańczy marszałek, uzurpator, dyletant wojskowości, który został dyktatorem wskutek pomocy zewnętrznej (finansowany przez obce wywiady).

Ma na rękach krew Polaków – nie tylko generałów Rozwadowskiego i Zagórskiego, ale też polityków czy dziennikarzy.

Do tego dodajmy rozruchy w Krakowie w ’23 roku, zamach stanu w ’26 roku czy krwawe tłumienie przez policję sanacyjną strajków chłopskich w Galicji.

Aby zdobyć władzę, "marszałek" nie wahał się sięgnąć po znane środki: „uciszanie” dziennikarzy przez napady, pobicia, demolowanie redakcji, akcje bezpośrednie policji, bezprawne osadzanie w Brześciu czy w Berezie Kartuskiej, inwigilacja, cenzura, rugi profesorskie…

Co więcej, wspomnijmy o haniebnej ustawie o ochronie czci Piłsudskiego z ’38 roku, pozwalającej brygadom po śmierci samozwańczego marszałka utrzymać się przy żłobie. Jeśli dodać do tego, że był ateuszem, wspierał masonerię, walczył z Kościołem, a już za życia zabiegał o pochówek na Wawelu…

Gloryfikując osobę samozwańczego marszałka widzimy w jaki sposób deformuje się naszą świadomość historyczną.

Tylko świadomych tej prawdy, jest obowiązkiem o tym przypominać.

Jak potoczyłaby się historia Polski, gdyby Piłsudski został na moście Poniatowskiego aresztowany i osadzony w więzieniu?

21

@mysliwiec, polecam zawsze dodawać jego pierwotne nazwisko w nawiasie (Salman)
@mysliwiec,
to również zmiany ustrojowe, takie jak okaleczenie herbu, podmiana hymnu, obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej i śmierć wielu patriotów.


Rozwiń proszę jak możesz ten herb i hymn. Że socjaliści obozy robią to wiemy.
On został tu nieprzypadkiem zainstalowany, zwolniony z więzienia w Niemczech w nieprzypadkowym czasie. Miał swój dług do spłacenia tym, którzy w niego wcześniej zainwestowali 😉 Warto zapoznać się z historią prawdziwą, a nie z nieprzypadkowymi mitami 😉 "Niepodległość, silna Polska" 🤔 Przypomnę Traktat Wersalski, gdzie udział Stanów Zjednoczonych był kluczowy, wręcz fundamentalny wpływ na nowy ład geopolityczny po I wojnie światowej. Ameryka, z mocarstwa o charakterze regionalnym, stała się dzięki temu głównym graczem na arenie międzynarodowej. Stany Zjednoczone oczywiście, w przeciwieństwie do Francji, starały się złagodzić postanowienia o reparacjach i terytorialnych stratach Niemiec. Taki kolejny przypadek historii. Sporo spraw przepchnął Wilson w tym włączenie paktu o utworzeniu Ligi Narodów do głównego tekstu Traktatu Wersalskiego. Później Senat USA odmówił ratyfikacji tego traktatu, głównie z powodu niechęci do przystąpienia do Ligi Narodów. Traktat Wersalski podpisany 28 czerwca 1919 roku nie przewidywał dla Polski reparacji. Co za kolejny przypadek, skąd my to znamy, ani od zaborców, ani wojennych od Niemiec. Polska nie tylko nie otrzymała reparacji za 123 lata krzywd, ale została zobowiązana do przejęcia części przedwojennego długu państwowego Niemiec w proporcji do przejmowanych ziem (tzw. "pasywa" przejmowanych terytoriów) oraz do zapłaty za majątek państwowy (koleje, budynki publiczne), który Niemcy pozostawili na tych terenach. Szacuje się, że były to kwoty rzędu 2,5 mld marek niemieckich. Przed I wojną światową marka niemiecka była oparta na złocie. 2,5 mld złotych marek (Goldmark) odpowiadałoby wartości ok. 900 ton czystego złota. Amerykański i zachodni kapitał „pożyczył” nam wtedy pieniądze na odbudowę, ale na warunkach, które czyniły nas już wtedy montownią i dostawcą surowców. Wtedy narzucono nam model, w którym strategiczne zakłady (w Starachowicach czy Stalowej Woli) były budowane za pożyczone dolary i franki.

Potem przyszedł czas Bitwy Warszawskiej, w 1920 Amerykański kapitał wybrał i wspierał Polskę przeciwko bolszewikom (których tam najpierw zainstalował przez swoich z małymi czapeczkami), ale dlatego, że Rosja Sowiecka przestała płacić długi carskie bankom z Wall Street. Polska miała być strefą buforową, robota zrobiona naszą krwią, który dopilnuje, by rewolucja nie zniszczyła ich inwestycji w Europie Zachodniej. Byliśmy ich ochroniarzem, za co wystawili nam rachunek w postaci wyższych odsetek od kredytów zbrojeniowych niż inne kraje. II RP od początku była brana w dwa baty. Na wschodnie bagnety i zachodnią pętlę długu. To było przejecie kontroli nad polskim państwem.

Wyłania się wówczas mroczny obraz operacji jeszcze krwawiącym sercu Polski, którą przeprowadzili chirurdzy z Wall Street i City. Pożyczka Banku Polskiego i kredyty prywatne z zachodu, to nie była pomoc, to był już wtedy, zakup udziałów w państwie. Amerykański kapitał (m.in. dom bankowy Dillon, Read & Co.) udzielił Polsce pożyczek na lichwiarski procent (nawet 8-10% rocznie, gdy inne kraje płaciły 3-4%). Warunkiem było to, że te dolary musieliśmy wydać w USA na ich maszyny i doradców. Wtedy do Polski przyjechał Charles Dewey, amerykański „doradca finansowy”, który de facto pilnował polskiego budżetu, by każda złotówka najpierw szła na spłatę długu wobec Nowego Jorku, a dopiero potem na polski rozwój, szkoły czy szpitale.

Zachodni kapitał nie budował w Polsce przemysłu, który mógłby z nimi konkurować. Inwestowali w to, co pozwalało im drenować surowce (lasy, kopalnie górnośląskie). Wtedy narzucono nam model, w którym Polska miała być „bezpieczną bazą surowcową” dla Zachodu. Jeśli budowano fabryki, to na ich licencjach, byśmy co roku płacili haracz za „know-how”. Coś to przypomina? Do akcji przed przewrotem majowym wkracza wspaniały Władysław Grabski, który czuł, że zagraniczne pożyczki to pułapka. Jego reforma opierała się na wprowadzeniu złotego opartego na parytecie złota, na polskich podatkach i majątku narodowym. Nie na długu u Amerykanów! To był akt największego patriotyzmu finansowego w historii Polski. Zagraniczne banki (szczególnie te z USA i Anglii, te rody) wpadły w furię. Rozpoczęto spekulację przeciwko złotemu, by udowodnić Polakom, że „sami sobie nie poradzą”. Dokładnie też w bliskim czasie, ich człowiek Piłsudski zrobił przewrót majowy.

Grabski musiał odejść, bo chciał Polski wolnej od długu, a panowie z Wall Street potrzebowały Polski, która co miesiąc przesyła pieniądze, czy transporty kruszcu i drewna jako odsetki.

Po odejściu Grabskiego Polska musiała przyjąć i przyjęła tzw. Pożyczkę Stabilizacyjną (1927). To był powrót na smycz. Amerykanie narzucili nam wtedy swojego komisarza w Radzie Banku Polskiego z prawem weta wszelkich decyzji. Od tego momentu każda decyzja była konsultowana z „opiekunami” zza oceanu. Ot "wielki" człowiek i nasza "niepodległość", taka jak dziś.
@mysliwiec, To wszystko brzmi bardzo znajomo.